Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 marca 2016

46. Nazywam się Robi Carter jestem lekarzem...



Wszystkie swoje ciuchy wyrzuciłam na podłogę i od razu tego pożałowałam bo  w ciuchach miałam broń która wystrzeliła ale nikomu nic się nie stało na szczęście. Ale skąd ona się tu wzięła. Przecież nikt nie wie że mam …..chola chola oprócz Kenego, Dawida ,Pharrella i Mnie !! Zabiję kogoś . Wzięłam tą broń i schowałam do sejfu który będę musiała gdzieś schować by nikt go nie znalazł. Spojrzałam na dzieci a one nadal oglądały bajki to dobrze. Po przymierzałam wszystkie bluzki ,koszulki, bralety,  biustonosze czyli wszystko co nosi się powyżej pasa później co to poniżej pasa  czyli spodnie,leginsy,spodenki,majtki,kostiumy kąpielowe, spódnice   i różne tego typu rzeczy , jeszcze tylko mi zostały sukienki  ,żakiety ,kurtki  i na samym końcu buty.  Zajęło mi to prawie 3 godziny  i wyrzuciłam  2 worki z ciuchami bo albo były małe albo w nich nie chodziłam w ogóle.
-Mami  my ćemy jeść – odezwały się dzieci . Zerwałam się na nogi i zaraz pożałowałam bo zakręciło mi się w głowie więc usiadłam na chwilkę i zaraz do mnie przybiegły dzieci i płakały z nie wiem czego.
-Ej a powiecie mi z czego wy tak płaczecie co?!
-No bo to pźeźnaś pjawda .
-Nie to nie przez was to przez tatusia bo denerwuje mamę i wszystko zwala na mnie wiecie? Za dużo mam na głowie. A teraz chodźmy bo ja też jestem  głodna .  A le musicie mi obiecać że nic nie powiecie tatusiowi że mamusia źle się czuję okej?
-Jaśne.A teraź chocmy bo bulcy mi w bźuśku.
 Wstałam tym razem powoli  wzięłam dzieci i poszliśmy na dół  a raczej zjechaliśmy bo nie chciało nam się schodzić.  Weszliśmy do kuchni  wyciągnęłam piersi z kurczaka umyłam je i przyprawiłam do smaku i by był ładny kolor i odstawiłam na bok by przeszło przyprawami. Później obrałam szybko ziemniaki  wypłukałam ,umyłam je i nastawiłam by się ugotowały. Później dzieciaki chciały mi pomóc więc dałam im do porwania sałatę a sama pokroiłam pomidory ,rzodkiewkę ,szczypiorek i wszystko wrzuciłam do sałaty którą porwały dzieci. Wszystko razem wymieszały i było gotowe teraz tylko usmażyć piersi z kurczaka .Wzięłam patelnię z rowkami  podgrzałam ją i dałam mięso by się smażyło. W między czasie ugotowały się ziemniaki  więc je odcedziłam i otworzyłam by trochę odparowały. Gdy mięso się smażyło ja wyciągałam talerze i sztućce i postawiłam na stole tak samo sałatkę . Ziemniaki wystawiłam na  talerz każdemu ale dzieci dostały po jednym bo i tak nie zjedzą  3 jak im dam i tyle samo nałożyłam sobie czyli jednego ziemniaka.. Nałożyłam se  również Sałatki . Mięso było gotowe więc nałożyłam każdemu po jednym kawałku i ja dostałam największy .  Dałam również kompot z czereśni  i mogliśmy zajadać. Pokroiłam dzieciakom mięso bo same jeszcze nie umieją. Jedliśmy w ciszy  .Gdy skończyliśmy naczynia dałam do zmywarki i posprzątałam ze stołu. Dzieciaki chciały iść na podwórko więc się zgodziłam ubrałam im jeszcze tylko bluzę  ,buty i były gotowe. Wyszłam z nimi bo nie chciałam by im coś się stało. Dzieciaki od razu pobiegły na plac zabaw który mają zrobiony na podwórku. Nie że nie chcę puszczać dzieci  na publiczny plac zabaw ale trochę boję się o nie bo ktoś może je porwać albo nie wiadomo co. Teraz mamy  początek listopada czyli niedługo święta. Dzieciaki huśtały się lub  zjeżdżały ze zjeżdżali . Ja się zastanawiam gdzie się oni podziali . Nie ma ich w domu to może gdzieś poszli. Jus zapewne z Gomez nagrywa kawałek piosenki albo pornosa . Od razu wiedziałam że coś mi tu nie gra bo niby dlaczego Scooter miałby błagać Jusa by zagrał z Gomez skoro on sam jej nie na widzi . Jus nie umie kłamać.  Dzieciaki szalały i buszowały jak szalone  w pewnym momencie Tomek nie zauważył  latarni która stoi obok domu i wpadł na nią z wielkim hukiem . Byłam wystraszona i szybko podbiegłam do niego był przytomny ale strasznie płakał. Zabrałam więc małego i mała i pojechaliśmy do szpitala. To nie było to samo co kafelki więc bałam się jak cholera. Mała płakała i mówiła że to z jej powodu bo bawili się w berka.  Ja ją uspokajałam że to nie jej wina ale tego kogoś kto postawił tą lampę koło domu . Siedziałyśmy tak z godzinę lub dwie i nic nikt na mnie mówił. Zaczęłam się mocno denerwować. Po chwili wyszedł do nas lekarz.
-Pani Lilli Bieber?
-Tak to ja . I co z moim synem ?!
- Nazywam się Robi Carter  jestem lekarzem wszystko w porządku ma jedynie guza i rozciętą głowę zaraz założymy mu 10 szwów  i poczekamy godzinę ,jeśli nic mu nie będzie będą mogli państwo jechać do domu .
-Dziękuję .
-Nie ma za co teraz idę założyć mu szwy i będziecie mogli za godzinę jechać do domu.
 Gdy założyli mu szwy  wraz z synem pojechaliśmy do jego pokoju i tam siedzieliśmy godzinę przez którą nic się  nie wydarzyło. Później przyszedł lekarz wziął go na badania jeszcze które wyszły dobrze i pościli nas do domu.  Mały zasnął po drodze . Nie dziwię mu się bo miał ciężki dzień .Ja cały czas płakałam . Gdy byliśmy w domu mała wyszła ja wzięłam syna na ręce i poszliśmy do domu. O dziwo wszyscy w nim byli.  Gdy zauważyli nas nikt nie podszedł i nic nie powiedział . A ja nadal płakałam.  Nikt nie podszedł nie spytał się co się stało czy wszystko w porządku nic zero reakcji. Wkurzona poszłam na górę zanieść małego do jego pokoju. Ściągałam mu bluzę  i buty przykryłam go włączyłam niańkę i wyszłam.  W sypialni mała oglądała bajki położyłam się z nią na chwilkę bo strasznie źle się czuję. Później zauważyłam że zasnęłam  więc ja poszłam do łazienki wziąć zimny prysznic bo jest mi strasznie gorąco. Gdy go wzięłam było mi nieco lepiej później ubrałam się we wcześniejsze ciuchy i położyłam się koło małej i zasnęłam.
  Obudziłam się bo do sypialni wszedł mój syn położył się koło mnie  i zaczęłam mu śpiewać kołysanki co zaraz zasnął. Ja już nie mogłam więc pójdę na dół coś zjeść i się napić.   Gdy zeszłam dalej nikt się nic nie odzywał . A Wice Wersa ciekawe jak długo.  Zjadłam sałatkę którą wcześniej zrobiłam z dzieciakami i wypiłam melisę . Gdy chciałam wstać zaraz tego pożałowałam bo znowu zrobiło mi się słabo.  Ale nikt nie podszedł mi pomóc.  Zajebiście. Gdy zrobiło mi się o niebo lepiej usiadłam . Nagle usłyszałam tupot małych stópek był to Tomek .
-Ej mały powoli bo znowu zrobisz se krzywdę.
-Chćem kanapkę z  czekojadą- wstałam powolutku  i zrobiłam mu kanapkę z czekoladą. Ten zaraz ją zwrócił. Super . Chłopaki przyglądają mi się co mnie denerwują bardziej.
-Możecie stąd wyjść .
-No..raczej nie za bardzo. A co przeszkadzamy ci?
-Jakbyście trafili 6 w totka.
Bez słowa wyszli .  Mały dalej wymiotował. Lekarz powiedziała że może tak być i aby się tym nie przejmować. Gdy małemu zrobiło się o niebo lepiej  poszliśmy na górę . Wykąpałam obydwie moje pociechy i położyłam spać. Sama również się wykąpałam i ubrałam w leginsy czarne i luźną koszulkę Jusa . Umyłam również włosy i spakowałam się do końca. Musze jeszcze zadzwonić do Pattie by wzięłam dzieci do siebie na ten czas  co mnie nie będzie. Wybrałam jej  numer i zadzwoniłam odebrała  po drugim sygnale.
-Hallo Lilli coś się stało że dzwonisz?!
-Nie nic się nie stało ….albo i tak.  Mogła  by mam zająć się dziećmi tydzień , boję się je zostawiać pod opieką Jusa  nie wiem co mu wpadnie do głowy.
-Jasne  nie ma problemu a ty co wyjeżdżasz?
-Tak …. Scooter i Pharrell wykupili i tydzień w SPA. I jutro o 8 mają mnie zwieść.
-Okej to będę jutro o 7 po dzieciaki i nie martw się dam se radę .
-Dziękuje . Dzieciaki nie powinny sprawić kłopotu  bo mały jest osłabiony dziś byliśmy w szpitali i siedzieliśmy chyba z 4 godziny.
-Matko boska  a co się stało?
-Bawili się w berka i mały nie zauważył latarni koło domu i zarobił guza na głowie i 10 szwów.
-Jezus maria . To straszne a co na to Jus?
-Jus? On nawet o tym nie wie. Jak przyjechaliśmy niosłam małego na rękach co mi nie wolno i on o tym dobrze wie. Wszyscy byli w domu i nikt mi nie pomógł. Dziś 3 razy było mi słabo. Raz na oczach Jusa ale on nic sobie z tego nie zrobił.
-Już niech ja se z nim porozmawiam.  Ta Gomez totalnie go zmienia . Jest teraz nie do poznania.
-Zgadzam się . Dobrze  ja kończę idę spać jestem  już zmęczona tym dniem  mam go dość.
-No ja też ciebie nie zatrzymuję . Do jutra . Będę o 7 :00 .
-Dobrze w takim razie muszę se nastawić budzik tak by go Jus nie słyszał bo zaraz powie po co mi budzik.
-No masz rację. Dobra dobranoc słodkich snów i do jutra.
Pożegnała się z Pattie  i dostałam SMS-A od Scootera że jutro punkt 8 będzie . Odpisałam mu że ok . Włączyłam telewizor by zobaczyć co leci akurat leciał serial Pamiętniki Wampirów więc zostawiła. Ale w połowie znużył mnie sen.
POV Justin
Rano było cudownie   ,aż za cudownie.  Ale nie spodziewałem się że to tak się skończy. Gdy przyjechaliśmy do domu Lilli nie było tak samo dzieciaków. Widocznie pojechali gdzieś. Ale później jak przyjechała z dzieciakami to niosła małego na rękach i płakała. Chciałem do niej podejść i pomóc ale   zatrzymała mnie Gomez która akurat była w domu.  Omawialiśmy sprawy piosenki i zarówno jak i płyty . Mam szczęście że żona jej tutaj nie widziała bo inaczej miałbym przechlapane. Gdy wszystko omówiliśmy i w ogóle Gomez pojechała  ze swoim managerem a reszta poszła do swoich pokoi albo nie wiem co robić. Ja poszedłem do sypialni  bo było dość późno. Moja żona spała i dzieciaki tak samo więc mi nie zostało nic innego jak pójść się wykąpać i iść spać i jutro chcę porozmawiać z Lilli co się stało dzisiaj bo nie miałem jak wcześniej. Wziąłem  spodnie dresowe siwe  i poszedłem pod prysznic namydliłem ciało  ,spłukałem dokładnie wytarłem się u ubrałem we spodnie dresowe i czyste bokserki. Późnij położyłem się koło żony i zasnąłem.
POV Lilli
Gdy przyszedł Justin do sypialni obudził mnie mimo że zamknął drzwi cicho .
Obudził mnie budzik równo 6:00 wstałam powoli  tak by nie obudzić Jusa bo zaraz by było milion pytań na sekundę.  Podeszłam do szafy wyciągałam z niej zestaw na dziśhttps://s3-us-west-1.amazonaws.com/sweeper-production-contestimage/508745404e92ee7af40032ca-large.jpg

i weszłam z nim do łazienki szybko się umyłam przebrałam ,pomalowałam i ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki cicho wzięłam swoją torbę ,telefon i poszłam obudzić dzieciaki i je spakować. Weszłam do pokoju małego wyjęłam z szafy walizkę  i spakowałam go  wyciągałam również ciuchy w które się ubierze i go obudziłam.
-Skarbie wstawaj … jedziemy do babci .
-Ćemu mnie budziś mamo ?
-Wstawaj jedziesz do babci z siostrą.
-Okej.
Pomogłam mu się ubrać i poszłam  z nim obudzić i spakować małą do jego walizki ja ją pakowałam a mały budził. Później pomogłam jej się ubrać ,zaniosłam torby na dół i wróciłam po dzieci .  Walizki postawiłam pod drzwi wejściowe by ich już nie targać ze sobą. Dzieciaka zrobiłam jeszcze śniadanie czyli bułkę z szynką i herbatę. Ja też se zrobiłam bułkę z szynką i do tego serem Mozzarella. Usłyszałam że dostałam SMS-A i był on od Pattie że już jest i czeka na nas. Więc zapakowałam dzieciakom bułki na drogę i ubrałam je . Wyszliśmy i jak Pattie zobaczyła małego to się przestraszyła.
-Cześć mamo.
-Cześć skarbie .  Przepraszam cie że tak długo ale zaspałam. Rozmawiałaś z Jusem ?
-Nic się nie stało. Nie rozmawiałam z nim .
-Rozumie.
-W ogóle nic nie wie. Nawet się nie zainteresował że niosłam małego wczoraj jak wróciliśmy ze szpitala .  Bardziej wolał Gomez niż mnie i dzieci.
-Nie przejmuj się bo to szkodzi dziecku tylko a tobie to nie jest wskazane. A ja już se z nim porozmawiam.  A ty się niczym nie przejmuj.
-Na prawdę dziękuje.  Po prostu nie wiem co by się stało gdyby zostały pod jego opieką. I proszę cię nic nie mów mu gdzie jestem. A jeśli będzie się pytał o dzieci … powiedz że ich nie ma u ciebie i że wyjechałaś.
-Jasne .W sumie to myślałam by pojechać z dzieciakami gdzieś.
-Jasne. Aha w torbie są lekarstwa małego. I Gdyby się pogorszyło albo  coś  tu masz numer do lekarza dzieciaków możesz dzwonić w każdej chwili.
-Nie ma sprawy. A ty jedź i niczym się nie przejmuj. Dobra my jedziemy papa .
-Jeszcze raz dziękuje. Pa dzieciaki będę za wami tęsknić.
-My za tobą mamuś też.
I pojechali. Poszłam do kuchni i pozbierałam naczynia ze stołu po śniadaniu. Stwierdziłam że napiszę kartkę Jusowi by go nie martwić. Gdy ja napisałam akurat przyjechał po mnie Scooter. Kartkę postawiłam na stole i poszłam się ubrać. Chwyciłam jeszcze torbę zakluczyłam drzwi i poszłam w stronę auta. Torbę wziął ode mnie  i przywitał się ze mną i wsiadłam do auta. 

                                                                               *
Hej kochani na początek życzę wam miłych i pogodnych świąt wielkanocnych oraz mokrego dyngusa !! Mam nadzieję że święta spędzacie z rodziną. 
Mam nadzieję że rozdział się podoba i do następnego. 
PS. Dziękuje za pokazywanie mi gdzie popełniłam błędy  dziękuję kreseczko :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz