Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 31 stycznia 2016

38.…. ja w mory i ty. Przypadek? Nie sądzę.


Wstałam o 8:50 obok mnie spał jeszcze Jus więc poszłam do łazienki ale po drodze wzięłam jeszcze ciuchy  (to są rurki a nie rybaczki) ,czystą bieliznę koronkową  i buty  

ale czarne. Weszłam do łazienki i położyłam ciuchy na blacie ,rozczesałam włosy rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje włosy i ciało gotowa wyszłam z pod prysznica owinęłam siebie i włosy  ręcznikiem i wytarłam się ręcznikiem do sucha  i zaczęłam się ubierać. Gdy się ubrałam, zaczęłam ściągać z włosów ręcznik i jeszcze je raz przetarłam  podłączyłam suszarkę  i zaczęłam suszyć włosy. Gdy były dokładnie wysuszone uczesałam rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone. Pomalowałam się „delikatnie ” czyli podkład puder, tusz do rzęs, cienie koloru brązowego jasnego, eyeliner . Gdy byłam gotowa wyszłam z łazienki Jus dalej spał więc po cichu podeszłam do łóżka wzięłam swój telefon ,dokumenty i torebkę i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie. W kuchni zastałam Dawida. Nie mogę się przyzwyczaić że on mieszka z nami. Zrobiłam se kawę i kanapki z szynką i zaczęłam jeść. Dawid cały czas mi się przyglądał nie wiem czemu. Gdy zjadłam posprzątałam i pomyłam po sobie naczynia , usiadłam i dokończam swoją kawę.
-Możemy pogadać.-powiedział Dawid. Ciekawe o czym on chce gadać. Pokiwałam głowa że się zgadzam.- Czy wiedziałaś że Alan,Brad,Ksawery,Krystian i Justyna są w Los Angeles?-Trochę się zdziwiłam  ponieważ sama wczoraj się dowiedziałam że są  oni tutaj.
-Nie nic o tym nie wiedziałam a co widziałeś ich?-Pokiwał głowa na tak. Teraz wszystko układa mi się w całość .Te ich dokumenty u nas … to nie jest przypadek.
-Wczoraj wieczorem w sklepie ja wchodziłem a oni odjeżdżali autem. Nie zauważyli mnie .
-Mógł byś się dziś zając z Jusem dziećmi . Muszę gdzieś wyjść dziś  na jakieś 4 godzinki , ale może mi to zejść krócej.-Popatrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Jasne . Idziesz do Zygi prawda?!
-Tak muszę z nim pogadać o czymś.  I muszę mu oddać papiery jakieś które muszę zaraz wypełnić bo zapomniałam wczoraj.
-A może ci pomogę co? Będzie szybciej .
-Jasne tylko ja sama nie wiem co tam jest. Wczoraj dał mi chyba z 12 teczek i nawet do nich nie zajrzałam. Pójdę po nie zaraz wrócę.-poszłam na górę do biura ,otworzyłam je i wzięłam wszystkie teczki które dał mi wczoraj Zyga. Gdy schodziłam  na dół zobaczyłam że  obudziła się  Bella i Jazmy więc zeszłam z nimi na dół podałam wszystkie teczki Dawidowi by do nich zajrzał i zabrałam się za robienie śniadania dziewczynką. Zrobiłam im płatki bo tak chciały .Podałam im więc mleko, płatki, łyżkę i miseczkę. Nalałam im mleka i nasypałam płatków i wróciłam się do Dawida który wczytywał się w coś. Spojrzałam i była to teczka Krystiana. Przeczytał do końca i spojrzał na mnie ze zdziwioną miną.
-Wiedziałaś o tym?
-Miałam ci właśnie powiedzieć. Myślałam że .. to są jakieś zżarty czy coś. I to dlatego idę się dziś spotkać z Zygom bo chcę o tym pogadać .I to nie jest tylko on. Alan,Brad,Krystian,Ksawery i Justyna ich teczki tam są. Wczoraj się natknęłam jak przeglądałam. Tylko nikomu nie mów o tym a zwłaszcza nie im bo…-usłyszałam kroki czyjeś schodzące po schodach były to dzieciaki i Jus . Dzieciaki zaraz przybiegły do mnie i poprosili mnie bym i m zrobiła śniadanie więc się za to zabrałam . Przeszłam koło Dawida i zatrzymałam się i powiedziałam mu by poskładał wszystkie teczki na jedna kupkę i schował do mojej torebki. Pokiwał głową na tak i  zaczął je zbierać a Jus patrzał na mnie ze zdziwieniem bo nie rozumiał czemu szeptałam coś na ucho Dawidowi. Nie chcąc naciągać struny zrobiłam dzieciaka śniadanie i zaniosłam im i od razu wzięłam miski dziewczynek. Poprosiłam je by poszły się przebrać , ciuchy miały naszykowane wcześniej więc raczej nie powinny mieć problemu. Chłopcy jak zjedli to tez poszli się przebrać . Ja w tym czasie umyłam po nich .Jus w tym czasie kończył jeść i pić kawę. Gdy dzieciaki zeszły  zaczęłam je ubierać bo musimy pojechać na zakupy bo w lodówce świeci pustkami.  Za chwilę dołączył do nas Jus który był ubrany w 

zaczęłam się śmiać a on zrobił taką minę że śmiałam się  dalej.
-Kochanie z czego się tak śmiejesz co? Mam coś na buzi czy co ?-podszedł do lusterka i się przyjrzał . Dalej nie wiedział o co mi chodzi. Przestałam się śmiać bo już  nie mogłam.
-Jakbyś nie zauważył ja w mory i ty. Przypadek? Nie sądzę.-spojrzał na siebie i na mnie i uśmiechnął się .
-Kotek tego to ja nie przewidziałem. A teraz do samochodu raz dwa .-Wszyscy wyszli ja zamknęłam do na klucz i poszłam do auta. Kierował Jus więc ja siedziałam siedzenie obok jako pasażer. Gdy wszyscy byli pozapinani ruszyliśmy na zakupy.

                                                  6 GODZIN PÓŹNIEJ
        Zakupy ?Ciężka rzecz . Jeśli się ma 5 dzieci. Tak Jus też się zalicza do tego bo zachowywał się jak dziecko cały czas. Bawił się z dzieciakami na kulkach . Więc zakupy robiłam sama ale co chwile do mnie dzwonili. Więc zapewne zapomniałam kupić połowy rzeczy. Gdy skończyłam rozpakowywać  torby wszystkie to zrobiłam obiad i szybko się zaczęłam zbierać. Gdy ogarnęłam się pożegnałam się z dziećmi które nie chciały mnie puścić i musiałam niestety zawołać Jusa  i gdy mnie zobaczył z dziećmi które nie chciały mnie puści zaczął się śmiać. Ale po chwili zrozumiał że wychodzę i szybko zabrał ode mnie dzieciaki i bez słowa poszedł z nimi. Z tego co słyszałam gdy byłam już na podwórku dzieciaki płakały i chciały jechać ze mną. Stanęłam i popatrzałam w okno w którym widziałam Jusa który przytula dzieci  i im coś tłumaczy. Zauważyłam że Jus kątem oka patrzy na mnie. Szybko poszłam do auta i ruszyłam tam  gdzie miałam się udać.
         Gdy dotarłam na miejsce dostałam SMS-a od Zygi o treści „ Gdzie ty jesteś ?” odpisałam mu  „Bliżej niż myślisz ” weszłam szybko do środka i skierowałam się do jego Biura. Weszłam nie pukając i to co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Z nim siedzieli moi przyjaciele i gdy mnie zobaczyli ich miny już nie były wesołe tylko przerażone. Zmierzyłam ich wzrokiem i usiadłam koło Zygi.
-Trzymaj , podpisałam to co najważniejsze a resztą się zajmę mam nadzieję że dziś ale nie wiem.
-Dzięki i spoko a teraz ci przedstawię naszych  nowicjuszy oto….-przerwałam mu bo znam ich bardzo dobrze.
-Nie musisz nas sobie przedstawiać bo znamy się bardzo dobrze. Czyż nie?-oni pokiwali na Tak .
-Dobra Fallen … ale wiesz co masz z nimi zrobić?-Oj dobrze wiem co ma zrobić. Nie wstaną przez kilka tygodni z łóżka.
-Wiem. I to bardzo dobrze. A mam im dać w kość czy nie ?-zmierzyłam ich wzrokiem a ich oczy zrobiły się duże.
-Daj im w kość . Skoro się znacie to wiesz na co ich stać więc zdaję się na ciebie.
-Dobra. Zaczniemy od następnego tygodnia.  Bo w tym nie mogę.
-Jasne . Dobra to koniec na dziś jak co to kontaktujcie się z Fallen albo ze mną. –pożegnali się oni z nim i ze mną zwykłym Cześć i poszli. Ja usiadłam na sofie która zrobiła się wolna a Zyga się we mnie wpatrywał.
-Powiesz mi skąd się znacie?-spytał po chwili nieoczekiwanie.
-To są moi najlepsi przyjaciele z Polski . Ale ja wyjechałam  to jakoś nasz kontakt się urwał. Gdy przeglądałam papiery które mi dałeś napatoczyłam się na ich teczki. Zaniemówiłam jak to zobaczyłam. Nie wiedziałam co ma zrobić. Nawet Mr. Davester jak to zobaczył to aż zrobiło mu się słabo.-Ale powiedz i jedno? Oni sami do ciebie przyszli czy jak?
-Od ponad dwóch lat biorą ode mnie narkotyki .Więc teraz chcieli się bardziej wkręcić. Spokojnie nic im nie będzie.
POV Alan
Gdy zobaczyłem że do biura Zygi wchodzi uśmiechnięta Lilka nie wiedziałem co zrobić. Nie wiedziałem że oni się znają . W ogóle bym nie przepuszczał że ona wejdzie w ten świat ,przecież ona nawet bronią się nie umie obsługiwać. Zyga powiedział mi bym się skontaktował z niejaką Fallen Angel. Nigdy nie słyszałem o niej  aż do dziś.  Chodziło mu  o obsługiwanie się  bronią i by  mnie nauczyła samoobrony. Przecież ona nawet nie wie jak wygląda pistolet. Gdy skończyliśmy wyszliśmy z jego biura i każdy poszedł do sowich samochodów ja poczekałem na Lilii bo chcę z nią porozmawiać. Czekałem na nią prawie godzinę i zastanawiałem się co i=oni tam tak długo robią. Może się bzykają? Nie ona do tego by nie była zdolna. Gdy zobaczyłem że idzie Lilii to wstałem i czekałem aż podejdzie. Gdy była blisko mnie stanęła przede mną i się wpatrywała. Ale nie na długo bo zaraz zaczęła rozmowę.
-Możesz mi to kurwa wyjaśnić? Co wam odbiło by wejść w to. Z tego już nigdy nie wyjdziecie .
-A możesz mi wyjaśnić  co ty tam robiłaś? I czemu on nazwał ciebie Fallen co ?
-Musiałam jakoś zarabiać na siebie i dzieci jak rodzice wyrzucili mnie z domu. Z tych korepetycji nie miałam dużo. Brakowało mi pieniędzy  więc to był jedyny sposób na szybki zarobek.-już zaczęłam płakać i denerwować się. Musiałam się uspokoić y nie zaszkodzić dziecku.
-Dobra uspokój się mała bo to zaszkodzi ci.-skąd on wiedział.-Zyga mi powiedział byśmy ciebie nie denerwowali bo spodziewasz się dziecka.
-Zabiję go kiedyś. On  nie umie trzymać języka za zębami. –zaczęliśmy się śmiać. –Czemu do mnie nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś że jesteście w LA . Dowiedziałam się wczoraj  jak przeglądałam papiery które mi dał Zyga.
-Przepraszam wiem że powinienem zadzwonić ale ….. myślałem że się do nas już nie odzywasz za to co powiedzieliśmy ci przed wyjazdem.
RETROSPEKCJA
 Siedziałam w salonie ze wszystkimi przyjaciółmi . To był ostatni dzień z nimi. Gdy im powiedziałam o co chodzi niektórzy wybuchli a niektórzy przyjęli to bo stwierdzili że jak mam szansę to mogę iść bo później nie mogę dostać drugiej.
-Lilka pojebało cię chyba . Ty tam a my tu? To się nie uda. Nasza paczka nie przetrwa bez ciebie dobrze o tym wiesz. Jeśli wyjedziesz to nigdy nie dzwoń do nas ,nie pytaj o nas. 
-Człowieku to może być moja ostatnia szansa . Nigdy nie mogę dostać drugiej dobrze o tym wiesz. I wyjadę tak czy siak. I nasza paczka przetrwa jak nie będziecie stawiać oporów przed moim wyjazdem. Jeżeli wam się coś nie podoba to możecie wyjść teraz i  nigdy nie wracać.-I jak powiedziałam tak zrobili wstało 4 osoby czyli Brad,Krystian,Ksawery i Justyna gdy się zbierali Brad zawołał mnie.
-Alan jeśli nie idziesz z nami możesz się wyprowadzić już dziś!!- Nie chciałem jej zostawiać ale nie dali mi wyboru. Wstałem powoli  i ruszyłem w stronę wyjścia .Ubrałem się i ostatni raz spojrzałem na zapłakaną Lilli
-Przepraszam.-powiedziałem i wyszedłem z jej domu kierując się do samochodu .
   Cały czas żałowałem że wyszedłem  wtedy z nimi a nie zostałem z nią. Zrozumiałem swój błąd  gdy usłyszałem i niej w Internecie ,radiu i gdy usłyszałem jej pierwszą piosenkę.  W tedy wiedziałem że popełniłem wielki błąd. Chciałem zadzwonić ale zabrakło mi odwagi.
KONIEC RETROSPEKCJI.

 -Przestań. Dobrze wiem że nie chciałeś by Brad cię wywalił z mieszkania. Ale czemu nie zadzwoniłeś choć raz?
-Bałem się . Że nie odbierzesz albo odbierzesz i powiesz coś niemiłego .
-Daj spokój. Posłuchaj muszę już jechać dzieciaki zostały w domu z Jusem i jeszcze jest jego rodzeństwo .
-Rozumiem obowiązki wzywają.Ale Lilli .. proszę cię przemyśl to czy aby na pewno chcesz się ścigać za 2 miesiące.-spojrzała na mnie zdziwiona .
-Skąd wiesz o wyścigu i że ja mam startować?
POV Lilka
-Zyga mi powiedział.
-Jestem pewna na 100% że chcę wystartować ale gdyby co to wystartujesz za mnie-spojrzałem na nią zdziwiony . Nigdy się nie ścigałem .Lubię szybką jazdę ale nigdy ale to przenigdy się nie ścigałem.
-Lilli ale ja nie umiem się ścigać.
-To ci w tym pomogę . Zadzwonię  albo napiszę ci gdzie się spotkamy i potrenujemy trochę.
-Okej.
-Dobra ja spadam bo będę miała nie miłą rozmowę z Jusem bo jak wychodziłam to dzieciaki się mnie uczepiły i musiałam wołać Jusa by je wziął i gdy zobaczył mnie że wychodzę bez słowa zabrał dzieci i one się rozpłakały. Wyszłam nie patrząc na nich ale przez okno zobaczyłam go jak je pociesz ,przytula i uspokaja i w ogóle.
-Życzę  ci powodzenia. Ja też już spadam jeszcze wzywają zakupy.
-Ja mam dość zakupów byłam dziś  z Jusem i dzieciakami i nawet nie wiem czy kupiłam wszystko bo co chwilę do mnie dzwonili bo byli na kulkach .
-Dobra nie mów mi więcej bo odechce mi się tych zakupów.
-Okej. Dobra ja lecę bo naprawdę będzie nie miło.
-Okej to dzwoń jak coś. Pa pa-pożegnaliśmy się całusem w policzek ,weszliśmy do swoich samochodów i tak jakby niechcący jak odjeżdżałam z piskiem opon  zakurzyłam mu widoczność  . Zapewne będzie wkurzony ale to nic. Usłyszałam że dzwoni mój telefon wyciągałam go i dzwonił Alan ha ha odebrałam szybko.
-Kurwa Lilli , gdzieś ty nauczyła się jeździć co ? W ogóle kto dał ci prawo jazdy kobieto. Musisz mnie nauczyć .
-Pewnie dam ci znać .-rozłączyłam się i kierowałam w stronę domu.

                                                                       *
Hejka kochani ten rozdział napisałam dla mojej koleżanki Magdy  Wszystkiego najlepszego Madziu :* . Następny za tydzień w niedzielę .  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz