Scooter siedział na podwórku z dzieciakami które obudziły
się w między czasie . Bawił się z nimi na kocu który był rozłożony na trawie.
Szłam do nich bardzo powoli że nawet nie zauważyłam jak weszłam na jakąś
zabawkę dzieciaków od razu przeklęłam i
mówiłam że co za debil to tutaj porozrzucał . Scooter od razu odwrócił
się w moją stronę i zaczął się śmiać
jak debil . No przepraszam bardzo ale na zabawkę nie chciałam wejść a raczej wdepnąć . Teraz kuśtykałam na jedną
nogę . Jestem kaleką no . Gdy w miarę się ogarnęłam po wejściu na zabawkę a
raczej klocek mały nie na widzę małych zabawek. Szlam do
dzieciaków bawiących się z Braunem. Usiadłam koło nich i podałam
Scooterowi wyniki ten wziął je do ręki i czytał . Nagle zrobił
wielkie oczy zapewne doszedł do samego końca. Nagle się odezwał.
-Powiedz że to jest chory żart przecież to nie przez ciebie
on zaczął robić to co robi to …..-nie dałam mu dokończyć ponieważ wcięłam się JA mając coś do powiedzenia. Jak zwykle wcinam
się komuś w zdanie.
-Jak byliśmy na tych wakacjach nic się niby nie stało ale jednak.
Był zły że rozmawiałam z wami a
nie z nim że w ogóle nie chciałam z nim
rozmawiać. Pewnego razu jak rozmawiałam z Pattie i dzieciakami
zaśpiewałam im piosenkę . Taka która opisywała mój stan psychiczny . W tedy byłam w jeśli się nie mylę w 5 miesiącu. Wtedy
napisałam tą piosenkę . Brakowało mi w tedy kogoś kto mnie przytuli i powie że
wszystko będzie w porządku …. Lecz tak nie było . Ciągle się kłóciłam z
rodzicami o byle co . Ja nie wiem jak mam mu pomóc skoro ja jestem problemem . Muszę
to przemyśleć jakie robić kroki wobec
niego.-To była prawda nie mam zielonego pojęcia jakie teraz zrobić wobec niego odpowiednie kroki
.To jest zbyt trudne . Nie chcę go ponownie zranić lecz nie to on pierwszy zranił mnie w dniu
wyjazdu. Wstałam i szłam się położyć na
hamaku .Położyłam się na nim i wzięłam wyjęłam telefon z kieszeni i
słuchawki i puściłam muzykę . Po
chwili odpłynęłam. Śniło mi się jedno i to samo już drugi raz że pogodzę się z
Justinem i że będziemy rodziną .
Że będziemy mieli jeszcze jedno dziecko , boże co ja mam za sny . Cały
czas śniło mi się jedno i to samo . Śnił mi się ślub ,dziecko, zdrada,narkotyki,policja,więzienie
,moja zdrada,impreza,kolejne dziecko, wyścigi, gwałt , depresja ,wyjście
Jusa z więzienia, wiele kłótni. I znów mnie ktoś obudził i był to … to nie możliwe co on tu
robi miał dopiero przylecieć w poniedziałek a dziś jest sobota . Ale bardzo się
cieszę że przyleciał szybciej. Nawet nie wiem kiedy a wpiłam się w jego usta.
Nie chciałam przerywać tego pocałunku ale zaraz pojawił się Piotrek ,Max ,Natalia i Angela Co oni
tu robią wszyscy ? Prawie wszyscy dobra. Wstałam jak poparzona z hamaka i
skierowałam się w stronę przyjaciół i
brata, i przytuliłam ich wszystkich. Kątem oka zauważyłam że przez okno patrzy
na to wszystko Jus . Zapomniałam że on jest tutaj i raczej ma zamieszkać ze mną
na jakiś czas. O czym on chyba jeszcze nie wie. Z mojego zawieszenia wyrwał
mnie Scooter.
-Spokojnie powiem mu niedługo że
zamieszka na razie z tobą na razie na 2
miesiące i spokojnie spytałem Kenego i zgodził się zamieszkać także z tobą.
Więc nie masz się czego bać.-dzięki bogu że się zgodził bo inaczej bym go nie
wzięła na odwyk do siebie . Nie dała bym rady ale teraz przylecieli przyjaciele
i pomogą mi z dziećmi bo mi samej nie jest łatwo . Kocham swoje dzieci nie mam
do niech żadnych pretensji ale czasami dają w kość i mam serdecznie wszystkiego dość.
-Okej ale w powiedz mu że w tym domu
będą obowiązywać zasady . Moje zasady które przedstawię najpierw tobie a
później jemu i będę chciała mieć to na piśmie że będzie się on do nich
dostosowywał. –Scooter jedynie przytaknął głową i poszedł do domu . Zapewne
porozmawiać z Jusem o tym co wy-mąciliśmy z jego menadżerem.
-Jesteście może głodni ?-spytałam i skierowałam się w stronę domu i
weszłam do kuchnie. Gdzie już słyszałam jak Jus rozmawia a raczej wydziera się
na Browna .Czyli jest cholernie zły. Moi przyjaciele skierowali wzrok na mnie
bo nie wiedzieli co się dzieje więc powinnam im to wyjaśnić.
-Małe problemy z Jusem ale to nic.
Bo od dzisiaj on zamieszka ze mną , na razie na 2 miesiące później się okaże.
Ma mieć odwyk w którym mam mu pomóc . –po minie moich przyjaciół widzę że
są zdziwieni to mało powiedziane raczej
zaskoczeni że zgodziłam się na niego u mnie w domu. I są zarówno źli . W
momencie którym mówiłam wyciągałam z
zamrażarki szpinak , a z lodówki tuńczyka w puszce. A z szafki makaron rurki .
-Po prostu jesteśmy bardzo zdziwieni
tym wszystkim. Ale powiedz na jeszcze
jedno czy on bierze … narkotyki tak jak ty kiedyś?!-wiedziałam że o to zapyta to była rutyna u Dawida .
-Tak bierze to co ja brałam , ale
dzisiaj Scooter kupił sejf gdzie chowa to wszystko(narkotyki i w ogóle)przede
mną i Jusem a hasło zna tylko On i chyba
Keny nikt więcej . I dobrze wiesz że nie biorę już bo mam dla kogo żyć.-mówiąc
te słowa dalej szykowałam obiad .
-Okej dalej nie drożę tematu . I
ufam ci . A tak w ogóle to może pomóc ci
w czymś?-nareszcie się domyślił. Robię ulubione danie moich przyjaciół. Czyli szpinak z makaronem i tuńczykiem .
Pychota.
-Jasne możesz ugotować makaron i
otworzyć tuńczyka ja w tym czasie usmażę szpinak .
-Ale on jest zamrożony nie wiem czy wiesz o tym ?- kurwa ja to
przecież wiem bo go przed chwila wyciągałam co za matoł.
-Wiem szer-loku że jest zamrożony .
Ale i tak się roztopi jak go będę smażyć nie sądzisz?
-Okej zdaję się na ciebie. I Nic się
więcej nie odzywam.- tak jak powiedział
nie odzywał się .Nie wiedziałam że on wytrzyma nie odzywania się do mnie. No
ale to szczegół. Teraz mieszał wszystko na patelni a ja w między czasie poszłam
sprawdzić co z dziećmi bo jakoś tak za cicho w domu. Jus pojechał z Kenym po
swoje ciuchy nawet nie stawiła oporów o dziwo. Wyszłam na taras i tam zastałam
dzieciaki które bawią się w najlepsze.
Szłam w ich kierunku i …. znowu
potknęłam się o głupiego klocka i
wszyscy odwrócili się w moją stronę i zaczęli się śmiać ja pokuśtykałam w ich
stronę i przykucnęłam koło dzieci i chciałam wziąć na ręce synka ale nie
pozwolono mi na to . Co jest kurwa grane
nawet nie mogę wziąć swojego dziecka i go przewinąć i przebrać ? No ej
co jest grane no.
-Nie , nie, nie, nie ty zostaw
dzieciaki my się nimi zajmujemy i spokojnie są przewinięte ty masz gotować z
Dawidem obiad a my bawimy się z dziećmi więc nie zawracaj sobie nimi głowy. –
Mówiłam że oni są kochani i bardzo ich kocham ? Jeśli nie to teraz to mówię.
-Okej i dzięki a obiad zaraz będzie
. Idę sprawdzić i mam nadzieję że
niczego nie przypalił . Piotrek jeśli możesz rozłożysz stół na tarasie i przyszykujesz
talerze ?
-Oczywiście że tak tylko pokarz mi
które talerze mam wziąć.
-Okej to choć pokaże tobie gdzie co
i jak.-i poszliśmy razem w stronę domu . Pokazałam mu gdzie co leży i poszłam
sprawdzić co z obiadem. W kuchni zastałam
Dawida który właśnie wyłączał obiad
i chyba chciał mnie zawołać ale nie musiał bo się pojawiłam. Podeszłam
do niego i dałam mu małego całusa . Był zdziwiony . I to nawet bardzo. Więc
dałam mu jeszcze jednego całusa i wzięłam patelnię i powiedziałam mu by wziął
sok i szklanki . Ja skierowałam się na taras gdzie o dziwo wszyscy siedzieli na
swoich miejscach nawet dzieciaki na
swoich krzesełkach do karmienia koło
Piotrka i Natalii . Nie było miejsca koło nich więc jak mam nakarmić
dzieciaki . No tak oni to zrobią bo
powiedzieli że mam się niczym nie martwić. Więc postawiłam patelnię na środku
stołu i chciałam iść pomóc Dawidowi ale
właśnie przyszedł ze wszystkim na tacy miał szklanki.
Wszyscy siedzieli już przy stole i
jedli obiad w ciszy nawet dzieciaki jadły same co nigdy tego nie robiły. Gdy
wszyscy zjedli posprzątałam naczynia z Natalią i wstawiłam je do zmywarki .
Później po obiedzie wspominaliśmy stare
czasy .Jak to było kiedy to jeszcze nie znaliśmy Jusa i reszty . I stwierdziłam
że tamto życie było nudne i to strasznie bo cały czas imprezowałam ,piłam,
paliłam i w ogóle ale dzięki wpadce już
skończyłam z tamtym życiem. Gdyby nie dzieciaki nie wiem co bym teraz robiła
zapewne bym wylądowała w burdelu albo nie
wiem gdzie. Z mojego myślenia wyrwał mnie ktoś kto wszedł do domu i trzasnął
drzwi. Zapewne Jus bo kto inny nikogo innego się nie spodziewam. Automatycznie przeprosiłam
wszystkich i weszłam do domu , zapewne wszystkich oczy były skierowane na mnie
. I nie myliłam się bo w drzwiach z podwórka do domu wpadłam na Jusa był zły i
to cholernie zły. Nie wiem tylko co go tak zezłościło . Ale zapewne się dowiem. Automatycznie jak
wpadliśmy na siebie w drzwiach popchnęłam go do tyłu by nie wychodził na
podwórko zamknęłam drzwi i chciałam
z nim porozmawiać.
-Chciałem iść do ogrodu nie do domu
więc jeśli byś mogła mnie wypuścić byłbym wdzięczny .-nagle złagodniał jakby w
ogóle wcześniej nikt go nie zezłościł .Jakby nic się nie stało.
-Może tak porozmawiamy co . Proszę cię o szczerą
rozmowę . –mówiłam spokojnie bardzo spokojnie
chyba nie chciałam go zezłościć bardziej
.
-Nie proszę nie teraz wieczorem okej
. A tak w ogóle to czyj był to pomysł bym wprowadził się do ciebie na 2
miesiące na razie, a jeśli nie to na
dłużej i w ogóle kto to wszystko
wymyślił ten cały ODWYK powiesz mi ?-nie
powiem mu bo ta osoba stoi przednim a druga w ogrodzie . Nie musi wiedzieć
tego kto, to wszystko wymyślił .
-Nie mogę ci powiedzieć ale od początku wiedziałam że co z tobą jest nie tak że jesteś inny byłam taka sama jak zaczęłam
brać i robić to co ty . I naszą rozmowę
przeprowadzimy wieczorem , od razu dowiesz się wszystkiego . A teraz
możesz iść do ogrodu bo widzę że ci się spieszy. A jeśli chcesz obiad jest w
kuchni .-chciałam iść do swojej sypialni lecz nie pozwolił mi na to Jus który
pociągnął mnie za nadgarstek.
- Lilli … dziękuje za wszystko co
dla mnie robisz ale … to nie ma sensu ponieważ nikt mię nie chcę i nie mam dla
kogo żyć. –Co on gada?! Ma przecież mamę ,kochane rodzeństwo ,przyjaciół,
dzieci , managera i w ogóle i ……ma jeszcze mnie.
-Jus
masz dla kogo żyć i jak to nikt cię nie chcę. A twoja mama , Jazmy
,Jaxon twoje dzieci …. Oni cię
potrzebują . Twoi fani cię potrzebują. Masz rodzinę która cię kocha . – nie
wiem czemu mu nie powiedziałam że ja go potrzebuję i kocham może by to go zmieniło ale nie sądzę . Na jego twarzy widniał smutek
a zarazem szczęście.
-Zjem obiad i pójdę do ogrodu .
Przepraszam-i poszedł do kuchni a ja
stałam tam jeszcze chwilę i poszła do swojej sypialni .
*
Rozdział pisany na szybkiego.Mam nadzieję ze wam się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz