Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 23 czerwca 2016

58.Twoja Lilli



POV Lilli
-Zawsze byłaś taka sama.
-Jaka ?
-Zawsze mówiłaś że ktoś kiedyś poniesie   karę za to co zrobił bez względy na to ile siedział cicho i nic nie mówił na ten temat.
-Bo to jest prawda.
-Czyli ja też poniosę karę za to co było kiedyś ?
-Ty ją raczej już poniosłeś.
-Ta… to prawda.
- Mieszkasz  tu ?
-Tak ale przeprowadzam się .
-Gdzie?
-Do Los Angeles .
-Żartujesz?
-Nie mówię serio.
-Wiesz że to wszystko tak i tak nie cofnie czasu.
-Wiem . Ale to nie moja wian że wtedy straciłaś dziecko.
-To było nasze dziecko .  Twoje i moje. A straciłam je dlatego że…
-Że się denerwowałaś . Prze zemnie.
-Nie  Przez moją głupotę. Ty mi mówiłeś że wszystko w porządku a ja ci nie wierzyła.
-Dobra może przestańmy. 
-Ta masz racje . Może się to skończyć źle. 
-Dalej jesteś w The Strit ?
-Tak a czemu pytasz ?
-Nie boisz się o dzieci ?
- Boje ale..  do puki są ze mną , moimi znajomymi i ochroniarzami to nie mam się co bać.
- Podwójna strata boli jeszcze bardzie niż jednego prawda ? Do tego dochodzą rodzice a raczej matka twoja.
-Oczywiście że boli i to bardzo … ale nie ma co się załamywać.
-Masz rację.
- Mogę..
  W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wkurzona wyciągłam i nawet nie popatrzałam na wyświetlacz kto dzwoni odebrałam .
-Skarbie przepraszam że dzwonię  ale …… ej Tomek złaź ze stołu …. Ale nie daję se rady z dziećmi . Pomożesz mi ?  -słyszałam dźwięk tłuczonego szkła. I płacz dziecka.
-Justin co tam się dzieję !! Halo słyszysz mnie? Justin ! Justin !! –połączenia zakończone.
-Wszystko w porządku ?
-Nie … muszę wracać do domu nie wiem co tam się dzieje. Słyszałam jak płacze dziecko i coś się tłucze. Przepraszam cię ale muszę lecieć- spakowałam szybko laptopa ,z portfela wyciągłam należną kwotę z napiwkiem . Wstałam i zaczęła zbierać moje rzeczy.
- Okej tu masz mój nowy numer. Jak coś to dzwoń. Jak byś chciała się spotkać ,pogadać …cokolwiek.
-Dzięki.  Nathan .. to nie jest tak że cię nie kocham …ja po prostu … mam męża którego kocham , dzieci …rozumiesz ?
-Wiem i … ja na nic innego ni myślałem tylko na przyjaźń.
- Dzięki i jeśli zrobiłam ci jaką kolwiek nadzieję to przepraszam.
-Od początku nie robiłaś mi nadziei.  A teraz leć do domu bo ci się tam pozabijają i jak coś to dzwoń obojętnie o jakiej porze. W LA bd za tydzień.  Trzymaj się i dzwoń.
-Jasne i dzięki za spotkanie takie …miłe. Do zobaczenia w LA.
 Przytuliłam go na pożegnanie i dałam całusa w policzek wzięłam torebkę i laptopa i poszłam do samochodu. Z torebki wyciąg-łam kluczyki otworzyłam drzwi i weszłam. Rzeczy dałam na siedzenie obok. Wyciąg-łam telefon i od razu napisałam SMS-A do Nathana .
     Do: Nathan <3
      Dzięki za  niespodziewane , miłe spotkanie i do zobaczenia za niedługo .
                                                                         Twoja Lilli
I wysłane. Zapisałam jeszcze tylko numer i gotowe. Odpaliłam samochód i ruszyłam w stronę domu.  Mam nadzieję że nie zabiją mnie na wejściu.  Gdy dojechałam pod dom szybko wysiadłam i poszłam do domu. Na podwórku było słychać krzyki, piski i wrzaski. Nie wiem co mam robić. Czy wyciągnąć broń czy nie. Zdecydowałam że lepiej jak wejdę bez niej. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.  Dzieciaki latały na golasa po całym domu ,Justin leżał na podłodze  , a Miłosz spał w łóżeczku.  On to umie przespać całą niezłą zabawę.  Poszłam do kuchni nalałam do szklanki zimnej wody , poszłam i wylałam ją na twarz męża. Ten zerwał się jak poparzony.
-Jesteś. Kochanie to mnie przerasta. Pomocy.
-Jak zwykle. Ciamajda z ciebie.
  Odeszłam od niego i poszłam złapać dzieci które biegały na golasa.  Gdy mnie zobaczyły stały się potulne jak baranki i przestały biegać.  Złapałem te dwa bachory moje i Jus wziąłem je na ręce i kazałam mu je wykąpać. Ja w tym czasie ogarnę bałagan w salonie.  Gdy posprzątałam na dół schodziły dzieci z tatą. 
-Mamo …. Możemy pooglądać bajki ?
-A śniadanie zjedzone albo obiad ?
-Tiak tata dał nam ciastka.-spojrzałam złowrogo na męża i widać było że był nie z zadowolony że dzieci powiedziały mi o tym.
-Żartujesz sobie Jus . Ciastka na śniadanie ? Ja nie mam zamiaru jeździć po szpitalach.  Oni nie mogą jeść słodyczy na śniadanie ,obiad ,kolacje.  Ja się sporo najeździłam po szpitalach z nimi z tego typu rzeczy.
-Przepraszam.
-Mam w dupie to twoje przepraszam.  Po prostu nie dawaj im a unikniemy tego typu rzeczy.
-Idźcie oglądać bajki a ja zaraz wam przyniosę warzywa i owoce. I jeśli ich nie zjecie to więcej bajek nie oglądniecie.
-Ale mamo !!
-Nie ma mamo.
    Dzieci poszyły oglądać bajki a ja wzięłam się za szykowanie owoców i warzyw. Obrałam marchewki umyłam je i dałam na talerzyk. Później wzięłam jabłko ,banan, kiwi, gruszka obrałam i pokroiłam i też dałam na talerz.   Gotowe zaniosłam dzieciom. Talerzyk położyłam im na stoliku. A sama  usiadłam na  fotelu.  Poczekam aż jedzą i w tedy pójdę.  Pierw zjadły po jednym owocu ze  wszystkich. A marchewki nie ruszyli.  Po długiej chwili zjedli wszystkie owoce i wzięli po kawałku marchwi. Trzymali ją w rączkach i się jej przyglądali. To na marchew to na mnie.   W końcu ugryźli kawałek. Chyba im posmakowało bo w trymiga zjedli całą  . Gdy talerz był pusty wzięłam go i poszłam z nim do kuchni. Umyłam go i dałam do zmywarki.  Przypomniało mi się że w samochodzie mam jeszcze zakupy moje .  Wyszłam szybko z domu do samochodu wyciągłam zakupy  oraz swojego laptopa jeszcze.  Weszłam z zakupami do domu i później do salonu. Torby dałam na fotel w którym  siedziałam wcześniej.  Wyciągnęłam laptopa z torby i go włączyłam. Z torby wyciągłam ubranka dla dzieci. Pierw przeglądałam małej .
-Bella skarbie choć no do mamusi. Musimy coś przymierzyć.
-Jaśne –podeszła do mnie ściągnęłam jej ubranka i założyłam te co kupiłam. Wyglądałam ślicznie.  A w szczególności w tej sukience.  Gdy poprzymierzałam wszystko zawołałam Małego.
-Tomek choć mamy coś do przymierzenia.
-Nie moźemy później ?

-Nie  twoja siostra nie miała problemu z tym więc ty też nie będziesz miał , szybko nam pójdzie obiecuję .
-Dobja.
   Przyszedł a raczej się przywlekł  ,gdy się uderzył ubrałam mu spodnie i gdy chciałam założyć koszulkę zauważyłam na jego plecach jakieś siniaki.  Nie  wiem skon d się one wzięły bo nie przypominam se by upadła albo się uderzył. No chyba że dziś jak wariowali. Spytam się później męża czy coś wie.  Przymierzyłam mu wszystkie ubrani i były dobra i niektóre za duże o rozmiar.  Gdy skończyliśmy ubrał się szybko i poszedł oglądać dalej bajki. Pozbierałam ciuchy i zaniosłam je na górę do sypialni. Gdy schodziłam słyszałam jak płacze Miłosz więc  gdy dotarłam do niego wzięłam go na  przewijak przewinęłam ,ubrałam i nakarmiłam. Później wzięłam wózek wsadziłam tam syna i poszliśmy na podwórko.  Gdy wyszliśmy siedzieli tam wszyscy nasi znajomi.  Gdy zobaczył mnie Dawid  panowała w nim złość .  Ale nie wiem czemu. Usiadłam na ławce a wózek postawiłam koło siebie. Wszyscy patrzyli się na mnie złowrogo , nie mogłam tego wytrzymać.  Nie wiem o co im chodzi ,co im zrobiłam.  Wstałam wzięłam wózek ,weszłam do domu i poszłam do kuchni. Zrobiłam se kawę do kubka termicznego.  W między czasie do wózka wsadziłam telefon słuchawki, koc,  jakieś rzeczy dla małego na przebranie i czyste pieluszki ,chusteczki i takie tam .  Wzięłam nawet gitarę  mój zeszyt.  Gotowa wyszłam z domu nie mówiąc nikomu ani słowa. Szłam w nieznaną mi stronę.  Szłam tak chyba z godzinę aż zobaczyłam plażę. Ściągnęłam buty  i weszłam na plaże. Szłam brzegiem morza  i w końcu się zatrzymałam  i popatrzałam na może. Było piękne . Poszłam trochę dalej i rozścieliłam  koc  małego wyciągnęłam z wózka i położyłam go na kocu.  Siedzieliśmy tam chyba już dwie godziny a ja nie miałam zamiaru wracać do nich.
-Cześć  znowu się spotykamy .-usłyszałam znany mi głos. Gdy się odwróciłam miałam rację była tam Nethan.
-Hej  , co ty tu robisz ?  -Ten usiadł koło mnie  i odwrócił się w moją stronę.
- Jestem na plaży całkiem sam  lecz nie teraz z piękną dziewczyną i mały dzieckiem.
- Jesteś śmieszny ale i uroczy jak dawniej. 
-Dzięki.  A tak w ogóle to jak sobie radzisz z 3 dzieckiem i stratą drugiego ?
-Jest ciężko nie powiem. A po tym co było kiedyś wiem że nie powinnam się załamywać.  Bo to może się źle skończyć. Dobrze pamiętam co było kiedyś po stracie dziecka naszego .
-Też to pamiętam . 

                                                    Hej kochani   wreszcie znalazłam gdzie leży problem i już to naprawiłam ! Zapraszam do czytania i mile widziane komentarze !              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz