Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 17 stycznia 2016

36. Brak hamulców



    Gdy weszłam do domu z Pharrellem od razu w progu zastałam Jusa i Dawid. Dzieciaki zapewne już spały    więc mam nadzieję że nie będą się wydzierać. Od Pharrella zabrał mnie Jus od razu przytulił i pocałował. Zaprowadził mnie do salonu  i położyłam się bo nawet nie mogłam siedzieć. Zaraz  przyszedł Dawid z czymś do picia . Była to woda więc napiłam się i czekałam na dalszy tok wydarzeń. Ale nie mogłam siedzieć w tej ciszy więc odezwałam się.
-Jus muszę ci coś powiedzieć.-ten spojrzał na mnie z poważną minią  bojąc się to zaraz usłyszy.-Jestem w ciąży. Będziemy mnieli kolejne dziecko.-Ten ni  z stąd ni z owąt  przytulił mię i wpił się moje usta.
-Powiesz nam gdzie byłaś i co ci się stało? –odezwał się Dawid. Nie chcę ich okłamywać ale boję się też powiedzieć im prawdę. Zamiast mnie powiedział Pharrell
-Była na…. Wyścigach. I miała wypadek. Dostała nowe auto w którym nie było hamulców. Więc musiała hamować ręcznym co jej nawet wyszło ale uderzyła w barierkę i straciła przytomność później się obudziła jak Dominic wyciągał jej odłamki szkła z ręki.-Powiedział im prawdę. Później odezwał się Dawid z pytaniem którego nigdy się nie spodziewałam.
-A wygrałaś go chociaż? Było warto  tak jak ostatnim razem co ? –Tym co powiedział trochę mnie zdenerwował  bo ostatnim razem to bym wylądowała 2 metry pod ziemią na cmentarzu i bym wąchała kwiatki od dołu.
-Wygrała go. Cały czas była pierwsza nikt jej nie mógł wyprzedzić. Nawet mam nagranie na telefonie jak chcesz mogę wam  później puścić.-Pokiwali na TAK . Ja powiedziałam że idę się położyć chłopaki powiedzieli że też idą  bo czekali na mnie. Powiedziałam mojemu managerowi gdzie jest pokój  i poszedł do niego. Ja chciałam pójść do sypialni ale nie poszłam ale zostałam zaniesiona przez Jusa.  Jak weszliśmy  do sypialni położył mnie na łóżku  rozebrał  i założył mi spodenki i jakąś koszulkę. Później sam się rozebrał do bokserek z Calvina Kleina i się położył koło mnie .Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                                            *
-Kurwa nie wydzieraj się na mnie bo to nic ci nie da. Nie możesz mi mówić co mogę a czego nie.-wydarłam się na mojego męża który odkąd wstałam i zjadłam śniadanie chciał porozmawiać na poważnie.
-Ale ja się boję o ciebie nie rozumiesz tego czy co? –cały czas jedno i to samo. Wcześniej była u nas mama Jusa i powiedzieliśmy jej o ciąży i zdecydowała się że weźmie dzieciaki na spacer. I gdy wyszli przez chwilę było spokojnie ale później już nie.
-Nie zrezygnuję z tego co tak bardzo kocham tylko dlatego że ty mi nie pozwalasz. Robię to odkąd skończyłam 16lat. I nie umiem i nie mogę tego rzucić od tak  tylko dlatego że tobie się to nie podoba.  Jak ciebie nie było przy mnie i dzieciakach wcześniej to zarabiałam w ten sposób więc się odwal i zostaw moje wcześniejsze życie w spokoju. Lepiej popatrz wstecz na swoje życie a nie na moje. A teraz sory ale idę do lekarza.-Poszłam szybkim krokiem do sypialni wzięłam szybki prysznic i szukałam jakiś ubrań ale nie mogłam znaleźć bo miałam straszny burdel. Stwierdzam że jak przyjadę  muszę posprzątać w tej szafie  znalazłam jakiś zestaw więc  ubrałam się w ten zestaw .

Włosy zostawiłam rozpuszczone falowane. Do torebki schowałam klucze do domu,portfel,telefon i jeszcze wzięłam dokumenty z poprzedniej ciąży jakby były potrzebne. Gotowa wyszłam z pokoju i schodziłam na dół i w salonie zastałam wkurzonego Jusa który oglądał mecz z Dawidem. Powiedziałam im że idę do lekarza i wrócę niebawem nawet nie czekałam na odpowiedz po prostu poszłam do mojego samochodu którym wczoraj byłam na wyścigach  i ruszyłam w stronę kliniki.
POV Justin

Teraz siedzę z Dawidem i oglądamy jakiś mecz.  Moja żona pojechała do lekarza sprawdzić czy wszystko okej. Wczoraj jak przyjechałam  i jak ją zobaczyłem w jakim była stanie to …. Odebrało mi mowę. Nawet nie chciało mi się na nią drzeć bo widziałem że cierpi.  Dzisiaj dzieciaków mamy z głowy bo moja matka była i je wzięła do siebie na parę dni i dowiedziała się że będziemy mieli kolejne dziecko. Cieszyła się bardziej ode mnie co mnie bardzo zszokowało. Bo to raczej my powinniśmy się bardziej cieszyć niż nasi rodzice prawda? Nie rozmyślałem nad tym długo bo przerwał mi Dawid.
-Ej stary słyszysz mnie czy nie? Bo mówię do ciebie od 5 minut jedno i to samo a ty nie reagujesz.- spojrzałem w jego stronę i otrząsnąłem się . Nawet nie miałem pojęcia że gadał do mnie a ja go nie słyszałem.
-Sory ale zamyśliłem się.
-Widzę właśnie. Stary nie bój się o nią wszystko będzie w porządku i nie wykurzaj się na nią tak. Dobrze wiemy obydwoje że jak ona coś kocha to nie odpuści choćby nie wiem co. Jest uparta dobrze o tym wiesz lubi stawiać na swoim i zawsze jej to wychodzi.-To prawda ona zawsze stawia na swoim i zawsze jej to wychodzi. Uśmiechnąłem się ale zaraz mój uśmiech znikł.
-Ale ja się o nią boje nie rozumiesz tego? Ona jest taka krucha i bezbronna co ona zrobi jak coś jej się stanie ?-spytałem się go a on zaczął się śmiać i uśmiechać. Jak debil .
-Stary … ona nie jednemu facetowi skopała tyłek więc nie bój się o nią tak. I nie jeden nie mógł się potem pozbierać i musieli pomagać mu kumple. Ona nawet by ciebie pokonała uwierz mi. A teraz ogarnij się bo zapewne za niedługo wróci i dalej będzie na ciebie wkurzona a w jej stanie to raczej zabronione. Nie chcę by jej ciąż była zagrożona  tak jak ostatnim razem. –pokiwałem że rozumiem i ja też nie chcę by była zagrożona , nie chcę by przeżywała to samo jeszcze raz .Rano jak Pharrell pokazał nam wczorajszy wyścig to …zaniemówiłem. Nie wiedziałem że moja żona potrafi się tak ścigać. Dawid widział ją i to nie raz jak się ściga więc dla  niego to było nic nowego ale dla mnie…. Rzecz której nie umie pojąć. Skąd ona umie tak jeździć? I ciekawe czy umie driftować? Bo chętnie bym się tego od niej nauczył. Później nic się nie odzywaliśmy tylko dalej oglądaliśmy mecz. Po trzech godzinach Lilli wróciła do domu i pierwsze co to …. dała Dawidowi w pysk .Ale za co? Może i mi też da? Mam się bać własnej żony? Dawid nie wiedział co się dzieję przez chwilę ale później do niego dotarło .
-Za co to do chuja? –spytał się Dawid ocierając miejsce w które dostał.
-Czemu mi nic nie mówiłeś że Zyga się do mnie dodzwaniał od rana co? Pytam się czemu?!-A więc o to jej chodziło. Oj no to ma on przerąbane na Maxa. Odwrócił się w moją stronę  co jego mina mówiła „I co mam jej powiedzieć co ? Błagam ratuj mnie zrobię wszystko.” Ja się zaśmiałem  ale po chwili przestałem. I chciałem odwrócić kota ogonem ale chyba mi to nie wyszło.
-Skarbie jak było u lekarza?-spytałem się ale po chwili tego pożałowałem .
-Justin nie zmieniaj tematu , i jakbyś mógł to nie wtrącaj się w nie swoje sprawy.-Spojrzałem na Dawida i powiedziałem po cichu SORY PRÓBOWAŁEM .-Odezwiesz się wreszcie czy masz tak zamiar do samego wieczora nic nie mówić?
-Chciał się spotkać… powiedziałem mu że nie możesz bo nie czujesz się najlepiej .
-Zaraz ty  będziesz czuł się nie najlepiej . Dziś wieczorem mnie nie będzie i wrócę prawdopodobnie dość późno więc nie czekajcie na mnie.-I tak po prostu poszła na górę . Zabiję Dawida za to że jej nie powiedział . Teraz musi jechać tam. Zwróciłem swój wzrok na Dawida odezwałem się.
-Świetnie to zagrałeś wiesz? Nie wiem jak to zrobisz ale… jej nie może stać się krzywda rozumiesz mnie? Trzeba było jej powiedzieć że dzwonił a  nie ukrywałeś to przednią.
-Nie powiedziałem jej bo….prawdopodobnie jest kolejny wyścig i jest duże prawdopodobieństwo że znowu tam wystartuje rozumiesz?
-Trzeba było mi powiedzieć. Teraz to ona na pewno pojedzie i nie będzie nas słuchać. Ale masz się dowiedzieć na 100% czy to wyścig jeśli się okaże że tak to masz się dowiedzieć gdzie, kiedy i o której godzinie. Pojedziemy tam i ona nawet się nie zorientuje.-pokiwał głową na tak i gdzieś wyszedł z telefonem w ręku ,zapewne dzwonił do kogoś by się dowiedzieć. Ja chciałem z nią porozmawiać więc poszedłem do niej na górę. Gdy wszedłem do naszej sypialni  ona była na balkonie i….. paliła papierosa. Ona sobie ze mnie żartuje czy co ? Z tego co mi wiadomo to w czasie ciąży nie wolno palić. Poszedłem do niej i wyrwałem jej tego papierosa. Ona nic nie powiedziała ,chciała wyjść ale nie pozwoliłem jej na to bo złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie. Zaczęła się wyrywać  ale jej nie pozwoliłem na to.
-Puść mnie. Boli to.-to że boli to i ja wiem.
-Możemy pogadać? Proszę?!- po chwili przestała się wyrywać więc ja puściłem i ona usiadła na kanapie która była na naszym balkonie. Przez dłuższy czas nic nie mówiła więc stwierdziłem że ja zacznę rozmowę.
-Powiesz mi jak było u lekarza czy dalej będę w niepewności? –spytałem się jej a ona uśmiechnęła się.
-Jest dobrze. Jest to początek 3 miesiąca. Jeszcze jakieś pytania?-powiedziała pierw miłym głosem a później nagle bardzo suchym.
-Owszem gdzie dziś wieczorem się wybierasz?-spytałem się jej a ona… uśmiechnęła się. Serio?!
-Mam do wypełnienia  pewne papiery których ktoś nie może wypełnić bo się na tym totalnie nie zna.
-Mhymmmm a o której wrócisz?
-Wieczorem . Późnym wieczorem. Więc możesz spokojnie iść spać. A teraz przepraszam cię bardzo ale muszę iść coś zjeść  bo zaraz wychodzę.-Po jej słowach  przeszła koło mnie nawet się więcej nie odzywając do mnie. Byłem wściekły ale nie wiem na co i kogo. Ze złości wyciągnąłem fajkę i sam zacząłem ją palić robiąc przy tym idealne kółka.  Gdy skończyłem palić poszedłem na dół gdzie zastałem Lille która właśnie szła na górę . Zapewne by się przebrać. Ja zeszedłem na dół szukając wzorkiem Dawida który stał  na podwórku . Poszedłem więc do kuchni napić się , gdy się napiłem zadzwonił mój telefon był to mój tato .Ciekawe czego on chce. Nie zastanawiając się długo odebrałem.
-Halo .
-Cześć synu mam do ciebie prośbę.-jeśli on ma prośbę to zaczynam się bać.
-Mógłbyś się zaopiekować Jaxon’em i Jazzy  przez tydzień ?Proszę cię chcemy gdzieś wyjechać i nie mamy za bardzo z kim zostawić dzieci?-Zastanawiałem się chwilkę i stwierdziłem że to bardzo dobry pomysł.
-Okej zgadam się to kiedy przywieziesz je ?! Czy ma po nie przyjechać?-spytałem się mojego ojca bo z nim nigdy nie wiadomo.
-Nie my je przywieziemy tak za około 2 godz. dobrze? Imam nadzieję że Lilka nie będzie się gniewać na mnie że podrzucam wam jeszcze moje dzieci co? Skoro macie swoje dwójkę i trzecie w drodze.-Trochę mnie zaskoczył tym że wie o trzecim dziecku skoro mu nic nie mówiliśmy. Ale zapewne moja mam już z nim rozmawiała.
-Nie tato nie będzie miała . Może wreszcie siądzie na dupie  i zrozumie  że ważna jest rodzina a nie jej przeszłość. Ja się jeszcze dziwię że ona żyje.-Mój tato zapewne teraz się zastanawia o co mi chodzi.
-Możesz jaśniej synu bo za bardzo nie rozumiem?
-Ona się ściga tato. Ostatnio pojechała  po południu to wróciła bardzo późno w nocy i do tego miała wypadek. Gdy przywieziono ją do domu i gdy ją zobaczyłem….  Myślałem że zaraz wyjdę z siebie.  Była poobijana miała rozwalona rękę, łuk brwiowy i ….-nie było dane mi  skończyć bo mój tato musiał coś powiedzieć ważnego.


                                                                              *
Hej kochani mam nadzieję że rozdział się podoba.  
 Jeśli chcecie możecie dołączać śmiało.  Następny rozdział w niedzielę . Życzę wam miłego tygodnia.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz