Gdy weszłam do domu z Pharrellem od razu w progu zastałam
Jusa i Dawid. Dzieciaki zapewne już spały więc mam nadzieję że nie będą się
wydzierać. Od Pharrella zabrał mnie Jus od razu przytulił i pocałował.
Zaprowadził mnie do salonu i położyłam
się bo nawet nie mogłam siedzieć. Zaraz
przyszedł Dawid z czymś do picia . Była to woda więc napiłam się i
czekałam na dalszy tok wydarzeń. Ale nie mogłam siedzieć w tej ciszy więc
odezwałam się.
-Jus muszę ci coś powiedzieć.-ten spojrzał na mnie z poważną
minią bojąc się to zaraz usłyszy.-Jestem
w ciąży. Będziemy mnieli kolejne dziecko.-Ten ni z stąd ni z owąt przytulił mię i wpił się moje usta.
-Powiesz nam gdzie byłaś i co ci się stało? –odezwał się
Dawid. Nie chcę ich okłamywać ale boję się też powiedzieć im prawdę. Zamiast
mnie powiedział Pharrell
-Była na…. Wyścigach. I miała wypadek. Dostała nowe auto w
którym nie było hamulców. Więc musiała hamować ręcznym co jej nawet wyszło ale
uderzyła w barierkę i straciła przytomność później się obudziła jak Dominic
wyciągał jej odłamki szkła z ręki.-Powiedział im prawdę. Później odezwał się
Dawid z pytaniem którego nigdy się nie spodziewałam.
-A wygrałaś go chociaż? Było warto tak jak ostatnim razem co ? –Tym co
powiedział trochę mnie zdenerwował bo
ostatnim razem to bym wylądowała 2 metry pod ziemią na cmentarzu i bym wąchała
kwiatki od dołu.
-Wygrała go. Cały czas była pierwsza nikt jej nie mógł
wyprzedzić. Nawet mam nagranie na telefonie jak chcesz mogę wam później puścić.-Pokiwali na TAK . Ja
powiedziałam że idę się położyć chłopaki powiedzieli że też idą bo czekali na mnie. Powiedziałam mojemu
managerowi gdzie jest pokój i poszedł do
niego. Ja chciałam pójść do sypialni ale nie poszłam ale zostałam zaniesiona
przez Jusa. Jak weszliśmy do sypialni położył mnie na łóżku rozebrał
i założył mi spodenki i jakąś koszulkę. Później sam się rozebrał do
bokserek z Calvina Kleina i się
położył koło mnie .Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*
-Kurwa nie wydzieraj się na mnie bo to nic ci nie da. Nie
możesz mi mówić co mogę a czego nie.-wydarłam się na mojego męża który odkąd
wstałam i zjadłam śniadanie chciał porozmawiać na poważnie.
-Ale ja się boję o ciebie nie rozumiesz tego czy co? –cały
czas jedno i to samo. Wcześniej była u nas mama Jusa i powiedzieliśmy jej o
ciąży i zdecydowała się że weźmie dzieciaki na spacer. I gdy wyszli przez
chwilę było spokojnie ale później już nie.
-Nie zrezygnuję z tego co tak bardzo kocham tylko dlatego że
ty mi nie pozwalasz. Robię to odkąd skończyłam 16lat. I nie umiem i nie mogę
tego rzucić od tak tylko dlatego że
tobie się to nie podoba. Jak ciebie nie
było przy mnie i dzieciakach wcześniej to zarabiałam w ten sposób więc się
odwal i zostaw moje wcześniejsze życie w spokoju. Lepiej popatrz wstecz na swoje
życie a nie na moje. A teraz sory ale idę do lekarza.-Poszłam szybkim krokiem
do sypialni wzięłam szybki prysznic i szukałam jakiś ubrań ale nie mogłam
znaleźć bo miałam straszny burdel. Stwierdzam że jak przyjadę muszę posprzątać w tej szafie znalazłam jakiś zestaw więc ubrałam się w ten zestaw .
Włosy zostawiłam rozpuszczone falowane. Do torebki schowałam
klucze do domu,portfel,telefon i jeszcze wzięłam dokumenty z poprzedniej ciąży
jakby były potrzebne. Gotowa wyszłam z pokoju i schodziłam na dół i w salonie
zastałam wkurzonego Jusa który oglądał mecz z Dawidem. Powiedziałam im że idę
do lekarza i wrócę niebawem nawet nie czekałam na odpowiedz po prostu poszłam
do mojego samochodu którym wczoraj byłam na wyścigach i ruszyłam w stronę kliniki.
POV
Justin
Teraz siedzę z Dawidem i oglądamy jakiś mecz. Moja żona pojechała do lekarza sprawdzić czy
wszystko okej. Wczoraj jak przyjechałam
i jak ją zobaczyłem w jakim była stanie to …. Odebrało mi mowę. Nawet
nie chciało mi się na nią drzeć bo widziałem że cierpi. Dzisiaj dzieciaków mamy z głowy bo moja matka
była i je wzięła do siebie na parę dni i dowiedziała się że będziemy mieli
kolejne dziecko. Cieszyła się bardziej ode mnie co mnie bardzo zszokowało. Bo
to raczej my powinniśmy się bardziej cieszyć niż nasi rodzice prawda? Nie
rozmyślałem nad tym długo bo przerwał mi Dawid.
-Ej stary słyszysz mnie czy nie? Bo mówię do ciebie od 5
minut jedno i to samo a ty nie reagujesz.- spojrzałem w jego stronę i
otrząsnąłem się . Nawet nie miałem pojęcia że gadał do mnie a ja go nie
słyszałem.
-Sory ale zamyśliłem się.
-Widzę właśnie. Stary nie bój się o nią wszystko będzie w
porządku i nie wykurzaj się na nią tak. Dobrze wiemy obydwoje że jak ona coś
kocha to nie odpuści choćby nie wiem co. Jest uparta dobrze o tym wiesz lubi
stawiać na swoim i zawsze jej to wychodzi.-To prawda ona zawsze stawia na swoim
i zawsze jej to wychodzi. Uśmiechnąłem się ale zaraz mój uśmiech znikł.
-Ale ja się o nią boje nie rozumiesz tego? Ona jest taka
krucha i bezbronna co ona zrobi jak coś jej się stanie ?-spytałem się go a on
zaczął się śmiać i uśmiechać. Jak debil .
-Stary … ona nie jednemu facetowi skopała tyłek więc nie bój
się o nią tak. I nie jeden nie mógł się potem pozbierać i musieli pomagać mu
kumple. Ona nawet by ciebie pokonała uwierz mi. A teraz ogarnij się bo zapewne
za niedługo wróci i dalej będzie na ciebie wkurzona a w jej stanie to raczej
zabronione. Nie chcę by jej ciąż była zagrożona
tak jak ostatnim razem. –pokiwałem że rozumiem i ja też nie chcę by była
zagrożona , nie chcę by przeżywała to samo jeszcze raz .Rano jak Pharrell
pokazał nam wczorajszy wyścig to …zaniemówiłem. Nie wiedziałem że moja żona
potrafi się tak ścigać. Dawid widział ją i to nie raz jak się ściga więc
dla niego to było nic nowego ale dla
mnie…. Rzecz której nie umie pojąć. Skąd ona umie tak jeździć? I ciekawe czy
umie driftować? Bo chętnie bym się tego od niej nauczył. Później nic się nie
odzywaliśmy tylko dalej oglądaliśmy mecz. Po trzech godzinach Lilli wróciła do
domu i pierwsze co to …. dała Dawidowi w pysk .Ale za co? Może i mi też da? Mam
się bać własnej żony? Dawid nie wiedział co się dzieję przez chwilę ale później
do niego dotarło .
-Za co to do chuja? –spytał się Dawid ocierając miejsce w
które dostał.
-Czemu mi nic nie mówiłeś że Zyga się do mnie dodzwaniał od
rana co? Pytam się czemu?!-A więc o to jej chodziło. Oj no to ma on przerąbane
na Maxa. Odwrócił się w moją stronę co
jego mina mówiła „I co mam jej powiedzieć co ? Błagam ratuj mnie zrobię
wszystko.” Ja się zaśmiałem ale po
chwili przestałem. I chciałem odwrócić kota ogonem ale chyba mi to nie
wyszło.
-Skarbie jak było u lekarza?-spytałem się ale po chwili tego
pożałowałem .
-Justin nie zmieniaj tematu , i jakbyś mógł to nie wtrącaj
się w nie swoje sprawy.-Spojrzałem na Dawida i powiedziałem po cichu SORY PRÓBOWAŁEM .-Odezwiesz się wreszcie czy masz tak zamiar do samego wieczora nic
nie mówić?
-Chciał się spotkać… powiedziałem mu że nie możesz bo nie
czujesz się najlepiej .
-Zaraz ty będziesz
czuł się nie najlepiej . Dziś wieczorem mnie nie będzie i wrócę prawdopodobnie
dość późno więc nie czekajcie na mnie.-I tak po prostu poszła na górę . Zabiję
Dawida za to że jej nie powiedział . Teraz musi jechać tam. Zwróciłem swój
wzrok na Dawida odezwałem się.
-Świetnie to zagrałeś wiesz? Nie wiem jak to zrobisz ale…
jej nie może stać się krzywda rozumiesz mnie? Trzeba było jej powiedzieć że dzwonił
a nie ukrywałeś to przednią.
-Nie powiedziałem jej bo….prawdopodobnie jest kolejny wyścig
i jest duże prawdopodobieństwo że znowu tam wystartuje rozumiesz?
-Trzeba było mi powiedzieć. Teraz to ona na pewno pojedzie i
nie będzie nas słuchać. Ale masz się dowiedzieć na 100% czy to wyścig jeśli się
okaże że tak to masz się dowiedzieć gdzie, kiedy i o której godzinie.
Pojedziemy tam i ona nawet się nie zorientuje.-pokiwał głową na tak i gdzieś
wyszedł z telefonem w ręku ,zapewne dzwonił do kogoś by się dowiedzieć. Ja
chciałem z nią porozmawiać więc poszedłem do niej na górę. Gdy wszedłem do
naszej sypialni ona była na balkonie
i….. paliła papierosa. Ona sobie ze mnie żartuje czy co ? Z tego co mi wiadomo
to w czasie ciąży nie wolno palić. Poszedłem do niej i wyrwałem jej tego
papierosa. Ona nic nie powiedziała ,chciała wyjść ale nie pozwoliłem jej na to
bo złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie. Zaczęła się
wyrywać ale jej nie pozwoliłem na to.
-Puść mnie. Boli to.-to że boli to i ja wiem.
-Możemy pogadać? Proszę?!- po chwili przestała się wyrywać
więc ja puściłem i ona usiadła na kanapie która była na naszym balkonie. Przez
dłuższy czas nic nie mówiła więc stwierdziłem że ja zacznę rozmowę.
-Powiesz mi jak było u lekarza czy dalej będę w niepewności?
–spytałem się jej a ona uśmiechnęła się.
-Jest dobrze. Jest to początek 3 miesiąca. Jeszcze jakieś
pytania?-powiedziała pierw miłym głosem a później nagle bardzo suchym.
-Owszem gdzie dziś wieczorem się wybierasz?-spytałem się jej
a ona… uśmiechnęła się. Serio?!
-Mam do wypełnienia
pewne papiery których ktoś nie może wypełnić bo się na tym totalnie nie
zna.
-Mhymmmm a o której wrócisz?
-Wieczorem . Późnym wieczorem. Więc możesz spokojnie iść
spać. A teraz przepraszam cię bardzo ale muszę iść coś zjeść bo zaraz wychodzę.-Po jej słowach przeszła koło mnie nawet się więcej nie
odzywając do mnie. Byłem wściekły ale nie wiem na co i kogo. Ze złości
wyciągnąłem fajkę i sam zacząłem ją palić robiąc przy tym idealne kółka. Gdy skończyłem palić poszedłem na dół gdzie
zastałem Lille która właśnie szła na górę . Zapewne by się przebrać. Ja
zeszedłem na dół szukając wzorkiem Dawida który stał na podwórku . Poszedłem więc do kuchni napić
się , gdy się napiłem zadzwonił mój telefon był to mój tato .Ciekawe czego on
chce. Nie zastanawiając się długo odebrałem.
-Halo .
-Cześć synu mam do ciebie prośbę.-jeśli on ma prośbę to
zaczynam się bać.
-Mógłbyś się zaopiekować Jaxon’em i Jazzy przez tydzień ?Proszę cię chcemy gdzieś
wyjechać i nie mamy za bardzo z kim zostawić dzieci?-Zastanawiałem się chwilkę
i stwierdziłem że to bardzo dobry pomysł.
-Okej zgadam się to kiedy przywieziesz je ?! Czy ma po nie
przyjechać?-spytałem się mojego ojca bo z nim nigdy nie wiadomo.
-Nie my je przywieziemy tak za około 2 godz. dobrze? Imam
nadzieję że Lilka nie będzie się gniewać na mnie że podrzucam wam jeszcze moje
dzieci co? Skoro macie swoje dwójkę i trzecie w drodze.-Trochę mnie zaskoczył
tym że wie o trzecim dziecku skoro mu nic nie mówiliśmy. Ale zapewne moja mam
już z nim rozmawiała.
-Nie tato nie będzie miała . Może wreszcie siądzie na
dupie i zrozumie że ważna jest rodzina a nie jej przeszłość. Ja
się jeszcze dziwię że ona żyje.-Mój tato zapewne teraz się zastanawia o co mi
chodzi.
-Możesz jaśniej synu bo za bardzo nie rozumiem?
-Ona się ściga tato. Ostatnio pojechała po południu to wróciła bardzo późno w nocy i
do tego miała wypadek. Gdy przywieziono ją do domu i gdy ją zobaczyłem…. Myślałem że zaraz wyjdę z siebie. Była poobijana miała rozwalona rękę, łuk
brwiowy i ….-nie było dane mi skończyć bo
mój tato musiał coś powiedzieć ważnego.
*
Hej kochani mam nadzieję że rozdział się podoba.
Założyłam grupę na Facebooku https://www.facebook.com/groups/1507908379513884 /?ref=browser.
Jeśli chcecie możecie dołączać śmiało. Następny rozdział w niedzielę . Życzę wam miłego tygodnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz