Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 grudnia 2015

33. Okej zgadzam się.



No One POV:
Śniło im się jedno i to samo cały czas. Że się pogodzą i  że będą  rodziną  .  Że  będą  mieli jeszcze  jedno dziecko. Cały czas śniło im  się jedno i to samo . Śnił im się ślub  ,dziecko, zdrada,narkotyki,policja,więzienie ,moja zdrada,impreza,kolejne dziecko, wyścigi, gwałt , depresja ,wyjście Jusa  z więzienia, wiele kłótni .Cały czas mieli  nadzieję że to tylko zły sen. Ale nie … to jest i będzie prawda czy tego chcą czy też nie. Obydwoje się obudzili z krzykiem i płaczem. Lilka nie wiedząc co zrobić poszła zapalić a za nią zaraz Jus. Stali i palili już 5 fajkę. Gdy skończyli ją palić wrócili do swojej sypialni . Dalej się nie odzywali do siebie bo nie wiedzieli od czego mają zacząć.  Gdy obydwoje się położyli pocałowali się namiętnie i poszli spać wtuleni do siebie.
POV Lilka
Dwa tygodnie później.

Dzieciaki były z nami już w domu.  Ostatnio zastanawiamy się z Jusem o ślubie. Ale nie wiem no… musimy to jeszcze raz przemyśleć i w ogóle.  Moje sny nie zniknęły , dalej je  mam.  Teraz  dzieciaki się bawią a ja kończę robić spaghetti na obiad. Musiałam dodać  tylko przyprawy i … gotowe. Zawołałam dzieciaki  i Jusa na obiad. Czekałam na nich chyba z 5 minut i  nie przychodzili więc idę zobaczyć co oni robią że nie przyjdą na obiad. Gdy wyszłam zauważyłam że oni śpią  wszyscy na rozłożonej kołdrze . Nie chciałam ich budzić więc poszłam sama zjeść. Gdy usiadłam  i zaczęłam jeść zadzwonił mój telefon. Nawet nie patrzyłam kto to i odebrałam.
-Hallo?
-Hej to ja …jesteś może w domu. Nie chcę cię wysyłać nigdzie ani nic po … po prostu potrzebuję pomocy . Proszę!?-Był to Zyga. Ledwo mówił.  Nie byłam co do tego przekonana ale się zgodziłam.
-Dobra wpadaj. Adres znasz.
-Dzięki będę za pięć minut.-i się rozłączył. Ja dokończyłam swój obiad i posprzątałam ze stołu . Pochowałam naczynia do zmywarki i usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć. Był to Zyga miał….. zakrwawioną  rękę  i nogę. Kulał. Dostał dwie kulki więc się nie dziwię.
-Pomożesz mi? Chyba nie muszę ci mówić co się stało bo widzę po twojej minie że się domyśliłaś.
-Pomogę ci spokojnie. Ściągnij koszulkę i spodnie ja idę  po apteczkę . –On zaczął robić to co mu kazałam i szybko poszłam po apteczkę. Gdy wróciłam on siedział na fotelu. Wzięłam czarny koc i posłałam nim sofę i kazałam mu się położyć na nim by nie zakrwawił mi mebli krwią. 
-Kula wyszła na wylot czy nie ?
-Nie jest w środku .
-Dobra . Może zaboleć okej?!- wyciąganie kuli z razy nie należy do delikatnych. Wyciągnęłam z apteczki pęsetę ,odkaziłam ją i zaczęłam wyciągać kulę z ręki. Mam nadzieje że nie przyjdzie tu mój narzeczony lub któreś z dzieci. Gdy wyciągnęłam tą kulę  odkaziłam ranę i ją opatrzyłam. Gdy zabierałam się za wyciąganie kuli z niczego do salonu wszedł zaspany Jus. Kurwa wiedziałam.
-Skarbie jest obiad bo jestem gło…..-nie dokończył bo zauważył co robiłam. Super. Jeszcze tego było mało.
-W lodówce idź se odgrzej a później  to wyjaśnimy okej? –Niepewnie poszedł do kuchni i zostawiła nas samych.
-On wie ?
-Mniej więcej. Nie powiedziałam mu wszystkiego.-odpowiedziałam mu i akurat poczułam że złapałam kulę.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaa- Ops to na pewno bolało. Gdy ją wyciąg-łam od razu odkaziłam ranę i nałożyłam opatrunek.
-Dzięki. Gdyby nie ty to nie wiem co by było.
-Dobra. A teraz wyjaśnienia co ci się stało?-widać było po nim że mu to nie pasuje ale nie miał wyboru.
-Szedłem se do klubu niedaleko stąd. I ni stąd i ni zowąd dostałem kulkę. Nie wiem od kogo .-W między czasie posprzątałam ten mały bałagan .            Otworzyłam laptopa  , wyciągnęłam  lupę z szafki spojrzałam przez nią na te kule i … wpisałam w Internet tego czego chciałam.
 -  Pistolet Glock 19 Gen 4 ,kaliber 9x19 Para  i to jest … właśnie taka broń z jakiej cię postrzelono.  Nic więcej ci nie powiem bo sama nie wiem.-pokazałam mu jaki to model i w ogóle.

 


-Dobra dzięki za wszystko , ale chyba nie będę ci przeszkadzał.-chciał się podnieść ale mu na to nie pozwoliłam.
-Nigdzie nie idziesz … bynajmniej na razie. Teraz ty musisz mi pomoc wyjaśnić to wszystko mojemu narzeczonemu .Masz łatwiejszą robotę ode mnie.  I zaraz przyniosę ci jakieś ciuchy Jusa.
-Dobra.. to wołaj go tu I dzięki..-zwołałam go i kazałam mu usiąść na fotelu przed nami.
-Dobra możecie mi powiedzieć co tu się stało.? Bo ja chyba czegoś tu nie rozumnie.-Jak zwykle.
-Zadzwoniłem do Fallen  i ….-szturchnęłam go . Kurwa on nie wie że moja ksywka to Fallen Angel. Zabiję go kiedyś.
-Ale ona nie ma na imię Fallen tylko Lilka.
-Może lepiej jak ja to powiem bo ty zaraz coś palniesz znowu. –spojrzałam na Zygęi pokręciłam głową.
-Dobra no to ….. Zadzwonił do mnie i potrzebował pomocy. Zgodziłam się bo on mi nie raz pomagał. Gdy przyszedł od razu zauważyłam że coś jest nie tak ,kulał, a ręce miał ze krwi tak samo spodnie. Jemu kazałam usiąść  i ściągnąć koszulkę i spodnie a sama poszłam po apteczkę. Gdy wróciłam położyłam koc  i się na nim położył i zaczęła mu wyciągać kule z ręki i nogi. Oto cała  historia.
-No właśnie że nie cała. Dlaczego on powiedział do ciebie Fallen ? A ty nie zaprzeczyłaś tylko uderzyłaś go w bok?-Kurwa. Nie chcę mu mówić ale i tak prędzej czy później się dowie.
-Dokładniej to … Fallen Angel . Tak mnie  nazywają. –wstałam i podeszłam do okna które wychodziło na podwórko.  Postałam tam jeszcze chwilę i się odwróciłam do nich.
-Dlaczego….upadły anioł ?- Te jego pytania.  Nie wiem jak mam mu to powiedzieć to ….. trudne pytanie.
-Hymm …   Jakby ci to powiedzieć? Może dlatego że  zanim brałam byłam wielkim aniołkiem. Zawsze słuchałam się rodziców i w ogóle. A upadły to …. Dlatego że zaczęłam brać i upadłam. Dlatego Upadły Anioł  .-On wstał podszedł do mnie i przytulił. A ja odwzajemniłam  to. Oderwaliśmy się od siebie  bo ktoś odchrząknął był to Zyga. Odwróciliśmy się w jego stronę z miną „ Czemu ty nam przerwałeś co ? Było tak fajnie.”
-Ja się będę zbierał . Nie chcę wam przeszkadzać. Do zobaczenia mam nadzieję że za niedługo.-wstał i odprowadziłam go. Powiedziałam mu że jakby co to możemy być w kontakcie.  Pożegnałam się z nim i on wyszedł ,wcześniej zadzwonił po taksówkę. Wróciłam do salonu gdzie były już dzieci  i jadły obiad. Ja wyszłam na taras i usiadłam na huśtawce i się huśtałam. Myślałam nad swoją pierwszą płytą którą wydałam.  Nazywała się ona Yours Truly  . Cieszyłam się że wreszcie wydałam swoją pierwszą płytę. Ale,…..  jak na razie nie mam pomysłu na następną płytę.  Ale wena zawsze nadejdzie w najmniej oczekiwanym monecie.  Jak na razie mam półroczną przerwę.  Teraz mam czas dla rodziny. A skoro mowa o rodzinie to … chyba pomyślimy nad tym ślubem. Jak nie było dzieci to cały czas rozmawialiśmy o tym czy ma być kościelny czy cywilny.  Kiedy,gdzie,ile osób ma być zaproszonych.  Tak czyli zgadzam się na ślub. Chciałam iść porozmawiać o tym z Jusem ale on mnie wyprzedził bo sam  przyszedł do mnie.  Usiadł koło mnie i objął mnie. Ja oparłam swoją głowę na jego ramieniu i tak zaczęłam swoją rozmowę z nim.
-Okej …. Zgadzam się na ślub ale Kiedy,gdzie,ile osób zaproszonych i jaki cywilny czy kościelny. –Ten spojrzał na mnie i widać było banana na jego twarzy. Zaczął mnie całować i w ogóle ale musiałam go oderwać od siebie.
-To myślałem za 3 góra 4 miesiące , nad jakimś jeziorem czy coś w tym stylu, a ile osób to też nie wiem i oczywiście kościelny  bo na cywilny  to się nie zgodzę.-Wpatrywałam się w niego i nie mogłam wytrzymać i pocałowałam go. Ten się zaczął uśmiechać  jak debil.
-Okej. Zgadzam się .To co…wielkie przygotowania czas zacząć nie?- Przytaknął że się zgadza . Poszedł na górę po zeszyt i będziemy obmyślać ile osób, kiedy gdzie i w ogóle. Gdy przyszedł pierw zaczęliśmy myśleć nad miejscem ,później nad datą a na samym końcu ile osób i zaczęliśmy wypisywać.
Po paru godzinach  zastanawiania i kłócenia  się wybraliśmy że ślub ma się odbyć początkiem Lipca  w po bliższym kościele . Mamy zamiar zaprosić swoje rodziny i najbliższych nam przyjaciół.   Jutro zamierzamy jechać do tego kościoła i wszystko zaplanować z księdzem. 
5 miesięcy później

Miesiąc temu wzięliśmy ślub. Było wspaniale . Tylko rodzina, znajomi  i najbliżsi. Nie jechaliśmy na miesiąc miodowy bo nie mieliśmy z kim zostawić dzieci.   Lecz nie  co ja gadam… mieliśmy ale  nie  chcieliśmy się z nimi rozstawać na miesiąc   nawet na tydzień. Odkąd mieliśmy przygotowania ….. nie zwracaliśmy uwagi na dzieci . Dlatego w ciągu tych przygotowań do ślubu  w szpitalu byliśmy chyba z 5 razy.  Dzieci  zwracały na siebie uwagę robiąc sobie przy tym krzywdę . My im też ją zrobiliśmy nie poświęcając im dużo czasu.  Dlatego stwierdziliśmy że zostajemy w domu. Ta… ale dobre czasy kiedyś się kończą. Jutro wraz z Jusem  musimy pokazać się w studiu.  Dziećmi zajmie się Pattie mama mojego męża.  Teraz jest wieczór siedzimy we czwórkę w salonie i oglądamy film. A raczej ja z moim mężem bo dzieci zasnęły jakąś godzinę temu i nie chce się nam ich zanieść do łóżek. Była godzina 22:30 więc wstałam i zaniosłam  dzieci do ich pokoi. Później poszłam do sypialni i wyjęłam z szafy spodnie dresowe ze ściągaczami na kostkach i bokserkę czarną. Weszłam do łazienki ,rozebrałam się i poszłam pod prysznic. Namydliłam ciało ,włosy i później to dokładnie spłukałam Włosy owinęłam ręcznikiem tak samo ręcznik owinęłam wokół swojego ciała. Podeszłam do umywalki i zmyłam makijaż, rozczesałam włosy i związałam w warkocz. Później ubrałam wybrane wcześniej ciuchy i wyszłam z łazienki   i podeszłam do łóżka , wzięłam telefon i nastawiłam budzik. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.    Mój sen dalej mi się śni. Dalej ciągnie się ta niepewność tego wszystkiego . Codziennie budzę się  cała mokra.   Nieraz wstaję w krzykiem albo płaczem.

                                                                                       *

Chciałam pospać długo ale … obudził mnie mój budzik. Co oznaczało że wróciło wcześniejsze ja. Wstałam szybko podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej  jakiś zestaw i poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic ubrałam się w
  i pomalowałam o tak uczesałam się  w
i gotowa wyszłam z łazienki. W pokoju nie zastałam już Jusa czyli musiał wstać jak usłyszał mój budzik. Zeszłam szybko do kuchni  przywitałam się z mężem i teściową bo już była . Zjadłam w pośpiechu śniadanie a kawę zrobiłam se do kubka termicznego.
-Skarbie podwieźć cię czy jedziesz swoim autem?-spytałam się męża który kończył jeść śniadanie.
-Nie jedź sama ja pojadę swoim autem.-Pocałowałam go  i pożegnałam się z nim , teściową   i wzięłam swoją kawę i ruszyłam do garażu gdzie wzięłam swoje autko i pojechałam do studia.



















                                                                                                        *
Hej kochani jak tam po świętach ? Bo u mnie świetnie. Jakie macie plany na sylwestra ? Bo ja siedzę w domu i będę oglądać zapewne filmy by się nie nudzić i nie zasnąć.  Następny rozdział tak jak zwykle w niedzielę  Życzę wam miłego tygodnia i do usłyszenia .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz