POV Zyga
Gdy czekałem na jakieś wieści coraz bardziej się
denerwowałem . Chwyciłem Szklankę z
trunkiem i wypiłem go do końca. Zapiekło mnie to w gardle. Zazwyczaj nie pijam ale dziś nie miałem
wyboru. Do gabinetu wszedł Patrick i
widać było że nie jest zadowolony. Gdy zobaczył że piję to był zszokowany. Nigdy mnie nie widzieli że
piję alkohol . Nigdy ale to przenigdy.
-Stary wszystko okej?-kiwnąłem głową że tak.
-Masz jakieś wieści ?
-Nie ma jej wyjechała
z mężem ,dziećmi i znajomymi do Grecji. Wrócą za tydzień. –Niech to szlag
trafi.
-Posłuchaj mnie mamy 3 tygodnie !! Rozumiesz mnie ! 3 jebane tygodnie. Bez
niej nie damy rady zrobić tego. Ona jest najlepsza ze wszystkich !!! Nie mamy tu ani nigdzie indziej nikogo
takiego jak ona !!
-Wiem zaraz spróbuję znaleźć kogoś na jej miejsce ale najpierw zadzwoń do niej. Ja lecę jak co
to wołaj lub dzwoń.
-Jasne.
Jak wyszedł
natychmiast wyjąłem telefon wybrałem jej numer i zadzwoniłem odebrała
natychmiast.
-Halo ?
-Cześć. Potrzebuję
twojej pomocy. Wchodzisz w to?
-Czekaj ale w co?
-Jest wyścig . Za 3 tygodnie . Duża kasa. Ścigasz się z najlepszymi. –zastanawiała się
chwilę , ja aż zacząłem się bać że się nie zgodzi.
-Wchodzę . Myślałam że nigdy się mnie o to nie zapytasz. –
ja śnię. Skoro od początku była na tak to czemu się zastanawiała?
-Ej to skoro od
początku byłaś na tak to czemu się zastanawiałaś tak długo ? Chciałaś by
zeszedł na zawał?!
-Przestań chciałam cię troszku poddenerwować.
-I wyszło ci to. Dobra jak wrócisz to pogadamy a teraz
zostawiam cię w spokoju. I jeszcze raz dzięki że się zgodziłaś.
-Nie ma sprawy.
Ja chociaż odreaguję . Muszę
kończyć do usłyszenia.
-Jasne . Pa.
POV Lilli
Jestem taka szczęśliwa że wreszcie mam jakiś wyścig. Nie
umie już wysiedzieć w domu na dupie. Jest 10:00 nad ranem. Wstałam pierwsza bo…
nie mogłam zasnąć mały dał mi popalić. Co zasnął to zaraz się budził z płaczem. Jus ... spał jak zabity. Nic go nie ruszało.
Ja przespałam się może 2 godzinki? Chyba nawet nie. Wypiłam już 3 kawy . Teraz siedzę sprawdzam
strony społecznościowe . Weszłam na
pocztę i były kilka wiadomości. Jedna od Nieznany. Zaczęłam się denerwować .
Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać.
Droga Lilli
Cieszę się że postąpiłaś
tak jak ci kazałem. Jutro o 13:30 w kawiarni Caffe Vatte przy ulicy Beach
road 150 . Ty mnie nie poznasz albo i może…. Nie wiem. Jak co to cię znajdę bez problemu.
Trzymaj się i do zobaczenia jutro. Tylko nie zapomnij .
Nieznany.
Okej zaczynam się trochę bać. Mówi mi że się znamy a tu
zaraz że mogę go nie poznać. Jejciu
jestem zdenerwowana. Chciałam mu coś napisać ale nie robiłam tego
bo się bałam . Ale co ja wymyślę by się
urwać z domu. Coś się wymyśli. Wyłączyłam laptopa i poszłam zobaczyć czy
maluchy wstały. Weszłam do ich pokoju i one dalej spały. Nie mogę w to
uwierzyć. No w sumie to położyły się spać o 23:00 . Stwierdziłam że je obudzę bo w nocy znowu nie
bd mogły zasnąć. I będzie nie kończące się kółeczko.
-Hej maluchy wstawajcie jest późno już . –one leniwe wstały
i nie wiedziały co się dzieje. Naszykowałam im ubranka na dziś i poszłam zrobić
im śniadanie. Chciały tosty więc poszłam je zacząć robić. Gdy wyjęłam z lodówki
potrzebne składniki o mało co się
skaleczyłam nożem.
-Ja też się załapię na jednego lub dwa?- Była to
Selena. Myślałam że ją zabiję. Była ubrana
i do tego balerinki czarne.
-Zabiję się kiedyś za to. Ale tak załapiesz się . Jeśli
pójdziesz zobaczyć co z dzieciakami i
czy się ubrały czy nie.
-Okej to lecę.
Ona poszła a ja w tym czasie wstawiłam tosty do tostera czekałam aż będą gotowe. Do szklanek nalałam
soku pomarańczowego i postawiłam je na
wyspie w kuchni. W tym czasie mogłam wyciągnąć i wstawić następne. Zajrzałam do małego który spał jak zbity.
Szkoda że teraz a nie w nocy. Jak Jus wstanie to on się jutro zajmuje nim i nawet w nocy .Z dziś na Jutro. Jeśli ja mam sama opiekować się 3 dzieci i na
dodatek czuję się jakby chłopaki też
byli moimi dziećmi to mam 4+3=7 .
Świetnie. Słyszałam jak ktoś idzie po schodach myślałam że to Selena z dziećmi
ale nie to był Kenny, Floyd i Mike.
-Hej chcecie tosty?
-Pewnie . Pomóc ci ?
-Jasne.
Razem z Floydem zrobiłam tosty i poustawialiśmy je na
talerz. Dodałam parę szklanek i nalałam
soku i zaniosłam na wyspę. Gdy zjawili
się wszyscy czyli Selena z dziećmi i ochroniarze zaczęliśmy wcinać śniadanko.
Nawet ja bo wcześniej mi się nie chciało.
Gdy skończyliśmy naczynia daliśmy
do zmywarki . W tym czasie zaczął płakać
mały. Poszłam i go wzięłam na ręce.
Pewne był głodny więc nakarmiłam go. Do salonu weszli chłopaki i gdy zobaczyli
że karmię małego szybko wyszli.
-Nie musicie wychodzić .
Nikt wam nie zabrania siedzenia tutaj .
-Jesteś pewna? Nie że coś .
-Jestem na 100 % pewna .
Oni zawrócili i weszli do salonu. Włączyli telewizor i zaczęli oglądać jakiś film.
-Lilli mam do ciebie pytanie?
-Jakie Floyd ?
-Ile spałaś w nocy? Wyglądasz jak żywy trup. –To była prawa
żywy trup.
-Jeśli przespałam 2 godziny to będzie dobrze. Mały płakał w
nocy . Co zasnął to się budził z płaczem. – oni popatrzeli na siebie jakby się zgadywali.
-Jak skończysz karmić to położysz się . Jeszcze nam tu
brakuje byś leżała w szpitalu.- Ja
zaczęłam się śmiać. Niech on nie przesadza.
-Nie przesadzaj. Jak poradziłam se z dwójką na raz . Bez pomocy rodziców i ojca
dzieci to i z tym dam se radę .
-Wiem ale .. naprawdę nie chcemy byś się tak przemęczała.
–Przemyślałam to chwilę .
-Dobra ale będę tu leżeć nigdzie się stąd nie ruszam.
-Okej.
Położyłam się z małym i on jadł ja oglądałam. Chłopaki zaczęli się śmiać ze mnie ale
później przestali. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
POV Floyd.
Gdy Lilli położyła się z małym.
Wiedziałem że szybko zaśnie bo była zmęczona. W nocy słyszałem jak mały płakał.
Nie zazdroszczę jej takiego wstawania w nocy. To zapewne jest męczące. Gdy usnęła ona i mały .Podszedłem i wzięłam
Miłoszka i dałem go do łóżeczka. Lilli przykryłem kocem i usiadłem na swoje
miejsce czyli koło Lilli bo tam siedziałem wcześniej. Chłopaki z Seleną i
dziećmi poszli na podwórko. Ja siedzę i oglądam jakiś film. Nic z niego nie
wiem , totalnie. Usłyszałem kroki dochodzące ze schodów. Gdy były coraz
bliżej zobaczyłam że to Jus , Max, Dawid
i Piotrek. Mam szczęście że Lilli nie śpi na moich kolanach bo on chyba by mnie
zabił na miejscu. Przy świadkach. Przywitałem się z nimi i dalej oglądałem
telewizję. Oni poszli do kuchni zapewne
zjeść śniadanie .
POV Justin
Gdy się obudziłem nie było koło mnie Lilli . Poszedłem
się umyć i założyłem
ale bez tego naszyjnika. Później
nałożyłem jeszcze żel na włosy i gotowy wyszedłem z pokoju gdy chciałem zejść na dół wpadłem na
chłopaków więc razem zeszliśmy. W domu było cicho no prawie bo było słychać że ktoś ogląda
telewizję. Gdy zeszliśmy poszliśmy zobaczyć kto jest w salonie i to co
zobaczyłem nie mogłem uwierzyć. Lilli spała a koło niej siedział Floyd.
Na jego twarzy było widać zmartwienie.
Ale czym się martwi ?! Nie wiem . Poszliśmy do kuchni z chłopakami zjeść
śniadanie. Z lodówki wyjąłem mleko a z szafki płatki i miskę. Otworzyłem szufladę w poszukiwaniu łyżki i o dziwo
trafiłem pierwszy raz. Nalałem se mleka
zasypałem płatkami i zacząłem wcinać.
Chłopaki też poszli na łatwiznę i zrobili to samo co ja. Później gdy
zjedliśmy naczynia daliśmy do zmywarki i poszliśmy do salonu. Lilli już nie
spała i na rękach miała Miłoszka. Była
blada jak ściana.
-Hej kochanie.
-Hej.
-Dobrze się czujesz? Wyglądasz jakbyś nie spała całą noc.
POV Lilli
Gdy wstałam Floyd powiedział mi że Jus z chłopakami wstali i
widzieli nas w nie zręcznej sytuacji. Gdy usłyszałam płacz Floyd podał mi go i
w tym momencie do salonu weszli chłopcy.
-Hej kochanie.
-Hej.
-Dobrze się czujesz ? Wyglądasz jakbyś nie spała całą
noc.-On se robi żarty ze mnie czy jak.
Ja nie spałam całą noc.
- Jesteś śmieszny. Ja w ogóle nie spałam bo mały się darł w
niebo głosy.
-Kochanie ja spałem . Nic nie słyszałem.
-Ty spałeś koło mnie
w jednym pokoju łóżku. A Floyd 2 pokoje dalej i słyszał małego . Wytłumaczysz
mi to ? Bo ja nie rozumie tego jak to możliwe.
*
Zapraszam do czytania i komentowania .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz