Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 stycznia 2016

34. Może jeszcze da się … sprowadzić to na sam szczyt co ? Może nie wszystko stracone. Może potrzebna tam twoja ręka i w ogóle.



     Nie jechałam szybko bo wolałam  nie dostać mandatu.  W studio byłam po 30 minutach jazdy .  Co się przez to spóźniłam i Pharrell opieprzył mnie za to. Niech się cieszy że dojechałam w jednym kawałku  a nie w kilku np. .Gdy mój menager skończył swoje  kazanie  powiedział że za niedługo wchodzę do studia nagrywać coś. Gdy skończyliśmy wszystko omawiać czyli jakieś 4 godziny , później pojechałam jeszcze na zakupy które zajęły mi godzinę. Później pojechałam wprost do domu. Podczas drogi słuchałam radia i muzyki która w nim leciała. Gdy byłam przed domem wjechałam na podjazd i zauważyłam że jest auto Jusa . Podjechałam pod dom, wyciągnęłam zakupy i poszłam wprost do domu. Zakupy wniosłam do kuchni i później przywitałam się z dziećmi ,Pattie i na samym końcu z Jusem. Gdy ja rozpakowywałam zakupy Pattie podgrzewała obiad  na który był  Spaghetti .Kocham spaghetti .
Wszyscy usiedliśmy do stołu i jedliśmy w ciszy. Nikt nic nie mówił i się nie odzywał.  Było niezręcznie i to bardzo.  Pattie ciągle przyglądała się mi i Jusowi nie wiem czemu. Ale się dowiem tak czy inaczej. Gdy jadłam spaghetti Pattie się o coś spytała .
-Nie planujecie może jeszcze jednego dziecka? –gdy to usłyszałam zaczęłam się dławić jedzeniem które jadłam.  Wszystko wyplułam  na talerz i spojrzałem na mojego męża który nie wiedział co powiedzieć tak samo jaj ja.
-Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat mamo.-odpowiedział mój mąż  . I to prawda jeszcze nie rozmawialiśmy na temat dziecka kolejnego.  Owszem chciałabym mieć jeszcze jedno ale …… nie wiem musimy to jeszcze przedyskutować.
Dalszą część jedliśmy dalej w ciszy. Później pozbierałam brudne naczynia  i poszłam do salonu gdzie siedziała reszta. Oglądaliśmy jakiś film i rozmawialiśmy na różne tematy. Po dwóch godzinach Pattie pojechała do domu a my zostaliśmy sami lecz nie na długo bo zaraz przyjechał Pharrell  i rozmawialiśmy na temat kolejnej płyty i w ogóle.   I on tak samo ja moja teściowa pytał się nas czy nie planujemy kolejnego dziecka. Czy on się do chuja  wszyscy zgadali czy jak?!  Nic nie powiedziałam , nie zamierzałam się tłumaczyć. On chyba zrozumiał  co jest nie tak bo zaraz przeprosił. Okej rozumie go, chce on wiedzieć czy nie planujemy i czy nie będzie przewidziana przerwa w karierze gdybym była w ciąży. 
-Ej mam pytanie Lilka . Czy ostatnio ….nie dzwonił do ciebie ….Zyga?-spytał tak by Jus nic nie słyszał który był zajęty oglądaniem telewizora z dziećmi.  Trochę mnie zdziwiło to pytanie bo dałam mu jasno do zrozumienia że mam przerwę i żeby do mnie nie dzwonił jedynie w nagłych wypadkach w których nie umieją sobie poradzić.
-Nie a czemu miałby dzwonić ?
-Ponoć macie a raczej mamy kłopoty i to niezłe . I nie jestem pewny ale chyba  chcieli abyś chyba wróciła wcześniej. Odkąd ciebie nie ma jest źle .  –trochę się zmartwiłam bo nie wiedziałam dokładnie co powoduje takie problemy . Muszę zadzwonić albo się spotkać z nimi i pogadać.
-Zadzwonię dziś do niego i pogadam co i jak. Nie sądziłam że jak mnie nie będzie to będzie źle a raczej tragicznie bo wszystkiego ja pilnowałam. Towaru ,dostaw, paczek i w ogóle. A teraz zostawiłam wszystko na ich głowie. –Wstałam i podeszłam do okna.-Wiedziałam że tak będzie , wiedziałam . Wszystko co było na mojej głowie …..nie dają se z tym rady . Mogli zadzwonić i poprosić o pomoc a nie …. Sprowadzać  to wszystko co tak ciężko pracowaliśmy na samo dno.-Obróciłam się do Pharrella i milczałam jakieś dziesięć minut.
-Może jeszcze da się … sprowadzić to na sam szczyt co ? Może nie wszystko stracone. Może potrzebna tam twoja ręka i w ogóle.-Może i ma racje ale…. Co ja mam powiedzieć  Zydze gdy zadzwonię  „Hej słyszałam że macie poważne problem i opadanie na dno , i to odkąd odeszłam „ ? Serio ??? Nie na pewno się nie spytam w taki sposób. Siedzieliśmy jeszcze z dwie godziny i Pharrell musiał już iść  więc puściłam go. Była  19:50 więc zadzwonię do Zygi muszę z nim pogadać co się dzieje pod moją nie obecność. Gdy wybrałam numer i od razu zadzwoniłam nie musiałam długo czekać bo  odebrał po czterech sygnałach.
-Hej co cię do mnie sprowadza Fallen?- Mógł by se darować te czułości  .
-Czemu nie mówiłeś że macie problemy i schodzimy na samo dno?! Mówiłam jak będą większe problemy masz dzwonić !! –Naskoczyłam na niego to fakt , ale mówiłam będą większe problemy ma dzwonić i zaraz przyjadę a nie „Wszystko w porządku damy sobie rade sami ” .
-Skąd wiesz ?! Kto ci powiedział !!-trochę mnie zdziwił jego ton głosu ale… czemu tak ostro  .
-To nie ważne mów jak stoimy i w ogóle a nie . Albo wiesz co przyjadę tam okej?
-Spoko tam gdzie zawsze czekamy na ciebie-i się rozłączyłam poszłam szybko na górę do sypialni  wzięłam z szafy czarne leginsy z dziurami  ,czarną bokserkę i ciemno fioletowy sweterek do tego czarne buty na obcasie kryte tzw. botki . Rozebrałam się i szybko założyłam wcześniej przygotowane ubrania. Pomalowałam się dość ostro no ale cóż nic na to nie poradzę. Założyłam jeszcze swoje bransoletki 


wzięłam telefon,klucze,portfel  i zeszłam na dół gdzie siedział Jus . On będzie na mnie zły za to co teraz zrobię ale.. nie mam wyboru. Muszę mu się postawić  powoli weszłam do salonu i od razu napotkałam wzrok mojego męża szybkim krokiem poszłam do kuchni włączyłam czajnik  by zagotowała się woda bo chcę se zrobić Cappuccino . Wyciągnęłam kubek termiczny dałam tam 3 łyżki Cappuccina orzechowego i jedną czubatą łyżeczkę cukru , gdy woda się zagotowała zalałam i wymieszałam a później zakryłam to. Gdy chciałam  wyjść z kuchni w drzwiach stanął mi Justin .Już wiedziałam że nie pozwoli mi nigdzie pójść.
-A gdzie to się moja żonka wybiera co ?!-Lepiej żebyś nie wiedział.
-Muszę gdzieś jechać .Przepraszam cię.-Odpowiedziałam wyszłam z kuchni i wyciąg-łam kurtkę z szafy ubrałam ją i chciałam wyjść ale Jus mnie powstrzymał.
-Uważaj na siebie. Nie lubię … gdy tam jesteś .- i mnie puścił ja jeszcze na do widzenia pocałowałam go i przytuliłam. Wyszłam  i poszłam go garażu po mój samochód którym byłam dziś w studio. Wsiadłam do niego i odjechałam kierując się w stronę miejsce gdzie znajduje się nasza siedziba.

                               
                                                                                         *
Gdy  byłam na miejscu  weszłam bocznymi drzwiami i gdy szłam wszystkie pary oczu były skierowane w moją stronę. Ta wiem nie znacie mnie ja was też nie znam albo i znam ale nie pamiętam imion. Szybkim krokiem szłam w stronę jego biura. Gdy byłam na miejscu weszłam nie pukając nigdy tego nie robię i on dobrze o tym wie. Gdy weszłam on od razu odwrócił się do mnie  ja podeszłam do biurka przy którym siedział i usiadłam w moim ulubionym fotelu.
-Co cię do mnie sprowadza co Fallen ?!
-Czemu nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś że mamy problemy i to duże? Dlaczego ja wszystkiego muszę się dowiadywać od kogoś co ?!-temu mina od razu się zmieniła. Nie wiedział co ma powiedzieć. Wstał i poszedł zamknąć drzwi. Później stanął kłomnię .
-Skąd wiesz?!-od razu spytał.
-To nie ważne skąd wiem . Ważne że wiem nie sądzisz? Bo ty nie raczyłeś mi nic powiedzieć .
-Kazałaś nie dzwonić i w ogóle więc się dostosowałem do tego.  Nie sądzisz?!
-Tak miałeś nie dzwonić mi za głupotami a to raczej nie jest głupota nie sądzisz ? To jest poważna sprawa która wisi na włosku !! A teraz gadaj na czym stoimy.-ten usiadł i  ja nawet nie czekałam na jego pozwolenie więc usiadłam  na sofie .
-Dobra to no zaczęło się zaraz po twoim odejściu.  …….-Gadał mi jak chłopaki spierdolili sprawę z zabiciem kogoś i go schowanie by nikt go nie znalazł  , kradli dragi , ponoć doszło paru nowych członków którzy nie raz spierdolili sprawę .Opowiadał mi wszystko z dokładnością i w ogóle z każdym szczegółem nawet pokazał mi papiery  i faktury które się uzbierały podczas mojej nie obecności. 
-Możemy się odkuć ale…. Tu jest potrzebne sporo kasy  . Za niedługo jest wyścig , a ja nie mam nikogo kto mógłby startować. Rozumiesz?! Ty była ,jesteś i będziesz najlepsza nie mam jak cb zastąpić.- Wiedziałam że jest jakieś wyjście. Ale nie wiedziałam że wyścig. 
-Kiedy jest ten wyścig ?-spytałam się go a on popatrzał na mnie i pokręcił głową na nie.
-Nie wystartujesz. Nie ma takiej mowy. –Zdenerwował mnie tym. Ja chcę mu pomóc a on nie ?
-Nie ma innego wyjścia . Kiedy i gdzie ten wyścig? –On dalej nic nie mówił tylko patrzał na mnie jeszcze przez chwilę i w końcu się poddał.
-W  następną sobotę o 19 się zaczyna na obrzeżach miasta .-zapisałam se to w telefonie  by nie zapomnieć .
-Dzięki i … na pewno wystartuję nie bój się .Wygram go  jak każdy inny  wyścig. -spytałam się go. Bo nie wiedziałam  jaki to wyścig. .

-Wszystko dozwolone. Nie ma żadnych zasad. –Rozmawialiśmy jeszcze trochę o tym wyścigu i o takich tam pierdołach. Później przyszli do nas inni ludzie  . Wzięłam małą butelkę wody i zaczęłam ja pić ale wszystko wyplułam gdy Zyga się o coś spytał.
-Mam nadzieję że nie planujesz kolejnego dziecka co ?-   Oni wszyscy są w jakieś zmowie czy jak ? To już dziś 3 osoba.
-Czy wy do jasnej cholery jesteście w jakiejś zmowie czy jak ? Jesteś 3 osobą dziś która się mnie o to pyta.-Ten zrobił wielkie oczy i powiedział cicho Sory. On też wziął butelkę i zaczął pić więc i ja go zaskoczyłam odpowiedzią.
-Szczerze mówiąc to jeszcze nawet nie rozmawialiśmy na ten temat ale chyba zdecydujemy się na kolejne dziecko.-I tak jak myślałam wypluł tą wodę na kogoś. Ja zaczęłam się śmiać jak jakiś debil. On popatrzał na mnie wkurzony.
-Ty se chyba żartujesz nie? Czyli jak się urodzi kolejne dziecko to też będziesz czekać aż ono będzie miało te paręnaście lat skończone ?
-Nie . Jak Bella  z Tomkiem będą mieli skończone tak się umawialiśmy i tak będzie. A kolejne dziecko czy dzieci nie zmienią umowy ustnej.
-Mam nadzieję.
-Dobra ja będę się zbierać jest 2 nad ranem . Narka wszystkim.-pożegnałam się ze wszystkimi i jeszcze poprosiłam Go na słówko.
-Jeśli coś będzie nie tak  i dobrze wiesz o co mi chodzi masz dzwonić nie ważne która to godzina zrozumiano?
-Tak  jest pani sierżant- Dureń. Pożegnałam się z nim i poszłam do samochodu i odjechałam z piskiem opon. Zapewne mogę se teraz wyobrazić uśmiech na twarzy Zygi gdy odjeżdżałam z piskiem opon.
Do domu się trochę spieszyłam bo była późna pora.
Gdy dojechałam autem wjechałam do garażu i poszłam do domu. W  salonie nie było nikogo więc zapewne nie będą wiedzieć o której wróciłam. Poszłam jeszcze go kuchni  napić się wody i przegryźć małe co nieco. Puźniej poszłam po cichu sprawdzić czy dzieciaki spały-spały jak zabite.-Na sam koniec poszłam do sypialni i na łóżku zastałam śpiącego Jusa . Jak dobrze. Podeszłam do łóżka i z szafki wyjęłam fajki i wyszłam na balkon. Odpaliłam jedną fajkę i usiadłam na sofie która stała na balkonie. Gdy skończyłam palić wróciłam do sypialni, zdjęłam buty ,biżuterię i poszłam do łazienki zmyć makijaż i wróciłam do sypialni i położyłam się na łóżku koło mojego męża.  I zaraz odpłynęłam.


                                                                    *
Witam wszystkich po świętach !! Mam do was prośbę abyście głosowali na Justina Biebera w tej oto bitwie fandomów www.eska.pl/news/bitwa_fandomow_2015_najlepsi_fani_kto_ma_najwiekszy_muzyczny_fandom_w_polsce_zaglosuj/125653?site-type=standard#sonda-110267   . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz