Z Seleną rozmawiałyśmy jak gdyby nigdy nic. Jakby nie było
między nami żadnej spiny a ni nic. Nawet wymieniłyśmy się numerami
telefonu. Selena mieszka ponoć 2 ulice
dalej i często tu przychodzi jak ma chwilę wolną.
-Lilli jeśli chodzi o Jusa
to … on mnie nie interesuje. To
znaczy kocham go dalej ale nie tak mocno jak kiedyś. Teraz jest z tobą, jesteście rodziną kochacie
się macie dzieci … ja nie chcę wam tego psuć.
Z Justinem jesteśmy przyjaciółmi. I
z tobą nie chcę się kłócić o coś co było kiedyś. Zostańmy przyjaciółkami co ? I nie ma w tym
żadnego haczyka. Ja mam chłopaka a raczej narzeczonego więc nie masz
co się martwić. –Nie mogłam uwierzyć że ona mi to zaproponowała. W sumie.. na
narzeczonego nawet widziałam to w Internecie.
Nie mam żadnego problemu byśmy były przyjaciółkami.
-Podoba mi się ten pomysł. –Rzuciła się na mnie i zaczęła
przytulać . Z za drzewa wyszedł fotografa
a raczej paparacci i zaczął nam robić zdjęcia. Gdy tylko go zauważyłyśmy
zebrałyśmy się szybko i zaczęłyśmy uciekać w stronę mojego domu. Biegłyśmy ile sił w nogach ale obie byłyśmy w
szpilkach więc było to utrudnione. Gdy dotarłyśmy do domu szybko otworzyłam
drzwi o d domu i weszłyśmy do niego zatrzasnęłam szybko drzwi . Obie poszłyśmy do kuchni się
czegoś napić . Podałam jej szklankę i różnego rodzaju napoje. Ja nalałam se
soku pomarańczowego i ona tak samo. Gdy wypiłyśmy dałyśmy szklanki do zmywarki i zauważyłam że
na stole jest jakaś kartka . Zapewne do mnie więc ją przeczytałam.
Lilli
Moi rodzice pojechali do
domu już. Ja pojechałem do studio z chłopakami
a dzieci są u naszej sąsiadki . Przepraszam że nie wziąłem ich ze sobą
ale nie mogłem. Nie wiem kiedy przyjadę Scooter powiedział że to poważna sprawa
. Pojechałem również na ściągnięcie tego cholernego gipsu. Kocham cię bardzo i
przepraszam za tamto nie miałem pojęcia.
Twój
Justin <3
Żadna nowość . Pokazałam Selenie kartkę i powiedziałam że idę po dzieci a ona chciała
iść ze mną więc się zgodziłam. Zakluczyłam dom który był otwarty jak przyszłyśmy i poszłyśmy do
sąsiadki po dzieci. Zadzwoniłam
domofonem który otworzył nam zaraz bramkę. Weszłyśmy i nawet nie musiałam dzwonić
dzwonkiem bo zaraz otworzyła nam moja sąsiadka.
-Dzień dobry ja przyszłam po dzieci .
-O witaj kochana już je wołam poczekaj chwilkę. –poszła po dzieci które
zaraz wyszły.
-Dziękuje za opiekę nad nimi . Mam nadzieję że nie sprawiały
kłopotu?
-Skądże . Bawiły się
spokojnie. A mały cały czas spał. I przykro mi z powody dziecka. Miało przed sobą całe życie.
-Tak to prawda miało. Dziękuje za opiekę jeszcze raz . Do widzenia.
-Do widzenia i nie ma za co.
Poszliśmy do domu
który był … otwarty? No kurwa przecież go zamknęłam. Selena popatrzała na mnie
zdziwiona . Kazałam jej tu zostać z dziećmi a ja pójdę sprawdzić kto jest w
domu. Zdjęłam buty na obcasie i weszłam
po cichu do domu. Hałasy dochodziły z
góry . Poszłam do salonu i wyciągnęłam broń bo nigdy nie wiadomo kto jest
w domu. Weszłam na górę i hałas dochodził z mojej sypialni. Szłam po cichu i lekko uchyliłam
drzwi lecz nadal nie widziałam kto tam był. Mam nadzieję że to nie Jus bo jeśli
tak to on mnie zabije bo nie wiem że mam broń. Otworzyłam szybko drzwi i broń
wystawiłam przed siebie .
-Odwróć się powoli ,ręce do górę i
wszelaką broń odłóż na bok. –Ta osoba wyłożyła
broń jaką miała ręce dała do góry ale się nie odwróciła.
-Odwróć się i to natychmiast. –Dalej nic powtórzyłam jeszcze kilka razy ale
nadal nic. Więc wystrzeliłam dwa razy z broni i ta osoba natychmiastowo się
odwróciła. Nie mogłam uwierzyć kogo
zobaczyłam. Był to Brad .Gdy mnie zobaczył jego mina była bezcenna.
-Lilli ..to ty?
-Brad .. to ty kurwa robisz w moim
domu? –był zmieszany nie wiedział co ma powiedzieć.
-To długa historia. –usłyszałam że
ktoś jeszcze jest w domu .
-Jest ktoś jeszcze z tobą?-pokiwał
głową na tak i pokazał na placach że jest z nim jeszcze dwie osoby. Pokazał na
łazienkę. Pokazałam mu że ma zostać na miejscu. Weszłam do łazienki i nie
mogłam uwierzyć w to co widzę. Ksawery i Krystian. Nie widzieli mnie bo stali
tyłem do mnie. Ja ich poznałam po tatuażach które mają na rękach i na nogach.
-Ręce do góry i to w tej chwili !!
Nie zawaham się użyć broni jeśli trzeba będzie. –Postraszyłam ich trochę bo
należało im się. Strzeliłam jeszcze do tego dwa razy i szybko się odwrócili.
Gdy mnie zobaczyli mieli oczy jak kot w Shreku.
-Lilli jak nas wystraszyłaś .Co ty
tu robisz?-zadają głupie pytania.
-Raczej ja was powinnam się o to
spytać co robicie w moim domu. –odłożyłam broń
bo zaraz pomyślą że chce ich zastrzelić.
-To długa historia.
-Mam czas. Nawet dużo czasu. Schodźcie na dół natychmiast. Tam pogadamy. –Posłusznie zeszli na dół do
salonu ja poszłam po Selene i dzieciaki.
-Co wy do cholery robicie tu pytam
się po raz kolejny. –wymienili się wzrokami .
-Nie będziemy rozmawiać przy niej
. Bo tego ona nie może wiedzieć , no chyba że wie. –pokiwałam głową że nic ona
nie wie.
-Pogadamy później. –Gdy dzieciaki
weszły do salonu i zauważyły chłopaków zawiesiły się . Dawno ich nie widziały
więc mogą ich nie pamiętać. Ale rozmawiamy na intrenecie więc powinny choć
trochę.
-Wujek !!!! –krzyknęły dzieci po
chwili zastanowienia się . Oni się uśmiechnęli i zaczęli przytulać dzieci. Dawno się nie widzieli więc nie dziwię się że
zawahały się podejść, ale na szczęście
rozpoznały ich.
-
Dobra mówcie co wy tu robiliście. Bo nie uwierzę że nic.-spojrzeli na
siebie to na mnie.
-To długa historia.
-Mam dużo czasu. –i od razu
zaczęli opowiadać wszystko od A do Z . Nie wiedziałam dalej o co chodzi. Byłam
zielona i jestem jeszcze bardziej. Powoli zaczynam chyba rozumieć o co
chodzi. Ale dalej nie wiem po co byli w moim domu.
-Dobra stop! Wiem to co chciałam.
Oprócz tego co wy robicie w moim
mieszkaniu!
-No bo ktoś podał nam adres tego domu. Co nie mieliśmy
zielonego pojęcia że to twój dom. I mieliśmy się dowiedzieć na czyjś temat.
Mieliśmy tu znaleźć informacje.
-Na jaki temat ?-rozejrzeli się
czy nie ma Seleny która jest z dziećmi na górze .Powiedziała że nie będzie nam
przeszkadzać i żebym przyszła jak skończymy.
-Fallen Angel. Mamy ją znaleźć.
Nikt nie wie jak wygląda i gdzie mieszka. –cholera. Robi się nie ciekawie.
Jeśli oni się dowiedzą to będzie po mnie.
-Kto dał wam ten adres?!
-Nie jaki Zyga. –zabiję drania.
Kurwa w co oni się wpakowali. Musze się tylko uspokoić bo zaraz coś rozpoznają.
-Nie wiem kto to . Ale po co on
dawał wam mój adres? W ogóle w co wy się wpakowaliście?!- oni nie wiedzieli co
robię. I mam nadzieję że szybko się nie dowiedzą. Ich opierzam a sama w tym
siedzę. Super.
-Handel narkotykami. Tylko Lilli błagam nie mów nikomu. Nie dawno się tu przeprowadziliśmy i pracujemy w warsztacie samochodowym .
Zarabiamy i ledwo nam, starcza na życie
i opłaty. Musimy jakoś zarabiać. –pokiwałam głową na tak. No przecież nie
powiem im „ Hej nie ma co się przejmować jak was wkopię to i sama się wkopię
siedzimy w tym razem .” To zaczyna robić się chore.
-Spoko. Udam że tego nie
słyszałam. –oni się zaśmiali.
-Dobra my spadamy nie będzie my ci
przeszkadzać . Odwiedzimy ciebie niedługo. Ale tym razem w normalny sposób.
-Spoko. –odprowadziłam ich do
drzwi i pożegnałam się . Poczekałam aż odjadą i zamknęłam drzwi i poszłam na
górę . Otworzyłam pokój z którego
dochodzi hałas i były tam dzieci. Selena bawiła się z nimi i nawet nie zauważyła
że weszłam do pokoju. Dzieciaki tak samo. Więc wyciągłam telefon i zrobiłam im
zdjęcie i wstawiłam na instagrama.
-Hej i jak się bawicie? Przepraszam że tak długo ale musieli mi
wyjaśnić to wszystko.
-O … bardzo dobrze .I nie ma
sprawy.
Siedzieliśmy rozmawiałyśmy
a dzieci się bawiły. Była już 20:00 a Jusa i chłopaków nadal nie ma w
domu. Ja zaczęłam się denerwować bo
zawsze dzwonił. Żeby zabić czas
wykąpałyśmy dzieci i położyłyśmy spać. Była 21:30 i nadal ich nie ma.
-Lilli ja już pójdę jest późno.
-Jasne nie ma sprawy. Dziękuje że
w ogóle zostałaś.
-Nie ma za co.-odprowadziłam ją do
drzwi i się pożegnałam. Gdy znikła mi z pola widzenia zamknęłam drzwi i poszłam
się wykąpać. Z szafy wyciągłam spodenki
czarne , krótką bluzkę z rękawami ¾ ,czystą bieliznę i długie skarpetki za
kolano. Weszłam do łazienki ciuchy postawiłam na szafce . Do wanny nalałam wody
i olejku czekoladowego. Rozebrałam się i
ciuchy wrzuciłam do kosza na brudy. I byłam zdziwiona że był cały kosz ubrań.
Czyli trzeba zrobić pranie. Jak ja tego
nie na widzę. Mniejsza z tym.
Rozebrana weszłam do wanny . Namydliłam się cała mydłem. Umyłam włosy . Wszystko spłukałam dokładnie owinęłam się ręcznikiem. Ciało wytarłam
jeszcze ręcznikiem tak dla pewności. Nałożyłam na ciało balsam i ubrałam bieliznę. Puźniej ubrania które
naszykowałam. Gotowa zmyłam resztki makijażu którymi pozostał. Opłukałam twarz
jeszcze ciepłą wodą. Ręcznik zdjęłam z
głowy i zaczęłam przecierać włosy
jeszcze raz ręcznikiem. Dokładnie rozczesałam włosy i związałam je w warkocza.
Gotowa wyszłam z łazienki. Spojrzałam na
zegarek i była 22:30 i nadal ich nie ma. Zaczynam się martwić coraz
bardziej. Poszłam na dół zrobić se
herbaty i kanapki bo zgłodniałam. Nastawiłam wodę na herbatę i wyjęłam kubek
dałam do niego jedną torebkę herbaty . Z lodówki wyjęłam ser mozzarellą i
pomidorka jednego. Wyjęłam se bułkę która jeszcze była. Przekroiłam ją na pół
posmarowałam masłem i poukładałam na nich ser
i pomidora. Dałam to na talerz i
zalałam kubek. Wszystko zaniosłam do salonu. Włączyłam telewizor, akurat był
wywiad u Elen Więc zostawiłam. Wzięłam
kęs bułki i prawie się nią zadławiłam. Zobaczyłam tam Jusa. Kurwa nic mi nie mówił o tym że ma wywiad.
-Justin .. powiedz mi .. jak się
czujesz po stracie dziecka? Zapewne nie jest łatwo .-Justin był zdenerwowany
tym pytaniem. On nie lubi jak się mu zadaje pytania na ten temat.
-Jest ciężko.. nie będę
ukrywał. Ale jakoś daję radę. Gdyby nie
moja żona , dzieci ,przyjaciele i rodzina … nie wiem jak by to wyglądało.
-Czyli oni trzymają cię przy życiu
tak?
-Tak. Dzięki nim nie poddałem się.
-Justin ..od wczoraj krąży to
zdjęcie w Internecie. Możesz nam wyjaśnić o
co w nim chodzi? –Pokiwał głową na tak. Gdy pojawiło się zdjęcie Jusa z
zabandażowanymi rękami martwiłam się.
Nie wiem co on powie.
-Nie jestem zadowolony z tego co
zrobiłem. Ale dziś zrozumiałem że ja straciłem jedno dziecko a mi druga bliska
osoba drugie. Przez to zrozumiałem że
tak zadecydował Bóg. Że coś to znaczy.
Mam nadzieję że moje fanki i rodzina a szczególnie żona wybaczą mi to.-Zdjął koszulę którą miał na
sobie i pokazał swoje poranione ręce do kamer.
Byłam pod wrażenie tego co zrobił. Nigdy bym nie przewidywał się tego co
on teraz zrobił. Wywiad trwał jeszcze chwile i się skończył. Zauważyłam że jak
Jus schodził ze sceny to płakał. Nie wiem tylko z czego. Wyłączyłam telewizor , naczynia dałam do zmywarki i ją
włączyłam. W prali włączyłam pralki z
ciuchami brudnymi i poszłam do sypiali
spać.
*
Hej kochani zapewne jesteście zdziwieni że je przyjaciele włamali się do jej domu ? Ale to było zamierzone by się wreszcie dowiedzieli prawdy o niej . Bo ileż można być okłamywanym prawda ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz