POV Lilli
Say Something (muzyka w tle ta co jest w poprzednim) Ten ktoś spóźnia się już 5 minut. Nie wiem czy ten ktoś wie ale ja nie lubię osób spóźniających się. Dla mnie to jest . Wypiłam już 3 kawę i zjadłam 3 kawałki ciasta. Stwierdzam że będę gruba bo zajadam się słodkim. A słodki dla mnie to jak narkotyk. Gdy skończyłam się zajadać ciastem i pić kawę kelnerka wzięłam z mojego stolika filiżankę i talerzyk na którym było ciasto. Zauważyłam że zbliż się jakiś chłopak. Był przystojny
skądś go kojarzę ale
nie wiem skąd. Nie przejęłam się tym za
bardzo i zaczęłam pisać coś na laptopie.
-Hej sory że tak późno ale miałem mały problem.-usłyszałam
znany mi głos. Gdy podniosłam głowę do góry zobaczyłam Nathana. Nie mogłam w to
uwierzyć stał koło mnie i się uśmiechał tak słodko jak kiedyś. Czyli to on pisał te wszystkie listy ? Te
ostrzeżenia ?
-Nathan ? Ale jak ?
Jezus jak ja się cieszę że ciebie widzę !! –natychmiast wstałam i się do
niego przytuliłam. Nawet się rozpłakałam.
On mnie przytulił nie odrzucił.
Myślałam że to zrobi ale nie.
-Ej mała spokojnie jestem tu nigdzie nie odchodzę.
–przytuliłam się do niego jeszcze bardziej.
Po paru minutach puściłam go .
-To z tobą byłam umówiona ? –on pokiwał na Tak . Usiedliśmy
kelnerka wzięłam zamówienie od niego i poszła .
-Dlaczego nic nie
napisałeś że to ty ?
-Lilli … bałem się że jak dowiesz się że to ja to nie
będziesz chciała tego spotkania.
-Przestań . To co gadasz to głupota. Totalna głupota. To co było kiedyś teraz nie ma znaczenia. Choć
nadal nie zapomniałam co przeszliśmy razem.
-Tak samo jak ja.
Dobra nie o tym chciałem rozmawiać tylko o twoim mężu. Sporo narozrabiał .
-Trochę wiem bo wyciągłam od niego to wczoraj.
-A ślad na policzku został ? Bo mocno mu przywaliłaś .
-Oj został i jest czerwony nad… ej a ty skąd wiesz że dostał
w twarz co ? Byłeś u nas ?
-Możliwe.
-Wariat.
-Ale twój.
-Raczej byłeś mój.
-Wiem .
-Dobra mów w co ten debil znowu się wpakował.
-Nie będziesz zadowolona.
-Ja od wczoraj nie jestem zadowolona.
-Wiem o tym. No to dobra . Jakieś dwa miesiące temu ….- i
się zaczęło . Wiem że dostawał listy z pogróżkami . Później chcieli zabić mnie i dzieci. Ale
żeby nie zabijać nas musiał zabić kogoś innego i niestety padło na tą
dziewczynę.
-Dobra mam dość !
-To nawet nie jest połowa.
-Żart se stroisz. Wiem jedno że jeśli znajdą ciało w
lesie to nie będzie za ciekawie. Może dostać 10 lat albo i więcej. Mam
nadzieję że nie znajdą ciała i nie będzie tam żadnych śladów jego.
- No to może być problem.
-Czemu ?
- Pamiętasz ja wrócił do domu i był podrapany na ręce . Chyba rzucił ci
kłamstwo że się zadrapał i drut czy coś takiego. To nie był drut tylko on go podrapał swoimi paznokciami. Ślad został.
- Posłuchaj… ja mu
nie pomogę. Nie da się mu pomóc. Narozrabiał … to teraz poniesie tego
konsekwencje.
-Zawsze byłaś taka sama.
-Jaka ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz