Łączna liczba wyświetleń

środa, 16 września 2015

8.Telefon



W wesołym miasteczku było fajnie przyjechaliśmy do domu po 21 wykąpałam dzieci i sama chciałam iść się umyć ale nie mogłam bo ktoś się do mnie dodzwaniał ciekawe kto to o tej porze do mnie dzwoni. Z dziwiłam się widząc że to Scooter dawno nie rozmawialiśmy .No ale odbiorę telefon mrze coś się stało.
-Halo-powiedziałam
-Dzień dobry z tej strony Scooter Browna czy mam przyjemność rozmawiać z Lilii Canals?!-usłyszałam po drugiej stronie albo on się wydurnia albo mnie nie pamięta.
-Tak a w czym mogę pomóc?!-nie dawał po sobie poznać że go pamiętam
-Ostatnio na Youtube znalazłem jak pani śpiewa  i chciałbym panią zaprosić do Los Angeles  by pani nagrała swoja płytę co pani na to ?!-kurwa on mnie nie pamięta ale zaraz mam włączony komputer i zadzwonię na Skaype ale się zdziwi.
-A czy mogła bym to przemyśleć i dać znać za jakieś 10 minut ja oddzwonię.
-Ależ oczywiście to do usłyszenia.
Jezu on mnie  albo udaje że nie pamięta albo faktycznie mnie  nie pamięta jestem na laptopie  włączyłam Skaypa i jest bingo aktywny no to dzwonimy.
Pierwszy sygnał,drugi,trzeci już miałam się rozłączać gdy ktoś odebrał.
-Hej Scooter co tam u was słychać –spytałam
-Jezu Lilka jak ja dawno ciebie nie słyszałem i nie widziałem.-Ta szkoda jakieś pięć minut temu dzwoniłeś do mnie baranie.
-No nie szkoda a jakieś pięć minut temu kto do mnie dzwoni co.
-To byłaś ty Lilli boże przepraszam cię nie poznałem cię po głosie dawno nie rozmawialiśmy  jak ty się zmieniłaś-Oj tak zmieniłam się i to bardzo
-Ta.. trochę się zmieniłam właśnie maiłam do ciebie dzwonić gdy ty do mnie dzwoniłeś  chciałam się ciebie spytać czy ta twoja propozycja jest dalej aktualna bym przyjechał do LA  czy nie bardzo ?!-musiałam się spytać go oto
-Młoda zawsze to kiedy  mam posłać po ciebie samolot co?-no nie i teraz muszę mu powiedzieć że będę z dziećmi.
-Scooter bo jest taki mały problem a raczej dwa małe problemy –powiedziałam przegrywając wargę.
-Czy ja dobrze zrozumiałem ty masz dwójkę małych dzieci?
-Tak ale..-nie dał mi skończyć bo wtrącił mi się w zdanie.
-Młoda nie ma problemu a ile te maluchy mają lat?-jest zgodził się jadę do LA.
-Mają niecałe 2 lata .-odpowiedziałam
-Okej nie ma sprawy to na kiedy chcecie ten samolot?
- A na kiedy jest możliwy ?
-Co powiesz na 1kwietnia o godzenie 12:30 co to jest za niecałe 3 dni   ?!-ta data mi pasuje
-Okej pasuje mi .Ale mam do ciebie prośbę ?-Już słyszałam jak wzdycha biedulek
-Jaką?
-Po pierwsze nic nie mów Justinowi  a  ta drugo sprawa to…mógłbyś przylecieć po nas muszę z tobą poważnie porozmawiać co nikt nie wiem o tym  proszę cię ,  powiem w tajemnicy że to  odmieni całe życie jednej osoby i chcę byś mi pomógł.
-No Okej masz to jak w banku  ,już nie mogę się doczekać .
-Ja też , dobra ja kończę jestem zmęczona niedawno wróciłam i jak dzwoniłeś to właśnie położyłam dzieci..
-Okej to dobranoc mała i do zobaczenia za niedługo.-Powiedział żegnając się ze mną.
A ja poszłam  wsiąść prysznic i poszłam spać no to od jutra zaczyna się pakowanie.
Obudziłam się  bo usłyszałam  że ktoś wchodzi do mojego pokój ten ktoś to Córeczka mamusi i Synuś mamusi tak wyciągałam dzieciakom szczebelki   stwierdziła że należy im się trochę wolności.
Brzdące wlazły na łózko i od razu dały mi całusa   na dzień dobry.
-Hej szkraby co  wy tu robicie co ?-powiedziałam-
-Tata-powiedzieli razem.Ta umieją mówić i ich pierwsze słowo to TATA .
-Tak polecimy do taty z trzy dni kochani zobaczymy co zrobi jak się zachowa. Kocham was.
Wstałam i przebrałam maluchy .Później zeszłam z nimi i zrobiłam i butle z mlekiem i poszłam z nimi na górę położyłam je  na moim łóżku dałam butle a sama wzięłam czarne leginsy i bokserkę weszłam do łazienki wzięłam szybki zimny prysznic i weszłam do pokoju a tam miałam miły widok moje dwa aniołki smacznie sobie śpią na podłodze na dywanie (file:///C:/Users/Robert/Desktop/Foldery%20wszystkie/Blogi/M%C3%B3j%20Blog/BOCHATEROWIE/IMG_1703b.jpg)    Nie ruszałam ich tylko wzięłam butelki i zeszłam na dół gdzie byli już chłopaki w kuchnie i robili kawę i śniadanie.
-Hej mała jak tam noc?-Spytał Dawid
-Hej a dobrze … słuchajcie pojutrze wylatuję z dzieciakami do Los Angeles i nie ma pojęcia kiedy wrócimy ponieważ dostałam tam ofertę by być piosenkarką . I chcę by ich ojciec się wreszcie o ich dowiedział-jak usłyszeli to ostatnie zdanie wypluli to co mieli w buzi dobrze że nie stałam w ich zasięgu.
-Podejmujesz rozsądną decyzje on powinien wreszcie się dowiedzieć  że ma dwójkę słodkich maluchów. To o której zawieść was na samolot do LA ?!-spytał Piotrek z Dawidem
-No to Scooter przysyła po nas prywatny samolot i jest on o 12:30 –powiedziałam zalewając   kawę i zaczęłam smarować kanapki kiedy zadzwonił mój telefon był to Scooter ciekawe co chce.
-Hej mała samolot macie jutro o 20:00 sorry ale tylko w tedy będę mógł po was przylecieć pasuje wam?-Spytał
-Mhym pewnie –odpowiedziałam
-Okej ale przyleci ze mną jeszcze Keny on po prostu nie może wytrzymać Okej, i obiecuje że Justin się o niczym nie dowie.-Powiedział przekonywującym głosem
-Okej to muszę się wsiąść za pakowanie rzeczy teraz Okej tylko ciekawe jaj ja złożę te łóżeczka i później je rozłożę no dobra jakoś sobie poradzę dzięki.
-Łóżeczka możesz zostawić  kupiłem tobie wille pokoje dzieciaków są urządzone  można się od razu wprowadzać.
-Jezu dziękuje ci bardzo .-powiedziałam uradowana
-Nie ma sprawy dobra kończę właśnie nasza gwiazdeczka przyszła –powiedział rozłączając się
-Jutro punkt 20:00 lotnisko LA panowie  to kto nas zawozi.-Spytałam
-Ja -odparli razem Dawid z Piotrkiem
-Okej możecie we dwujkę ja lecę pakować siebie i dzieciaki acha a łóżeczka zostają w razie czego Okej .-powiedziałam wchodząc po schodząc do pokoju dzieciaków.
Pakownie dzieciaków zajęło mi z jakieś 4 godziny muszę jeszcze zadzwonić do Maxa i się pożegnać.
Napisałam mu SMS-a:
Do: Max  najukochańszy brat na świecie
Hej wpadnij dziś do nas się pożegnać jutro wylatuje z dzieciakami do LA  i nie wiem kiedy wrócę ale obiecuję ciebie tam ściągnąć.
I wysłałam mu w między czasie słyszałam że chłopaki bawią się z dziećmi bym mogła nas spakować o jutro nie będzie czasu. Swoją walizkę też już spakowałam ogólnie mamy 8 walizek razem  nie jest tak źle mogło być gorzej. Po skończeni pakowanie poszłam zrobić obiad i w między czasie przyszedł Max pożegnać się .Później jeszcze wszyscy razem oglądaliśmy jakiś film była już 20:10 więc poszłam wykapać dzieci a Piotrek zrobił im mleka i przypilnował by zjadły. A ja w między czasie poszłam się wykąpać . Wchodząc do pokoju zauważyłam że na łóżku siedzi Dawid.
-Choć tutaj mała –powiedział wstał i mnie przytulił
-Będę tęsknić za wami i to bardzo bardzo ale postaram się was tam sprowadzić ciebie Piotrka i Maxa . Ale mam do ciebie prośbę jak mnie nie będzie zaopiekuj się Maxem Okej ?-spytałam go oczekując odpowiedzi która dostałam całusa w czółko.
-Dobrze będę się nim opiekował … ale myślałem by on się wprowadził do nas  ,a teraz ci spać bo jutro macie ciężki dzień
-Tak wiem .Wiesz że ciebie kocham ale moja miłość do Justina jest silniejsza. A i gadałam z Maxem o tym i się zgadza. Będę mu wysyłała pieniądze … od rodziców pewnie też coś wyciągnie. -powiedziałam smutnym głosem.
-Tak wiem ale pamiętaj o mnie tam w LA dzwoń, pisz  codziennie. A teraz dobranoc  .Kocham cię nie zapomnij tego.-I jeszcze na dobranoc dostałam namiętnego całusa.
-Dobranoc. I też ciebie kocham.Może położysz się ze mną ten ostatni raz co?- Nawet nie musiałam powtarzać dwa razy bo zaraz wpakował mi się do łóżka. Ja się położyłam wygodnie na jego torsie i odpłynęłam  w ciągu kilki minut.




                                                                             *


I oto następny rozdział .Mam nadzieję że się wam podoba.
Następny w niedzielę . 
Życzę wam miłego tygodnia i szkoły :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz