POV Lilli
-Nie zmieścił się w drzwiach .
-Okej dalej nie pytam .
-Powiesz mi czemu wracamy tak szybko ?
- Możemy o tym nie rozmawiać ?
-Jasne ale powiesz mi później.
-Okej.
Gdy wszystko
było poskładane i poukładane poszłam na
górę spakować swoją walizkę. Otworzyłam szafę
i wyciągłam walizkę i zaczęłam wrzucać wszystkie ciuchy jakie tam
były. Gdy spakowałam walizkę poszłam do
łazienki po kosmetyczkę i takie
duperele. Wszystko wadziłam do
walizy i zapięłam ją na ostatni guzik a
raczej zamek. Wszystkie torby
zanieśliśmy do samochodu ,posprawdzaliśmy
czy nic nie zostało , zamknęłam dom i klucze oddałam właścicielowi.
- Resztę pieniędzy prześlę na konto .
-Nie trzeba .
-Ależ nalegam. Nie mógł bym spać po nocach .
-Niech pan je przeznaczy na jakiś cel.
-No dobrze . Wsiadajmy bo się spóźnicie państwo na samolot.
-Dobrze.
Wsiadłam razem z
właścicielem do samochodu i on ruszył w kierunku lotniska. Podczas drogi dużo
rozmawiałam z właścicielem . Dowiedziałam się że jego córka jest poważnie
chora. Ma białaczkę . W tym czasie jest ciężko
dziecku a w szczególności rodzicom dziecka. Siedzą przy nim cały czas. Martwią się czy wyzdrowieje
czy też nie. Gdy dojechaliśmy na miejsce
wyciągłam dzieci z samochodu a
chłopaki walizki nas wszystkich. Selena
pomogła mi z dziećmi bo sama to ja bym
nie dała se rady. Pożegnałam się z właścicielem i poszliśmy w kierunku
odprawy do Los Angeles. Gdy przeszliśmy
wszyscy odprawę wsiedliśmy do samolotu i
czekaliśmy aż wystartuje.
-Pharrell to tylko przyjaciel z dawnych lat nikt więcej !!!-
jak przyjechaliśmy to pojechaliśmy do
domu rozpakowałam się mniej więcej ,
odświeżyłam się i przyjechałam do Pharrella. Kłócimy się tak już chyba z 2
godziny albo i nie lepiej.
-Ale w telewizji tak i tak będą mówić że zdradzasz Jusa !!!
-Gówno mnie to obchodzi że będą gadać , tak samo że Selena pojechała z nami też
gadają o tym !?
-To że gadają to wiem ale nie jest o niej głośno tylko o
tobie i tym chłopaku!! –on spuścił głowę w dół
i dumał .
-Gdyby nie Jeden debil i jego problem nie wyjechała bym
tam !!! Pojechaliśmy tam ze względów bezpieczeństwa !!! –ten podniósł głowę do
góry i popatrzał na mnie zdziwiony. Ja
wstałam i podeszłam do okna.
-O czym ty mówisz ? – Stałam tak chwilkę patrząc w okno po chwili odwróciłam się i spojrzałam w jego
oczy.
-To przez Jusa tam pojechałam. To on ma problemy . Zapewne słyszałeś w
telewizji że znaleziono ciało dziewczyny ?
-No tak słyszałem i co on ma z tym wspólnego ?!
-No właśnie że
dużo to on ją zabił ,zakopał w
tym jebanym lesie i na dodatek zostawił pełno śladów. Nie wiem ko tam był
jeszcze. I czekam tylko aż policja
wpadnie do nas do domu i zakują go w kajdanki i pójdzie siedzieć na nie wiadomo ile.
-Nie wiedziałem . Przykro mi.
-Nikt o tym nie wiem jeszcze. Ja mam dość rozumiesz ? Ja nie
daję rady. A co będzie jak on pójdzie siedzieć ? Ja nie dam se sama rady z
3-ojką dzieci. Na do datek praca i gang.
Ja nie dam rady. –Pharrell podszedł do
mnie chwycił mój podbródek i spojrzał mi w oczy.
-Ja wiem że dasz radę . Ty zawsze byłaś silna . Dasz se rade
ze wszystkim .A na dodatek dzieciaki za niedługo idą do szkoły czy tam przedszkola. Miłosza będziesz mogła zabierać ze sobą gdzie
tylko będziesz chciała. A jak będą jakieś koncerty które będą trwały ponad pół
roku czy nawet te kilka tygodni weźmiesz je ze sobą nawet jak będą chodzić do
szkoły . Będą się uczyć w trasie.
Zobaczysz damy se rade.
-Dzięki.
-Nie ma sprawy.
-A teraz mi mów co to był za chłopak ten cały Nathan .
-To był mój pierwszy chłopak ,z nim miałam swój pierwszy
raz, to z nim zaszłam w ciąże pierwszy raz i to z nim poroniłam pierwszy
raz. To za nim tęsknie od zawsze gdy
tylko wyjechał bo nie dawał rady z tym
wszystkim w Polsce .
-Czyli wielka pierwsza miłość ?
-Gdybym nie była z Jusem uwierz mi że bym już była z nim
dawno .
-Wierzę ci.
- To kiedy wchodzę do studia ?
-Jak na razie macie wole ty i Jus gadałem ze Scoterem i dał wam wolne do
wyjaśnienia tej całej sprawy.
-Jesteś szybki.
-Jak żółw.
-Czyli powolny .
-Jak tam sobie chcesz mała.
-Okej. Ja będę już lecieć
jestem wykończona tym wszystkim .
-Nie dziwię się masa fanów twoich i Justina … Katastrofa.
-No i to jaka.
-Powiedz mi tylko czy coś tam się stało że jesteś taka jakaś dziwna i smutna , wyglądasz jakbyś chciała płakać ale nie
możesz.
-To nie jest odpowiedni moment na ten temat.
-Lilli proszę cię
powiedz mi !!!
-Przepraszam ale nie mogę !. Muszę już iść jestem zmęczona
tym wszystkim .Cześć.
-Pa.
Wzięłam swoją
torebkę i kurtkę
i wyszłam . Zjechałam windą w dół i wyszłam przed budynek wytwórni . Szłam powoli do samochodu który
znajdywał się po drugiej stronie ulicy.
Otworzyłam samochód wsiadłam i pojechałam proso do domu bo na nic nie mam humoru.
Włączyłam se radio i ruszyłam w stronę
domu. Jechałam tak chyba z 10 minut aż
pojawiła się policja i kazali mi zjechać na pobocze. Ta zawsze jest pełno
policji i kontroli ale czemu akurat ja ? Zjechałam na pobocze i wyłączyłam
silnik . Na szczęście mam pasy zapięte.
Z torebki na siedzeniu pasażera zaczęłam szukać dokumentów. Gdy je
znalazłam akurat przyszedł policjant i kazał otworzyć szybę . Musiałam odpalić samochód by otworzyć szybę .
Odpaliłam i natychmiast otworzyłam szybę
i zaraz zgasiłam samochód.
-Witam panią . Antoni Kłik się kłania z policji poproszę
dokumenty i dowód rejestracyjny wozu.
-Proszę . –podałam mu papiery wziął je ode mnie i poszedł do wozu. Siedziałam tam chyba z 20
minut a mnie szlak trafiał bo mi się śpieszy.
Po jakimś czasie wysiadł i podszedł do mnie.
-Pani Lilli Bieber tak ?
-No tak . Coś się stało ?
-Owszem . Dziś kończy się
przegląd w samochodzie , ubezpieczenie tak samo.
-Wiem i właśnie jadę to załatwić. Dopiero dziś wróciliśmy z
małych wakacji a wcześniej nie było
czasu.
-No dobrze tym razem pani podaruję i daję upomnienie ustne .
Proszę jechać to załatwić teraz. Ale ostrożnie.
-Dobrze dziękuje bardzo . Życzę miłego dnia.
-Dziękuje i nawzajem.
Policjant oddał mi dokumenty i odszedł. Już myślałam że da
mi mandat czy coś. Schowałam dokumenty ,odpaliłam auto ,zamknęłam szybę i
ruszyłam nie do domu tylko za głupimi papierami.
W domu byłam 3
godziny później. Co mi się nie podobało za bardzo . Byłam wykończona. I zmasakrowana. Gdy wjeżdżałam na podjazd to zderzyłam się z
samochodem który jechał z nad przeciwka. Zaraz wyszłam szybko z samochodu i ta
druga osoba tak samo. Był to
rozpuszczony dzieciak naszych sąsiadów co niedawno zdał prawo jazdy tylko nie
wiem jakim cudem skoro on nie umie się trzymać jednego pasa. Zagotował się we mnie do nie wiem ilu stopni.
-Widzi pani co pani zrobiła ? ! Nie umie pani jeździć czy
jak !!!-nie wytrzymałam .
-To ty jeździsz jak
debil !! W ogóle kto ci dał prawo jazdy !!! –Nagle wyszli jego rodzice. Super.
Pomyślałam.
-Co tu się dzieje !! Matko boska synu nic ci nie jest ? Co
pani narobiła ?! Kto pani dał prawo jazdy !!!
-To pani syn wjechał we mnie bo zjechał na mój pas. Ja
wjeżdżałam na podjazd a tu Bach pani syn przywalił we mnie.
-Niech pani nie świruje !! Dzwonię na policję .
-Proszę bardzo miałam zrobić to samo. A tak w ogóle to przed bramą mam kamery które
wszystko zapewne zarejestrowały więc
będzie jasno.-3,2,1 i zaczął gadać.
- Mamo nie dzwoń na policję !!!
-Synu co ty gadasz przecież ona mogła cię zabić !!-Z domu
wyszedł Jus i był chyba wkurzony i zdziwiony . Podszedł do mnie i spytał co
jest grane.
-Przepraszam bardzo ale co tu się dzieję? Skarbie wszystko w
porządku ?
- No nie dzwoń na
policje bo sąsiedzi mają problem. Ich syn wjechał we mnie jak wjeżdżałam na
podjazd .
-Okje już dzwonię. –odszedł i zadzwonił. Rozmawiał
chwilkę i zaraz się rozłączył i podszedł
do nas.
-Zaraz będą.
Witam kochani po długiej przerwie !! Niestety nie mogłam dodawać rozdziałów bo popsuł się laptop oraz tablet !!! Najgorsze co może się zdarzyć ! Ale powracam do was z czterema nowmi rozdziałami które bd jeszcze dziś .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz