Wszystkie swoje ciuchy wyrzuciłam na podłogę i od razu tego
pożałowałam bo w ciuchach miałam broń
która wystrzeliła ale nikomu nic się nie stało na szczęście. Ale skąd ona się
tu wzięła. Przecież nikt nie wie że mam …..chola chola oprócz Kenego, Dawida
,Pharrella i Mnie !! Zabiję kogoś . Wzięłam tą broń i schowałam do sejfu który
będę musiała gdzieś schować by nikt go nie znalazł. Spojrzałam na dzieci a one
nadal oglądały bajki to dobrze. Po przymierzałam wszystkie bluzki ,koszulki,
bralety, biustonosze czyli wszystko co
nosi się powyżej pasa później co to poniżej pasa czyli
spodnie,leginsy,spodenki,majtki,kostiumy kąpielowe, spódnice i różne tego typu rzeczy , jeszcze tylko mi
zostały sukienki ,żakiety ,kurtki i na samym końcu buty. Zajęło mi to prawie 3 godziny i wyrzuciłam
2 worki z ciuchami bo albo były małe albo w nich nie chodziłam w ogóle.
-Mami my ćemy jeść –
odezwały się dzieci . Zerwałam się na nogi i zaraz pożałowałam bo zakręciło mi
się w głowie więc usiadłam na chwilkę i zaraz do mnie przybiegły dzieci i
płakały z nie wiem czego.
-Ej a powiecie mi z czego wy tak płaczecie co?!
-No bo to pźeźnaś pjawda .
-Nie to nie przez was to przez tatusia bo denerwuje mamę i
wszystko zwala na mnie wiecie? Za dużo mam na głowie. A teraz chodźmy bo ja też
jestem głodna . A le musicie mi obiecać że nic nie powiecie
tatusiowi że mamusia źle się czuję okej?
-Jaśne.A teraź chocmy bo bulcy mi w bźuśku.
Wstałam tym razem
powoli wzięłam dzieci i poszliśmy na
dół a raczej zjechaliśmy bo nie chciało
nam się schodzić. Weszliśmy do
kuchni wyciągnęłam piersi z kurczaka
umyłam je i przyprawiłam do smaku i by był ładny kolor i odstawiłam na bok by
przeszło przyprawami. Później obrałam szybko ziemniaki wypłukałam ,umyłam je i nastawiłam by się
ugotowały. Później dzieciaki chciały mi pomóc więc dałam im do porwania sałatę
a sama pokroiłam pomidory ,rzodkiewkę ,szczypiorek i wszystko wrzuciłam do
sałaty którą porwały dzieci. Wszystko razem wymieszały i było gotowe teraz
tylko usmażyć piersi z kurczaka .Wzięłam patelnię z rowkami podgrzałam ją i dałam mięso by się smażyło. W
między czasie ugotowały się ziemniaki
więc je odcedziłam i otworzyłam by trochę odparowały. Gdy mięso się
smażyło ja wyciągałam talerze i sztućce i postawiłam na stole tak samo sałatkę .
Ziemniaki wystawiłam na talerz każdemu
ale dzieci dostały po jednym bo i tak nie zjedzą 3 jak im dam i tyle samo nałożyłam sobie czyli
jednego ziemniaka.. Nałożyłam se również
Sałatki . Mięso było gotowe więc nałożyłam każdemu po jednym kawałku i ja
dostałam największy . Dałam również
kompot z czereśni i mogliśmy zajadać.
Pokroiłam dzieciakom mięso bo same jeszcze nie umieją. Jedliśmy w ciszy .Gdy skończyliśmy naczynia dałam do zmywarki
i posprzątałam ze stołu. Dzieciaki chciały iść na podwórko więc się zgodziłam
ubrałam im jeszcze tylko bluzę ,buty i
były gotowe. Wyszłam z nimi bo nie chciałam by im coś się stało. Dzieciaki od
razu pobiegły na plac zabaw który mają zrobiony na podwórku. Nie że nie chcę
puszczać dzieci na publiczny plac zabaw
ale trochę boję się o nie bo ktoś może je porwać albo nie wiadomo co. Teraz
mamy początek listopada czyli niedługo
święta. Dzieciaki huśtały się lub
zjeżdżały ze zjeżdżali . Ja się zastanawiam gdzie się oni podziali . Nie
ma ich w domu to może gdzieś poszli. Jus zapewne z Gomez nagrywa kawałek
piosenki albo pornosa . Od razu wiedziałam że coś mi tu nie gra bo niby
dlaczego Scooter miałby błagać Jusa by zagrał z Gomez skoro on sam jej nie na
widzi . Jus nie umie kłamać. Dzieciaki
szalały i buszowały jak szalone w pewnym
momencie Tomek nie zauważył latarni
która stoi obok domu i wpadł na nią z wielkim hukiem . Byłam wystraszona i
szybko podbiegłam do niego był przytomny ale strasznie płakał. Zabrałam więc
małego i mała i pojechaliśmy do szpitala. To nie było to samo co kafelki więc
bałam się jak cholera. Mała płakała i mówiła że to z jej powodu bo bawili się w
berka. Ja ją uspokajałam że to nie jej
wina ale tego kogoś kto postawił tą lampę koło domu . Siedziałyśmy tak z
godzinę lub dwie i nic nikt na mnie mówił. Zaczęłam się mocno denerwować. Po
chwili wyszedł do nas lekarz.
-Pani Lilli Bieber?
-Tak to ja . I co z moim synem ?!
- Nazywam się Robi Carter
jestem lekarzem wszystko w porządku ma jedynie guza i rozciętą głowę
zaraz założymy mu 10 szwów i poczekamy
godzinę ,jeśli nic mu nie będzie będą mogli państwo jechać do domu .
-Dziękuję .
-Nie ma za co teraz idę założyć mu szwy i będziecie mogli za
godzinę jechać do domu.
Gdy założyli mu
szwy wraz z synem pojechaliśmy do jego
pokoju i tam siedzieliśmy godzinę przez którą nic się nie wydarzyło. Później przyszedł lekarz wziął
go na badania jeszcze które wyszły dobrze i pościli nas do domu. Mały zasnął po drodze . Nie dziwię mu się bo
miał ciężki dzień .Ja cały czas płakałam . Gdy byliśmy w domu mała wyszła ja
wzięłam syna na ręce i poszliśmy do domu. O dziwo wszyscy w nim byli. Gdy zauważyli nas nikt nie podszedł i nic nie
powiedział . A ja nadal płakałam. Nikt
nie podszedł nie spytał się co się stało czy wszystko w porządku nic zero
reakcji. Wkurzona poszłam na górę zanieść małego do jego pokoju. Ściągałam mu
bluzę i buty przykryłam go włączyłam
niańkę i wyszłam. W sypialni mała
oglądała bajki położyłam się z nią na chwilkę bo strasznie źle się czuję.
Później zauważyłam że zasnęłam więc ja
poszłam do łazienki wziąć zimny prysznic bo jest mi strasznie gorąco. Gdy go
wzięłam było mi nieco lepiej później ubrałam się we wcześniejsze ciuchy i
położyłam się koło małej i zasnęłam.
Obudziłam się bo do
sypialni wszedł mój syn położył się koło mnie
i zaczęłam mu śpiewać kołysanki co zaraz zasnął. Ja już nie mogłam więc
pójdę na dół coś zjeść i się napić. Gdy
zeszłam dalej nikt się nic nie odzywał . A Wice Wersa ciekawe jak długo. Zjadłam sałatkę którą wcześniej zrobiłam z
dzieciakami i wypiłam melisę . Gdy chciałam wstać zaraz tego pożałowałam bo
znowu zrobiło mi się słabo. Ale nikt nie
podszedł mi pomóc. Zajebiście. Gdy
zrobiło mi się o niebo lepiej usiadłam . Nagle usłyszałam tupot małych stópek
był to Tomek .
-Ej mały powoli bo znowu zrobisz se krzywdę.
-Chćem kanapkę z
czekojadą- wstałam powolutku i
zrobiłam mu kanapkę z czekoladą. Ten zaraz ją zwrócił. Super . Chłopaki
przyglądają mi się co mnie denerwują bardziej.
-Możecie stąd wyjść .
-No..raczej nie za bardzo. A co przeszkadzamy ci?
-Jakbyście trafili 6 w totka.
Bez słowa wyszli .
Mały dalej wymiotował. Lekarz powiedziała że może tak być i aby się tym
nie przejmować. Gdy małemu zrobiło się o niebo lepiej poszliśmy na górę . Wykąpałam obydwie moje
pociechy i położyłam spać. Sama również się wykąpałam i ubrałam w leginsy
czarne i luźną koszulkę Jusa . Umyłam również włosy i spakowałam się do końca.
Musze jeszcze zadzwonić do Pattie by wzięłam dzieci do siebie na ten czas co mnie nie będzie. Wybrałam jej numer i zadzwoniłam odebrała po drugim sygnale.
-Hallo Lilli coś się stało że dzwonisz?!
-Nie nic się nie stało ….albo i tak. Mogła
by mam zająć się dziećmi tydzień , boję się je zostawiać pod opieką
Jusa nie wiem co mu wpadnie do głowy.
-Jasne nie ma problemu
a ty co wyjeżdżasz?
-Tak …. Scooter i Pharrell wykupili i tydzień w SPA. I jutro
o 8 mają mnie zwieść.
-Okej to będę jutro o 7 po dzieciaki i nie martw się dam se
radę .
-Dziękuje . Dzieciaki nie powinny sprawić kłopotu bo mały jest osłabiony dziś byliśmy w
szpitali i siedzieliśmy chyba z 4 godziny.
-Matko boska a co się
stało?
-Bawili się w berka i mały nie zauważył latarni koło domu i
zarobił guza na głowie i 10 szwów.
-Jezus maria . To straszne a co na to Jus?
-Jus? On nawet o tym nie wie. Jak przyjechaliśmy niosłam
małego na rękach co mi nie wolno i on o tym dobrze wie. Wszyscy byli w domu i
nikt mi nie pomógł. Dziś 3 razy było mi słabo. Raz na oczach Jusa ale on nic
sobie z tego nie zrobił.
-Już niech ja se z nim porozmawiam. Ta Gomez totalnie go zmienia . Jest teraz nie
do poznania.
-Zgadzam się . Dobrze
ja kończę idę spać jestem już
zmęczona tym dniem mam go dość.
-No ja też ciebie nie zatrzymuję . Do jutra . Będę o 7 :00 .
-Dobrze w takim razie muszę se nastawić budzik tak by go Jus
nie słyszał bo zaraz powie po co mi budzik.
-No masz rację. Dobra dobranoc słodkich snów i do jutra.
Pożegnała się z Pattie
i dostałam SMS-A od Scootera że jutro punkt 8 będzie . Odpisałam mu że
ok . Włączyłam telewizor by zobaczyć co leci akurat leciał serial Pamiętniki
Wampirów więc zostawiła. Ale w połowie znużył mnie sen.
POV Justin
Rano było cudownie
,aż za cudownie. Ale nie
spodziewałem się że to tak się skończy. Gdy przyjechaliśmy do domu Lilli nie
było tak samo dzieciaków. Widocznie pojechali gdzieś. Ale później jak
przyjechała z dzieciakami to niosła małego na rękach i płakała. Chciałem do
niej podejść i pomóc ale zatrzymała
mnie Gomez która akurat była w domu.
Omawialiśmy sprawy piosenki i zarówno jak i płyty . Mam szczęście że
żona jej tutaj nie widziała bo inaczej miałbym przechlapane. Gdy wszystko
omówiliśmy i w ogóle Gomez pojechała ze
swoim managerem a reszta poszła do swoich pokoi albo nie wiem co robić. Ja
poszedłem do sypialni bo było dość
późno. Moja żona spała i dzieciaki tak samo więc mi nie zostało nic innego jak
pójść się wykąpać i iść spać i jutro chcę porozmawiać z Lilli co się stało
dzisiaj bo nie miałem jak wcześniej. Wziąłem
spodnie dresowe siwe i poszedłem
pod prysznic namydliłem ciało ,spłukałem
dokładnie wytarłem się u ubrałem we spodnie dresowe i czyste bokserki. Późnij
położyłem się koło żony i zasnąłem.
POV Lilli
Gdy przyszedł Justin do sypialni obudził mnie mimo że
zamknął drzwi cicho .
Obudził mnie budzik równo 6:00 wstałam powoli tak by nie obudzić Jusa bo zaraz by było
milion pytań na sekundę. Podeszłam do
szafy wyciągałam z niej zestaw na dziś
i weszłam z nim do łazienki szybko się umyłam przebrałam
,pomalowałam i ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki cicho wzięłam swoją torbę
,telefon i poszłam obudzić dzieciaki i je spakować. Weszłam do pokoju małego
wyjęłam z szafy walizkę i spakowałam
go wyciągałam również ciuchy w które się
ubierze i go obudziłam.
-Skarbie wstawaj … jedziemy do babci .
-Ćemu mnie budziś mamo ?
-Wstawaj jedziesz do babci z siostrą.
-Okej.
Pomogłam mu się ubrać i poszłam z nim obudzić i spakować małą do jego walizki
ja ją pakowałam a mały budził. Później pomogłam jej się ubrać ,zaniosłam torby
na dół i wróciłam po dzieci . Walizki
postawiłam pod drzwi wejściowe by ich już nie targać ze sobą. Dzieciaka
zrobiłam jeszcze śniadanie czyli bułkę z szynką i herbatę. Ja też se zrobiłam
bułkę z szynką i do tego serem Mozzarella. Usłyszałam że dostałam SMS-A i był
on od Pattie że już jest i czeka na nas. Więc zapakowałam dzieciakom bułki na
drogę i ubrałam je . Wyszliśmy i jak Pattie zobaczyła małego to się
przestraszyła.
-Cześć mamo.
-Cześć skarbie . Przepraszam cie że tak długo ale zaspałam. Rozmawiałaś
z Jusem ?
-Nic się nie stało. Nie rozmawiałam z nim .
-Rozumie.
-W ogóle nic nie wie. Nawet się nie zainteresował że niosłam małego wczoraj jak wróciliśmy ze szpitala . Bardziej wolał Gomez niż mnie i dzieci.
-W ogóle nic nie wie. Nawet się nie zainteresował że niosłam małego wczoraj jak wróciliśmy ze szpitala . Bardziej wolał Gomez niż mnie i dzieci.
-Nie przejmuj się bo to szkodzi dziecku tylko a tobie to nie
jest wskazane. A ja już se z nim porozmawiam.
A ty się niczym nie przejmuj.
-Na prawdę dziękuje.
Po prostu nie wiem co by się stało gdyby zostały pod jego opieką. I
proszę cię nic nie mów mu gdzie jestem. A jeśli będzie się pytał o dzieci …
powiedz że ich nie ma u ciebie i że wyjechałaś.
-Jasne .W sumie to myślałam by pojechać z dzieciakami
gdzieś.
-Jasne. Aha w torbie są lekarstwa małego. I Gdyby się
pogorszyło albo coś tu masz numer do lekarza dzieciaków możesz
dzwonić w każdej chwili.
-Nie ma sprawy. A ty jedź i niczym się nie przejmuj. Dobra
my jedziemy papa .
-Jeszcze raz dziękuje. Pa dzieciaki będę za wami tęsknić.
-My za tobą mamuś też.
I pojechali. Poszłam do kuchni i pozbierałam naczynia ze
stołu po śniadaniu. Stwierdziłam że napiszę kartkę Jusowi by go nie martwić.
Gdy ja napisałam akurat przyjechał po mnie Scooter. Kartkę postawiłam na stole
i poszłam się ubrać. Chwyciłam jeszcze torbę zakluczyłam drzwi i poszłam w
stronę auta. Torbę wziął ode mnie i
przywitał się ze mną i wsiadłam do auta.
*
Hej kochani na początek życzę wam miłych i pogodnych świąt wielkanocnych oraz mokrego dyngusa !! Mam nadzieję że święta spędzacie z rodziną.
Mam nadzieję że rozdział się podoba i do następnego.
PS. Dziękuje za pokazywanie mi gdzie popełniłam błędy dziękuję kreseczko :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz