No One
POV:
Śniło im się
jedno i to samo cały czas. Że się pogodzą i że będą
rodziną . Że
będą mieli jeszcze jedno dziecko. Cały czas śniło im się jedno i to samo . Śnił im się ślub ,dziecko, zdrada,narkotyki,policja,więzienie
,moja zdrada,impreza,kolejne dziecko, wyścigi, gwałt , depresja ,wyjście
Jusa z więzienia, wiele kłótni .Cały
czas mieli nadzieję że to tylko zły
sen. Ale nie … to jest i będzie prawda czy tego chcą czy też nie. Obydwoje się
obudzili z krzykiem i płaczem. Lilka nie wiedząc co zrobić poszła zapalić a za
nią zaraz Jus. Stali i palili już 5 fajkę. Gdy skończyli ją palić wrócili do
swojej sypialni . Dalej się nie odzywali do siebie bo nie wiedzieli od czego
mają zacząć. Gdy obydwoje się położyli
pocałowali się namiętnie i poszli spać wtuleni do siebie.
POV
Lilka
Dwa tygodnie później.
Dzieciaki były z nami już w domu. Ostatnio zastanawiamy się z Jusem o ślubie.
Ale nie wiem no… musimy to jeszcze raz przemyśleć i w ogóle. Moje sny nie zniknęły , dalej je mam.
Teraz dzieciaki się bawią a ja
kończę robić spaghetti na obiad. Musiałam dodać
tylko przyprawy i … gotowe. Zawołałam dzieciaki i Jusa na obiad. Czekałam na nich chyba z 5
minut i nie przychodzili więc idę
zobaczyć co oni robią że nie przyjdą na obiad. Gdy wyszłam zauważyłam że oni
śpią wszyscy na rozłożonej kołdrze . Nie
chciałam ich budzić więc poszłam sama zjeść. Gdy usiadłam i zaczęłam jeść zadzwonił mój telefon. Nawet
nie patrzyłam kto to i odebrałam.
-Hallo?
-Hej to ja …jesteś może w domu. Nie chcę cię wysyłać nigdzie
ani nic po … po prostu potrzebuję pomocy . Proszę!?-Był to Zyga. Ledwo
mówił. Nie byłam co do tego przekonana
ale się zgodziłam.
-Dobra wpadaj. Adres znasz.
-Dzięki będę za pięć minut.-i się rozłączył. Ja dokończyłam
swój obiad i posprzątałam ze stołu . Pochowałam naczynia do zmywarki i
usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć. Był to Zyga miał…..
zakrwawioną rękę i nogę. Kulał. Dostał dwie kulki więc się nie
dziwię.
-Pomożesz mi? Chyba nie muszę ci mówić co się stało bo widzę
po twojej minie że się domyśliłaś.
-Pomogę ci spokojnie. Ściągnij koszulkę i spodnie ja
idę po apteczkę . –On zaczął robić to co
mu kazałam i szybko poszłam po apteczkę. Gdy wróciłam on siedział na fotelu.
Wzięłam czarny koc i posłałam nim sofę i kazałam mu się położyć na nim by nie
zakrwawił mi mebli krwią.
-Kula wyszła na wylot czy nie ?
-Nie jest w środku .
-Dobra . Może zaboleć okej?!- wyciąganie kuli z razy nie
należy do delikatnych. Wyciągnęłam z apteczki pęsetę ,odkaziłam ją i zaczęłam
wyciągać kulę z ręki. Mam nadzieje że nie przyjdzie tu mój narzeczony lub
któreś z dzieci. Gdy wyciągnęłam tą kulę
odkaziłam ranę i ją opatrzyłam. Gdy zabierałam się za wyciąganie kuli z
niczego do salonu wszedł zaspany Jus. Kurwa wiedziałam.
-Skarbie jest obiad bo jestem gło…..-nie dokończył bo
zauważył co robiłam. Super. Jeszcze tego było mało.
-W lodówce idź se odgrzej a później to wyjaśnimy okej? –Niepewnie poszedł do
kuchni i zostawiła nas samych.
-On wie ?
-Mniej więcej. Nie powiedziałam mu
wszystkiego.-odpowiedziałam mu i akurat poczułam że złapałam kulę.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaa- Ops to na pewno bolało. Gdy ją wyciąg-łam
od razu odkaziłam ranę i nałożyłam opatrunek.
-Dzięki. Gdyby nie ty to nie wiem co by było.
-Dobra. A teraz wyjaśnienia co ci się stało?-widać było po
nim że mu to nie pasuje ale nie miał wyboru.
-Szedłem se do klubu niedaleko stąd. I ni stąd i ni zowąd
dostałem kulkę. Nie wiem od kogo .-W między czasie posprzątałam ten mały
bałagan . Otworzyłam
laptopa , wyciągnęłam lupę z szafki spojrzałam przez nią na te kule
i … wpisałam w Internet tego czego chciałam.
- Pistolet Glock 19 Gen 4 ,kaliber 9x19
Para i to jest … właśnie taka broń z jakiej
cię postrzelono. Nic więcej ci nie
powiem bo sama nie wiem.-pokazałam mu jaki to model i w ogóle.
-Dobra dzięki za wszystko , ale chyba nie będę ci
przeszkadzał.-chciał się podnieść ale mu na to nie pozwoliłam.
-Nigdzie nie idziesz … bynajmniej na razie. Teraz ty musisz
mi pomoc wyjaśnić to wszystko mojemu narzeczonemu .Masz łatwiejszą robotę ode
mnie. I zaraz przyniosę ci jakieś ciuchy
Jusa.
-Dobra.. to wołaj go tu I dzięki..-zwołałam go i kazałam mu
usiąść na fotelu przed nami.
-Dobra możecie mi powiedzieć co tu się stało.? Bo ja chyba
czegoś tu nie rozumnie.-Jak zwykle.
-Zadzwoniłem do Fallen
i ….-szturchnęłam go . Kurwa on nie wie że moja ksywka to Fallen Angel.
Zabiję go kiedyś.
-Ale ona nie ma na imię Fallen tylko Lilka.
-Może lepiej jak ja to powiem bo ty zaraz coś palniesz
znowu. –spojrzałam na Zygęi pokręciłam głową.
-Dobra no to ….. Zadzwonił do mnie i potrzebował pomocy.
Zgodziłam się bo on mi nie raz pomagał. Gdy przyszedł od razu zauważyłam że coś
jest nie tak ,kulał, a ręce miał ze krwi tak samo spodnie. Jemu kazałam
usiąść i ściągnąć koszulkę i spodnie a
sama poszłam po apteczkę. Gdy wróciłam położyłam koc i się na nim położył i zaczęła mu wyciągać
kule z ręki i nogi. Oto cała historia.
-No właśnie że nie cała. Dlaczego on powiedział do ciebie
Fallen ? A ty nie zaprzeczyłaś tylko uderzyłaś go w bok?-Kurwa. Nie chcę mu
mówić ale i tak prędzej czy później się dowie.
-Dokładniej to … Fallen Angel . Tak mnie nazywają. –wstałam i podeszłam do okna które
wychodziło na podwórko. Postałam tam
jeszcze chwilę i się odwróciłam do nich.
-Dlaczego….upadły anioł ?- Te jego pytania. Nie wiem jak mam mu to powiedzieć to …..
trudne pytanie.
-Hymm … Jakby ci to
powiedzieć? Może dlatego że zanim brałam
byłam wielkim aniołkiem. Zawsze słuchałam się rodziców i w ogóle. A upadły to
…. Dlatego że zaczęłam brać i upadłam. Dlatego Upadły Anioł .-On wstał
podszedł do mnie i przytulił. A ja odwzajemniłam to. Oderwaliśmy się od siebie bo ktoś odchrząknął był to Zyga. Odwróciliśmy
się w jego stronę z miną „ Czemu ty nam przerwałeś co ? Było tak fajnie.”
-Ja się będę zbierał . Nie chcę wam przeszkadzać. Do
zobaczenia mam nadzieję że za niedługo.-wstał i odprowadziłam go. Powiedziałam
mu że jakby co to możemy być w kontakcie.
Pożegnałam się z nim i on wyszedł ,wcześniej zadzwonił po taksówkę.
Wróciłam do salonu gdzie były już dzieci
i jadły obiad. Ja wyszłam na taras i usiadłam na huśtawce i się
huśtałam. Myślałam nad swoją pierwszą płytą którą wydałam. Nazywała się ona Yours Truly . Cieszyłam się że wreszcie wydałam swoją
pierwszą płytę. Ale,….. jak na razie nie
mam pomysłu na następną płytę. Ale wena
zawsze nadejdzie w najmniej oczekiwanym monecie. Jak na razie mam półroczną przerwę. Teraz mam czas dla rodziny. A skoro mowa o
rodzinie to … chyba pomyślimy nad tym ślubem. Jak nie było dzieci to cały czas
rozmawialiśmy o tym czy ma być kościelny czy cywilny. Kiedy,gdzie,ile osób ma być
zaproszonych. Tak czyli zgadzam się na
ślub. Chciałam iść porozmawiać o tym z Jusem ale on mnie wyprzedził bo sam przyszedł do mnie. Usiadł koło mnie i objął mnie. Ja oparłam
swoją głowę na jego ramieniu i tak zaczęłam swoją rozmowę z nim.
-Okej …. Zgadzam się na ślub ale Kiedy,gdzie,ile osób
zaproszonych i jaki cywilny czy kościelny. –Ten spojrzał na mnie i widać było
banana na jego twarzy. Zaczął mnie całować i w ogóle ale musiałam go oderwać od
siebie.
-To myślałem za 3 góra 4 miesiące , nad jakimś jeziorem czy
coś w tym stylu, a ile osób to też nie wiem i oczywiście kościelny bo na cywilny to się nie zgodzę.-Wpatrywałam się w niego i
nie mogłam wytrzymać i pocałowałam go. Ten się zaczął uśmiechać jak debil.
-Okej. Zgadzam się .To co…wielkie przygotowania czas zacząć
nie?- Przytaknął że się zgadza . Poszedł na górę po zeszyt i będziemy obmyślać
ile osób, kiedy gdzie i w ogóle. Gdy przyszedł pierw zaczęliśmy myśleć nad miejscem
,później nad datą a na samym końcu ile osób i zaczęliśmy wypisywać.
Po paru godzinach
zastanawiania i kłócenia się
wybraliśmy że ślub ma się odbyć początkiem Lipca w po bliższym kościele . Mamy zamiar zaprosić
swoje rodziny i najbliższych nam przyjaciół.
Jutro zamierzamy jechać do tego kościoła i wszystko zaplanować z
księdzem.
5 miesięcy później
Miesiąc temu wzięliśmy ślub. Było wspaniale . Tylko rodzina,
znajomi i najbliżsi. Nie jechaliśmy na
miesiąc miodowy bo nie mieliśmy z kim zostawić dzieci. Lecz nie
co ja gadam… mieliśmy ale
nie chcieliśmy się z nimi
rozstawać na miesiąc nawet na tydzień.
Odkąd mieliśmy przygotowania ….. nie zwracaliśmy uwagi na dzieci . Dlatego w
ciągu tych przygotowań do ślubu w
szpitalu byliśmy chyba z 5 razy.
Dzieci zwracały na siebie uwagę
robiąc sobie przy tym krzywdę . My im też ją zrobiliśmy nie poświęcając im dużo
czasu. Dlatego stwierdziliśmy że
zostajemy w domu. Ta… ale dobre czasy kiedyś się kończą. Jutro wraz z
Jusem musimy pokazać się w studiu. Dziećmi zajmie się Pattie mama mojego męża. Teraz jest wieczór siedzimy we czwórkę w
salonie i oglądamy film. A raczej ja z moim mężem bo dzieci zasnęły jakąś
godzinę temu i nie chce się nam ich zanieść do łóżek. Była godzina 22:30 więc
wstałam i zaniosłam dzieci do ich pokoi. Później poszłam do sypialni i wyjęłam z szafy spodnie dresowe ze ściągaczami na
kostkach i bokserkę czarną. Weszłam do łazienki ,rozebrałam się i poszłam pod
prysznic. Namydliłam ciało ,włosy i później to dokładnie spłukałam Włosy
owinęłam ręcznikiem tak samo ręcznik owinęłam wokół swojego ciała. Podeszłam do
umywalki i zmyłam makijaż, rozczesałam włosy i związałam w warkocz. Później
ubrałam wybrane wcześniej ciuchy i wyszłam z łazienki i podeszłam do łóżka , wzięłam telefon i
nastawiłam budzik. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Mój
sen dalej mi się śni. Dalej ciągnie się ta niepewność tego wszystkiego .
Codziennie budzę się cała mokra. Nieraz wstaję w krzykiem albo płaczem.
*
Chciałam pospać długo ale … obudził mnie mój budzik. Co
oznaczało że wróciło wcześniejsze ja. Wstałam szybko podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakiś zestaw i poszłam
do łazienki wzięłam szybki prysznic ubrałam się w
i gotowa wyszłam z łazienki. W pokoju nie zastałam już Jusa
czyli musiał wstać jak usłyszał mój budzik. Zeszłam szybko do kuchni przywitałam się z mężem i teściową bo już
była . Zjadłam w pośpiechu śniadanie a kawę zrobiłam se do kubka termicznego.
-Skarbie podwieźć cię czy jedziesz swoim autem?-spytałam się
męża który kończył jeść śniadanie.
-Nie jedź sama ja pojadę swoim autem.-Pocałowałam
go i pożegnałam się z nim ,
teściową i wzięłam swoją kawę i ruszyłam do garażu
gdzie wzięłam swoje autko i pojechałam do studia.*
Hej kochani jak tam po świętach ? Bo u mnie świetnie. Jakie macie plany na sylwestra ? Bo ja siedzę w domu i będę oglądać zapewne filmy by się nie nudzić i nie zasnąć. Następny rozdział tak jak zwykle w niedzielę Życzę wam miłego tygodnia i do usłyszenia .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz