Wspomnienie
To już 3 miesiąc .
Może i nie ma 15lat. Ale kocham to dziecko i ojca tego dziecka. Tylko że ja nic
nie wiem co się z nim dzieję . Nie mówi mi nic, jest cichy a taki nie był coś
go zmieniło , a ja nie wiem co.
Teraz leżymy razem
na łóżku u mnie , od rana źle się czuję
. Więc przyjechał do mnie. Nagle poczułam mocny ból . Gdy chciałam się
podnieść bolało jeszcze bardziej . Gdy chwyciła się za brzuch poczułam że mam
coś na rękach gdy zobaczyłam że to krew miałam złe przeczucia.
-Nathan …. Nathan!!
-Co się dzieje
księżniczko ? –Podniósł się i gdy zobaczył że mam rękę we krwi i prześcieradło też zerwał się szybko . –
-Dzwoń na pogotowie
.
-Nie zawiozę cię
będzie szybciej.
Ubrał się szybko i
wziął mnie na ręce i zaniósł do
samochodu. Jechał tak szybko że nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy przed
szpital. Wyciągnął mię z samochodu
,wziął na ręce i zaniósł odo szpitala.
-Pomocy ! Moja
dziewczyna potrzebuje pomocy !!- podbiegł do nas lekarz i rozmawiali ale nie
wim o czemu bo robiło mi się słabo i nie pamiętam za wiele słyszałam tylko
ułamki ich rozmowy.
- Co się stało ?
-Jest w 3 miesiącu
ciąży i nagle poczuła buł na dole
brzucha później chciała się podnieść ale
nie mogła złapała się za brzuch i zobaczyła krew. Natychmiast ją tu przywiozłem.
-Zabieramy ją na
badana proszę poczekać. I dobrze że pan
ją przywiózł mamy większe szanse na to by nie straciła dziecka.
POV Nathan
Nie wiem ile minęło
czasu dla mnie to cała wieczność. Kocham ją ale nie mogę ją narażać na niebezpieczeństwo. Jestem w The Strit i nie mogę jej na to
pozwolić by coś jej się stało. Nagle
zobaczyłem lekarza który szedł w moim kierunku.
Był smutny i chyba się domyślam czemu.
-Co z nią i
dzieckiem panie doktorze?
-Przykro mi ale …
poroniła nie było szans. Może pan do niej wejść ,ale proszę jej nie męczyć.
-Dobrze i dziękuje.
Wszedłem do Sali i
na łużku leżała skulona moja księżniczka. Była smutna , płakała.
- Skarbie jestem tu . Kocham cię .
-Też cię kocham .
Na zawsze ?
-Na zawsze .
Koniec wspomnienia
-Jest dalej mi ciężko ale nie tak jak kiedyś.
-Lilli przepraszam cię za to co było kiedyś , za to że
później wyjechałem i zostawiłem cię samą z tym problemem.
- Było minęło.
-Mały daje popalić w nocy ?
-Może chcesz się przekonać ?
-Chyba jednak nie dzięki.
Ale jest bardzo podobny do ciebie.
-Każdy mi to mówi.
-Prze chwilę siedzieliśmy w ciszy ,dopóki nie obudził się mały i nie
zaczął płakać. Wzięłam go na ręce .
-Powiesz mi co si dzieje ? Jesteś inna niż wcześniej .
-Sama nie wiem co się dzieję. Znajomi mają mi żal że
wyciągnęłam ich tu nic nie mówiąc.
Dowiedzieli się dzień prze wylotem.
Zanim tu przyszłam …. Wyszłam na podwórko gdzie siedzieli wszyscy. Dawid
kipiał ze złości to samo reszta. Tu mąż, dzieci . I tak się nazbierało. Wkurzona wyszłam z domu zabrałam małego i nic
nikomu nie mówiłam.
-To dziwne. I nie wiem co mam odpowiedzieć na to.
-To może lepiej nic nie mów.
-Zaśpiewaj mi .
-A co ?
- Obojętnie.
-Ok ale ty ze mną . Wiem że masz talent.
-Okej. Niech będzie.
Gdy śpiewaliśmy wokół nas zebrało
się sporo ludzi. Świetnie teraz nasze zdjęcia bd w Internecie. Jeszcze togo by mi brakowało. Gdy
skończyliśmy śpiewać ludzie zaczęli bić nam brawo. Parę osób poprosiło o
autografy więc im dałam. Gdy się wszyscy rozeszli zostaliśmy we trójkę.
-Masz może jeszcze nasze zdjęcia
?-spytał nagle.
-Mam , wszystkie . A co ?
-Ja też mam . Jak wyjechałem to
codziennie oglądałem nasze zdjęcia. I zastanawiałem się co by było gdyby do
tego nie doszło.
-Sama zadaję se to samo pytanie od
wielu lat i jak na razie nie uzyskałam odpowiedzi.
-Ja tak samo.
-Dobra ja będę się zbierać . Dziecko
mi usnęło .
-Mogę was odprowadzić ?
-Jeśli chcesz.
-Pewnie że chcę.
Małego dałam do wózka i
pozbierałam wszystkie rzeczy i dałam je do wózka , do dolnego koszyczka. Nathan wziął gitarę ,
koc oraz swoje rzeczy i szliśmy w stronę domu.
Podczas spaceru dużo rozmawialiśmy
,wspominaliśmy stare czasy i w ogóle.
-Kiedy byłaś ostatnio w Polsce ?
-Parę lat temu nie wiem nie
liczę. Ale pamiętam że nasze dziecko
jest pochowane na cmentarzu i szczerze mówiąc zamierzałam kiedyś przylecieć do
polski ale nie miałam odwagi. Planuję tam polecieć ale nie wiem kiedy . Może
chciałbyś polecieć ze mną co ?
-Chętnie.
Gdy byliśmy już pod domem pożegnałam się z nim całusem w policzek,
wzięłam od niego gitarę i weszłam do domu.
W progu przywitał mnie Dawid złowrogą miną . Świetnie pomyślałam teraz
będzie ciekawie. Wyciągnęłam telefon by
nie zauważył i włączyłam dyktafon.
-Powiesz nam gdzie byłaś?
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
-Po ta nam wszystkim kazałaś tu
przyjechać? By się z nim spotkać ?
-On nie ma za tym nic wspólnego !!!
-Ciekawe !
-
Może niech wam Justin wszystko wyjaśni . Skoro jest taki mądry niech mówi co
nabroił !!!
-Nie
mieszaj ich w to ! To nie ich sprawa !
-Jeszcze
nie ale jak pójdziesz siedzieć to owszem będzie i to w tedy ja będę musiała im
tłumaczyć co nabroiłeś !! A ja nie mam zamiaru !!
-Justin
o czym ona mówi !?
Widać
było że jest zakłopotany. Że nie wiem co ma powiedzieć. Dzieci na szczęście nie było na dole to znaczy że śpią.
-
Zabiłem kogoś !! Cieszycie się !!!?
-Ty
co zrobiłeś ? Jesteś normalny człowieku ?
-To
nie moja wina !! Musiałem !!!
-Lilli
po co się z nim spotkałaś ?
-Nie
musicie wiedzieć wszystkiego !!
-Akurat
że teraz musimy !
-Spotkałam
się z nim w sprawie tego debila , a nie dla przyjemności !!
-Nie
jestem debilem od tego zacznijmy !
-Chyba
lepiej skończymy !! Ja idę stąd ,nie
wytrzymam tu ani chwili dłużej !
Wzięłam małego który płakał , raczej ryczał ,oraz gitarę , zeszytem i, telefon i poszłam z nim na
górę. Małego dałam do łóżeczka. Poszłam sprawdzić czy śpi ta dwójka. Gdy otworzyłam po cichu drzwi do ich pokoju
spali jak susły. Wyszłam po cichu i poszłam do sypialni ,weszłam do łazienki
nalałam do wanny wody . Poszłam po małego rozebrałam go i weszłam z nim do
łazienki. Ja również się rozebrałam . Przy wannie położyłam suche
ręczniki. Włączyłam jeszcze muzykę.
Weszłam do wanny z małym i zaczęłam go myć. Miał przy tym dużo zabawy bo ciągnął mnie za włosy a to bolało.
-Ej
mały to boli , nie wolno .
Gdy mały był umyty i leżał na mojej klatce
piersiowej próbowałam się jakoś umyć. I szczerze mówiąc wychodziło mi to. Nagle poczułam czyjeś ręce jak mi związuje włosy a później na szyi.
Wiedziałam że czegoś nie zrobiłam . Nie zamknęłam drzwi od łazienki. Wiem że był to Jus. Bo nikt inny nie wszedł
by mi do łazienki.
-Mogę
dołączyć do was ?
-My
tak i tak już wychodzimy .- Wstałam wzięłam suchy duży ręcznik i owinęłam
siebie i małego i drugi wzięłam w rękę.
Wyszłam z łazienki. Małego położyłam na łóżku , ja się owinęłam
ręcznikiem i małego tym drugim. Wytarłam
go dokładnie ubrałam czystą i suchą
pieluszkę i
Ten rozdział jest na niedziele ale postanowiłam go dodać teraz .Nie wiem jak na wakacjach będą się pojawaić rozdziały ponieważ nie będzie mnie w polsce i nie wiem czy będę miała internet w Holandii !! Ale postaram się go tam zdobyć i rozdziały dodawać w niedzielę !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz