(można słuchać piosekek dalej które lecą samodzielnie)
Gdy dotarliśmy do domu w którym był już Dawid z dziećmi
,Scooter i na szczęście jego rodziców jeszcze nie było. Gdy Scooter go zobaczył zaniemówił. Nie
wiedział co powiedzieć. Położyliśmy go w salonie na sofie ,chłopaki przynieśli
apteczkę, miskę z letnią wodą i dużą gazę.
Namoczyłam gazę wodą letnią przemyłam ją
i gdy zobaczyłam rany to było ich znacznie więcej iż sądziłam.
Wytarłam delikatnie rany suchą gazą . Rany polałam wodą utlenioną i
przyłożyłam do nich gazę i zawinęłam bandażem. Później wszystko posprzątałam .
Gdy weszłam do salonu on siedział i nic nie robił ani mówił. Podeszłam do niego
i usiadłam przy nim. Reszta siedziała w
kuchni.
-Justin … posłuchaj mnie. –wstałam i podeszłam do okna.-
Wiem że boli cię strata dziecka mnie też to boli –odwróciłam się do niego
twarzą i on popatrzał na mnie.-Ale proszę cię..nie rób tego bo możesz stracić
życie a tego to ja bym nie wytrzymała rozumiesz?
Nie mogę cię stracić rozumiesz!-Z jego reakcji nadal nic. Ja do niego nie dotrę
zbyt szybko. Nie ma zamiar dalej z nim gadać
bo to mi nic nie da. Skierowałam się
na balkon ale zatrzymał mnie Jus.
-Myślałaś kiedyś nad tym … jak to jest… jak to jest
stracić osobę która się kocha i nie zdążyło się z nią pobawić, nacieszyć
i ta osoba nie mogła żyć długo? Wiesz jak to jest! Zachowujesz się tak jakby
tego dziecka w ogóle nie było!! Ty się
cieszysz że go nie ma i że nie musisz się opiekować kolejnym bachorem !!!-Teraz
to kurwa przegiął. Ja nie wiem jak to jest? On chyba pomylił mnie z kimś.
-Posłuchaj mnie kurwa !! Ja dokładnie wiem jak to jest! Przeżyłam to raz kolejny rozumiesz
,kolejny jebany raz!! Gdy miałam 16 lat
byłam w ciąży i poroniła rozumiesz!! Poroniłam !! To przez to się cięłam i
brałam narkotyki! Gdyby nie Zyga i reszta nie było by mnie tu dziś ! Rozumiesz
to dzięki nim żyję i jestem tu razem z tobą i dziećmi! -Z kuchni wszyscy się wyłonili. Nie którzy
wiedzieli że byłam w ciąży i to było dziecko Dawida ale tego to już Jus nie
musi wiedzieć. Mało osób wiedziało że
byłam w ciąży i że poroniłam. Nawet moi
rodzice nie wiedzieli bo nigdy ich nie było w domu. Ja już ryczałam . Z kuchni
wyszedł Dawid podszedł do mnie i mnie przytulił. Ja się do niego przytuliłam bo
strata dziecka tym razem na rodzonego boli bardziej niż nie narodzonego. Albo i
tak samo? Już sama nie wiem. Po chwili się od niego oderwałam a on mnie
pocałował w czoło. Znieruchomiałam. Nie wiedziałam co mam zrobić i jak się
zachować. Po prostu odeszłam w kierunku studia. Jeśli Jus się domyśli że to
było jego dziecko .. nie wybaczy mi tego.
POV Justin
-Posłuchaj mnie kurwa !! Ja dokładnie wiem jak to jest! Przeżyłam to raz kolejny rozumiesz
,kolejny jebany raz!! Gdy miałam 16 lat
byłam w ciąży i poroniła rozumiesz!! Poroniłam !! To przez to się cięłam i
brałam narkotyki! Gdyby nie Zyga i reszta nie było by mnie tu dziś ! Rozumiesz
to dzięki im żyję i jestem tu razem z tobą i dziećmi!-Nie wiedziałem co
powiedzieć. Ona się rozpłakała na maksa i chciałem do niej podejść przytulic
ale w jej objęciach pojawił się Dawid.
Pocałował ja w czoło i zauważyłem że ona nie wiedziała co zrobić , po
prostu znieruchomiała. Oderwała się od niego i szybkim krokiem odeszła. Dlaczego mi nie powiedziała że była kiedyś w
ciąży? I czyje to było dziecko? Może wpadka na imprezie? Cholera ją wie!! Nic o niej nie wiem ,co robiła w przeszłości
!! ? Teraz wszystkie tajemnice wychodzą
na jaw. Nie na widzę tego jak wszystko wychodzi w nie odpowiednim
czasie i po paru latach związku. Ciekawe czy w ogóle by mi powiedziała o tym?!
Zamierzam iść z nią porozmawiać o tym .Wstałem i skierowałem
się w stronę którą poszła .
-Zostaw ją niech przemyśli wszystko. Może powie ci tą
historię. A zaraz tak i tak musimy jechać . Pojedziesz z dziećmi i Maxem my z
nią pojedziemy okej?-kiwnąłem głową na
tak. Wszedłem do kuchni i usiadłem przy stole.
-Powiesz mi….. czemu ona mnie okłamuje i nie chce mówić o
tym co było kiedyś?-zastanawiał się dość długo by mi odpowiedzieć. Musi być coś
na rzeczy.
-Posłuchaj… w tedy był dla niej …bardzo trudny czas. Rodzice
odchodzili od nas z każdym dniem. Mało się nami interesowali prawie w ogóle nie wiedzieli co się u nas dzieje.
Zawsze była praca, praca i tylko praca. Nie zwrócili nawet uwagi na to że była
w ciąży. Posłuchaj ..chciałbym ci powiedzieć wszystko ale.. nie mogę tego
zrobić . Skoro ona ci jeszcze nie powiedziała
to znaczy że nie powinieneś o tym wiedzieć. Może jest coś o czymś nie
wiem nie mam pojęcia co nie możesz się
dowiedzieć o niej. Dobra zbierajmy się bo
spóźnimy się. –Poszedłem po dzieci i zacząłem je ubierać . Max zawołał Lilli i
on też zaczęła się ubierać. Gdy ubrałem dzieci to wyszliśmy wpakowałem je do samochodu pozapinałem pasy i
usiadłem na miejscu kierowcy. Zaraz przyszedł Max.
-Zmiana. Lilli kazała bym cię zmienił powiedziała że nie
jesteś w stanie prowadzić samochód. –że co kurwa? Ja nie jestem w stanie?!
Świetnie. Odpiąłem swój pas i nawet nie
wychodziłem tylko się przesiadłem na drugie siedzenie jako pasażer. Zaraz Max
usiadł na miejscu kierowcy i ruszył.
POV Lilli
Gdy mnie zawołali wyłączyłam wszystko i poszłam się ubierać.
-Fajna piosenka . Nowa?-kiwnęłam głową na tak. –Lilli mam do
ciebie prośbę?-Zwrócił się do mnie Dominic.
-Jaką?
-Powiedz mu wszystko. O tym co było kiedyś. Jak poszłaś Max
próbował mu coś powiedzieć nie mówiąc mu szczegółów. Ale Lilli on nie może żyć
w kłamstwie przez całe życie. Musi się dowiedzieć wszystkiego od A do Z.-on
miał rację. Jeśli co jakiś czas będą wychodzić jakieś nowe informacje to on
mnie znienawidzi i weźmie rozwód. Porozmawiam z nim o tym.
-Wiem ale…ja nie mogę . Nie wiem ja mam mu to powiedzieć.
Dobrze wiesz że ciężko jest mi mówić o tym. Lepiej będzie jak to zobaczy. –ten
spojrzał na mnie zdziwiony.
- Pisałam pamiętnik.
Wszystko jest tam napisane, opisane. Każdy dzień ,tydzień, miesiąc, rok.
Wszystko. Jak przyjedziemy to pomożesz mi poszukać pudeł z tamtych czasów?
-Jasne a teraz choć .-Poszliśmy na górę zaczęliśmy się
ubierać .Jus wyszedł z dziećmi ,pozapinał w samochodzie i usiadł na miejscu
kierowcy. Powiedziałam mojemu bratu by się z nim zamienił bo on nie jest w
stanie prowadzić. Ten podszedł i coś do niego powiedział. W lusterku widziałam
że nie był zadowolony z tego ale i tak się przesiadł. Max uśmiechnął się do mnie i wsiadł do
samochody i ruszył.
Ja się ubrałam do końca i poczekałam na resztę. Później wyszliśmy i ja zamknęłam
drzwi na klucz wcześniej włączając alarm.
Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy.
W domu byliśmy po 4 godzinach . Wymęczeni .
Podczas obiadu z Jusem pokłóciłam się co najmniej 4 razy. I mało co nie doszło
do rękoczynów. Gdyby nie rodzina na pewno byśmy się tam pozabijali wszystkim co
mielibyśmy pod rękom.. Zaraz po obiedzie
i w ogóle jego rodzice
oświadczyli nam że jadą z nami do nas do domu bo chcą porozmawiać z nami.
Będzie kazanie. Gdy byliśmy pod domem wysiadłam i poszłam otworzyć drzwi.
Wszyscy weszli i poszli do salonu. Jus z moim bratem poszli położyć dzieci bo usnęły w samochodzie. Ja
zrobiłam herbatę , kawę i cappuccino tym co chcieli. Podałam jeszcze
ciasto i wszyscy zasiedliśmy do stołu w jadalni.
-Możecie nam do jasnej cholery powiedzieć o co wam
chodzi? Na obiedzie cały czas się
kłóciliście i mało o nie doszło do rękoczynów. –wymieniłam spojrzenia z mężem i
żadne z nas nic nie powiedziało.
-To jej wina! Na każdym kroku dowiaduję się czegoś nowego!
–Okej może i on nie wie wszystkiego ale to niej jest powód do kłótni.
-Ty się chociaż dowiadujesz a twoi rodzice wiedzą co robisz
od śmierci dziecka!! Raczej nie! –Spojżeli na mnie zdziwieni . Jus był wkurzony
na to co powiedziała. Ale nie dał mi wyboru.
-Justin o czym ona mówi?-Nadal nic nie powiedział ani nie pokazał.
-Tu nie trzeba mówić wystarczy podciągnąć obydwa rękawy.
–Ich oczy się rozszerzyły do maksimum. Jego ojciec podszedł do niego, podciągnął
mu te rękawy i mało co nie zemdlał gdy zobaczył że ma bandaż na większej części
ręki.
-Justin … dlaczego? Obiecałeś że więcej tego nie zrobisz. A ty znowu
zaczynasz tą głupią grę?-Chwila jaką grę? Niech on mi nie mówi że grał w tą
samą grę co ja.
-O jakiej grze mówicie?-spojrzał na mnie zdziwiony.
-To ty o niczym nie wiesz? Nic ci nie powiedział?
-Nie nic mi nie powiedział.-Ojciec Jusa usiadł wygodnie i
zaczął wszystko mówić.
-To było po tym jak rzuciła go Gomez . Zaczął się ciąć.
Pewnego razu trafił do szpitala bo podcinał se za bardzo nadgarstki. W tedy miał bardzo długą przerwę .Pamiętasz
prawda?-Kiwnęłam głową na tak. Wiem o czym mowa .- Był cichy. Wszystko trzymał
w sobie. Zamknął się w pokoju i nikogo
nie wpuszczał nie wychodził. Po prostu tak jakby go w ogóle nie
było. –Spojrzał na syna . Widać było w jego oczach że jest zły na ojca że o tym mówi. –W tedy
znalazł jakąś grę na Internecie chyba była to …-przerwałam mu bo wiedziałam o
jakiej grze mowa. Też w to grałam.
-Sala Samobójców prawda? –Wszyscy zwrócili wzrok w moją
stronę. Byli zdziwieni . Nawet sam
Justin.
-Skąd znasz ta grę?-Oj teraz to się zacznie. Zwierzanie.
-Też w to grałam .
Nie widziałam świata poza tą grą.
Nic mnie nie obchodziło. Ja nikogo nie obchodziłam. Nawet rodzice nic
nie zauważyli. Pewnego dnia dość głęboko
podcięłam se żyły i wylądowałam w szpitalu. Gdyby nie Dawid i Max nie było by
mnie tu dziś. –Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni i zmartwieni. Nawet Jus przyswajał to co mówię. – Mało osób wie o tym. Nikomu nie chciałam o
tym mówić , a raczej próbowałam mówić o problemach swoich ale oni mnie nie
słuchali w ogóle. Uważali że kłamię. – Dalej bałam się im cokolwiek powiedzieć.
–Przepraszam ale
muszę wyjść . Nie mogę mówić dalej. –I wyszłam stamtąd bo już dłużej nie
mogłam. Wyszłam na podwórko i poszłam do
parku. Na swoją ławeczkę. Po drodze musiałam wszystko przemyśleć. Po drodze
płakałam a ludzie których mijałam patrzyli na mnie zdziwieni. Jakby nigdy nie widzieli człowiek który
płaczę. Gdy dotarłam na ławeczkę usiadłam na niej i podkuliłam nogi pod brodę . Siedziałam tak i
myślałam . Mijały sekundy, minuty, godziny ,dni , tygodnie ,miesiące ,lata a ja
nie mogłam przestać myśleć o tym co było kiedyś. Czy odciągnę się od tego. Czy
uda mi się odciągnąć Jusa? Tego nikt nie
wie.
-Hej … ty jesteś Lilli prawda?-usłyszałam głoś jakiejś
dziewczyny. Gdy podniosłam wzrok była to … Selena. Nie spodziewałam się by jej nigdy ale to prze
nigdy. Może kogoś innego np. Dawida ,Alana ale nie jej.
-Hej .. tak to ja .-odpowiedziałam je . Usiadłam normalnie i
kazałam usiąść.
-Coś się stało?-spytała miłym tonem. Ej ona jest fajna .
-Można tak powiedzieć. Ale .. przejdzie mi.
-Chodzi o Justina prawda? –A o kogo by innego.
-Tak … o niego
chodzi .
-Co tym razem zrobił co?
-Jeśli wiesz dziś był pogrzeb Naszego dziecka. I on mi powiedział cytuję „Myślałaś kiedyś nad tym … jak to jest… jak to jest
stracić osobę która się kocha i nie zdążyło się z nią pobawić, nacieszyć
i ta osoba nie mogła żyć długo? Wiesz jak to jest! Zachowujesz się tak jakby
tego dziecka w ogóle nie było!! Ty się
cieszysz że go nie ma i że nie musisz się opiekować kolejnym bachorem” . Tylko że on nie wie co ja przeszłam kiedyś.
Jak mu to powiedziałam to zaniemówił.
Później jak byliśmy na obiedzie to prawie
doszło do rękoczynów i to nie raz. W domu powiedziałam jego rodzicom o tym że
on się tnie. I doszło do kłótni i wyszłam z domu. Nie mogłam tam wytrzymać już.
–On popatrzała na mnie z żalem i mnie przytuliła. Zaczęła mnie pocieszać że
wszystko będzie dobrze i w ogóle.
- Wiem że był pogrzeb. Byłam na nim. I widziałam jak Jus był
smutny . On ledwo chodzi. Ta strata
dziecka … bardzo go zraniła. Tęskni za nim.-odpowiedziała.
-Wie że on tęskni. Ale to ja najbardziej cierpię bo to już drugie dziecko które straciłam.
Drugie dziecko !! On nic nie rozumie. To
przez stratę się cięłam ,piłam, paliłam ,brałam narkotyki i całą ta resztę. On nie może zacząć robić to
co ja bo stoczy się na dno. Ja się
odbiłam dzięki wpadce które mieliśmy na wakacjach w Polsce. To dzięki nim nie
biorę. Mam nadzieję że on przemyśli to i weźmie se do serca że ma dla kogo żyć.
*
Hej robaczki mam nadzieję że podoba się rozdział ! Jest trochę smutny . Aż sama się popłakałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz