POV Justin.
Byłem wkurzony na nią
. Ale nie za zdjęcie tylko za ten opis. Kurwa ona teraz będzie na każdym kroku
mi to wypominać. Pod zdjęciem mieliśmy mnóstwo Laików i Komentarzy . Niektóre
były z pytaniem o co chodzi z Gomez. Wcześniej dzwonił do mnie Scooter i
powiedział że mam wywiad dziś . Super . Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi
poszedłem je otworzyć i był w nich Scooter. Gdy mnie zobaczył .. nie wiedział
co ma powiedzieć bo dobrze wie że nie mogę tak wyglądać przed kamerami.
Poszliśmy do kuchni gdzie byli wszyscy.
Scooter spojrzał na Lilli tak jakby był by zły albo by je współczuł. Nie wiem o co chodzi.
Ale się dowiem.
-Lilli możemy pogadać!? To ważne. Na osobności.-Scooter poszedł
i Lilli zaraz za nim. Super teraz mają przede mną jakieś tajemnice.
POV Lilli
Gdy Scooter powiedział że chce ze mną porozmawiać na
osobności wiedziałam o co mu chodzi. Wczoraj dzwoniłam do niego i wszystko mu
powiedziałam ten był zdziwiony tym że Justin zrobił coś takiego. Poszliśmy do
studia by nikt na nie przeszkadzał i nie podsłuchiwał.
-Choć tutaj. –ten przytulił mnie a ja się rozpłakałam.-Ej no
ale nie płacz mi tutaj wszystko będzie dobrze . Zobaczysz.
-Nic już nie będzie dobrze. Ale powiedz mi jedno …… Czyj to był pomysł by on
zaśpiewał z Gomez?!
-To był jego pomysł . Odmawiałem mu wielokrotnie bo
wiedziałem że tak będzie i tak zareagujesz. Posłuchaj mnie. Wykupiłem ci
tygodniowy pobyt w SPA od jutra. Idź się
spakuj i nic nie mów nikomu. Jutro zawiozę ciebie . A dzieciakami zajmie się
nasz tatuś , niech się wykaże . A z nim o Gomez pogadam na 1000 %.
-Już wczoraj się wykazał , nie dał rady ich wykąpać i
zadzwonił po swoją matkę. Oczywiście
pierw mnie prosił o pomoc ale odmówiłam mu bo nie dość że mam cały dom na
głowie ,gości to jeszcze dzieciaki którymi on nie u mi się zająć.
-Przestań . Będzie musiał se dać radę i nie będzie
miał nic do gadania. A teraz marsz się pakować i nic nikomu nie mówić . Torbę
schować tak by nikt jej nie zobaczył . Jutro punkt 8 rano jestem . A teraz
głowa do góry i marsz się spakować. A ja
idę se porozmawiać z twoim mężulkiem po
męsku.-przytulił mnie i dał mi całusa w czółko i poszłam na górę.
Gdy doszłam na górę do sypialni pakować się. Ale poszłam dość powoli i
ze smutną miną i tak jakbym płakała.
Wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam się do niej pakować. Wzięłam
jeszcze oczywiście ręcznik z łazienki i kosmetyczkę i schowałam do niej to co
najpotrzebniejsze i zauważyłam że
brakuje mi tu paru kosmetyków czyli będę musiała się udać do sklepu. Gdy
spakowałam to co najpotrzebniejsze torbę
schowałam tak by nie znalazł jej nikt.
Zebrałam telefon ,portfel klucze
do samochodu , chusteczki i wszystko
wrzuciłam do torebki. Oczywiście spojrzałam do portfela wtórym miałam
jeszcze pieniądze ale jak mi zabraknie
to zapłacę kartą. Gotowa wzięłam jeszcze sweter grubszy i gotowa wyszłam z
pokoju kierując się na dół. Gdy mnie zobaczyli
nie wiedzieli co się dzieje . Justin opuścił szklankę bo nie wiedział co mi się dzieję że tak się
śpieszę. Szybko wyszłam z domu wsiadłam do mojego Audi R8
I gotowa poszłam do kasy. Zapłaciłam za wszystko kartą ,spakowałam wszystko do reklamówek i
wsadziłam do samochodu.
Gdy miałam odjeżdżać zadzwonił mój telefon był to Zyga.
Ciekawe czego on chce.
-Hej co się stało że dzwonisz?!
-Hej masz chwilę … potrzebuję pomocy przy papierach. Nie
wiem o co chodzi i pogubiłem się w nich dosłownie. Pomożesz?!
-Jasne zaraz będę. Do zobaczenia.
-Dzięki i Pa.
Ruszyłam w stronę magazynów. Byłam tam w ciągu 30
minut. Wyszłam z samochodu bo
przeczuwałam że stanie się coś złego. I moje przeczucie miało rację bo jak weszłam do magazynu to
zostałam draśnięta kulą w bok brzucha.
Zajebię tego kto to zrobił. Chłopaki spojrzeli na mnie błagającą miną.
Podeszłam do nich i przygwoździłam tego co mnie postrzelił do ściany .
-Posłuchaj mnie dobrze i uważnie smarkaczu. To nie jest
odpowiednie miejsce na testowanie broni.
Mogło mi coś się stać albo mojemu dziecku. I jeśli się coś stał co miejmy
nadzieję że się nie stało już nie żyjesz zrozumiano?!
-A kim ty jesteś co że mi rozkazujesz?! Co innego gdyby był
tu Zyga lub Fallen to okej ale nie ty?! A tak w ogóle kim ty jesteś po pierwszy
raz cię widzę tu moda damo.-jego kumpel i się załamał .Chciał coś powiedzieć
ale pokazałam palcem by był cicho. On dobrze mnie zna i wie mim jestem .
-Widzę że nigdy nie widziałeś Fallen skoro nie wiesz kim
jestem. Twój kumpel od razu mnie rozpoznał a ty? Jakoś widzę że idzie ci to
ciężko. Porozmawiam z Zygom by dał ci lekcję .-Dostał jeszcze po mordzie 4 razy
i poszłam do Zygi. Z mojej razy ciekła
krew . Zajebiście a miało być tak fajnie. Poszłam do Zygi i pierwsze co to
kazałam mu dać apteczkę ten był zdziwiony że o nią proszę skoro mi nic nie jest
ale jak mu pokazałam ranę to mało co nóg
nie połamał. Puźniej zdjęłam koszulkę i sweter który był nie naruszony a
koszulka tak . Opatrzono mi ranę i było
to tylko zadrapanie a nawet dwa .
-Który to był?!
-A kto normalny testuje nową broń w magazynie przed drzwiami
wejściowymi ?! Jeszcze się mnie pyta kim
jesteś młoda damo pierwszy raz cię tu widzę . Jak usłyszał to jego kumpel to aż
zbladł. I że nie jestem tobą a ni Fallen by mu rozkazywać. Po tym to jego
kumpel chciał coś powiedzieć ale pokazałam mu palcem by był cicho .A później
ten co mnie trafił dostał po mordzie 4 razy i po sprawie. A i daj mu porządną lekcje bo chyba nie
rozpoznaje swoich. A teraz dawaj mi te
papiery bo mam mało czasu muszę się jeszcze spakować jutro wyjeżdżam.
-Trzymaj .A ja idę se pogadać z nimi .
I poszedł. Ja szybko wypełniłam papiery które mi dano.
Znałam się na tym dobrze nawet lepiej niż on bo to ja zawsze je uzupełniałam.
Później przyszedł Zyga i powiedział że teraz ma lekcje rozpoznawczą naszych ,ja się z nim pożegnałam
i wyszłam i pojechałam do domu.
W domu błam po dwóch
godzinach. Wzięłam zakupy i poszłam do domu. Oczywiście jak mnie zobaczyli że dźwigam to zaraz dostałam opieprz.
Zauważyłam że przyjechał Pharrell i on
dziwnie się na mnie popatrzał ale jak zauważył że mam koszulkę z krwi to zrobił
wielkie oczy ale pokazałam mu by był cicho.
Poszedł ze mną do kuchnie wszystko co na górę to dałam do jednej torby a
raczej do dwóch i mój menager pomógł mi to zanieść na górę do sypialni. Ja w
tym czasie wyciągnęłam czystą koszulkę i
przebrałam się. Tą brudną i dziurawa wyrzuciłam do kosza na śmieci bo raczej
nigdzie jej już nie założę. Gdy
Pharrell zauważył że mam zaklejony lewy
bok to ni był zadowolony.
-Co ci się stało Lilli ?!-powiedział poważnym tonem.
-Jakiś debil mnie postrzelił w magazynie jak weszłam.
Testował broń . Dostał w mordę za to.
Później Zyga opatrzył mi to i poszedł to tych debili ,nie wiem co im
zrobił bo jak wychodziłam to ich nie było.
-Musisz na siebie a raczej was uważać .-był zmartwiony .
-Wiem. Tylko nie wiem jak ja to zakryję przed Jusem . Przed
nim niczego nie można ukryć.
-Dobra pakuj się do końca później zejdź na dół do nas ale
załóż coś by nie było widać tego opatrunku.-Skąd on wie że się pakuję?!
-Skąd wiesz że
wyjeżdżam?!
-Scooter do mnie zadzwonił i mi powiedział wszystko .
-Mogłam się tego spodziewać.
Spakowałam się do
końca i później przyszła moja córeczka .Pobawiłam się z nią chwilę i później
zeszłyśmy na dół. Małą trzymałam cały czas na rękach, ale w pewnym monecie
przez przypadek kopnęła mnie w bok gdzie zostałam postrzelona. Nie byłam na nią zła ale zła sama na siebie .Zaraz
Max zabrał ode mnie małą a mną zajął się Dawid bo Jusa nie było miał
wywiad. Ściągnął mi sweter i
koszulkę i zobaczył że mam zaklejony
jeden bok. Więc oderwał mi ten opatrunek i myślałam że on zemdleje ale na szczęście nie. Ci co byli
w domu czyli Max ,Pharrell, Dawid i Keny ? Co on tu robi miał jechać z
Jusem na wywiad. Super teraz zacznie się gadanka. Wzięli apteczkę i odkazili mi ranę i przykleili
nowy opatrunek. Teraz zacznie się gadanie.
-Tylko mi nie mów że tam byłaś?!-odezwał się Dawid.
Pokiwałam głową na tak a ten złapał się za głowę .
-Przestań to nie moja wina !! To ten debil co testował broń
w magazynie przed wejściem i trafił
mnie!! Dostał po mordzie ode mnie i Zygi
nie bój się. Ale najlepsze było to że
mówi cytuję „A kim ty jesteś co że mi
rozkazujesz?! Co innego gdyby był tu Zyga lub Fallen to okej ale nie ty?! A tak
w ogóle kim ty jesteś po pierwszy raz cię widzę tu moda damo.” –Wszyscy się
zaśmiali ale w pewnym momencie przestali
bo do kuchni wszedł Justin i Scooter. Kurwa on mnie zabije. Oni
spojrzeli na mnie i zrobili się bladzi.
-Ej chłopaki łapcie ich bo są coraz bardziej bladzi!!- i
bach w ostatnim momencie złapali ich. Super. I oni się boją widoku krwi do
tego. Co to za facet skoro boi się krwi!! Położyliśmy ich w salonie na sofach .
Przyniosłam lodowatą wodę i dwa ręczniki zamoczyłam je wykręciłam i przyłożyłam
do ich czoła. Po 5 minutach zaczęli otwierać oczy. Jak mnie
zobaczyli to byli źli obydwoje na mnie.
- Daj spokój nic mi nie jest. –ten gwałtownie wstał a ja
prawie by się wywróciła.
-Jak to nic ci nie jest?! A to czemu masz opatrunek co ?!
-A ty czemu kurwa nagrywasz z Gomez co ?! Tylko mi nie mów
że był to pomysł Scootera bo w to .. to
ja ci już kurwa nie uwierzę !! –wzięłam dzieci i poszłam na górę .A on siedział
smutny… Niech se siedzi nie mam zamiaru się nad nim użerać. Gdy znalazłam się z dziećmi w pokoju
włączyłam im bajki a ja wzięłam się za sprzątanie mojej szafy bo mam taki
bałagan że nic w niej nie mogę znaleźć.
*
Hej kochani jest już 45 rozdział !! Zapraszam do czytania i komentowania .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz