Łączna liczba wyświetleń

środa, 7 października 2015

14.Główny problemem jestem JA !!



Scooter siedział na podwórku z dzieciakami które obudziły się w między czasie . Bawił się z nimi na kocu który był rozłożony na trawie. Szłam do nich bardzo powoli że nawet nie zauważyłam jak weszłam na jakąś zabawkę dzieciaków od razu przeklęłam i  mówiłam że co za debil to tutaj porozrzucał . Scooter od razu odwrócił się w moją stronę   i zaczął się śmiać jak debil . No przepraszam bardzo ale na zabawkę nie chciałam wejść  a raczej wdepnąć . Teraz kuśtykałam na jedną nogę . Jestem kaleką no . Gdy w miarę się ogarnęłam po wejściu na zabawkę a raczej klocek  mały  nie na widzę małych zabawek. Szlam do dzieciaków bawiących się z Braunem. Usiadłam koło nich i podałam Scooterowi  wyniki  ten wziął je do ręki i czytał . Nagle zrobił wielkie oczy zapewne doszedł do samego końca. Nagle się odezwał.
-Powiedz że to jest chory żart przecież to nie przez ciebie on zaczął robić to co robi to …..-nie dałam mu dokończyć  ponieważ wcięłam się JA  mając coś do powiedzenia. Jak zwykle wcinam się komuś w zdanie.
-Jak byliśmy na tych wakacjach  nic się niby nie stało ale  jednak.  Był  zły że rozmawiałam z wami a nie z nim  że w ogóle nie chciałam z nim rozmawiać.   Pewnego razu  jak rozmawiałam z Pattie i dzieciakami zaśpiewałam im piosenkę . Taka która opisywała mój stan psychiczny  . W tedy byłam w  jeśli się nie mylę w 5 miesiącu. Wtedy napisałam tą piosenkę . Brakowało mi w tedy kogoś kto mnie przytuli i powie że wszystko będzie w porządku …. Lecz tak nie było . Ciągle się kłóciłam z rodzicami o byle co . Ja nie wiem jak mam mu pomóc skoro ja jestem problemem . Muszę to przemyśleć  jakie robić kroki wobec niego.-To była prawda nie mam zielonego pojęcia jakie  teraz zrobić wobec niego odpowiednie kroki .To jest zbyt trudne . Nie chcę go ponownie zranić  lecz nie to on pierwszy zranił mnie w dniu wyjazdu. Wstałam i szłam  się położyć na hamaku  .Położyłam się na   nim i wzięłam wyjęłam telefon z kieszeni i słuchawki i puściłam muzykę . Po chwili odpłynęłam. Śniło mi się jedno i to samo już drugi raz  że pogodzę się z Justinem i  że będziemy rodziną  .  Że  będziemy mieli jeszcze  jedno dziecko , boże co ja mam za sny . Cały czas śniło mi się jedno i to samo . Śnił mi się ślub  ,dziecko, zdrada,narkotyki,policja,więzienie ,moja zdrada,impreza,kolejne dziecko, wyścigi, gwałt , depresja ,wyjście Jusa  z więzienia, wiele kłótni. I znów mnie ktoś obudził i był to … to nie możliwe co on tu robi miał dopiero przylecieć w poniedziałek a dziś jest sobota . Ale bardzo się cieszę że przyleciał szybciej. Nawet nie wiem kiedy a wpiłam się w jego usta. Nie chciałam przerywać tego pocałunku ale zaraz pojawił się Piotrek ,Max ,Natalia i Angela Co oni tu robią wszyscy ? Prawie wszyscy dobra. Wstałam jak poparzona z hamaka i skierowałam się w  stronę przyjaciół i brata, i przytuliłam ich wszystkich. Kątem oka zauważyłam że przez okno patrzy na to wszystko Jus . Zapomniałam że on jest tutaj i raczej ma zamieszkać ze mną na jakiś czas. O czym on chyba jeszcze nie wie. Z mojego zawieszenia wyrwał mnie Scooter.
-Spokojnie powiem mu niedługo że zamieszka na razie z tobą na  razie na 2 miesiące i spokojnie spytałem Kenego i zgodził się zamieszkać także z tobą. Więc nie masz się czego bać.-dzięki bogu że się zgodził bo inaczej bym go nie wzięła na odwyk do siebie . Nie dała bym rady ale teraz przylecieli przyjaciele i pomogą mi z dziećmi bo mi samej nie jest łatwo . Kocham swoje dzieci nie mam do niech żadnych pretensji ale czasami dają w kość  i mam serdecznie wszystkiego dość.
-Okej ale w powiedz mu że w tym domu będą obowiązywać zasady . Moje zasady które przedstawię najpierw tobie a później jemu i będę chciała mieć to na piśmie że będzie się on do nich dostosowywał. –Scooter jedynie przytaknął głową i poszedł do domu . Zapewne porozmawiać z Jusem o tym co wy-mąciliśmy z jego menadżerem.  
-Jesteście może głodni  ?-spytałam i skierowałam się w stronę domu i weszłam do kuchnie. Gdzie już słyszałam jak Jus rozmawia a raczej wydziera się na Browna .Czyli jest cholernie zły. Moi przyjaciele skierowali wzrok na mnie bo nie wiedzieli co się dzieje więc powinnam im to wyjaśnić.
-Małe problemy z Jusem ale to nic. Bo od dzisiaj on zamieszka ze mną , na razie na 2 miesiące później się okaże. Ma mieć odwyk w którym mam mu pomóc . –po minie moich przyjaciół widzę że są  zdziwieni to mało powiedziane raczej zaskoczeni że zgodziłam się na niego u mnie w domu. I są zarówno źli . W momencie którym mówiłam  wyciągałam z zamrażarki szpinak , a z lodówki tuńczyka w puszce. A z szafki makaron rurki .
-Po prostu jesteśmy bardzo zdziwieni tym wszystkim. Ale powiedz  na jeszcze jedno czy on bierze … narkotyki tak jak ty kiedyś?!-wiedziałam że  o to zapyta to była rutyna u Dawida .
-Tak bierze to co ja brałam , ale dzisiaj Scooter kupił sejf gdzie chowa to wszystko(narkotyki i w ogóle)przede mną i  Jusem a hasło zna tylko On i chyba Keny nikt więcej . I dobrze wiesz że nie biorę już bo mam dla kogo żyć.-mówiąc te słowa dalej szykowałam obiad .
-Okej dalej nie drożę tematu . I ufam ci  . A tak w ogóle to może pomóc ci w czymś?-nareszcie się domyślił. Robię ulubione danie moich przyjaciół.  Czyli szpinak z makaronem i tuńczykiem . Pychota.
-Jasne możesz ugotować makaron i otworzyć tuńczyka ja w tym czasie usmażę szpinak .
-Ale on jest zamrożony  nie wiem czy wiesz o tym ?- kurwa ja to przecież wiem bo go przed chwila wyciągałam co za matoł.
-Wiem szer-loku że jest zamrożony . Ale i tak się roztopi jak go będę smażyć nie sądzisz?
-Okej zdaję się na ciebie. I Nic się  więcej nie odzywam.- tak jak powiedział nie odzywał się .Nie wiedziałam że on wytrzyma nie odzywania się do mnie. No ale to szczegół. Teraz mieszał wszystko na patelni a ja w między czasie poszłam sprawdzić co z dziećmi bo jakoś tak za cicho w domu. Jus pojechał z Kenym po swoje ciuchy nawet nie stawiła oporów o dziwo. Wyszłam na taras i tam zastałam dzieciaki które bawią się  w najlepsze. Szłam w ich kierunku i ….  znowu potknęłam się o głupiego klocka  i wszyscy odwrócili się w moją stronę i zaczęli się śmiać ja pokuśtykałam w ich stronę i przykucnęłam koło dzieci i chciałam wziąć na ręce synka ale nie pozwolono mi na to . Co jest kurwa grane  nawet nie mogę wziąć swojego dziecka i go przewinąć i przebrać ? No ej co jest grane no.
-Nie , nie, nie, nie ty zostaw dzieciaki my się nimi zajmujemy i spokojnie są przewinięte ty masz gotować z Dawidem obiad a my bawimy się z dziećmi więc nie zawracaj sobie nimi głowy. – Mówiłam że oni są kochani i bardzo ich kocham ? Jeśli nie to teraz to mówię.
-Okej i dzięki a obiad zaraz będzie . Idę sprawdzić  i mam nadzieję że niczego nie przypalił . Piotrek jeśli możesz rozłożysz stół na tarasie i przyszykujesz talerze ?
-Oczywiście że tak tylko pokarz mi które talerze mam wziąć.
-Okej to choć pokaże tobie gdzie co i jak.-i poszliśmy razem w stronę domu . Pokazałam mu gdzie co leży i poszłam sprawdzić co z obiadem. W kuchni zastałam  Dawida który właśnie wyłączał obiad  i chyba chciał mnie zawołać ale nie musiał bo się pojawiłam. Podeszłam do niego i dałam mu małego całusa . Był zdziwiony . I to nawet bardzo. Więc dałam mu jeszcze jednego całusa i wzięłam patelnię i powiedziałam mu by wziął sok i szklanki . Ja skierowałam się na taras gdzie o dziwo wszyscy siedzieli na swoich miejscach   nawet dzieciaki na swoich krzesełkach do karmienia koło  Piotrka i Natalii . Nie było miejsca koło nich więc jak mam nakarmić dzieciaki . No  tak oni to zrobią bo powiedzieli że mam się niczym nie martwić. Więc postawiłam patelnię na środku stołu i  chciałam iść pomóc Dawidowi ale właśnie przyszedł ze wszystkim na tacy miał szklanki.
Wszyscy siedzieli już przy stole i jedli obiad w ciszy nawet dzieciaki jadły same co nigdy tego nie robiły. Gdy wszyscy zjedli posprzątałam naczynia z Natalią i wstawiłam je do zmywarki . Później po obiedzie  wspominaliśmy stare czasy .Jak to było kiedy to jeszcze nie znaliśmy Jusa i reszty . I stwierdziłam że tamto życie było nudne i to strasznie bo cały czas imprezowałam ,piłam, paliłam i w ogóle ale dzięki wpadce  już skończyłam z tamtym życiem. Gdyby nie dzieciaki nie wiem co bym teraz robiła zapewne bym wylądowała w burdelu  albo nie wiem gdzie. Z  mojego myślenia  wyrwał mnie ktoś kto wszedł do domu i trzasnął drzwi. Zapewne Jus bo kto inny nikogo innego się  nie spodziewam. Automatycznie przeprosiłam wszystkich i weszłam do domu , zapewne wszystkich oczy były skierowane na mnie . I nie myliłam się bo w drzwiach z podwórka do domu wpadłam na Jusa był zły i to cholernie zły. Nie wiem tylko co go tak zezłościło  . Ale zapewne się dowiem. Automatycznie jak wpadliśmy na siebie w drzwiach popchnęłam go do tyłu by nie wychodził na podwórko  zamknęłam drzwi i chciałam z  nim porozmawiać.
-Chciałem iść do ogrodu nie do domu więc jeśli byś mogła mnie wypuścić byłbym wdzięczny .-nagle złagodniał jakby w ogóle wcześniej nikt go nie zezłościł .Jakby nic się nie stało.
-Może  tak porozmawiamy co . Proszę cię o szczerą rozmowę . –mówiłam spokojnie bardzo spokojnie  chyba nie chciałam go zezłościć bardziej  .
-Nie proszę nie teraz wieczorem okej . A tak w ogóle to czyj był to pomysł bym wprowadził się do ciebie na 2 miesiące  na razie, a jeśli nie to na dłużej  i w ogóle kto to wszystko wymyślił ten cały ODWYK  powiesz mi ?-nie powiem mu bo ta osoba stoi przednim  a druga w ogrodzie .  Nie musi  wiedzieć  tego  kto, to wszystko wymyślił .
-Nie mogę ci powiedzieć  ale od początku  wiedziałam że co z tobą jest nie tak  że jesteś inny byłam taka sama jak zaczęłam brać i robić to co ty  . I naszą rozmowę przeprowadzimy wieczorem  ,  od razu dowiesz się wszystkiego . A teraz możesz iść do ogrodu bo widzę że ci się spieszy. A jeśli chcesz obiad jest w kuchni .-chciałam iść do swojej sypialni lecz nie pozwolił mi na to Jus który pociągnął mnie za nadgarstek.
- Lilli … dziękuje za wszystko co dla mnie robisz ale … to nie ma sensu ponieważ nikt mię nie chcę i nie mam dla kogo żyć. –Co on gada?! Ma przecież mamę ,kochane rodzeństwo ,przyjaciół, dzieci , managera i w ogóle i ……ma jeszcze mnie.
-Jus  masz dla kogo  żyć i jak to  nikt cię nie chcę. A twoja mama , Jazmy ,Jaxon  twoje dzieci …. Oni cię potrzebują . Twoi fani cię potrzebują. Masz rodzinę która cię kocha . – nie wiem czemu mu nie powiedziałam że ja go potrzebuję i kocham  może by to go zmieniło  ale nie sądzę . Na jego twarzy widniał smutek a zarazem szczęście.
-Zjem obiad i pójdę do ogrodu . Przepraszam-i poszedł do kuchni  a ja stałam tam jeszcze chwilę i poszła do swojej sypialni .



                                                                                
Rozdział pisany na szybkiego.Mam nadzieję ze wam się podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz