Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 24 kwietnia 2016

50. Przeżyłam to raz kolejny rozumiesz ,kolejny jebany raz!

...Team    
 (można słuchać piosekek dalej  które lecą samodzielnie)



Gdy dotarliśmy do domu w którym był już Dawid z dziećmi ,Scooter i na szczęście jego rodziców jeszcze nie było.  Gdy Scooter go zobaczył zaniemówił. Nie wiedział co powiedzieć. Położyliśmy go w salonie na sofie ,chłopaki przynieśli apteczkę, miskę z letnią wodą i dużą gazę.  Namoczyłam gazę wodą letnią przemyłam ją  i gdy zobaczyłam rany to było ich znacznie więcej  iż sądziłam.  Wytarłam delikatnie rany suchą gazą . Rany polałam wodą utlenioną i przyłożyłam do nich gazę i zawinęłam bandażem. Później wszystko posprzątałam . Gdy weszłam do salonu on siedział i nic nie robił ani mówił. Podeszłam do niego i  usiadłam przy nim. Reszta siedziała w kuchni.
-Justin … posłuchaj mnie. –wstałam i podeszłam do okna.- Wiem że boli cię strata dziecka mnie też to boli –odwróciłam się do niego twarzą i on popatrzał na mnie.-Ale proszę cię..nie rób tego bo możesz stracić życie a tego to ja  bym nie wytrzymała rozumiesz? Nie mogę cię stracić rozumiesz!-Z jego reakcji nadal nic. Ja do niego nie dotrę zbyt szybko. Nie ma zamiar dalej z nim gadać  bo to mi nic nie da. Skierowałam się  na balkon ale zatrzymał mnie Jus.
-Myślałaś kiedyś nad tym … jak to jest…  jak to jest   stracić osobę która się kocha i nie zdążyło się z nią pobawić, nacieszyć i ta osoba nie mogła żyć długo? Wiesz jak to jest! Zachowujesz się tak jakby tego dziecka w ogóle nie było!!  Ty się cieszysz że go nie ma i że nie musisz się opiekować kolejnym bachorem !!!-Teraz to kurwa przegiął. Ja nie wiem jak to jest? On chyba pomylił mnie z kimś.
-Posłuchaj mnie kurwa !! Ja dokładnie wiem jak to jest!  Przeżyłam to raz kolejny rozumiesz ,kolejny  jebany raz!! Gdy miałam 16 lat byłam w ciąży i poroniła rozumiesz!! Poroniłam !! To przez to się cięłam i brałam narkotyki! Gdyby nie Zyga i reszta nie było by mnie tu dziś ! Rozumiesz to dzięki nim żyję i jestem tu razem z tobą i dziećmi!  -Z kuchni wszyscy się wyłonili. Nie którzy wiedzieli że byłam w ciąży i to było dziecko Dawida ale tego to już Jus nie musi wiedzieć.  Mało osób wiedziało że byłam w ciąży i że poroniłam.  Nawet moi rodzice nie wiedzieli bo nigdy ich nie było w domu. Ja już ryczałam . Z kuchni wyszedł Dawid podszedł do mnie i mnie przytulił. Ja się do niego przytuliłam bo strata dziecka tym razem na rodzonego boli bardziej niż nie narodzonego. Albo i tak samo?  Już  sama nie wiem.  Po chwili się od niego oderwałam a on mnie pocałował w czoło. Znieruchomiałam. Nie wiedziałam co mam zrobić i jak się zachować. Po prostu odeszłam w kierunku studia. Jeśli Jus się domyśli że to było jego dziecko .. nie wybaczy mi tego.
POV Justin
-Posłuchaj mnie kurwa !! Ja dokładnie wiem jak to jest!  Przeżyłam to raz kolejny rozumiesz ,kolejny  jebany raz!! Gdy miałam 16 lat byłam w ciąży i poroniła rozumiesz!! Poroniłam !! To przez to się cięłam i brałam narkotyki! Gdyby nie Zyga i reszta nie było by mnie tu dziś ! Rozumiesz to dzięki im żyję i jestem tu razem z tobą i dziećmi!-Nie wiedziałem co powiedzieć. Ona się rozpłakała na maksa i chciałem do niej podejść przytulic ale w jej objęciach pojawił się Dawid.  Pocałował ja w czoło i zauważyłem że ona nie wiedziała co zrobić , po prostu znieruchomiała. Oderwała się od niego i szybkim krokiem odeszła.   Dlaczego mi nie powiedziała że była kiedyś w ciąży? I czyje to było dziecko? Może wpadka na imprezie?  Cholera ją wie!!  Nic o niej nie wiem ,co robiła w przeszłości !!  ? Teraz wszystkie tajemnice wychodzą na jaw.   Nie na widzę tego  jak wszystko wychodzi w nie odpowiednim czasie i po paru latach związku. Ciekawe czy w ogóle by mi  powiedziała o tym?!
Zamierzam iść z nią porozmawiać o tym .Wstałem i skierowałem się w stronę którą poszła .
-Zostaw ją niech przemyśli wszystko. Może powie ci tą historię. A zaraz tak i tak musimy jechać . Pojedziesz z dziećmi i Maxem my z nią pojedziemy   okej?-kiwnąłem głową na tak. Wszedłem do kuchni i usiadłem przy stole.
-Powiesz mi….. czemu ona mnie okłamuje i nie chce mówić o tym co było kiedyś?-zastanawiał się dość długo by mi odpowiedzieć. Musi być coś na rzeczy.
-Posłuchaj… w tedy był dla niej …bardzo trudny czas. Rodzice odchodzili od nas z każdym dniem. Mało się nami interesowali prawie  w ogóle nie wiedzieli co się u nas dzieje. Zawsze była praca, praca i tylko praca. Nie zwrócili nawet uwagi na to że była w ciąży. Posłuchaj ..chciałbym ci powiedzieć wszystko ale.. nie mogę tego zrobić . Skoro ona ci jeszcze nie powiedziała  to znaczy że nie powinieneś o tym wiedzieć. Może jest coś o czymś nie wiem nie mam pojęcia  co nie możesz się dowiedzieć  o niej. Dobra zbierajmy się bo spóźnimy się. –Poszedłem po dzieci i zacząłem je ubierać . Max zawołał Lilli i on też zaczęła się ubierać. Gdy ubrałem dzieci to wyszliśmy  wpakowałem je do samochodu pozapinałem pasy i usiadłem na miejscu kierowcy. Zaraz przyszedł Max.
-Zmiana. Lilli kazała bym cię zmienił powiedziała że nie jesteś w stanie prowadzić samochód. –że co kurwa? Ja nie jestem w stanie?! Świetnie. Odpiąłem swój  pas i nawet nie wychodziłem tylko się przesiadłem na drugie siedzenie jako pasażer. Zaraz Max usiadł na miejscu kierowcy i ruszył.
POV Lilli
Gdy mnie zawołali wyłączyłam wszystko i poszłam się ubierać.
-Fajna piosenka . Nowa?-kiwnęłam głową na tak. –Lilli mam do ciebie prośbę?-Zwrócił się do mnie Dominic.
-Jaką?
-Powiedz mu wszystko. O tym co było kiedyś. Jak poszłaś Max próbował mu coś powiedzieć nie mówiąc mu szczegółów. Ale Lilli on nie może żyć w kłamstwie przez całe życie. Musi się dowiedzieć wszystkiego od A do Z.-on miał rację. Jeśli co jakiś czas będą wychodzić jakieś nowe informacje to on mnie znienawidzi i weźmie rozwód. Porozmawiam z nim o tym.
-Wiem ale…ja nie mogę . Nie wiem ja mam mu to powiedzieć. Dobrze wiesz że ciężko jest mi mówić o tym. Lepiej będzie jak to zobaczy. –ten spojrzał na mnie zdziwiony.
-  Pisałam pamiętnik. Wszystko jest tam napisane, opisane. Każdy dzień ,tydzień, miesiąc, rok. Wszystko. Jak przyjedziemy to pomożesz mi poszukać pudeł z tamtych czasów?
-Jasne a teraz choć .-Poszliśmy na górę zaczęliśmy się ubierać .Jus wyszedł z dziećmi ,pozapinał w samochodzie i usiadł na miejscu kierowcy. Powiedziałam mojemu bratu by się z nim zamienił bo on nie jest w stanie prowadzić. Ten podszedł i coś do niego powiedział. W lusterku widziałam że nie był zadowolony z tego ale i tak się przesiadł.  Max uśmiechnął się do mnie i wsiadł do samochody i ruszył.
Ja się ubrałam do końca i poczekałam na  resztę. Później wyszliśmy i ja zamknęłam drzwi na klucz wcześniej włączając alarm.  Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy.
    
      W domu byliśmy po 4 godzinach . Wymęczeni . Podczas obiadu z Jusem pokłóciłam się co najmniej 4 razy. I mało co nie doszło do rękoczynów. Gdyby nie rodzina na pewno byśmy się tam pozabijali wszystkim co mielibyśmy pod rękom.. Zaraz po obiedzie  i   w ogóle jego rodzice oświadczyli nam że jadą z nami do nas do domu bo chcą porozmawiać z nami. Będzie kazanie. Gdy byliśmy pod domem wysiadłam i poszłam otworzyć drzwi. Wszyscy weszli i poszli do salonu. Jus z moim bratem poszli  położyć dzieci bo usnęły w samochodzie. Ja zrobiłam  herbatę , kawę  i cappuccino tym co chcieli. Podałam jeszcze ciasto i wszyscy zasiedliśmy do stołu w jadalni.
-Możecie nam do jasnej cholery powiedzieć o co wam chodzi?  Na obiedzie cały czas się kłóciliście i mało o nie doszło do rękoczynów. –wymieniłam spojrzenia z mężem i żadne z nas nic nie powiedziało.
-To jej wina! Na każdym kroku dowiaduję się czegoś nowego! –Okej może i on nie wie wszystkiego ale to niej jest powód do kłótni.
-Ty się chociaż dowiadujesz a twoi rodzice wiedzą co robisz od śmierci dziecka!! Raczej nie! –Spojżeli na mnie zdziwieni . Jus był wkurzony na to co powiedziała. Ale nie dał mi wyboru.
-Justin o czym ona mówi?-Nadal  nic nie powiedział ani nie pokazał.
-Tu nie trzeba mówić wystarczy podciągnąć obydwa rękawy. –Ich oczy się rozszerzyły do maksimum. Jego ojciec podszedł do niego, podciągnął mu te rękawy i mało co nie zemdlał gdy zobaczył że ma bandaż na większej części ręki.
-Justin … dlaczego? Obiecałeś  że więcej tego nie zrobisz. A ty znowu zaczynasz tą głupią grę?-Chwila jaką grę? Niech on mi nie mówi że grał w tą samą grę co ja.
-O jakiej grze mówicie?-spojrzał na mnie zdziwiony.
-To ty o niczym nie wiesz? Nic ci nie powiedział?
-Nie nic mi nie powiedział.-Ojciec Jusa usiadł wygodnie i zaczął wszystko mówić.
-To było po tym jak rzuciła go Gomez . Zaczął się ciąć. Pewnego razu trafił do szpitala bo podcinał se za bardzo nadgarstki.  W tedy miał bardzo długą przerwę .Pamiętasz prawda?-Kiwnęłam głową na tak. Wiem o czym mowa .- Był cichy. Wszystko trzymał w sobie.  Zamknął się w pokoju i nikogo nie wpuszczał  nie  wychodził. Po prostu tak jakby go w ogóle nie było. –Spojrzał na syna . Widać było w jego oczach że  jest zły na ojca że o tym mówi. –W tedy znalazł jakąś grę na Internecie chyba była to …-przerwałam mu bo wiedziałam o jakiej grze mowa. Też w to grałam.
-Sala Samobójców prawda? –Wszyscy zwrócili wzrok w moją stronę.  Byli zdziwieni . Nawet sam Justin.
-Skąd znasz ta grę?-Oj teraz to się zacznie. Zwierzanie.
-Też w to grałam .  Nie widziałam świata poza tą grą.  Nic mnie nie obchodziło. Ja nikogo nie obchodziłam. Nawet rodzice nic nie zauważyli. Pewnego dnia  dość głęboko podcięłam se żyły i wylądowałam w szpitalu. Gdyby nie Dawid i Max nie było by mnie tu dziś. –Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni i zmartwieni. Nawet Jus  przyswajał to co mówię.  – Mało osób wie o tym. Nikomu nie chciałam o tym mówić , a raczej próbowałam mówić o problemach swoich ale oni mnie nie słuchali w ogóle. Uważali że kłamię. – Dalej bałam się im cokolwiek powiedzieć. 
 –Przepraszam ale muszę wyjść . Nie mogę mówić dalej. –I wyszłam stamtąd bo już dłużej nie mogłam.  Wyszłam na podwórko i poszłam do parku. Na swoją ławeczkę. Po drodze musiałam wszystko przemyśleć. Po drodze płakałam a ludzie których mijałam patrzyli na mnie zdziwieni.  Jakby nigdy nie widzieli człowiek który płaczę.  Gdy dotarłam na ławeczkę  usiadłam na niej i  podkuliłam nogi pod brodę . Siedziałam tak i myślałam . Mijały sekundy, minuty, godziny ,dni , tygodnie ,miesiące ,lata a ja nie mogłam przestać myśleć o tym co było kiedyś. Czy odciągnę się od tego. Czy uda mi się  odciągnąć Jusa? Tego nikt nie wie. 
-Hej … ty jesteś Lilli prawda?-usłyszałam głoś jakiejś dziewczyny. Gdy podniosłam wzrok była to … Selena.  Nie spodziewałam się by jej nigdy ale to prze nigdy. Może kogoś innego np. Dawida ,Alana ale nie jej.
-Hej .. tak to ja .-odpowiedziałam je . Usiadłam normalnie i kazałam usiąść.
-Coś się stało?-spytała miłym tonem. Ej ona jest fajna .
-Można tak powiedzieć. Ale .. przejdzie mi.
-Chodzi o Justina prawda? –A o kogo by innego.
-Tak …   o niego chodzi .
-Co tym razem zrobił co?
-Jeśli wiesz dziś był pogrzeb Naszego dziecka.  I on mi powiedział cytuję  „Myślałaś kiedyś nad tym … jak to jest…  jak to jest   stracić osobę która się kocha i nie zdążyło się z nią pobawić, nacieszyć i ta osoba nie mogła żyć długo? Wiesz jak to jest! Zachowujesz się tak jakby tego dziecka w ogóle nie było!!  Ty się cieszysz że go nie ma i że nie musisz się opiekować kolejnym bachorem” .  Tylko że on nie wie co ja przeszłam kiedyś. Jak mu to powiedziałam  to zaniemówił. Później  jak byliśmy na obiedzie to prawie doszło do rękoczynów i to nie raz. W domu powiedziałam jego rodzicom o tym że on się tnie. I doszło do kłótni i wyszłam z domu. Nie mogłam tam wytrzymać już. –On popatrzała na mnie z żalem i mnie przytuliła. Zaczęła mnie pocieszać że wszystko będzie dobrze i w ogóle.
- Wiem że był pogrzeb. Byłam na nim. I widziałam jak Jus był smutny . On ledwo chodzi. Ta strata  dziecka … bardzo go zraniła. Tęskni za nim.-odpowiedziała.
-Wie że on tęskni. Ale to ja najbardziej cierpię  bo to już drugie dziecko które straciłam. Drugie dziecko !! On nic nie rozumie.  To przez stratę się cięłam ,piłam, paliłam ,brałam narkotyki  i całą ta resztę. On nie może zacząć robić to co ja bo stoczy się na  dno. Ja się odbiłam dzięki wpadce które mieliśmy na wakacjach w Polsce. To dzięki nim nie biorę. Mam nadzieję że on przemyśli to i weźmie se do serca że ma dla kogo żyć.


                                                                                  *
Hej robaczki mam  nadzieję że podoba się rozdział  ! Jest trochę smutny  .  Aż sama się popłakałam.  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz