Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

47. List



POV Justin
Wstałem po 10 i koło mnie nie było Lilli .Musiała wcześnie wstać.  Wziąłem z szafy jakieś ciuchy na dziś i wszedłem z nimi do łazienki. Wziąłem  zimny prysznic i ubrałem się we wcześniej przygotowane ciuchy. Uczesałem się i zszedłem na dół z myślą że tam znajdę moją żonę i dzieci jednak się pomyliłem. Poszedłem sprawdzić ich pokoje a tam też ich nie było.  Na podwórku to samo. Zaczynałem się niepokoić  ale na uspokojenie zrobiłem se kawę i gdy usiadłem przy stole zauważyłem kartkę z moim imieniem więc ją otworzyłem i nie mogłem uwierzyć.
        Drogi Justinie
Mam dość takiego życia , tej niepewności, i brak zaufania do mnie. Nie będzie mnie i dzieciaków przez tydzień od dzisiaj.  Mam jednak do ciebie prośbę. Przez ten czas zastanów się kogo wybierasz  Mnie i Dzieciaki czy Gomez .  Wczoraj ….zachowałeś się chamsko nie pomogłeś mi z dzieckiem. Jak ciebie nie  było byliśmy w szpitalu. Mały miał wypadek i ma 10 szwów na głowie. Dzwoniłam do ciebie a ty nie odbierałeś . Szkoda . W tedy potrzebowałam ciebie najbardziej.
Ja wczoraj ledwo chodziłam na nogach i jakbyś nie zauważył zwijałam się z bólu bo nosiłam ciężkie rzeczy bo tobie nie chciało się pomóc. Mogłam stracić dziecko a tego bym nie przeżyła  .Nie dzwoń, nie pisz najlepiej daj mi spokój przez ten tydzień. Muszę wszystko przemyśleć i tobie też to radzę. Na tym kończę mój list ponieważ zaraz mnie już nie będzie .Ty zastanów się co zrobiłeś źle . Mam nadzieję że domu mi  nie rozniesiecie i jak przyjadę nie ręczę za siebie jak będzie burdel.
                                                                                                         Twoja żona Lilli <3

Gdy to przeczytałem  płakałem i nie mogłem uwierzyć.  Teraz rozumiem  czemu płakała. Ręce mi się trzęsły jak galaretka.  Gdy chciałem się napić kawy nie mogłem bo wszystko wylądowało na  podłodze. Zajebiście.  Gdy chciałem to posprzątać do kuchni weszli chłopaki byli zdziwieni że tym co robię. Kubek wyrzuciłem do kosza a ta kawę starłem. Chciałem sobie zrobić następną ale ręce nadal mi się trzęsły.
-Ej wszystko w porządku?-podałem im list który zostawiła mi Lilli oni spojrzeli na mnie jak na debila ale później zorientowali się że coś tam piszę. Gdy przeczytali zrobili wielkie oczy. Ręce też im się zaczęły trząść.
-Powiedz że to jest żart?
-Chciałbym.
-Czyli co ? Nie idziemy dziś na imprezę?-wszyscy pokiwali głowami na nie.  Też bym nie poszedł a raczej w ogóle nie pójdę . Nie chcę stracić żony i dzieci przez Gomez. Ona  sprowadza  same kłopoty.
-Justin…. Ona daje ci wybór. Albo ona i dzieci które cię kochają  albo Gomez która sprowadza same kłopoty.-Uśmiechnąłem się na sowa brata mojej żony. On ma racje 100 %.

-Błagam..pomóżcie mi ją odzyskać. Ja nie mogę ją stracić..nie dawno ją odzyskałem. I dowiedziałem się że mam dwójkę wspaniałych dzieci które kocham. 
-Nie stracisz jej. Ale musisz postawić siebie do pionu.  Nie możesz oglądać się z innymi panienkami jak masz żonę i dzieci które cię kochają. Moja świętej pamięci babcia mówiła „ Jeśli kochasz , to nie szukaj dziury w cały i nie oglądaj się za nimi bo jak w nie wpadniesz to już nigdy więcej nie zobaczysz tych których kochasz.” Zapamiętaj te słowa do końca życia stary. Ja już miałem tak raz i więcej nie oglądam się .-Zszokowały mnie słowa Dawida. Nigdy bym nie przepuszczał że jego spotkało coś takiego.
    Przez cały tydzień zastanawiałem się co ja mam zrobić by Lilli zaczęła mi ufać.  I nic nie wymyśliłem. Chodziłem zdołowany cały czas. Nie wiedziałem co robię, nie myślałem. Ale za to wylądowałem w szpitalu bo nie zauważyłem schodka i wylądowałem na nim i rozwaliłem se głowę . Puźniej spadłem ze schodów i mam nogę w gipsie. Jakim ja jestem niezdarom jak nie ma przymnie mojej żony i dzieci. Chłopaki chyba już mają dość  bo w ciągu tygodnia byli ze mną dwa razy w szpitalu. Ja już się  śmieję sam z siebie. Zastanawiam się tylko kiedy dokładnie wróci Lilli z dziećmi do domu bo już nie mogę się doczekać.

POV Lilli
    Zastanawiam się nad jednym….. czy on przemyśli to co zrobił czy dalej będzie taki sam. Nikt nie wie kiedy wracam.  Kazałam Scooterowi by przeholował mi tu mój samochód i przywiózł mi tu dzieci.  To było 2 dni po tym jak przywieźli mnie tu. Nie wytrzymywałam bez dzieciaków. Byłam samotna.. no prawie  samotna nie licząc nie narodzonego dziecka. Dziś wracamy. Już wszystkie walizki spakowane  właśnie zabieram nasze bagaże i idziemy do recepcji oddać klucz do pokoju. Gdy go oddaliśmy , podszedł do nas Boy który zabrał nasze bagaże i wsadził je do bagażnika samochodu. Zapięłam dzieci w fotelikach wsiadłam z kierownicę samochodu i ruszyłam.
    Prze całą drogę nie mogłam przestać myśleć co będzie dalej. Gdy byłam już koło naszego domu zaczęłam się denerwować coraz bardziej. Otworzyłam bramę pilotem i wjechałam do garażu  koło domu. Gdy zatrzymałam auto i wyłączyłam silnik wysiadłam odpięłam dzieci  i wzięłam bagaże. Dzieciaki szły bardzo powoli ponieważ zostały obudzone. Drzwi były zamknięte czyli nikogo nie ma w domu. Otworzyłam  je weszliśmy dzieci od razu poszyły do swoich pokoi ja wyciągłam bagaże na górę  wyjęłam wszystkie ciuchy, ręczniki i tym podobne  rzeczy i rzuciłam je koło  kosza na brudy. Zapowiada się masa prania i wieszania. Walizki schowałam do szafy. Pranie pooddzielałam   i włączyłam do 4 pralek.  Zajrzałam do dzieci  które spały. Ściągałam im buty,bluzy,spodnie skarpetki i zostawiłam w samych koszulkach. Przykryłam je kordłą by nie zmarzły ucałowałam główki i wyszłam. Ja poszłam się wykapać ale najpierw zamknęłam drzwi wejściowe. Z szafy wyjęłam spodenki z wysokim stanem w kolorze czarnym które mają ćwieki na kieszeniach, do tego  bokserkę czarną i czystą bieliznę. Weszłam do łazienki rozebrałam się i wzięłam orzeźwiający prysznic. Wysuszyłam się dokładnie ubrałam we wcześniej wybrane ciuchy ale nie dopinałam się w spodenkach .
-Niech to szlag !! –zdenerwowana  wyszłam z łazienki ubrana jedynie w bieliznę i bokserkę wyciągłam z szafy leginsy czarne z ćwiekami i weszłam z nimi do łazienki. Ubrałam  je i od razu lepiej. Nie wiedziała że już przytyłam tyle. Muszę się wybrać na zakupy. Uczesałam się w koński ogon i zrobiłam bardzo delikaty i prawie  nie widzialny makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki z szafy wyjęłam jeszcze czarne skarpetki założyłam je na stopy i poszłam do kuchni coś zjeść bo byłam strasznie głodna. Teraz jem z dwóch .  Zrobię sałatkę. Ugotowałam makaron tortellini ,jajka i kalafior.  Puźniej pokroiłam w różyczki kalafiora jajka w kostkę ale nie za małą  wkroiłam pomidora  i porę. Wszystko doprawiłam do smaku i wrzuciłam jeszcze majonez. Wszystko dobrze wymieszałam i przyprawiłam jeszcze raz i gotowe. Nałożyłam se na talerzyk i zaraz zajadałam się. Zaraz do mnie przyleciały dzieci i też chciały więc im nałożyłam. O dziwo  przyszły ubrane w spodnie , koszulkę i skarpetki a była pewna że im je ściągałam. Gdy zjadły ja wstawiłam naczynia do zmywarki . Była 17:30 więc włączyłam im bajkę a sama usiadłam przed laptopem. Zgasiłam wszystkie światła i był włączony tylko telewizor. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
POV Justin
Gdy skończyliśmy nagrywać piosenkę  z Gomez szybko zebrałem swoje manatki i pojechaliśmy do domu z chłopakami. Na zegarku była 17:00 więc za 30 minut będę w domu. Gdy byliśmy  pod domem Max zaparkował pod garażem nawet nie chciało mu się wjeżdżać .Poszedłem do drzwi otworzyłem je wszedłem i usłyszałem że gra telewizor w salonie .Znowu go nie wyłączyli ,zabiję ich .Gdy tam wszedłem  zamarłem zauważyłam żonę która śpi z laptopem na kolanach i dzieci które oglądają bajki. Gdy dzieciaki mnie usłyszały natychmiast się obróciły i gdy zobaczyły że to ja pobiegły do mnie i wpadły w moje ramiona. Przytuliłem je bo bardzo za nimi tęskniłem. Kątem oka zauważyłem że chłopaki nam się przyglądają. Dzieciaki jak ich zobaczyły od razu pobiegły do nich zostawiając mnie samego. Podszedłem do żony ściągnąłem laptopa z jej kolan i zauważyłem że coś pisała
„ Gdy myślę co zrobiłam nie mówiąc mu od razu że został ojcem trzymając to tylko dla siebie , raniłam siebie, jego i tym bardziej dzieci które nie były niczemu winne. To była, jest i będzie nasza wina którą kocham. To dzięki naszej winie  dzieci trzymały mnie przy życiu. Tak samo Justin.. on też trzyma mnie przy życiu .Nawet moi znajomi to dzięki nim nie poddałam się i nie usunęłam ciąży. T dzięki nim zawdzięczam im wszystko.”
 Gdy to przeczytałem byłem zdziwiony . Łał.
-Nie ładnie czytać czyjeś notatki.-wyrwał mnie głos mojej żony. Od razu się uśmiechnąłem i ona tak samo. Przytuliłem ją do siebie i nigdy nie chciałem puścić.
-Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać. A tak poza ty… co to był za tekst?
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła skarbie.-Nazwała mnie skarbem!! Jej jeszcze wszystko nie stracone.
-Lilli …-nie było mi dane dokończyć bo przeszkodziła mi żona.
-Nie posłuchaj mnie. Wiem że uciekłam od problemów  ale nie miałam wyjścia. Ty nie zauważałeś tego co się dzieje ze mną i dziećmi. Musieliśmy odpocząć. I dobrze nam to zrobiło .
-Nie powiem że nie. A teraz powiedz mi jedno… czemu nie zadzwoniłaś i nie powiedziałaś że jesteście w szpitalu?
-Dzwoniłam chyba z 10 razy  ale nie odbierałeś .Więc pojechałam sama bez ciebie. Cała zapłakana.
-Przepraszam.  Przepraszam za wszystko. W tedy telefon zabrał mi Scooter bo się nim bawiłem.
-Justin..za dużo przepraszasz. Zamiast przepraszać tyle zastanów się nad swoim życiem.-i wyszła zostawiając mnie .Chłopaki nic nie mówili tylko zajmowali się dziećmi. Przez ten czas odkąd poszła na górę nie zeszła ani razu.  Dzieciaki już dawno śpią chłopaki też zaczynają powoli odlatywać.
-Idźcie spać  , ja też idę..-bez słowa wstali i poszli na górę . Ja jeszcze udałem się do kuchni napić się wody. Pozagaszałem światła  na dole ,włączyłem alarm i poszedłem na górę. Wszedłem do sypialni  z szafy wziąłem czyste bokserki i spodnie dresowe i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic,  ubrałem się  umyłem zęby i wyszedłem z łazienki , położyłem się koło żony i zasnąłem.
6 Miesięcy Puźniej.
POV Lilli
Ciąża była zagrożona. Gdy się o tym dowiedziałam to rozpłakałam się. Nie mogłam uwierzyć że po raz  kolejny moje dzieci są zagrożone. Tak to znowu miały być bliźniaki. Właśnie jedziemy do szpitala  ponieważ odeszły mi wody. To jest 2 tygodnie przed planowanym porodem.  Dzieciaki zostały z Maxem. Ze mną do szpitala jedzie Justin i Dawid. Mam złe przeczucia co do tej ciąży nie wiem czemu. Gdy dojechaliśmy do szpitala Dawid zawołał szybko pielęgniarkę wzięli mnie na wózek i na porodówkę.
POV Justin
Gdy zabrali moją żonę. Razem z Dawidem usiedliśmy koło Sali i czekaliśmy na wieści. Siedzieliśmy dość długo i nikt nie wychodził. Zaczęliśmy się martwić. Powiedział mi że gdy rodziły się Bella z Tomkiem to nie było tak długo. Mieliśmy bardzo złe przeczucia.
10 godzin później
Siedzimy tu już z 10 godzinę i nic .Nikt nie wychodzi nikt nie wchodzi. Nic nie wiemy. Nagle z Sali wyszedł lekarz i skierował się w naszą stronę. Miał smutną minę , i to właśnie były nasze złe przeczucia.


                                                                                
Hej kochani jest rozdział późno n ale cóż .... były małe  komplikacje ale wyszłam  z nich .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz