Gdy ja chcę dokończyć swoją
wypowiedz to zawsze wszyscy mi przerywają. Ja tego nie rozumiem.
-Synu, ja nie chcę mieszać w twoim małżeństwie ale…ona robi
to co kocha nie powstrzymasz jej . A jeśli będziesz próbował to ona będzie ci
robić jeszcze bardziej na złość i będzie
robić to coraz częściej. Dlatego zamiast jej przeszkadzać to… wspieraj ją w tym
co ona kocha. Ja z nią nie raz rozmawiałem i wiem że ona to zaczęła robić by mieć na życie gdy ją wyrzucili rodzice,
wiem że robiła też coś innego. Wiem praktycznie wszystko więc wniosek jest
prosty…musisz ją wspierać a jeśli nie będziesz to … stracisz ją.-Gdy tak
słuchałem mojego ojca i gdyby się tak zastanowić nad tym to…jest cała prawda.
Zamiast ją wspierać ja ją od siebie oddalam i nawet jej nie pomagam. Muszę to
zmienić taki jest mój wniosek.
-Dzięki tato. I czekam na dzieciaki. Pa-gdy się rozłączyłem
usłyszałem jeszcze do zobaczenia i nie
wiem czy jeszcze coś później mówił bo się rozłączyłem. Nie wiem co ma teraz z
sobą zrobić. W pokoju siedziałem jakieś 20 minut ale później zszedłem na dół
gdzie zastałem jeszcze moją żonę .Nawet się nie odezwałem do niej tylko
wyszedłem na taras gdzie usiadłem na huśtawce i zacząłem się huśtać jak małe
dziecko. Nawet nie wiem ile tam siedziałem ale usłyszałem że ktoś mnie woła.
-Justin!Justin!Justin!-to było moje rodzeństwo Jazzy i
Jaxon. Za nimi szedł mój ojciec.
-Hej dzieciaki .
-Justin a jest Lilli w domu ?-spytała się Jazy . Pokiwałem
głową na nie a ta zaraz posmutniała i się popłakała. Nie miałem zielonego
pojęcia ze ona tak działa na moje rodzeństwo.
-Ej księżniczko nie płacz . Lilli wróci ale dość późno w
nocy wiesz?-Pokiwała główką na tak i od razu się uśmiechnęła. Zeskoczyła z
moich kolan i pobiegła na plac zabaw (który oczywiście jest na moim podwórku) z
moim bratem. Ja poszedłem z moim tatą na taras gdzie usiedliśmy na kanapie.
-Cześć tato.
-Część synu. Jak tam? Rozmawiałeś z nią czy raczej dalej
zostawiasz to na boczny temat?!-Jak on mnie dobrze zna. Pokiwałem głowa na nie
i zacząłem się uśmiechać jak debil.-To z nią porozmawiaj o tym. To nie boli
jeśli chcesz wiedzieć.
-Tato … ale ona się obraca całkowicie w innym świecie niż
ja.
-Nie prawda. To jest ten sam świat synu. Kochacie śpiewać
,kochacie szybką jazdę, auta .Synu nie różnice się od siebie niczym. No oprócz
tym że ona jest dziewczyna a ty chłopakiem.-Na ostatnie słowa mojego ojca
zacząłem się śmiać.
-Tak to ostatnie zdanie to ….. było całkiem śmieszne ale nie
potrzebne. Nie wiem jak ma z nią rozmawiać. Ona .. jest w tym samym świecie co
i ja ale…. Problem jest w tym że ona ma większe doświadczenie….lubi więcej
adrenaliny niż ja. Jest odważna, niezależna od nikogo .Ja nie umie tego
pojąć, jak kobieta może się ścigać i …… wygrać wyścig . Na dodatek cały czas
prowadziła nie przepuściła nikogo. –Tato popatrzał na mnie z….żalem? Tak chyba
tak . On chyba nigdy nie był w takiej sytuacji.
-Nie umie ci pomóc synu. Nie chcę się sprowadzać na złą
drogę i gadać głupoty ale…jeśli ją kochasz to porozmawiajcie po swojemu. W taki
sposób jak umiecie ze sobą rozmawiać. Ja lecę dzieciaki odbiorę za tydzień ok? I… na pewno wszystko będzie dobrze. Nie
martw się tak o nią jak nie było ciebie przy niej dawała sobie świetnie radę
.-Pożegnał się ze mną i potem z dziećmi i wyszedł a ja zostałem sam z natłokami
myśli które nie dawały mi spokoju.
POV Lilla
Po tym
jak wyszłam z domu skierowałam się do magazynu .Przez całą drogę zastanawiałam
się jak pogadać z Jusem Gdy dotarłam do magazynu od razu skierowałam się do
biura gdzie przesiadywała osoba której
szukam. Do biura weszłam nie pukając
przy biurku siedział Zyga .Gdy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął
wstał i ja usiadłam ja jego miejscu a
ona na krzesełku przede mną.
-Dawaj mi te papiery i spadam bo nie mam za dużo
czasu.-Wstał i podszedł do regału wyciągnął z niej segregator i mi go podał
potem gdzieś wyszedł i wrócił z czterema teczkami. WTF?! Chyba go pogięło.
-To co w segregatorze to do podpisania a to co w tych teczkach do przeczytania . Aha
i tu masz jeszcze-podszedł do biurka i wyciągnął z niej kolejne 8 teczek – całą
resztę nie wiem sam czego.-popatrzałam się na niego złowrogo . Zamiast mi dawać
wszystko na bieżącą to nie wszystko zwali mi się na kupę razem. Była to masa
papieru którego muszę przestudiować. Zabiję go kiedyś.
-Czyś ty oszalał. Zamiast mi wszystko dawać na bieżąca to ty
nie wszystko hurtem. Człowieku ja muszę poświęcić na to co najmniej tydzień bo
dojść do ładu i składu .Dobra nic nie mów tylko podaj mi jeszcze teczkę gdzie
są wszystkie papiery z ostatniego
rozliczenia i spadam do domu.-podał mi teczkę i ja ją od niego wzięłam.
-Dobra masz ją i jeszcze a pro po…. wyścigu… jest za 2 miesiące
. Ja cię do niczego nie zmuszam ale sądzę że to by było już nie rozsądne z mojej strony gdybym cię tam
wysłał dlatego nie pojedziesz już w żadnym wyścigu . Oczywiście gdy urodzisz
wrócisz na tor .
-Chyba śnisz . Za 2 miesiące wystartuję i to będzie ostatni
wyścig mój dopóki się nie urodzi
dziecko. Proszę cię …. Dobrze wiesz że mnie nie powstrzymasz i że jak kocham
się ścigać. Więc-nie było mi dane skończyć .
-Dobra ostatni później wrócisz do wyścigów jak urodzisz
zrozumiano? –od razu wskoczyłam mu w ramiona i przytuliłam go. O dziwo on
odwzajemnił mi moje przytulenie go co mnie zbiło całkiem z tropu. On nigdy nie
przytula ludzi. Gdy się od niego oderwałam zobaczyłam że on.. prawie płakał?!To
są chyba jakieś żarty.
-Wszystko w porządku?
-Nic nie jest w
porządku odkąd ciebie tutaj nie ma. Wszystko się sypie. Nie wiem ile jeszcze
tak pociągnę.
-Wrócę nim się obejrzysz zobaczysz. Ten czas szybko zleci.
I… jak dzieci będą miały 10 lat wracam okej?
-Ale miało być 16? Co ty znowu wymyślasz co?
-Nic nie wymyślam. Miało ale zmieniłam zdanie. Nie wytrzymam
długo bez was w szczególności bez
ciebie.-Pożegnałam się z nim i wyszłam kierując się do auta. A w drodze
przypominałam se że nie wzięłam teczek i muszę się wrócić . Gdy kierowałam się
w jego stronę wpadłam na Zygę który trzymał teczki w dłoni zaśmiałam się na
jego widok i pożegnałam się buziakiem w policzek i poszłam do auta.
Przypomniało mi się że zostawiłam tu mój telefon więc sprawdzę czy nikt nie dzwonił. Było 10
nie odebranych połączeń od Jusa, 2 od mojego taty, 5 od Dawida,3 od Maxa trochę się zmartwiłam bo nigdy do mnie nie
dzwonią wszyscy na raz. Szybko odpaliłam auta i pojechałam do domu.
Gdy
dotarłam do domu wyszłam z niego i wzięłam te wszystkie szpargały i swoją torebkę oraz telefon. Skierowałam się
do drzwi które były otwarte. Weszłam do domu
i usłyszałam głośne rozmowy w salonie więc tam się skierowałam. Gdy
weszłam zrobiła się cisza że można było usłyszeć przelatującą muchę. Stałam tam jeszcze przez małą chwilkę i
szybkim krokiem poszłam na górę do swojej sypialni. Teczki położyłam na stoliku i zaczęłam się
rozbierać. Gdy miałam wchodzić do łazienki
usłyszałam że dzwoni mój telefon. Podeszłam do stolika i zobaczyłam że dzwoni
tato więc odebrałam
-Hej tato co tam u ciebie słychać?
-Hej a… wszystko dobrze. Co tam u was słychać?
-A nic ciekawego. Po staremu. Przepraszam cię że nie
odebrałam wcześniej ale nie mogłam bo miałam wyciszony telefon i był on w
torebce.-Dobre kłamstwo jak zawsze. Podeszłam do szafy i wybrałam z niej czarne dresy ze ściągaczami i szarą bokserkę.
-Nic się nie stało. A co tam u dzieciaków jak one się czują?
-Nie za dobrze . Mają jakieś uczulenie i nie wiadomo z czego
to. Jutro jedziemy do lekarza z samego rana.
-Oj to nie dobrze. Ja muszę kończyć bo mam mama przyjechała i jutro zadzwonię
wieczorem. Pozdrów tam wszystkich papa. Kocham was.-i się rozłączył. Wzięłam
wcześniej naszykowane ubrania i poszłam do łazienki. Napuściłam do wanny wody i
nalałam ojejku czekoladowego. Wróciłam się jeszcze do sypialni po papiery które
zaniosłam do swojego biura które zamykam na klucz by mi nikt nic tam nie
szperał. Gdy zaniosłam wróciłam do łazienki i gdybym nie wróciła woda z wanny
zaczęła by się wylewać. Rozebrałam się i
weszłam do wanny. Namydliłam całe ciało i umyłam także włosy. Gdy byłam już
wykąpana opłukałam się z piany i wyszłam
z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i tak samo zrobiłam z włosami. Zaczęłam
ubierać wcześniej przygotowane ubranie i
później zaczęłam rozczesywać włosy. Gdy byłam gotowa wyszłam z łazienki i
poszłam do szafy po jakieś czarne skarpetki. Gdy je wzięłam i ubrałam poszłam na dół. W salonie siedział Justin z
Belą ,Tomkiem, Jazmy, Jaxon i Dawidem . Trochę się zdziwiłam na widok
rodzeństwa mojego męża no ale cóż może -podczas mojej nie obecności zadzwonił
do niego tato i błagał go by się nimi zajął a ten nie chcąc sobie robić
problemów i kłótni zgodził się. Gdy
całkowicie weszłam do salonu zobaczyła mnie Jazmy i nawet nie wiem kiedy ale
znalazła się koło mnie.
- Lilii , Lilli gdzie ty byłaś tyle czasu co?-spytała się
mnie .Wzięłam ją na ręce mam nadzieję że Justin nie weźmie jej bo jeśli tak to będzie źle.
-Musiałam coś załatwić ale już jestem. A co wy tu robicie
co i to w dodatku w ….piżamach
co?-spytałam się ale nie uzyskałam odpowiedzi .
-Mój tato poprosił nas byśmy się nimi zajęli przez tydzień bądź
dwa bo chciał trochę od tych łobuzów odpocząć więc się zgodziłem. Dzwoniłem do
ciebie ale nie odbierałaś .-pokiwałam głową że rozumiem i poszłam z małą usiąść
bo jest strasznie ciężka. Zaczęliśmy oglądać jakiś film komedia ale tytułu nie
pamiętam. Gdy się skończył film Jus
zaniósł dzieciaki o pokoi a ja poszłam do swojego biura zerknąć na papiery co
tam mniej więcej jest. Gdy przeglądałam
papiery wszystko było… nudne nic ciekawego. Prawie wszystko do podpisania,
przeczytania lub zrobienia brudnej roboty. Dostałam nawet papiery osób które
przystąpiły do naszego Gangu. O dziwo znalazłam tam coś ciekawego
. Były tam papiery
Alana, Brada,Krystiana,Ksawerego i Justyny. Trochę mnie to zdziwiło
ponieważ nigdy bym nie przepuszczała że oni …. Zrobią taką głupotę jak ja. Oni
oczywiście nie wiedza że ja jestem w
gangu i w ogóle nie wiedzą o tych złych rzeczach. Nawet nie mogłam i nie chciałam oglądać
dalej. Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro
przeniesiona nasz gang do LA to oznacza że oni też muszą tu być. Pochowałam
wszystko na swoje miejsca i wyszłam
stamtąd uprzednio zamykając drzwi na kluch. Skoro weszli w nasze progi
to oznacza tylko jedno…. Będę musiała ich przeszkolić bp nikt inny tego nie
robi. Zajebiście. Poszłam do sypialni gdzie na łóżku leżał Jus z laptopem na
kolanach . Podeszłam do szafki wyciągałam papierosa i wyszłam na balkon
odpalając go. Ręce zaczęły mi drżeć z nie wiem czego. Poczułam że ktoś wyrywa
mi papierosa i był to Jus. Dobra nie powinnam palić jak jestem w ciąży ale mnie
to odpręża. Weszłam do pokoju i chodziłam
w te i we wte nie wiedząc co ze sobą zrobić.
-Powiedz mi co się dzieje.-był to Jus. Gdy się odezwał
podskoczyłam ze strachu .
-Nic się nie dzieje. Niby co ma się dziać?
-Jeśli nie chcesz to nie mów….ale wiedz że zawsze możesz mi
powiedzieć o wszystkim.
-Po prostu nie rozumiem dlaczego oni pchają swój nos tam
gdzie nie trzeba. Robią to co im zabroniłam. Rozumiem że nie jestem ich matką
ale …po co ja w ogóle tobie to mówię to nie dotyczy ciebie.-Ściągnęłam z siebie
bluzę którą miałam na sobie i rzuciłam ją
nie wiem gdzie .
-Mówisz mi to po to by się nie denerwować tyle i bym ci
pomógł. W sprawach których nie możesz se poradzić.-podszedł do mnie i mnie
przytulił od tyłu, położył swoje ręce na moim brzuchu i tak trzymał.
-Wiem. Ale w tym nie możesz mi już pomóc, to dotyczy jedynie
mnie. –staliśmy tak i się nie odzywaliśmy. On dalej trzymał ręce na moim
brzuchu delikatnie masując go. –Kiedy wracasz do studia i w ogóle?-spytałam się
go .
-Mam jeszcze tydzień wolnego więc przez ten czas będę z
wami. A później….-nie skończył bo mu przerwałam.
-A później nie będziemy się widywać prawie codziennie bo za
niedługo mam trasę koncertową ,nową płytę,nagrania itd. . a za niedługo urodzi
się dziecko i wszystko spadnie na mnie i będę miała na głowie 3 dzieci a nie 2
.Jeszcze moja kariera to będzie sielanka po prostu kurwa. Ja nie dam rady
rozumiesz. Ja już teraz nie daję. –porozmawialiśmy jeszcze chwile i poszliśmy
spać.
*
Hej kochani i jak rozdział ,podoba się ?! Mam nadzieję że tak.
Bardzo fajny
OdpowiedzUsuńhttp://tamiloscjeszczesienieskonczyla.blogspot.de/?m=1 Zapraszam do mnie