POV Lilli
Obudziłam się rano
i spojrzałam na zegarek była …. 10:30 . No jeśli to jest rano to ja
jestem św. Elżbieta. Wstałam powoli podeszłam do szafy wyjęłam (sweterek do
tego czarna bokserka ,bieliznę czystą i)
( rajstopy razem z za kolanówkami) . Wszystko wzięłam do
łazienki rozebrałam się umyłam
wysuszyłam ubrałam pierw bieliznę i później rajstopy bo to zajmie znacznie dużo
czasu. Pierw założyłam na lewą nogę później na prawą. Gotowa założyłam ten
usztywniacz na nogę co trochę mi zajęło.
Później założyłam bokserkę
rękę owinęłam bandażem i na sam koniec sweter co zasłania mi tyłek.
Gotowa rozczesałam włosy , nałożyłam tylko podkład i puder odrobina pomadki ,
cieni i tuszu do rzęs i jestem gotowa.
Wyszłam z łazienki założyłam kapcie i
zeszłam na dół. W nocy nawet nie
słyszałam jak płakał mały bo wzięłam tabletki na sen i zasnęłam niczym
niemowlę. Gdy zeszłam na dół powoli od razu poszłam do kuchni coś zjeść bo od wczoraj obiadu nic nie
jadłam. Zrobiłam se herbatę z cytryną i
z lodówki wyjęłam szynkę i zrobiłam se
kanapki. Gdy zagotowała mi się woda wzięłam wszystko i poszłam do salonu. Gdy postawiłam wszytko na stole zadzwonił mój telefon który leżał na
stole w salonie. Nawet nie chcę wiedzieć
jak on się tu dostał . Odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-Hallo ?
-Lilli ? Matko boska dzięki że żyjesz .
-Żyję tato żyję . Trochę
obolała ale żyję.
-Dzięki bogu że nic ci nie jest. Jak się czujesz ?
-Nawet dobrze . Ale mogło być lepiej.
-Ważne że żyjesz. Ja kończę nie będę cię już męczyć kocham
cię skarbie pamiętaj o tym. Pa
-Też cię kocham pa pa. Trzymaj się .
Rozłączyłam się
telefon położyłam na stoliku i włączyła telewizję.
„Wczoraj doszło do wypadku samochodowego. Jest nam to bardzo znana piosenkarka Lilli
Bieber . Gdy wjeżdżała na podjazd swojej posesji jej sąsiad uderzył w nią. Później została
oskarżana przez sąsiadów o to że chciała zabić ich syna . Została wezwana
policja w tej sprawie i pojawiło się
również nagranie na którym widać jasno iż to sąsiad pani Bieber w nią walną.
Grozi mu za to do 5 lat więzienia. Z
tego co nam wiadomo Panna Lilli była wczoraj w szpitalu zabrała ją karetka pod
domu ponieważ zasłabła. Kila godzin po tym była widziana z mężem jak wychodzili
ze szpitala . Noga była w usztywniaczu ,szyja w kołnierzu a ręka owinięta
bandażem. Miejmy nadzieję że to nic poważnego i życzymy zdrowia pani Bieber.”
Nie wiedziałam iż jest już tak głośno. Gdy zjadałam wszystkie kanapki i wypiłam
herbatę zaniosłam to do zlewu i wróciłam do salonu. Zastanawiam się tylko gdzie jest reszta. W
domu taka cisza że można usłyszeć przelatującą muchę . Nagle zauważyłam
karteczkę która jest na stoliku.
Kochanie
Wszyscy pojechaliśmy na miasto na małe zakupy. Nie chciałem ciebie
budzić bo byłaś bardzo zmęczona i spałaś
jak małe dziecko co wyglądało bardzo
słodko. Wrócimy zapewne na obiad albo wieczorem.
Justin
Świetnie. Jestem sama w domu. I co by tu porobić. Nagle usłyszałam dzwonek
do drzwi. Kto to może być! Zapewne
sąsiad i jego żonka. Wstałam i poszłam
otworzyć. Gdy otworzyłam nie mogłam
uwierzyć własnym oczom kogo tu widzę. Myślałam że mam omamy ale nie. Byli
to Brad, Alan, Chaz, Christian ,Mateusz, Rayan i Krystian. Gdy ich
zobaczyłam zaczęłam płakać . Wpuściłam
ich do środka i zaczęłam przytulać każdego z nich.
-Co wy tu robicie ?
-No ja to co przyjechaliśmy wczoraj ale nie chcieliśmy wam
przeszkadzać bo wy też wróciliście wczoraj .
A jeszcze ten wypadek. Ja ty się w ogóle czujesz ?- spytał się Alan.
-Dobrze lepiej niż wczoraj.
Napijecie się czegoś.
-Jasne ale ty siadaj a ja se poradzę.
-Okej .
Alan z Bradem
poszli do kuchni zrobić coś do picia a ja i reszta do salonu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym
konkretnym. Po 3 godzinach rozmowy chłopaki zaczęli patrzeć na siebie ,nie
podobało mi się to bo to zazwyczaj oznacza niespodziankę.
-Nie podoba mi się wasze spojrzenie . Co wy kombinujecie ?
-My już wykombinowaliśmy . Zaraz przyjdę .-Chaz wstał
i wyszedł z domu. Ja spojrzałam na chłopaków a oni nie pisnęli ani słówkiem. Po
jakiś 10 minutach wrócił Chaz z …. Małym
szczeniaczkiem On se żartuje?
-Chyba zwariowaliście !
-Nie , ani trochę. To był pomysł nasz wszystkich tutaj.
Stwierdziliśmy że nie przyjdziemy z pustymi rękami. –Chaz podał mi tego małego
słodziaka a ja się od razu do niego wtuliłam.
-Już je się podoba- powiedział Alan.
-Zamknij się . To jest On czy Ona ?
-On. I musisz wybrać imię.
-Najgorsze .Nazwiemy cię ….SŁODZIAK.
-Czemu takie ?
-Bo dostałam go od słodziaków.
-Dobra jak dla mnie może być.
-Tobie zawsze wszystko pasuje Brad.
-No pewnie.
-Ej chłopaki ale ja nie mam dla niego kompletnie nic.
Moglibyście pojechać i coś mu kupić ?
-Jasne .
Wstałam i poszłam po portfel wyciągłam z niego pieniądze
,kluczyki do mojego drugiego samochodu
i wróciłam do chłopaków.
-Kupcie jakąś karmę ,zabawki, legowisko , szampon, miski i
nie wiem co tam jeszcze potrzebne.
-Jasne.
-Macie kluczyki do mojego drugiego samochodu.
-Okej będziemy jak naj szybciej.
-Okej.
Wyszli z domu odjechali. Ja wróciłam do chłopaków i
zaczęliśmy rozmawiać na temat świąt.
-To gdzie spędzacie święta ?
-Wszyscy tutaj. Nikt nie wraca do polski.
-Ale jak to ?
-Tak to. Nie mamy do czego i kogo .Rodzice powiedzieli że
jak wyjedziemy to możemy już nie wracać.
-Jak chcecie możecie przyjść do nas na święta. Im więcej tym
lepiej.
-Jasne czemu nie ,dzięki.
-To co oglądamy film jakiś ?
-A jaki polecasz ?
-Niezgodna !
-Okej .
Włączyliśmy laptopa i podłączyliśmy go pod telewizor . W
Internecie szukaliśmy filmu i gdy go znaleźliśmy od razu włączyliśmy .
POV Justin
Gdy byłem na mieście kupić parę rzeczy do domu zauważyłem auto mojej żony. Jestem ciekaw
gdzie ona się znowu wybiera w takim stanie.
Zapłaciłem za rzeczy i poszedłem
z nimi do samochodu gdzie czekały na mnie dzieci które spały ze zmęczenia , Max
i Dawid. Zapakowałem zakupy do samochodu i ruszyłem dalej do kolejnego sklepu.
-Justin co się dzieję ?
-Przed chwilą widziałem auto Lilli .
-Jesteś tego pewien ? Przecież ona w takim stanie nie ruszy
się nigdzie samochodem .
-Jestem tego pewien na
1000 % !!!! Ona mnie okłamuje na każdym kroku rozumiesz to ??
-Jak przyjedziemy do domu to wszystko wyjaśnicie sobie a teraz
dawaj to tego sklepu jeszcze bo jestem już wykończony .
-Nie tylko ty ale i również dzieci . Zasnęły .
-Tak , słodki widok.
- Będzie mi go brakować
.- w tym momencie z moich oczu poleciała łza a chłopaki popatrzeli się na mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz