Nie jechałam
szybko bo wolałam nie dostać
mandatu. W studio byłam po 30 minutach
jazdy . Co się przez to spóźniłam i
Pharrell opieprzył mnie za to. Niech się cieszy że dojechałam w jednym
kawałku a nie w kilku np. .Gdy mój
menager skończył swoje kazanie powiedział że za niedługo wchodzę do studia
nagrywać coś. Gdy skończyliśmy wszystko omawiać czyli jakieś 4 godziny ,
później pojechałam jeszcze na zakupy które zajęły mi godzinę. Później
pojechałam wprost do domu. Podczas drogi słuchałam radia i muzyki która w nim
leciała. Gdy byłam przed domem wjechałam na podjazd i zauważyłam że jest auto
Jusa . Podjechałam pod dom, wyciągnęłam zakupy i poszłam wprost do domu. Zakupy
wniosłam do kuchni i później przywitałam się z dziećmi ,Pattie i na samym końcu
z Jusem. Gdy ja rozpakowywałam zakupy Pattie podgrzewała obiad na który był
Spaghetti .Kocham spaghetti .
Wszyscy usiedliśmy do stołu i jedliśmy w ciszy. Nikt nic nie
mówił i się nie odzywał. Było
niezręcznie i to bardzo. Pattie ciągle
przyglądała się mi i Jusowi nie wiem czemu. Ale się dowiem tak czy inaczej. Gdy
jadłam spaghetti Pattie się o coś spytała .
-Nie planujecie może jeszcze jednego dziecka? –gdy to
usłyszałam zaczęłam się dławić jedzeniem które jadłam. Wszystko wyplułam na talerz i spojrzałem na mojego męża który
nie wiedział co powiedzieć tak samo jaj ja.
-Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat mamo.-odpowiedział
mój mąż . I to prawda jeszcze nie
rozmawialiśmy na temat dziecka kolejnego.
Owszem chciałabym mieć jeszcze jedno ale …… nie wiem musimy to jeszcze
przedyskutować.
Dalszą część jedliśmy dalej w ciszy. Później pozbierałam
brudne naczynia i poszłam do salonu
gdzie siedziała reszta. Oglądaliśmy jakiś film i rozmawialiśmy na różne tematy.
Po dwóch godzinach Pattie pojechała do domu a my zostaliśmy sami lecz nie na
długo bo zaraz przyjechał Pharrell i rozmawialiśmy
na temat kolejnej płyty i w ogóle. I on tak samo ja moja teściowa pytał się nas
czy nie planujemy kolejnego dziecka. Czy on się do chuja wszyscy zgadali czy jak?! Nic nie powiedziałam , nie zamierzałam się
tłumaczyć. On chyba zrozumiał co jest
nie tak bo zaraz przeprosił. Okej rozumie go, chce on wiedzieć czy nie
planujemy i czy nie będzie przewidziana przerwa w karierze gdybym była w
ciąży.
-Ej mam pytanie Lilka . Czy ostatnio ….nie dzwonił do ciebie
….Zyga?-spytał tak by Jus nic nie słyszał który był zajęty oglądaniem
telewizora z dziećmi. Trochę mnie
zdziwiło to pytanie bo dałam mu jasno do zrozumienia że mam przerwę i żeby do
mnie nie dzwonił jedynie w nagłych wypadkach w których nie umieją sobie
poradzić.
-Nie a czemu miałby dzwonić ?
-Ponoć macie a raczej mamy kłopoty i to niezłe . I nie
jestem pewny ale chyba chcieli abyś
chyba wróciła wcześniej. Odkąd ciebie nie ma jest źle . –trochę się zmartwiłam bo nie wiedziałam
dokładnie co powoduje takie problemy . Muszę zadzwonić albo się spotkać z nimi
i pogadać.
-Zadzwonię dziś do niego i pogadam co i jak. Nie sądziłam że
jak mnie nie będzie to będzie źle a raczej tragicznie bo wszystkiego ja
pilnowałam. Towaru ,dostaw, paczek i w ogóle. A teraz zostawiłam wszystko na
ich głowie. –Wstałam i podeszłam do okna.-Wiedziałam że tak będzie , wiedziałam
. Wszystko co było na mojej głowie …..nie dają se z tym rady . Mogli zadzwonić
i poprosić o pomoc a nie …. Sprowadzać
to wszystko co tak ciężko pracowaliśmy na samo dno.-Obróciłam się do
Pharrella i milczałam jakieś dziesięć minut.
-Może jeszcze da się … sprowadzić to na sam szczyt co ? Może
nie wszystko stracone. Może potrzebna tam twoja ręka i w ogóle.-Może i ma racje
ale…. Co ja mam powiedzieć Zydze gdy
zadzwonię „Hej słyszałam że macie
poważne problem i opadanie na dno , i to odkąd odeszłam „ ? Serio ??? Nie na
pewno się nie spytam w taki sposób. Siedzieliśmy jeszcze z dwie godziny i
Pharrell musiał już iść więc puściłam
go. Była 19:50 więc zadzwonię do Zygi
muszę z nim pogadać co się dzieje pod moją nie obecność. Gdy wybrałam numer i od
razu zadzwoniłam nie musiałam długo czekać bo
odebrał po czterech sygnałach.
-Hej co cię do mnie sprowadza Fallen?- Mógł by se darować te
czułości .
-Czemu nie mówiłeś że macie problemy i schodzimy na samo
dno?! Mówiłam jak będą większe problemy masz dzwonić !! –Naskoczyłam na niego
to fakt , ale mówiłam będą większe problemy ma dzwonić i zaraz przyjadę a nie
„Wszystko w porządku damy sobie rade sami ” .
-Skąd wiesz ?! Kto ci powiedział !!-trochę mnie zdziwił jego
ton głosu ale… czemu tak ostro .
-To nie ważne mów jak stoimy i w ogóle a nie . Albo wiesz co
przyjadę tam okej?
-Spoko tam gdzie zawsze czekamy na ciebie-i się
rozłączyłam poszłam szybko na górę do sypialni
wzięłam z szafy czarne leginsy z dziurami ,czarną bokserkę i ciemno fioletowy sweterek
do tego czarne buty na obcasie kryte tzw. botki . Rozebrałam się i szybko
założyłam wcześniej przygotowane ubrania. Pomalowałam się dość ostro no ale cóż
nic na to nie poradzę. Założyłam jeszcze swoje bransoletki
wzięłam telefon,klucze,portfel i zeszłam na dół gdzie siedział Jus . On
będzie na mnie zły za to co teraz zrobię ale.. nie mam wyboru. Muszę mu się
postawić powoli weszłam do salonu i od
razu napotkałam wzrok mojego męża szybkim krokiem poszłam do kuchni włączyłam
czajnik by zagotowała się woda bo chcę
se zrobić Cappuccino . Wyciągnęłam kubek termiczny dałam tam 3 łyżki Cappuccina
orzechowego i jedną czubatą łyżeczkę cukru , gdy woda się zagotowała zalałam i
wymieszałam a później zakryłam to. Gdy chciałam
wyjść z kuchni w drzwiach stanął mi Justin .Już wiedziałam że nie
pozwoli mi nigdzie pójść.
-A gdzie to się moja żonka wybiera co ?!-Lepiej żebyś nie
wiedział.
-Muszę gdzieś jechać .Przepraszam cię.-Odpowiedziałam
wyszłam z kuchni i wyciąg-łam kurtkę z szafy ubrałam ją i chciałam wyjść ale Jus
mnie powstrzymał.
-Uważaj na siebie. Nie lubię … gdy tam jesteś .- i mnie
puścił ja jeszcze na do widzenia pocałowałam go i przytuliłam. Wyszłam i poszłam go garażu po mój samochód którym
byłam dziś w studio. Wsiadłam do niego i odjechałam kierując się w stronę miejsce
gdzie znajduje się nasza siedziba.
*
Gdy byłam na
miejscu weszłam bocznymi drzwiami i gdy
szłam wszystkie pary oczu były skierowane w moją stronę. Ta wiem nie znacie
mnie ja was też nie znam albo i znam ale nie pamiętam imion. Szybkim krokiem
szłam w stronę jego biura. Gdy byłam na miejscu weszłam nie pukając nigdy tego
nie robię i on dobrze o tym wie. Gdy weszłam on od razu odwrócił się do
mnie ja podeszłam do biurka przy którym
siedział i usiadłam w moim ulubionym fotelu.
-Co cię do mnie sprowadza co Fallen ?!
-Czemu nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś że mamy problemy i
to duże? Dlaczego ja wszystkiego muszę się dowiadywać od kogoś co ?!-temu mina
od razu się zmieniła. Nie wiedział co ma powiedzieć. Wstał i poszedł zamknąć
drzwi. Później stanął kłomnię .
-Skąd wiesz?!-od razu spytał.
-To nie ważne skąd wiem . Ważne że wiem nie sądzisz? Bo ty
nie raczyłeś mi nic powiedzieć .
-Kazałaś nie dzwonić i w ogóle więc się dostosowałem do
tego. Nie sądzisz?!
-Tak miałeś nie dzwonić mi za głupotami a to raczej nie jest
głupota nie sądzisz ? To jest poważna sprawa która wisi na włosku !! A teraz
gadaj na czym stoimy.-ten usiadł i ja
nawet nie czekałam na jego pozwolenie więc usiadłam na sofie .
-Dobra to no zaczęło się zaraz po twoim odejściu. …….-Gadał mi jak chłopaki spierdolili sprawę
z zabiciem kogoś i go schowanie by nikt go nie znalazł , kradli dragi , ponoć doszło paru nowych
członków którzy nie raz spierdolili sprawę .Opowiadał mi wszystko z
dokładnością i w ogóle z każdym szczegółem nawet pokazał mi papiery i faktury które się uzbierały podczas mojej
nie obecności.
-Możemy się odkuć ale…. Tu jest potrzebne sporo kasy . Za niedługo jest wyścig , a ja nie mam
nikogo kto mógłby startować. Rozumiesz?! Ty była ,jesteś i będziesz najlepsza
nie mam jak cb zastąpić.- Wiedziałam że jest jakieś wyjście. Ale nie wiedziałam
że wyścig.
-Kiedy jest ten wyścig ?-spytałam się go a on popatrzał na
mnie i pokręcił głową na nie.
-Nie wystartujesz. Nie ma takiej mowy. –Zdenerwował mnie
tym. Ja chcę mu pomóc a on nie ?
-Nie ma innego wyjścia . Kiedy i gdzie ten wyścig? –On dalej
nic nie mówił tylko patrzał na mnie jeszcze przez chwilę i w końcu się poddał.
-W następną sobotę o
19 się zaczyna na obrzeżach miasta .-zapisałam se to w telefonie by nie zapomnieć .
-Dzięki i … na pewno wystartuję nie bój się .Wygram go jak każdy inny wyścig. -spytałam się go. Bo nie
wiedziałam jaki to wyścig. .
-Wszystko dozwolone. Nie ma żadnych zasad. –Rozmawialiśmy
jeszcze trochę o tym wyścigu i o takich tam pierdołach. Później przyszli do nas
inni ludzie . Wzięłam małą butelkę wody
i zaczęłam ja pić ale wszystko wyplułam gdy Zyga się o coś spytał.
-Mam nadzieję że nie planujesz kolejnego dziecka co ?- Oni wszyscy są w jakieś zmowie czy jak ? To
już dziś 3 osoba.
-Czy wy do jasnej cholery jesteście w jakiejś zmowie czy jak
? Jesteś 3 osobą dziś która się mnie o to pyta.-Ten zrobił wielkie oczy i powiedział
cicho Sory. On też wziął butelkę i zaczął pić więc i ja go zaskoczyłam
odpowiedzią.
-Szczerze mówiąc to jeszcze nawet nie rozmawialiśmy na ten
temat ale chyba zdecydujemy się na kolejne dziecko.-I tak jak myślałam wypluł
tą wodę na kogoś. Ja zaczęłam się śmiać jak jakiś debil. On popatrzał na mnie
wkurzony.
-Ty se chyba żartujesz nie? Czyli jak się urodzi kolejne
dziecko to też będziesz czekać aż ono będzie miało te paręnaście lat skończone
?
-Nie . Jak Bella z
Tomkiem będą mieli skończone tak się umawialiśmy i tak będzie. A kolejne
dziecko czy dzieci nie zmienią umowy ustnej.
-Mam nadzieję.
-Dobra ja będę się zbierać jest 2 nad ranem . Narka
wszystkim.-pożegnałam się ze wszystkimi i jeszcze poprosiłam Go na słówko.
-Jeśli coś będzie nie tak
i dobrze wiesz o co mi chodzi masz dzwonić nie ważne która to godzina
zrozumiano?
-Tak jest pani
sierżant- Dureń. Pożegnałam się z nim i poszłam do samochodu i odjechałam z
piskiem opon. Zapewne mogę se teraz wyobrazić uśmiech na twarzy Zygi gdy
odjeżdżałam z piskiem opon.
Do domu się trochę spieszyłam bo była późna pora.
Gdy dojechałam autem wjechałam do garażu i poszłam do domu.
W salonie nie było nikogo więc zapewne
nie będą wiedzieć o której wróciłam. Poszłam jeszcze go kuchni napić się wody i przegryźć małe co nieco.
Puźniej poszłam po cichu sprawdzić czy dzieciaki spały-spały jak zabite.-Na sam
koniec poszłam do sypialni i na łóżku zastałam śpiącego Jusa . Jak dobrze.
Podeszłam do łóżka i z szafki wyjęłam fajki i wyszłam na balkon. Odpaliłam
jedną fajkę i usiadłam na sofie która stała na balkonie. Gdy skończyłam palić
wróciłam do sypialni, zdjęłam buty ,biżuterię i poszłam do łazienki zmyć
makijaż i wróciłam do sypialni i położyłam się na łóżku koło mojego męża. I zaraz odpłynęłam.
*
Witam wszystkich po świętach !! Mam do was prośbę abyście głosowali na Justina Biebera w tej oto bitwie fandomów www.eska.pl/news/bitwa_fandomow_2015_najlepsi_fani_kto_ma_najwiekszy_muzyczny_fandom_w_polsce_zaglosuj/125653?site-type=standard#sonda-110267 .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz