POV Justin
Gdy Lilli przyszła do kuchni po raz kolejny myślałem że
znowu podgląda co gotujemy. Ale
pomyliłem się . Nie spodziewałem
się że spyta się nas o coś takiego.
-Kto ogląda porno? –o mało co się nie udławiłem sokiem który
akurat piłem. Spojrzałem na nią i ona mówiła serio. Spojrzałem na chłopaków a oni nic nie
powiedzieli.
– Czyli milczenie tak?
Zobaczymy na jak długo . Ja się tym zajmę że więcej żadno z was tego nie
odblokuje. –i wyszła wkurzona. Lecz to mało powiedziane. Wkurwiona. Spojrzałem na chłopaków i oni byli
przestraszeni. Że co ? Oni przestraszeni ? Nie mogę w to uwierzyć !! Oni się jej boją. Ej to
znaczy że … oni… to…. Kurwa oni oglądali porno !! Co za debile. Spojrzałem do piekarnika czy jest już gotowa Lazania. Akurat mogłem ją
wyciągać. Wziąłem rękawice ochronne i
ją wyciągnąłem . Postawiłem na blacie w kuchni i wyłączyłem piekarnik.
Chłopaki w tym czasie nakrywali do stołu.
Gdy stół był nakryty zawołaliśmy Lilli i dzieciaki. Gdy przyszli widać było po niej że jest wściekła . To wróży źle. Zasiedliśmy
do stołu i każdy nałożył se na talerz. Nawet dzieciaki. Lilli była nie pewna czy jeść czy też nie. Ale po chwili
namysłu spróbowała. I o dziwo jadła dalej. Podczas kolacji nikt nie rozmawiał. Ale gdy zadzwonił telefon Lilli
natychmiast wstała bez słowa. Nigdy tego
nie robiła więc jest to podejrzane.
POV Lilli
Gdy obudziłam się
poszłam się wykąpać przed podróżą.
Z szafy wyjęłam jakiś zestaw i weszłam z nim do łazienki. Szybko się umyłam i ubrałam w zestaw który
przyszykowałam
Pomalowałam się delikatnie i
wyszłam z łazienki. Obudziłam Jusa, chłopaków i dzieciaki. Ja zeszłam na dół i zaczęłam robić
śniadanie. Gdy było zrobione usłyszałam
dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i byli to Keny, Floyd i Mike. Zaprosiłam ich do środka . Podałam im
śniadanie i zaczęli wcinać. Zaraz znowu
kolejny dzwonek i tym razem była to Selena. Zaprosiłam ją do kuchni i też
podałam śniadanie bo znając ją to też nie zjadła śniadania. Zaraz na dół zeszły
dzieci i zaczęły wcinać kanapki. Zaraz na dół zeszli chłopcy z mały. Gdy Jus
wszedł do kuchni zesztywniał na widok Seleny. Nie wiedziałam czy to dobrze czy
źle. Zabrałam małego od niego a ten bez
słowa poszedł i usiadł przy stole jak najdalej Seleny. Ja nie wiem co się z nim dzieję . Gdy wszyscy zjedli ja z Seleną wstawiłam brudne naczynia do
zmywarki a chłopaki zanosili nasze walizki do samochodów. Na lotnisko jedziemy
trzema samochodami. Gdy wszystko było gotowe ,dzieciaki zapięte w samochodzie
ja wyszłam ostatnia włączyłam alarm i zamknęłam drzwi. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę
lotniska.
Gdy Byliśmy na miejscu poszliśmy na odprawę . Oni nawet nie wiedzieli gdzie lecimy.
Przeszliśmy całą odprawę i gdy
przechodził Jus bramki zaczęły pipkać.
Byłam zdziwiona. Ochroniarz zaczął go przeszukiwać i okazało się że nie ściągnął kolczyków. Ja zaczęłam się śmiać no dobrze wiedział że takie rzeczy się
ściąga. Reszta przeszła bez problemowo .
Gdy wszyscy siedzieliśmy w
samolocie poczekaliśmy na innych i zaraz
można było usłyszeć stewardesy aby
zapiąć pasy. Wszyscy pozapinali pasy i
zaczęliśmy startować. Ja siedziałam z dziećmi i Jusem . Selena z jakimś przystojniakiem. A ochroniarze siedzieli razem z jakąś dziewczyną. A Max, Dawid i
Piotrek razem. Później niewiele pamiętam
co się działo bo odleciałam do krainy
morfeusza.
-Proszę zapiąć pasy zaraz
lądujemy.- usłyszałam głos który
informował nas że zaraz lądujemy więc się obudziłam i zapięłam pasy . Jus już miał zapięte pasy tak samo
dzieci. Czułam jak samolot się obniża . Gdy wylądowaliśmy zaczęliśmy
wychodzić. Puźniej poszliśmy odebrać nasze torby i spotkaliśmy się wszyscy w jednym
miejscu. Gdy wszyscy byli na
miejscu poszliśmy po auto które na nas czekało. Wczoraj
zamówiłam samochód by nie wozić się taksówkami po kilka osób i co tak wyjdzie
drożej ,a tak mamy taniej. Spakowaliśmy nasze torby ja zapięłam
dzieci w samochodzie. Wszyscy
weszliśmy pojechaliśmy do domku który
wynajęłam. Podczas drogi cały czas mam wrażenie że oni lecą tam za karę. Nic
się nie odzywają, do mnie w ogóle. Nawet dzieci nic nie marudziły.
Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiedliśmy ja wyciągłam dzieci a reszta wzięłam bagaże. Przed domkiem czekał na nas już
właściciel który miał dla nas kluczek.
Podeszłam do niego i się przywitałam.
-Dzień dobry.
-Witam panienkę. Proszę tu są
klucze jakby coś się działo to proszę do mnie dzwonić.
-Dziękujemy bardzo i do usłyszenia.
-Do widzenia.
Otworzyłam drzwi do domu
i weszłam było nawet piękniej niż
na zdjęciach . Poszłam pomóc im z tymi bagażami bo im coś to ciężko idzie. Wzięłam swoją i dzieciaków i poszłam z nimi
do domu. Postawiłam je przy schodach i
pomogłam się rozebrać dzieciom. Oni dalej się męczyli z tymi bagażami no oprócz
Seleny i na szycho ochroniarzy bo oni to już dawno weszli do domu. Chcieli im
iść pomóc ale zatrzymałam ich i pokręciłam głową by nie szli i samo dadzą się
świetnie radę. Poszłam zobaczyć czy
lodówka jest pełna i gdy ją otworzyłam była pełna po brzegi. Świetnie.
Zamknęłam ją i poszłam się rozpłaszczyć.
-Mamo ćem jeść
!!-zawołały dzieci. A PRŻED
CHWILĄ BYŁAM PRZY LODÓWCE. !!
Poszłam wyjęłam jakąś wędlinę
z chlebaka wyjęłam świeże bułeczki. Przekroiłam ją na pół i posmarowałam
je serkiem topiony i dałam na to
wędlinę. Gotową bułkę podałam dzieciom.
Ja w tym czasie poszłam zanieść nasze
walizki na górę do pokoi. Wzięłam torby i wciągnęłam je na górę i wróciłam
się po dzieci. Z nosidełka wyjęłam Miłoszka , rozebrałam go i wzięłam na ręce.
Poszliśmy na górę do sypialni mojej i Jusa ale coś mi się zdaje że mojej .
Obrazili się wszyscy na mnie za to że
wyjechaliśmy . To nie moja wina że on coś
narozrabiał albo dopiero narozrabia.
Wzięłam też laptopa wyciągnęłam go i włączyłam. Małego położyłam na łóżku a sama zaczęłam rozpakowywać rzeczy z
toreb. Wypakowałam rzeczy dzieci pierw bo to zajęło mi najwięcej czasu. Gdy
chciałam się zabrać z moją do pokoju weszła Selena.
-Hej i jak ci idzie? Ej a gdzie
Justin ?Nie pomaga ci?!-spojrzałam na nią i uśmiałam się szyderczo. Zostawiłam
te rzeczy i wstałam. Otworzyłam drzwi na balkon
bo w pokoju było duszno i gorąco.
-Powoli ale idzie. A Justin nie
wiem gdzie jest. W ogóle to nie wiem gdzie są wszyscy. Ale wiem że są na mnie obrażeni .-Ona stała chwilę i nie wiedział co zrobić,
powiedzieć.
-Nie obwiniaj się o to. Przejdzie
im. I hej ja nie jestem obrażona !!
-No tak ale ty to co innego.
Wiedziałaś gdzie jedziesz a oni…. Dowiedzieli że wylatujemy następnego dnia.
Nawet nie wiedzieli gdzie i na jak długo.
To może jednak był zły pomysł z tym wjazdem?! Co ja gadam musieliśmy wyjechać !!-Sel popatrzała na mnie
. Wiem o co jej chodziło ale nie zgodzę się na to.
-Wiesz o co mi chodzi.
-Sel nie zgadzam się na to.- Ta
wzdycha ciężko. Nie zgodzę sią na jej pomysł nigdy w życiu.
-Będziesz tego żałować. Zobaczysz.
-Żałuję że on się dowiedział o dzieciach. Tego nie było
w palnie. – Ona wiedziała o co mi chodzi. Jako jedyna .
POV Justin
Gdy przyjechaliśmy zaniosłem wszystkie bagaże do domu i
poszedłem się przewietrzyć. Myślałem nad tym po co my tu jesteśmy ? Dlaczego ta decyzja padła tak z dnia na
dzień? I po co Selena jechała z nami?
Nie żeby mi to przeszkadzało ale … nie
ważne.
Gdy wracałem do domku który wynajęła
Lilli usłyszałem kawałek jej rozmowy chyba z Seleną.
-Wiesz o co mi chodzi.
-Selena nie zgadzam się na to.-
wzdycha ciężko.
-Będziesz tego żałować. Zobaczysz.
-Żałuję że on się dowiedział o
dzieciach . Tego nie było w planie.-Czeka czego nie było w palnie? Żebym się
dowiedział o dzieciach? Jestem zgubiony nie wiem o co chodzi.
-Trzeba było to przemyśleć
wcześniej .
-Jak bym sama no to nie
wpadła. Dobra ja nie wytrzymam muszę
zapalić bo zaraz mnie rozniesie.
- Zapalę z tobą bo mnie tak samo.
-Powiesz mu?
-Nigdy w życiu. Zaraz by zaczęło
się milion pytań na minutę. Nie mam
zamiaru uciekać .
-To nie uciekaj .
-To nie jest proste. Już próbowałam ale nie da się
- Trzeba być przebiegłym.
O czym one kurwa rozmawiają? Ja z
tej rozmowy nie wiem nic. Mam jeszcze większy mętlik w głowie niż
wcześniej. Mam nadzieję że wszystkiego się dowiem.
-Mamo włąćyś nam bajkę?
-Pewnie siadajcie.
Dalej nie chciałem słuchać bo nie wiem co bym
zrobił. Po cichu poszedłem stamtąd. Chciałem się wszystkiego dowiedzieć o co
chodziło w tej rozmowie ale rozsądek podpowiadał mi bym tego nie robił.
Wszedłem do domku rozebrałem się i poszedłem na górę. Zastanawiałem się co
ma zrobić ale stwierdziłem że idę na
żywioł. Wszedłem do pokoju i zastałem tam dzieci które oglądały bajki. Nawet
Miłosz . Lilli i Selena były na balkonie
więc mnie nie widzą. Stwierdziłem że wypakuję się. Wzięłam soją walizkę i
otworzyłem szafę i zacząłem się
wypakowywać. Gdy przez przypadek trzasnąłem drzwiczkami one odwróciły
się w moją stronę i były zdziwione że jestem w pokoju. Widać było że się
denerwują . Zapewne zastanawiają się czy słyszałem ich rozmowę. Ja? Oczywiście
że nie! Jakże bym śmiał i mógł . Gdy
wypakowałem wszystko torbę schowałem pod
łóżko . Wzięłam Miłoszka który spał i wyszedłem z nim z pokoju. Zszedłem z nim
na dół i włożyłem go do wózka. Poszedłem
z wózkiem do kuchni bo dziecka samego nie zostawię. Zamierzam zrobić cos do
jedzenia. Co by tu upichcić? Zero pomysłu. Przejrzałem jeszcze raz lodówkę
i zrobię spaghetti carbonara.
POV Zyga
-Jak to wyjechała ! Kurwa ona jest
mi potrzebna . Stary nie wiem co zrobisz ale ona jest mi potrzebna rozumiesz .
Tylko ona umie tę kombinacje. –chodzę poddenerwowany bo nie ma tej osoby której potrzebuję.
-Wróci dopiero za tydzień. Kazała
nie dzwonić .
-Kurwa a on też z nią pojechał ?
-Tak też pojechał. Dzwoniłem ale
jest poza zasięgiem. Musimy se radzić sami.
-Dobra róbcie co musicie ja się postaram ją ściągnąć. Tylko nie wiem
jak.
POV Justin
Gdy obiad był gotowy zawołałem wszystkich . Byli zdziwieni
że zrobiłem obiad . I jest jadalny a nie do wyrzucenia. Podałem obiad , wszyscy nałożyli se i zaczęli wcinać. Nawet
dzieciaki. Po zjedzonym obiedzie udaliśmy się wszyscy na spacer. A po
powrocie Lilli z Seleną zaczęły robić kolację. Ja zająłem się dziećmi.
*
Hej kochani jest już kolejny rozdział .Po woli zbliżamy się do końca zostało nam jeszcze 21 rozdziałów ! Zapewne się zastanawiacie nad rozmową Lilli i Seleny ? Otóż wszystkiego dowiecie się w następnych rozdziałach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz