Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 1 maja 2016

All the times that you rained on my parade And all the clubs you get in using my name You think you broke my heart, oh girl for goodness sake You think I'm crying, on my own, well I ain't And I didn't wanna write a song 'cause I didn't want anyone thinking I still care I don't but, you still hit my phone up And baby I'll be movin' on and I think it should be somethin' I don't wanna hold back, maybe you should know that My mama don't like you and she likes everyone And I never like to admit that I was wrong And I've been so caught up in my job, didn't see what's going on And now I know, I'm better sleeping on my own



Z Seleną rozmawiałyśmy jak gdyby nigdy nic. Jakby nie było między nami żadnej spiny a ni nic. Nawet wymieniłyśmy się numerami telefonu.   Selena mieszka ponoć 2 ulice dalej i często tu przychodzi jak ma chwilę wolną.
-Lilli jeśli chodzi o Jusa  to … on mnie nie interesuje.  To znaczy kocham go dalej ale nie tak mocno jak kiedyś.  Teraz jest z tobą, jesteście rodziną kochacie się macie dzieci … ja nie chcę wam tego psuć.  Z Justinem jesteśmy przyjaciółmi. I  z tobą nie chcę się kłócić o coś co było kiedyś.   Zostańmy przyjaciółkami co ? I nie ma w tym żadnego haczyka.  Ja mam  chłopaka a raczej narzeczonego więc nie masz co się martwić. –Nie mogłam uwierzyć że ona mi to zaproponowała. W sumie.. na narzeczonego nawet widziałam to w Internecie.  Nie mam żadnego problemu byśmy były przyjaciółkami.
-Podoba mi się ten pomysł. –Rzuciła się na mnie i zaczęła przytulać . Z za drzewa wyszedł fotografa  a raczej paparacci i zaczął nam robić zdjęcia. Gdy tylko go zauważyłyśmy zebrałyśmy się szybko i zaczęłyśmy uciekać w stronę mojego domu.  Biegłyśmy ile sił w nogach ale obie byłyśmy w szpilkach więc było to utrudnione. Gdy dotarłyśmy do domu szybko otworzyłam drzwi o d domu i weszłyśmy do niego zatrzasnęłam  szybko drzwi . Obie poszłyśmy do kuchni się czegoś napić . Podałam jej szklankę i różnego rodzaju napoje. Ja nalałam se soku pomarańczowego i ona tak samo. Gdy wypiłyśmy  dałyśmy szklanki do zmywarki i zauważyłam że na stole jest jakaś kartka . Zapewne do mnie więc ją przeczytałam.
   Lilli
      Moi rodzice pojechali do domu już. Ja pojechałem do studio z chłopakami  a dzieci są u naszej sąsiadki . Przepraszam że nie wziąłem ich ze sobą ale nie mogłem. Nie wiem kiedy przyjadę Scooter powiedział że to poważna sprawa . Pojechałem również na ściągnięcie tego cholernego gipsu. Kocham cię bardzo i przepraszam za tamto nie miałem pojęcia.
                                                                                                                                           Twój Justin <3

Żadna nowość . Pokazałam Selenie kartkę i  powiedziałam że idę po dzieci a ona chciała iść ze mną więc się zgodziłam. Zakluczyłam dom który  był otwarty jak przyszłyśmy i poszłyśmy do sąsiadki po dzieci.  Zadzwoniłam domofonem  który otworzył nam zaraz  bramkę. Weszłyśmy i nawet nie musiałam dzwonić dzwonkiem bo zaraz otworzyła nam moja sąsiadka.
-Dzień dobry ja przyszłam po dzieci .
-O witaj kochana już je wołam  poczekaj chwilkę. –poszła po dzieci które zaraz wyszły.
-Dziękuje za opiekę nad nimi . Mam nadzieję że nie sprawiały kłopotu?
-Skądże . Bawiły się  spokojnie. A mały cały czas spał. I przykro mi z powody dziecka.  Miało przed sobą całe życie.
-Tak to prawda miało. Dziękuje za opiekę jeszcze raz  . Do widzenia.
-Do widzenia i nie ma za co.
   Poszliśmy do domu który był … otwarty? No kurwa przecież go zamknęłam. Selena popatrzała na mnie zdziwiona . Kazałam jej tu zostać z dziećmi a ja pójdę sprawdzić kto jest w domu.  Zdjęłam buty na obcasie i weszłam po cichu do domu. Hałasy dochodziły z  góry . Poszłam do salonu i wyciągnęłam broń bo nigdy nie wiadomo kto jest w domu.  Weszłam na górę  i hałas dochodził z  mojej sypialni. Szłam po cichu i lekko uchyliłam drzwi lecz nadal nie widziałam kto tam był. Mam nadzieję że to nie Jus bo jeśli tak to on mnie zabije bo nie wiem że mam broń. Otworzyłam szybko drzwi i broń wystawiłam przed siebie .
-Odwróć się powoli ,ręce do górę i wszelaką broń odłóż na bok. –Ta osoba wyłożyła  broń jaką miała ręce dała do góry ale się nie odwróciła.
-Odwróć się i to natychmiast.  –Dalej nic powtórzyłam jeszcze kilka razy ale nadal nic. Więc wystrzeliłam dwa razy z broni i ta osoba natychmiastowo się odwróciła.   Nie mogłam uwierzyć kogo zobaczyłam. Był to Brad .Gdy mnie zobaczył jego mina  była bezcenna.
-Lilli ..to ty?
-Brad .. to ty kurwa robisz w moim domu? –był zmieszany nie wiedział co ma powiedzieć.
-To długa historia. –usłyszałam że ktoś jeszcze jest w domu .
-Jest ktoś jeszcze z tobą?-pokiwał głową na tak i pokazał na placach że jest z nim jeszcze dwie osoby. Pokazał na łazienkę. Pokazałam mu że ma zostać na miejscu. Weszłam do łazienki i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Ksawery i Krystian. Nie widzieli mnie bo stali tyłem do mnie. Ja ich poznałam po tatuażach które mają na rękach i na nogach.
-Ręce do góry i to w tej chwili !! Nie zawaham się użyć broni jeśli trzeba będzie. –Postraszyłam ich trochę bo należało im się. Strzeliłam jeszcze do tego dwa razy i szybko się odwrócili. Gdy mnie zobaczyli mieli oczy jak kot w Shreku.   
-Lilli jak nas wystraszyłaś .Co ty tu robisz?-zadają głupie pytania.
-Raczej ja was powinnam się o to spytać co robicie w moim domu. –odłożyłam broń  bo zaraz pomyślą że chce ich zastrzelić.
-To długa historia.
-Mam czas. Nawet dużo czasu.  Schodźcie na dół natychmiast.  Tam pogadamy. –Posłusznie zeszli na dół do salonu ja poszłam po Selene i dzieciaki.  
-Co wy do cholery robicie tu pytam się po raz kolejny. –wymienili się wzrokami .
-Nie będziemy rozmawiać przy niej . Bo tego ona nie może wiedzieć , no chyba że wie. –pokiwałam głową że nic ona nie wie.
-Pogadamy później. –Gdy dzieciaki weszły do salonu i zauważyły chłopaków zawiesiły się . Dawno ich nie widziały więc mogą ich nie pamiętać. Ale rozmawiamy na intrenecie więc powinny choć trochę.
-Wujek !!!! –krzyknęły dzieci po chwili zastanowienia się . Oni się uśmiechnęli i zaczęli przytulać dzieci.  Dawno się nie widzieli więc nie dziwię się że zawahały się podejść, ale na szczęście  rozpoznały ich.
-  Dobra mówcie co wy tu robiliście. Bo nie uwierzę że nic.-spojrzeli na siebie to na mnie.
-To długa historia.
-Mam dużo czasu. –i od razu zaczęli opowiadać wszystko od A do Z . Nie wiedziałam dalej o co chodzi. Byłam zielona i jestem jeszcze bardziej. Powoli zaczynam chyba rozumieć o co chodzi.  Ale dalej  nie wiem po co byli w moim domu.
-Dobra stop! Wiem to co chciałam. Oprócz tego co wy robicie w moim  mieszkaniu!
-No bo ktoś  podał nam adres tego domu. Co nie mieliśmy zielonego pojęcia że to twój dom. I mieliśmy się dowiedzieć na czyjś temat. Mieliśmy tu znaleźć informacje.
-Na jaki temat ?-rozejrzeli się czy nie ma Seleny która jest z dziećmi na górze .Powiedziała że nie będzie nam przeszkadzać i żebym przyszła jak skończymy.
-Fallen Angel. Mamy ją znaleźć. Nikt nie wie jak wygląda i gdzie mieszka. –cholera. Robi się nie ciekawie. Jeśli oni się dowiedzą to będzie po mnie.
-Kto dał wam ten adres?!
-Nie jaki Zyga. –zabiję drania. Kurwa w co oni się wpakowali. Musze się tylko uspokoić bo zaraz coś rozpoznają.
-Nie wiem kto to . Ale po co on dawał wam mój adres? W ogóle w co wy się wpakowaliście?!- oni nie wiedzieli co robię. I mam nadzieję że szybko się nie dowiedzą. Ich opierzam a sama w tym siedzę. Super.
-Handel narkotykami.  Tylko Lilli błagam nie mów nikomu.  Nie dawno się tu przeprowadziliśmy  i pracujemy w warsztacie samochodowym . Zarabiamy i ledwo nam, starcza na  życie i opłaty. Musimy jakoś zarabiać. –pokiwałam głową na tak. No przecież nie powiem im „ Hej nie ma co się przejmować jak was wkopię to i sama się wkopię siedzimy w tym razem .” To zaczyna robić się chore.
-Spoko. Udam że tego nie słyszałam. –oni się zaśmiali.
-Dobra my spadamy nie będzie my ci przeszkadzać . Odwiedzimy ciebie niedługo. Ale tym razem w normalny sposób.
-Spoko. –odprowadziłam ich do drzwi i pożegnałam się . Poczekałam aż odjadą i zamknęłam drzwi i poszłam na górę . Otworzyłam pokój  z którego dochodzi hałas i były tam dzieci. Selena bawiła się z nimi i nawet nie zauważyła że weszłam do pokoju. Dzieciaki tak samo. Więc wyciągłam telefon i zrobiłam im zdjęcie i wstawiłam na instagrama. 
-Hej i jak się bawicie?  Przepraszam że tak długo ale musieli mi wyjaśnić to wszystko.
-O … bardzo dobrze .I nie ma sprawy.
                    Siedzieliśmy  rozmawiałyśmy   a dzieci się bawiły. Była już 20:00 a Jusa i chłopaków nadal nie ma w domu.  Ja zaczęłam się denerwować bo zawsze dzwonił.  Żeby zabić czas wykąpałyśmy dzieci i położyłyśmy spać. Była 21:30 i nadal ich nie ma.
-Lilli ja już pójdę jest późno.
-Jasne nie ma sprawy. Dziękuje że w ogóle zostałaś.
-Nie ma za co.-odprowadziłam ją do drzwi i się pożegnałam. Gdy znikła mi z pola widzenia zamknęłam drzwi i poszłam się  wykąpać. Z szafy wyciągłam spodenki czarne , krótką bluzkę z rękawami ¾ ,czystą bieliznę i długie skarpetki za kolano. Weszłam do łazienki ciuchy postawiłam na szafce . Do wanny nalałam wody i olejku czekoladowego.  Rozebrałam się i ciuchy wrzuciłam do kosza na brudy. I byłam zdziwiona że był cały kosz ubrań. Czyli trzeba zrobić pranie. Jak ja tego  nie na widzę.  Mniejsza z tym. Rozebrana weszłam do wanny . Namydliłam się cała mydłem. Umyłam włosy .  Wszystko spłukałam dokładnie  owinęłam się ręcznikiem. Ciało wytarłam jeszcze ręcznikiem tak dla pewności. Nałożyłam na ciało balsam  i ubrałam bieliznę. Puźniej ubrania które naszykowałam. Gotowa zmyłam resztki makijażu którymi pozostał. Opłukałam twarz jeszcze ciepłą wodą. Ręcznik zdjęłam  z głowy i zaczęłam  przecierać włosy jeszcze raz ręcznikiem. Dokładnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocza. Gotowa wyszłam z łazienki. Spojrzałam na  zegarek i była 22:30 i nadal ich nie ma. Zaczynam się martwić coraz bardziej.  Poszłam na dół zrobić se herbaty i kanapki bo zgłodniałam. Nastawiłam wodę na herbatę i wyjęłam kubek dałam do niego jedną torebkę herbaty . Z lodówki wyjęłam ser mozzarellą i pomidorka jednego. Wyjęłam se bułkę która jeszcze była. Przekroiłam ją na pół posmarowałam masłem i poukładałam na nich ser  i pomidora.  Dałam to na talerz i zalałam kubek. Wszystko zaniosłam do salonu. Włączyłam telewizor, akurat był wywiad u Elen Więc zostawiłam.  Wzięłam kęs bułki i prawie się nią zadławiłam. Zobaczyłam tam Jusa. Kurwa  nic mi nie mówił o tym że ma wywiad.
-Justin .. powiedz mi .. jak się czujesz po stracie dziecka? Zapewne nie jest łatwo .-Justin był zdenerwowany tym pytaniem. On nie lubi jak się mu zadaje pytania  na ten temat.
-Jest ciężko.. nie będę ukrywał.   Ale jakoś daję radę. Gdyby nie moja żona , dzieci ,przyjaciele i rodzina … nie wiem jak by to wyglądało.
-Czyli oni trzymają cię przy życiu tak?
-Tak. Dzięki nim nie poddałem się.
-Justin ..od wczoraj krąży to zdjęcie w Internecie. Możesz nam wyjaśnić o  co w nim chodzi? –Pokiwał głową na tak. Gdy pojawiło się zdjęcie Jusa z zabandażowanymi rękami martwiłam się.  Nie wiem co on powie.
-Nie jestem zadowolony z tego co zrobiłem. Ale dziś zrozumiałem że ja straciłem jedno dziecko a mi druga bliska osoba drugie.  Przez to zrozumiałem że tak zadecydował Bóg. Że coś to znaczy.  Mam nadzieję że moje fanki i rodzina a szczególnie żona  wybaczą mi to.-Zdjął koszulę którą miał na sobie i pokazał swoje poranione ręce do kamer.  Byłam pod wrażenie tego co zrobił. Nigdy bym nie przewidywał się tego co on teraz zrobił. Wywiad trwał jeszcze chwile i się skończył. Zauważyłam że jak Jus schodził ze sceny to płakał. Nie wiem tylko z czego.  Wyłączyłam telewizor  , naczynia dałam do zmywarki i ją włączyłam.   W prali włączyłam pralki z ciuchami  brudnymi i poszłam do sypiali spać. 

                                                                           
Hej kochani zapewne jesteście zdziwieni że je przyjaciele  włamali się do jej domu ? Ale to było zamierzone by się wreszcie dowiedzieli prawdy o niej . Bo ileż można być okłamywanym prawda ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz