POV Justin
Wstałem po 10 i koło mnie nie było Lilli .Musiała wcześnie
wstać. Wziąłem z szafy jakieś ciuchy na
dziś i wszedłem z nimi do łazienki. Wziąłem
zimny prysznic i ubrałem się we wcześniej przygotowane ciuchy. Uczesałem
się i zszedłem na dół z myślą że tam znajdę moją żonę i dzieci jednak się
pomyliłem. Poszedłem sprawdzić ich pokoje a tam też ich nie było. Na podwórku to samo. Zaczynałem się
niepokoić ale na uspokojenie zrobiłem se
kawę i gdy usiadłem przy stole zauważyłem kartkę z moim imieniem więc ją
otworzyłem i nie mogłem uwierzyć.
Drogi Justinie
Mam dość takiego
życia , tej niepewności, i brak zaufania do mnie. Nie będzie mnie i dzieciaków
przez tydzień od dzisiaj. Mam jednak do
ciebie prośbę. Przez ten czas zastanów się kogo wybierasz Mnie i Dzieciaki czy Gomez . Wczoraj ….zachowałeś się chamsko nie pomogłeś
mi z dzieckiem. Jak ciebie nie było
byliśmy w szpitalu. Mały miał wypadek i ma 10 szwów na głowie. Dzwoniłam do
ciebie a ty nie odbierałeś . Szkoda . W tedy potrzebowałam ciebie najbardziej.
Ja wczoraj ledwo
chodziłam na nogach i jakbyś nie zauważył zwijałam się z bólu bo nosiłam
ciężkie rzeczy bo tobie nie chciało się pomóc. Mogłam stracić dziecko a tego
bym nie przeżyła .Nie dzwoń, nie pisz
najlepiej daj mi spokój przez ten tydzień. Muszę wszystko przemyśleć i tobie
też to radzę. Na tym kończę mój list ponieważ zaraz mnie już nie będzie .Ty
zastanów się co zrobiłeś źle . Mam nadzieję że domu mi nie rozniesiecie i jak przyjadę nie ręczę za
siebie jak będzie burdel.
Twoja żona Lilli <3
Gdy to przeczytałem
płakałem i nie mogłem uwierzyć.
Teraz rozumiem czemu płakała.
Ręce mi się trzęsły jak galaretka. Gdy
chciałem się napić kawy nie mogłem bo wszystko wylądowało na podłodze. Zajebiście. Gdy chciałem to posprzątać do kuchni weszli
chłopaki byli zdziwieni że tym co robię. Kubek wyrzuciłem do kosza a ta kawę
starłem. Chciałem sobie zrobić następną ale ręce nadal mi się trzęsły.
-Ej wszystko w porządku?-podałem im list który zostawiła mi
Lilli oni spojrzeli na mnie jak na debila ale później zorientowali się że coś
tam piszę. Gdy przeczytali zrobili wielkie oczy. Ręce też im się zaczęły
trząść.
-Powiedz że to jest żart?
-Chciałbym.
-Czyli co ? Nie idziemy dziś na imprezę?-wszyscy pokiwali
głowami na nie. Też bym nie poszedł a
raczej w ogóle nie pójdę . Nie chcę stracić żony i dzieci przez Gomez. Ona sprowadza
same kłopoty.
-Justin…. Ona daje ci wybór. Albo ona i dzieci które cię
kochają albo Gomez która sprowadza same
kłopoty.-Uśmiechnąłem się na sowa brata mojej żony. On ma racje 100 %.
-Błagam..pomóżcie mi ją odzyskać. Ja nie mogę ją
stracić..nie dawno ją odzyskałem. I dowiedziałem się że mam dwójkę wspaniałych
dzieci które kocham.
-Nie stracisz jej. Ale musisz postawić siebie do pionu. Nie możesz oglądać się z innymi panienkami
jak masz żonę i dzieci które cię kochają. Moja świętej pamięci babcia mówiła „ Jeśli
kochasz , to nie szukaj dziury w cały i nie oglądaj się za nimi bo jak w nie
wpadniesz to już nigdy więcej nie zobaczysz tych których kochasz.” Zapamiętaj
te słowa do końca życia stary. Ja już miałem tak raz i więcej nie oglądam się
.-Zszokowały mnie słowa Dawida. Nigdy bym nie przepuszczał że jego spotkało coś
takiego.
Przez cały tydzień
zastanawiałem się co ja mam zrobić by Lilli zaczęła mi ufać. I nic nie wymyśliłem. Chodziłem zdołowany
cały czas. Nie wiedziałem co robię, nie myślałem. Ale za to wylądowałem w
szpitalu bo nie zauważyłem schodka i wylądowałem na nim i rozwaliłem se głowę .
Puźniej spadłem ze schodów i mam nogę w gipsie. Jakim ja jestem niezdarom jak
nie ma przymnie mojej żony i dzieci. Chłopaki chyba już mają dość bo w ciągu tygodnia byli ze mną dwa razy w
szpitalu. Ja już się śmieję sam z
siebie. Zastanawiam się tylko kiedy dokładnie wróci Lilli z dziećmi do domu bo
już nie mogę się doczekać.
POV Lilli
Zastanawiam się
nad jednym….. czy on przemyśli to co zrobił czy dalej będzie taki sam. Nikt nie
wie kiedy wracam. Kazałam Scooterowi by
przeholował mi tu mój samochód i przywiózł mi tu dzieci. To było 2 dni po tym jak przywieźli mnie tu.
Nie wytrzymywałam bez dzieciaków. Byłam samotna.. no prawie samotna nie licząc nie narodzonego dziecka.
Dziś wracamy. Już wszystkie walizki spakowane
właśnie zabieram nasze bagaże i idziemy do recepcji oddać klucz do
pokoju. Gdy go oddaliśmy , podszedł do nas Boy który zabrał nasze bagaże i
wsadził je do bagażnika samochodu. Zapięłam dzieci w fotelikach wsiadłam z
kierownicę samochodu i ruszyłam.
Prze całą drogę
nie mogłam przestać myśleć co będzie dalej. Gdy byłam już koło naszego domu
zaczęłam się denerwować coraz bardziej. Otworzyłam bramę pilotem i wjechałam do
garażu koło domu. Gdy zatrzymałam auto i
wyłączyłam silnik wysiadłam odpięłam dzieci
i wzięłam bagaże. Dzieciaki szły bardzo powoli ponieważ zostały
obudzone. Drzwi były zamknięte czyli nikogo nie ma w domu. Otworzyłam je weszliśmy dzieci od razu poszyły do swoich
pokoi ja wyciągłam bagaże na górę
wyjęłam wszystkie ciuchy, ręczniki i tym podobne rzeczy i rzuciłam je koło kosza na brudy. Zapowiada się masa prania i
wieszania. Walizki schowałam do szafy. Pranie pooddzielałam i włączyłam do 4 pralek. Zajrzałam do dzieci które spały. Ściągałam im buty,bluzy,spodnie
skarpetki i zostawiłam w samych koszulkach. Przykryłam je kordłą by nie zmarzły
ucałowałam główki i wyszłam. Ja poszłam się wykapać ale najpierw zamknęłam
drzwi wejściowe. Z szafy wyjęłam spodenki z wysokim stanem w kolorze czarnym
które mają ćwieki na kieszeniach, do tego
bokserkę czarną i czystą bieliznę. Weszłam do łazienki rozebrałam się i
wzięłam orzeźwiający prysznic. Wysuszyłam się dokładnie ubrałam we wcześniej
wybrane ciuchy ale nie dopinałam się w spodenkach .
-Niech to szlag !! –zdenerwowana wyszłam z łazienki ubrana jedynie w bieliznę
i bokserkę wyciągłam z szafy leginsy czarne z ćwiekami i weszłam z nimi do
łazienki. Ubrałam je i od razu lepiej.
Nie wiedziała że już przytyłam tyle. Muszę się wybrać na zakupy. Uczesałam się
w koński ogon i zrobiłam bardzo delikaty i prawie nie widzialny makijaż. Gotowa wyszłam z
łazienki z szafy wyjęłam jeszcze czarne skarpetki założyłam je na stopy i
poszłam do kuchni coś zjeść bo byłam strasznie głodna. Teraz jem z dwóch . Zrobię sałatkę. Ugotowałam makaron tortellini
,jajka i kalafior. Puźniej pokroiłam w
różyczki kalafiora jajka w kostkę ale nie za małą wkroiłam pomidora i porę. Wszystko doprawiłam do smaku i
wrzuciłam jeszcze majonez. Wszystko dobrze wymieszałam i przyprawiłam jeszcze
raz i gotowe. Nałożyłam se na talerzyk i zaraz zajadałam się. Zaraz do mnie
przyleciały dzieci i też chciały więc im nałożyłam. O dziwo przyszły ubrane w spodnie , koszulkę i
skarpetki a była pewna że im je ściągałam. Gdy zjadły ja wstawiłam naczynia do
zmywarki . Była 17:30 więc włączyłam im bajkę a sama usiadłam przed laptopem.
Zgasiłam wszystkie światła i był włączony tylko telewizor. Nawet nie wiem kiedy
zasnęłam.
POV Justin
Gdy skończyliśmy nagrywać piosenkę z Gomez szybko zebrałem swoje manatki i
pojechaliśmy do domu z chłopakami. Na zegarku była 17:00 więc za 30 minut będę
w domu. Gdy byliśmy pod domem Max
zaparkował pod garażem nawet nie chciało mu się wjeżdżać .Poszedłem do drzwi
otworzyłem je wszedłem i usłyszałem że gra telewizor w salonie .Znowu go nie
wyłączyli ,zabiję ich .Gdy tam wszedłem
zamarłem zauważyłam żonę która śpi z laptopem na kolanach i dzieci które
oglądają bajki. Gdy dzieciaki mnie usłyszały natychmiast się obróciły i gdy
zobaczyły że to ja pobiegły do mnie i wpadły w moje ramiona. Przytuliłem je bo
bardzo za nimi tęskniłem. Kątem oka zauważyłem że chłopaki nam się przyglądają.
Dzieciaki jak ich zobaczyły od razu pobiegły do nich zostawiając mnie samego.
Podszedłem do żony ściągnąłem laptopa z jej kolan i zauważyłem że coś pisała
„ Gdy myślę co zrobiłam nie mówiąc mu od razu że został ojcem trzymając
to tylko dla siebie , raniłam siebie, jego i tym bardziej dzieci które nie były
niczemu winne. To była, jest i będzie nasza wina którą kocham. To dzięki naszej
winie dzieci trzymały mnie przy życiu.
Tak samo Justin.. on też trzyma mnie przy życiu .Nawet moi znajomi to dzięki
nim nie poddałam się i nie usunęłam ciąży. T dzięki nim zawdzięczam im
wszystko.”
Gdy to przeczytałem
byłem zdziwiony . Łał.
-Nie ładnie czytać czyjeś notatki.-wyrwał mnie głos mojej
żony. Od razu się uśmiechnąłem i ona tak samo. Przytuliłem ją do siebie i nigdy
nie chciałem puścić.
-Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać. A tak poza ty…
co to był za tekst?
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła skarbie.-Nazwała
mnie skarbem!! Jej jeszcze wszystko nie stracone.
-Lilli …-nie było mi dane dokończyć bo przeszkodziła mi
żona.
-Nie posłuchaj mnie. Wiem że uciekłam od problemów ale nie miałam wyjścia. Ty nie zauważałeś
tego co się dzieje ze mną i dziećmi. Musieliśmy odpocząć. I dobrze nam to
zrobiło .
-Nie powiem że nie. A teraz powiedz mi jedno… czemu nie
zadzwoniłaś i nie powiedziałaś że jesteście w szpitalu?
-Dzwoniłam chyba z 10 razy
ale nie odbierałeś .Więc pojechałam sama bez ciebie. Cała zapłakana.
-Przepraszam. Przepraszam
za wszystko. W tedy telefon zabrał mi Scooter bo się nim bawiłem.
-Justin..za dużo przepraszasz. Zamiast przepraszać tyle
zastanów się nad swoim życiem.-i wyszła zostawiając mnie .Chłopaki nic nie
mówili tylko zajmowali się dziećmi. Przez ten czas odkąd poszła na górę nie
zeszła ani razu. Dzieciaki już dawno
śpią chłopaki też zaczynają powoli odlatywać.
-Idźcie spać , ja też
idę..-bez słowa wstali i poszli na górę . Ja jeszcze udałem się do kuchni napić
się wody. Pozagaszałem światła na dole
,włączyłem alarm i poszedłem na górę. Wszedłem do sypialni z szafy wziąłem czyste bokserki i spodnie
dresowe i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się
umyłem zęby i wyszedłem z łazienki , położyłem się koło żony i zasnąłem.
6 Miesięcy Puźniej.
POV Lilli
Ciąża była zagrożona. Gdy się o tym dowiedziałam to
rozpłakałam się. Nie mogłam uwierzyć że po raz
kolejny moje dzieci są zagrożone. Tak to znowu miały być bliźniaki.
Właśnie jedziemy do szpitala ponieważ
odeszły mi wody. To jest 2 tygodnie przed planowanym porodem. Dzieciaki zostały z Maxem. Ze mną do szpitala
jedzie Justin i Dawid. Mam złe przeczucia co do tej ciąży nie wiem czemu. Gdy
dojechaliśmy do szpitala Dawid zawołał szybko pielęgniarkę wzięli mnie na wózek
i na porodówkę.
POV Justin
Gdy zabrali moją żonę. Razem z Dawidem usiedliśmy koło Sali
i czekaliśmy na wieści. Siedzieliśmy dość długo i nikt nie wychodził.
Zaczęliśmy się martwić. Powiedział mi że gdy rodziły się Bella z Tomkiem to nie
było tak długo. Mieliśmy bardzo złe przeczucia.
10 godzin później
Siedzimy tu już z 10 godzinę i nic .Nikt nie wychodzi nikt
nie wchodzi. Nic nie wiemy. Nagle z Sali wyszedł lekarz i skierował się w naszą
stronę. Miał smutną minę , i to właśnie były nasze złe przeczucia.
*
Hej kochani jest rozdział późno n ale cóż .... były małe komplikacje ale wyszłam z nich .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz