Wstałam o 8:50 obok mnie spał jeszcze Jus więc poszłam do łazienki ale po drodze wzięłam jeszcze ciuchy
ale czarne. Weszłam do łazienki i położyłam ciuchy na blacie
,rozczesałam włosy rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam
swoje włosy i ciało gotowa wyszłam z pod prysznica owinęłam siebie i włosy ręcznikiem i wytarłam się ręcznikiem do
sucha i zaczęłam się ubierać. Gdy się
ubrałam, zaczęłam ściągać z włosów ręcznik i jeszcze je raz przetarłam podłączyłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Gdy były dokładnie
wysuszone uczesałam rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Pomalowałam się
„delikatnie ” czyli podkład puder, tusz do rzęs, cienie koloru brązowego jasnego, eyeliner . Gdy byłam gotowa wyszłam z łazienki Jus dalej spał więc po cichu
podeszłam do łóżka wzięłam swój telefon ,dokumenty i torebkę i zeszłam na dół
zrobić sobie śniadanie. W kuchni zastałam Dawida. Nie mogę się przyzwyczaić że
on mieszka z nami. Zrobiłam se kawę i kanapki z szynką i zaczęłam jeść. Dawid
cały czas mi się przyglądał nie wiem czemu. Gdy zjadłam posprzątałam i pomyłam
po sobie naczynia , usiadłam i dokończam swoją kawę.
-Możemy pogadać.-powiedział Dawid. Ciekawe o czym on chce
gadać. Pokiwałam głowa że się zgadzam.- Czy wiedziałaś że
Alan,Brad,Ksawery,Krystian i Justyna są w Los Angeles?-Trochę się
zdziwiłam ponieważ sama wczoraj się dowiedziałam
że są oni tutaj.
-Nie nic o tym nie wiedziałam a co widziałeś ich?-Pokiwał
głowa na tak. Teraz wszystko układa mi się w całość .Te ich dokumenty u nas …
to nie jest przypadek.
-Wczoraj wieczorem w sklepie ja wchodziłem a oni odjeżdżali
autem. Nie zauważyli mnie .
-Mógł byś się dziś zając z Jusem dziećmi . Muszę gdzieś
wyjść dziś na jakieś 4 godzinki , ale
może mi to zejść krócej.-Popatrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Jasne . Idziesz do Zygi prawda?!
-Tak muszę z nim pogadać o czymś. I muszę mu oddać papiery jakieś które muszę
zaraz wypełnić bo zapomniałam wczoraj.
-A może ci pomogę co? Będzie szybciej .
-Jasne tylko ja sama nie wiem co tam jest. Wczoraj dał mi
chyba z 12 teczek i nawet do nich nie zajrzałam. Pójdę po nie zaraz
wrócę.-poszłam na górę do biura ,otworzyłam je i wzięłam wszystkie teczki które
dał mi wczoraj Zyga. Gdy schodziłam na
dół zobaczyłam że obudziła się Bella i Jazmy więc zeszłam z nimi na dół podałam
wszystkie teczki Dawidowi by do nich zajrzał i zabrałam się za robienie
śniadania dziewczynką. Zrobiłam im płatki bo tak chciały .Podałam im więc
mleko, płatki, łyżkę i miseczkę. Nalałam im mleka i nasypałam płatków i wróciłam
się do Dawida który wczytywał się w coś. Spojrzałam i była to teczka Krystiana.
Przeczytał do końca i spojrzał na mnie ze zdziwioną miną.
-Wiedziałaś o tym?
-Miałam ci właśnie powiedzieć. Myślałam że .. to są jakieś
zżarty czy coś. I to dlatego idę się dziś spotkać z Zygom bo chcę o tym pogadać
.I to nie jest tylko on. Alan,Brad,Krystian,Ksawery i Justyna ich
teczki tam są. Wczoraj się natknęłam jak przeglądałam. Tylko nikomu nie mów o
tym a zwłaszcza nie im bo…-usłyszałam kroki czyjeś schodzące po schodach były
to dzieciaki i Jus . Dzieciaki zaraz przybiegły do mnie i poprosili mnie bym i
m zrobiła śniadanie więc się za to zabrałam . Przeszłam koło Dawida i
zatrzymałam się i powiedziałam mu by poskładał wszystkie teczki na jedna kupkę
i schował do mojej torebki. Pokiwał głową na tak i zaczął je zbierać a Jus patrzał na mnie ze
zdziwieniem bo nie rozumiał czemu szeptałam coś na ucho Dawidowi. Nie chcąc
naciągać struny zrobiłam dzieciaka śniadanie i zaniosłam im i od razu wzięłam
miski dziewczynek. Poprosiłam je by poszły się przebrać , ciuchy miały
naszykowane wcześniej więc raczej nie powinny mieć problemu. Chłopcy jak zjedli
to tez poszli się przebrać . Ja w tym czasie umyłam po nich .Jus w tym czasie
kończył jeść i pić kawę. Gdy dzieciaki zeszły
zaczęłam je ubierać bo musimy pojechać na zakupy bo w lodówce świeci
pustkami. Za chwilę dołączył do nas Jus
który był ubrany w
zaczęłam się śmiać a on zrobił taką minę że śmiałam się dalej.
-Kochanie z czego się tak śmiejesz co? Mam coś na buzi czy
co ?-podszedł do lusterka i się przyjrzał . Dalej nie wiedział o co mi chodzi.
Przestałam się śmiać bo już nie mogłam.
-Jakbyś nie zauważył ja w mory i ty. Przypadek? Nie
sądzę.-spojrzał na siebie i na mnie i uśmiechnął się .
-Kotek tego to ja nie przewidziałem. A teraz do samochodu
raz dwa .-Wszyscy wyszli ja zamknęłam do na klucz i poszłam do auta. Kierował
Jus więc ja siedziałam siedzenie obok jako pasażer. Gdy wszyscy byli pozapinani
ruszyliśmy na zakupy.
6 GODZIN PÓŹNIEJ
Zakupy ?Ciężka
rzecz . Jeśli się ma 5 dzieci. Tak Jus też się zalicza do tego bo zachowywał
się jak dziecko cały czas. Bawił się z dzieciakami na kulkach . Więc zakupy
robiłam sama ale co chwile do mnie dzwonili. Więc zapewne zapomniałam kupić
połowy rzeczy. Gdy skończyłam rozpakowywać
torby wszystkie to zrobiłam obiad i szybko się zaczęłam zbierać. Gdy
ogarnęłam się pożegnałam się z dziećmi które nie chciały mnie puścić i musiałam
niestety zawołać Jusa i gdy mnie
zobaczył z dziećmi które nie chciały mnie puści zaczął się śmiać. Ale po chwili
zrozumiał że wychodzę i szybko zabrał ode mnie dzieciaki i bez słowa poszedł z
nimi. Z tego co słyszałam gdy byłam już na podwórku dzieciaki płakały i chciały
jechać ze mną. Stanęłam i popatrzałam w okno w którym widziałam Jusa który
przytula dzieci i im coś tłumaczy.
Zauważyłam że Jus kątem oka patrzy na mnie. Szybko poszłam do auta i ruszyłam
tam gdzie miałam się udać.
Gdy dotarłam
na miejsce dostałam SMS-a od Zygi o treści „ Gdzie ty jesteś ?” odpisałam
mu „Bliżej niż myślisz ” weszłam szybko
do środka i skierowałam się do jego Biura. Weszłam nie pukając i to co tam zobaczyłam
zwaliło mnie z nóg. Z nim siedzieli moi przyjaciele i gdy mnie zobaczyli ich
miny już nie były wesołe tylko przerażone. Zmierzyłam ich wzrokiem i usiadłam
koło Zygi.
-Trzymaj , podpisałam to co najważniejsze a resztą się zajmę
mam nadzieję że dziś ale nie wiem.
-Dzięki i spoko a teraz ci przedstawię naszych nowicjuszy oto….-przerwałam mu bo znam ich
bardzo dobrze.
-Nie musisz nas sobie przedstawiać bo znamy się bardzo
dobrze. Czyż nie?-oni pokiwali na Tak .
-Dobra Fallen … ale wiesz co masz z nimi zrobić?-Oj dobrze
wiem co ma zrobić. Nie wstaną przez kilka tygodni z łóżka.
-Wiem. I to bardzo dobrze. A mam im dać w kość czy nie
?-zmierzyłam ich wzrokiem a ich oczy zrobiły się duże.
-Daj im w kość . Skoro się znacie to wiesz na co ich stać
więc zdaję się na ciebie.
-Dobra. Zaczniemy od następnego tygodnia. Bo w tym nie mogę.
-Jasne . Dobra to koniec na dziś jak co to kontaktujcie się
z Fallen albo ze mną. –pożegnali się oni z nim i ze mną zwykłym Cześć i poszli.
Ja usiadłam na sofie która zrobiła się wolna a Zyga się we mnie wpatrywał.
-Powiesz mi skąd się znacie?-spytał po chwili
nieoczekiwanie.
-To są moi najlepsi przyjaciele z Polski . Ale ja
wyjechałam to jakoś nasz kontakt się
urwał. Gdy przeglądałam papiery które mi dałeś napatoczyłam się na ich teczki.
Zaniemówiłam jak to zobaczyłam. Nie wiedziałam co ma zrobić. Nawet Mr. Davester jak to zobaczył
to aż zrobiło mu się słabo.-Ale powiedz i jedno? Oni sami do ciebie przyszli
czy jak?
-Od ponad dwóch lat biorą ode mnie narkotyki .Więc teraz
chcieli się bardziej wkręcić. Spokojnie nic im nie będzie.
POV Alan
Gdy zobaczyłem że do biura Zygi wchodzi uśmiechnięta Lilka
nie wiedziałem co zrobić. Nie wiedziałem że oni się znają . W ogóle bym nie
przepuszczał że ona wejdzie w ten świat ,przecież ona nawet bronią się nie umie
obsługiwać. Zyga powiedział mi bym się skontaktował z niejaką Fallen Angel.
Nigdy nie słyszałem o niej aż do
dziś. Chodziło mu o obsługiwanie się bronią i by
mnie nauczyła samoobrony. Przecież ona nawet nie wie jak wygląda pistolet.
Gdy skończyliśmy wyszliśmy z jego biura i każdy poszedł do sowich samochodów ja
poczekałem na Lilii bo chcę z nią porozmawiać. Czekałem na nią prawie godzinę i
zastanawiałem się co i=oni tam tak długo robią. Może się bzykają? Nie ona do
tego by nie była zdolna. Gdy zobaczyłem że idzie Lilii to wstałem i czekałem aż
podejdzie. Gdy była blisko mnie stanęła przede mną i się wpatrywała. Ale nie na
długo bo zaraz zaczęła rozmowę.
-Możesz mi to kurwa wyjaśnić? Co wam odbiło by wejść w to. Z
tego już nigdy nie wyjdziecie .
-A możesz mi wyjaśnić
co ty tam robiłaś? I czemu on nazwał ciebie Fallen co ?
-Musiałam jakoś zarabiać na siebie i dzieci jak rodzice
wyrzucili mnie z domu. Z tych korepetycji nie miałam dużo. Brakowało mi
pieniędzy więc to był jedyny sposób na
szybki zarobek.-już zaczęłam płakać i denerwować się. Musiałam się uspokoić y
nie zaszkodzić dziecku.
-Dobra uspokój się mała bo to zaszkodzi ci.-skąd on
wiedział.-Zyga mi powiedział byśmy ciebie nie denerwowali bo spodziewasz się
dziecka.
-Zabiję go kiedyś. On
nie umie trzymać języka za zębami. –zaczęliśmy się śmiać. –Czemu do mnie
nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś że jesteście w LA . Dowiedziałam się
wczoraj jak przeglądałam papiery które
mi dał Zyga.
-Przepraszam wiem że powinienem zadzwonić ale ….. myślałem
że się do nas już nie odzywasz za to co powiedzieliśmy ci przed wyjazdem.
RETROSPEKCJA
Siedziałam w salonie
ze wszystkimi przyjaciółmi . To był ostatni dzień z nimi. Gdy im powiedziałam o
co chodzi niektórzy wybuchli a niektórzy przyjęli to bo stwierdzili że jak mam
szansę to mogę iść bo później nie mogę dostać drugiej.
-Lilka pojebało cię chyba . Ty tam a my tu? To się nie uda.
Nasza paczka nie przetrwa bez ciebie dobrze o tym wiesz. Jeśli wyjedziesz to
nigdy nie dzwoń do nas ,nie pytaj o nas.
-Człowieku to może być moja ostatnia szansa . Nigdy nie mogę
dostać drugiej dobrze o tym wiesz. I wyjadę tak czy siak. I nasza paczka
przetrwa jak nie będziecie stawiać oporów przed moim wyjazdem. Jeżeli wam się coś
nie podoba to możecie wyjść teraz i nigdy
nie wracać.-I jak powiedziałam tak zrobili wstało 4 osoby czyli Brad,Krystian,Ksawery
i Justyna gdy się zbierali Brad zawołał mnie.
-Alan jeśli nie idziesz z nami możesz się wyprowadzić już
dziś!!- Nie chciałem jej zostawiać ale nie dali mi wyboru. Wstałem powoli i ruszyłem w stronę wyjścia .Ubrałem się i
ostatni raz spojrzałem na zapłakaną Lilli
-Przepraszam.-powiedziałem i wyszedłem z jej domu kierując
się do samochodu .
Cały czas żałowałem
że wyszedłem wtedy z nimi a nie zostałem
z nią. Zrozumiałem swój błąd gdy
usłyszałem i niej w Internecie ,radiu i gdy usłyszałem jej pierwszą
piosenkę. W tedy wiedziałem że
popełniłem wielki błąd. Chciałem zadzwonić ale zabrakło mi odwagi.
KONIEC RETROSPEKCJI.
-Przestań. Dobrze
wiem że nie chciałeś by Brad cię wywalił z mieszkania. Ale czemu nie
zadzwoniłeś choć raz?
-Bałem się . Że nie odbierzesz albo odbierzesz i powiesz coś
niemiłego .
-Daj spokój. Posłuchaj muszę już jechać dzieciaki zostały w
domu z Jusem i jeszcze jest jego rodzeństwo .
-Rozumiem obowiązki wzywają.Ale Lilli .. proszę cię przemyśl
to czy aby na pewno chcesz się ścigać za 2 miesiące.-spojrzała na mnie
zdziwiona .
-Skąd wiesz o wyścigu i że ja mam startować?
POV Lilka
-Zyga mi powiedział.
-Jestem pewna na 100% że chcę wystartować ale gdyby co to
wystartujesz za mnie-spojrzałem na nią zdziwiony . Nigdy się nie ścigałem .Lubię
szybką jazdę ale nigdy ale to przenigdy się nie ścigałem.
-Lilli ale ja nie umiem się ścigać.
-To ci w tym pomogę . Zadzwonię albo napiszę ci gdzie się spotkamy i
potrenujemy trochę.
-Okej.
-Dobra ja spadam bo będę miała nie miłą rozmowę z Jusem bo
jak wychodziłam to dzieciaki się mnie uczepiły i musiałam wołać Jusa by je
wziął i gdy zobaczył mnie że wychodzę bez słowa zabrał dzieci i one się
rozpłakały. Wyszłam nie patrząc na nich ale przez okno zobaczyłam go jak je
pociesz ,przytula i uspokaja i w ogóle.
-Życzę ci powodzenia.
Ja też już spadam jeszcze wzywają zakupy.
-Ja mam dość zakupów byłam dziś z Jusem i dzieciakami i nawet nie wiem czy
kupiłam wszystko bo co chwilę do mnie dzwonili bo byli na kulkach .
-Dobra nie mów mi więcej bo odechce mi się tych zakupów.
-Okej. Dobra ja lecę bo naprawdę będzie nie miło.
-Okej to dzwoń jak coś. Pa pa-pożegnaliśmy się całusem w
policzek ,weszliśmy do swoich samochodów i tak jakby niechcący jak odjeżdżałam
z piskiem opon zakurzyłam mu
widoczność . Zapewne będzie wkurzony ale
to nic. Usłyszałam że dzwoni mój telefon wyciągałam go i dzwonił Alan ha ha
odebrałam szybko.
-Kurwa Lilli , gdzieś ty nauczyła się jeździć co ? W ogóle
kto dał ci prawo jazdy kobieto. Musisz mnie nauczyć .
-Pewnie dam ci znać .-rozłączyłam się i kierowałam w stronę
domu.
*
Hejka kochani ten rozdział napisałam dla mojej koleżanki Magdy Wszystkiego najlepszego Madziu :* . Następny za tydzień w niedzielę .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz