Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 11 września 2016

71. ….. nie mogłam uwierzyć 40 stopni !! …..

TYDZIEŃ PÓŹNIJE

POV Lilli
Właśnie wychodziłam z magazynu. Rozmawiałam bynajmniej chciałam z nim porozmawiać o tym ale on nic nie chciał mi powiedzieć. Jak się go o to zapytałam on zaczął się śmiać jak głupi i mało co się nie udławił z tego śmiania. Otworzyłam samochód wsiadłam i odjechałam. Jechałam w stronę domu bo dzieci zostały pod opieką teściowej i mojego męża. Nagle zadzwonił mój telefon wyciągłam go i odebrałam. Był to Zyga .
-Gdzie ty jesteś do cholery kobieto ?
-Ja ? Jadę do domu ,nie będę marnować czasu dla ciebie i twojego śmiechu bo to jest dziecinne. Cześć.-i się rozłączyłam. Telefon rzuciłam na siedzenie pasażera i jechałam dalej. Była już późna godzina więc dzieci powinny spać ale coś mi się zdaje że nawet nie są wykąpane. Gdy byłam pod domem otworzyłam bramę pilotem i wjechałam i zaraz zamknęłam ją za sobą. Podjechałam bliżej domu wysiadłam i zamknęłam go. Był chłodny wieczór . Weszłam do domu  i tam hałas , dzieci oglądają bajki zbyt głośno, Miłoszek płacze , w tej chwili zagotował się we mnie.  Gdy weszłam głębiej Justin spał smacznie na kanapie . On se robi jaja ze mnie ? Maluchy do tego jadły kakao łyżkami z pojemnika i koło siebie jeszcze miały czekoladę . Tego to było już za dużo. Wzięłam wazon który stał na komodzie w salonie i mocno rzuciłam nim o ziemię . Justin natychmiast się ocknął i zobaczył mnie i był nie zadowolony ze szybkiego przyjazdu mojego . Posłałam mu złowrogie spojrzenie i poszłam wzięłam małego i poszłam z nim na górę. Słyszałam że dzieci jeszcze bardziej płaczą ale to on powinien se porazić z tym . Była 23:00 dzieci nawet nie były wykąpane i nie dostały kolacji. Lecz co ja mówię zjadły kakao. Wykąpałam małego założyłam mu czystą i suchą pieluszkę  i ubrałam body na krótki rękaw. Czarne  z samochodzikiem na środku.  Nakarmiłam go i położyłam spać. Na dole zrobiło się trochę cicho ale zapewne moja łamaga dalej nie umie zając się dziećmi. Ja mu nie pomogę bo jeszcze by dostał po mordzie za to wszystko a tego to bym nie chciała. Z garderoby wyjęłam czyste szare leginsy i bokserkę tego samego koloru i czystą bieliznę koronkową i weszłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz by  mi nikt nie wszedł. Rozebrałam się  wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Wyszczotkowałam zęby i rozczesałam włosy które były strasznie poplątane i związałam je w warkocza. Zmyłam jeszcze makijaż i twarz przemyłam delikatnym mydłem  i później je spłukałam  i wyszłam z łazienki. W sypialni nie było nikogo więc wyjęłam z szafki papierosa i odpaliłam go i wyszłam na balkon.
-Zamarzniesz właź do środka .-gdy usłyszałam jego głos wystraszyłam się . Odwróciłam się w jego stronę i gdy mnie zobaczył z papierosem rozszerzył oczy do granic możliwości. Wiem złamałam zakaz i obietnice ale nie mogłam dłużej . Nie wytrzymała bym . To jest dla mnie uspokojenie.
-Nigdzie nie idę ! I daj mi święty spokój !-był zdziwiony moim zachowaniem. Nawet odszedł w tył dwa kroki. Jeszcze tego był mi mało by mój własny mąż się mnie bał.
-Skarbie  proszę cię ? Jest zimno . Będziesz chora .
-Boisz się mnie ?! –spojrzał na mnie zdziwiony i jakby nie wiedział o czym mówię.-Odszedłeś w tył kilka kroków … ty się nie boisz tak ?
-Nie rób se żartów skarbie ! Kocham cię !
-Ale boisz się że zarobisz w ryj za to co zastałam tu jak przyjechałam ….i  wesz co … msz racje bój się ! Bo to robi się dla mnie chore mi nudne już .Jak dzieci przyjdą mi w nocy i będą mówić że boli ich brzuszek to ty wstajesz nie ja ! Dobrze wiesz  że im nie wolno tylko z umiarem . Leczyłam je pół roku bo miały jakąś bakterię w organizmie. –ten bez słowa odwrócił się wszedł do garderoby po jakieś dresy i bokserki i wszedł do łazienki. Ja  z szafki obok łóżka wyjęłam paczkę fajek  i zapalniczkę i wyszłam na balkon. Odpaliłam jednego skręta .Z pokoju wzięłam se  2 koce  i jeden  dałam na kafelki i drugim się opatuliłam. Gdy skończyłam palić tego wzięłam następnego.
-Przestań … rzuć to cholerstwo .-Był to Justin. Myślałam że na dziś se da już spokój ale widocznie chce dostać po mordzie.
-Bo co ?-gdy skończyłam niedopałek rzuciłam do słoiczka i wstałam . Stałam z nim twarzą w twarz
-To cię niszczy. Jesteś bardziej uzależniona niż ja. –zrobiłam krok w przód.
-Bywa. Na coś trzeba umrzeć .
-Ale nie przez to ! Daj mi to natychmiast !-próbował wyrwać mi paczkę z ręki ale ja mu na to nie pozwoliłam.
-Nawet nie próbuj mi ich zabierać bo tak i tak se kupię następną paczkę.
-Nie kupisz . Już ja się  o to postaram. No .. oddawaj mi tą paczkę najlepiej po dobroci bo nie chcę siłą.
-Ale ja ci po dobroci nie oddam.
-Nie dałaś mi wyboru.-podszedł do mnie jeszcze bliżej i gdy chciał wyciągnąć mi paczkę z kieszeni złapałam go za rękę i wykręciłam do tyłu. Słyszałam że syknął co musi boleć.
-I co teraz powiesz ?!
-Co powiem tak ?! O tuż to !-Próbował mi się wyrwać ale nie mógł. Widać było że ma dość. Gdy w końcu mi się wyrwał obrócił się do mnie twarzą a ja go walnęłam w nos. Słyszałam głos łamanych się kości czyli jest złamany i trzeba go nastawiać. Super. Jeszcze pogotowie mi potrzebne.  Gdy odszedł ode mnie na kilka kroków z jego nos pociekła krew. Weszłam do sypialni wzięłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciele od serduszka. Odebrał po 2 sygnale.
-Hallo ?!
-Hej przyjedziesz ? Mam mały problem
-Co znowu ?
-Nie będę mówić to nie rozmowa na telefon.
-Okej zaraz będę .Ale śpię u ciebie !
-Okej ale weź apteczkę tą największą . Trzeba będzie nastawiać nos.
-Okej zaraz będę . I coś ty znowu zrobiła co ?!
-Przekonasz się  czekam.-gdy się rozłączyłam weszłam do łazienki wzięłam  ręcznik zamoczyłam go w lodowatej wodzie i zaniosłam Jusowi . Wziął go ode mnie  i przyłożył do nosa który krwawił. Ja wyjęłam kolejnego papierosa i wyszłam na balkon. Ręce mi się trzęsły. Gdy skończyłam go spalać usłyszałam sygnał SMS-a  odblokowałam ekran i była wiadomość że jest już pod domem. Niedopałek wyrzuciłam i zeszłam na dół. Otworzyłam bramę pilotem on wjechał i od razu ją zamknęłam. Otworzyłam drzwi  wpuściłam go i zamknęłam je z powrotem i się z nim przywitałam .
-Coś ty zrobiła co ?
-Złamałam mężowi nos coś jeszcze ?!-spojrzał na mnie zdziwiony i szedł  ze mną na górę.  Weszliśmy do sypialni  gdzie Justin oglądał jakiś film. Był to Eden .Gdy nas zobaczył  a raczej Dominica wystraszył się.
-Nic ci nie zrobi  no jedynie nastawi nos .
-W snach  !!
-Czyli chcesz jechać na pogotowie ? A tam zaraz media i w ogóle ! Po cholerę to jeszcze komplikujesz?!
-To po cholerę mi przywaliłaś ?!
-Dobrze wiesz za co to było !! I należało ci się już to dawno ! –Dominic podszedł do niego obejrzał jego nos dokładnie  widać było że nie jest zadowolony z tego co zrobiłam ale co ja na to poradzę ? Chciał to dostał . Nosiło mnie odkąd wróciłam od Zygi  a to że padło na męża mojego to już  nie moja wina ale w sumie zasłużył se na to.
- Nie wygląda to za ciekawie .Jest złamany . Muszę dać ci szynę i go nastawić .-jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości niż zawsze.
-Będzie boleć ?
-Na pewno nie łaskotać  !! Zachowujesz się jak  baba !
-Pierwszy raz mam złamany nos . I to na do datek przez własną żonę kurwa !!
-Jak chcesz mogę poprawić ! To już nie będzie co składać !-ten popatrzał się na mnie  jakbym gadała bajki.
-Ona mówi serio stary. Nie radził bym . A teraz leż grzecznie bo muszę go nastawić –Wykonał jeden ruch i był ponownie słychać głos kości . Justin darł się w niebo głosy .Ktoś pomyśli że skórujemy go tu na żywca. Dał mu opatrunek szynę i przykleił mu duży plaster i obwiązał go bandażem by mu nie spadł w nocy. Pomogłam mu to wszystko posprzątać i pokazałam mu pokój  w którym śpi. Gdy wróciłam do sypialni chciałam wziąć swoje rzeczy i iść gdzie indziej spać ale jak Justin zobaczył mnie że zbieram rzeczy  swoje i chcę z nimi wyjść to zatrzymał mnie.
-Lilli …gdzie ty idziesz ?!
-Idę spać do innego pokoju. Przecież nie chcesz bym cię pobiła w nocy nie ?-otworzyłam drzwi i chciałam wyjść.
-Daj spokój zasłużyłem sobie  na to ! Wracaj mi tu natychmiast.
-Po co mam wrócić ? Justin ja dzień w dzień jestem w niepewność  ,boję się o ciebie że jak się nie obudzę to ciebie tu już nie będzie ! Staram się  zrozum to staram się  byś tam nie trafił ale to nic nie da bo tak i tak znaleźli ślady . Przyjdą tu prędzej czy później , a ja w tedy będę wiedział że tak szybko ciebie nie zobaczę.-on podszedł do mnie i mnie przytulił . Ja to co miałam w rękach wyleciało z nich pod chwilą słabości .
-Kocham cię i nigdzie cię nie puszczę .Przepraszam za to co było jak wróciłaś i później i to za rano. Chodźmy do łóżka. Naszego łóżka  .
-Okej. I przepraszam za ten nos. Ale nie mogłam już wytrzymać .
-Nie dziwię ci się ,sam bym nie wytrzymał.-wzięłam swoje rzeczy zaniosłam je na łóżko i się położyliśmy zgasiliśmy wszystkie światła i poszliśmy spać ja się wtuliłam w jego tors i zasnęłam.

Obudziło mnie czyjeś wołanie i płacz . Gdy wstałam otworzyłam oczy zapaliłam lampkę nocną zobaczyłam Belle i Tomka. Wiedziałam. Zaczęłam  budzić Justina bo to jego wina.
-Justin .. wstawaj … kochanie –on coś burknął pod nosem i nie wstawał. Powiedziałam mu na ucho coś i ten zerwał się szybko.
-Co się stało ?!
-Boli nas brzuszek i jest nam nie dobrze …. I wymiotowaliśmy w pokoju .-spojrzałam na Justina i jemu się to nie podobało.
-Mówiłam. Wstajesz .
-Ty zawsze masz rację.-w tym momencie usłyszałam płacz małego . Wstałam szybko i pobiegłam do pokoju małego . Płakał. A raczej krzyczał. Wzięłam go na ręce ,położyłam na przewijaku i przebrałam. Ale on nadal płakał. Poszłam z nim do sypialni i go nakarmiłam. Gdy zjadł  i mu się odbiło znowu zaczął płakać i krzyczeć. Teraz to mi się nie podobało. Zaczęłam z nim chodzi po pokoju, kołysać, tulić  i nic. Nadal jedno i to samo.
-Co się dziej ?
-Justin nie wiem .Przewinęłam go, nakarmiłam  noszę na rękach i nic dalej to co słyszysz. Nalej do wanienki ciepłej wody.
-Okej.-poszedł do łazienki i tyle go widziałam.
-Mały co ci jest ? Ej powiedz mamusi ?!-on zaczął jeszcze bardziej płakać. W tym momencie ja rozpłakałam się razem z nim.  Nagle do pokoju wpadł Dominic i  gdy zobaczył mnie z małym na rękach i to że on płaczę i jak też był w szoku.
-Lilli co się dzieje ?
-A żebym to ja wiedziała .Nie wiem . Od godziny albo i więcej nie mogę go uspokoić Ciągle płaczę.
-Chodź z nim do mnie może ma gorączkę –Gdy poszłam z nim i zmierzyliśmy mu temperaturę nie mogliśmy uwierzyć   40 stopni !!Natychmiast zerwałam się i zaczęłam rozbierać małego .Nagle do pokoju wpadł Justin.
-Kąpiel gotowa.
-Wylej tamtą wodę  i nalej  zimnej wody. Mały ma gorączkę-ten wybiegł i mało co się nie zabił wzięłam małego na ręce i poszłam z nim do nas do sypialni Dominic przyszedł za mną i wziął ciuszki małego. Gdy kąpiel była gotowa po raz drugi do wanienki dałam ręcznik i na ten ręcznik małego . Widać  było po nim że mu lepiej bo nie był tak rozpalony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz