Gdy następnego dnia okazało się że mały nadal ma gorączkę ale niższą więc poszliśmy do lekarza. Mały ma jakieś zakażenie. Dał nam jakieś antybiotyki ,syropki i do domu. Za dwa tygodnie święta a mały się nam rozchorował , nie tak planowałam spędzić te święta i przygotowania do nich. Ale cóż i tak bywa. Gdy przyjechałam do domu wyjęłam małego z fotelika i weszłam z nim do domu. Rozebrałam go i zaniosłam do łóżeczka. Uśpiłam małego i wyszłam po cichu z pokoju.
-O już jesteś ?! I jak mały ?
-No nie za dobrze. Ma jakieś zakażenie dostał antybiotyki , syropki i do domu.
-No to nie za ciekawie.
-No nie. … Dominic.. posiedział byś chwilę z dziećmi ? Muszę skoczyć na zakupy a nie wiem o której wróci Justin i reszta.
-Jasne nie ma sprawy leć. A tak w ogóle to zaraz przyjedzie Alan więc nie będę sam.
-Okej jeszcze raz dzięki. Ej ..a nie wiesz gdzie wybył mój brat ? Szukam go od rana przedwczoraj nie wróciła na noc.
-A no tak bo ty nic nie wiesz. Zyga go gdzieś wysłał i wraca dzisiaj-myślałam że się przesłyszałam. Zyga+ mój brat= duże kłopoty .
-Że co proszę ?! Czemu ja się dowiaduję o tym dopiero teraz co ?
-Max kazał ci nic nie mówić . Sory ale …on wie już za dużo i musieliśmy coś zrobić.
-Kurwa !!! Za biję smarkacza. Mówiłam mu żeby siedział cicho, gęba na kłódkę , z dala od kłopotów !! Ale nie on zawsze ma rację i musi się w nie wpakować !!
-Uspokój się. Nic to nie da. On i tak już w tym siedział. Kiedy tylko spytał się o ciebie … Fallen.
- Dobra … ja idę wrócę niebawem , cześć.-wzięłam swoją torebkę i wyszłam na podwórko. Weszłam do samochodu i ruszyłam w stronę sklepu na świąteczne zakupy.
POV Justin
-Scooter daj już spokój !! Są święta za niedługo nie będziemy nic nagrywać !-Młody zrozum mnie …. To jest ostatnia piosenka jaka nam została do nagrania. Nagramy ją dziś i masz spokój przez święta. Będziesz z rodziną dziećmi, żoną, przyjaciółmi .Przecież nie będę ciebie wyciągał w święta do studia . Ja też chcę pobyć z rodziną w domu przez te święta.
-Wkurzasz mnie już !! Ale niech ci będzie bo tak i tak by moja żona dzwoniła do ciebie z prośbą o przełożenie tego po świętach. Ale im szybciej tym lepiej. Aha i macie zaproszenie do nas na wigilię .
-A nie mówiłem . I dzięki za zaproszenie. A teraz wpakowuj swój gwiazdorski tyłeczek do tamtego pokoiku i nagrywamy.
POV Lilli
Gdy wróciłam już z zakupów do domu w salonie siedział Dominic, Alan i mój brat Max. Tego ostatniego myślałam że zabiję na miejscu. Wszyscy się obejrzeli za siebie i spotkali się z moimi oczami. Żadno z nich się nie odezwało. Dzieci siedziały i się bawiły koło nich. A już myślałam że o nich zapomnieli. Zaniosłam część zakupów do kuchni i wróciłam się po następne 4 siatki ale i ostatnie.
-Zostań ja pójdę po nie.- był to Alan.
-Dzięki .
Ja zaczęłam rozpakowywać te torby i gdy skończyłam przyniesiono mi następne. Re również rozpakowałam. Gdy skończyłam zabierałam się za robienie obiadu.
-Obiad zrobiony, masz z głowy.
-Dzięki.
-Lilli … możemy pogadać ?-był to mój brat.
-Nie mamy o czym.
-Owszem mamy ! Wiem że wiesz to co ja wiem ale co …wolałabyś bym był martwy czy jak ?-te jego szyfry ! Denerwują mnie.
-Wiedziałeś że była inna możliwość ale ty nie !! Zawsze wszystko wiesz najlepiej ! Zawsze jak masz kłopoty to musisz pakować się w to bagno ?! Zrozum że to nie tędy idzie ta cholerna droga ! Jest ich wiele a ty musiałeś wybrać akurat tą ?!
-Nie miałem wyboru ! Nie chciałem być martwy ! Ale tobie to chyba było by na rękę bo nie musiała byś się teraz ze mną męczyć nie ?!
-Daj spokój dobrze wiesz że to nie o to chodzi !
-A więc o co do cholery ?!
-Czemu nie powiedziałeś mi od razu tylko dowiaduję się od kogoś ?!
-Nie chciałem cię martwić .
-Przez to jeszcze bardziej się martwiłam.
-Mama !!!-gdy dzieci weszły do kuchni i mnie zobaczyły zaraz do mnie przyleciały .
-Co chcecie ?-powiedziałam spokojnym głosem
-Jeść ! JESTEŚMY GŁODNI .
-Już się robi.- dzieci usiadły w salonie i oglądały bajki a ja zaczęłam podgrzewać obiad. Gdy był odpowiednio ciepły nałożyłam na talerz i podałam dzieciom.
POV Justin
Gdy skończyliśmy nagrywać piosenkę mogłem iść do domu. Pożegnałem się ze wszystkimi i wyszedłem z studio. Po drodze minąłem kilka osób , gdy wydostałem się na zewnątrz odszukałem swój samochód i ruszyłem do domu. Byłem w nim po 30 minutach. Zdziwił mnie widok radiowozu policyjnego lecz co ja gadam wiem że już coś znaleźli na mnie .Musiałem się uspokoić nie pokazywać nerwów. Zaparowałem przed garażem wyszedłem z samochodu i ruszyłem w kierunku domu. Gdy byłem przed drzwiami wszedłem do domu . Ruszyłem do salonu skąd dobiegały odgłosy rozmowy. Gdy wszedłem wszystkie pary oczu były skierowane na mnie.-Dobry wieczór –dobre i to na początek Bieber . Może jednak nie do ciebie.
-Witam Pan Justin Bieber ? –a niby kto inny kurczę ?! Demi Lovato ?
-Tak to ja słucham ?
-Nazywam się Antoni Kłik możemy z panem porozmawiać ?
-Ależ oczywiście a o czym jeśli mogę spytać ?
- Słyszał pan o zabójstwie niejakiej Melanie Ticket ? Prawda ?!
-Owszem słyszałem .
-Znał ją pan ?
-Nie znałem.
-Może mi pan powiedzieć o co chodzi dokładnie ?
-Otóż jest pan podejrzewany o jej zabójstwo .Musimy zabrać pana na komendę tam porozmawiamy dobrze ?
-Oczywiście .-widać było po mojej żnie że się denerwuje .
-Dziękujemy pani za pyszne ciasto i kawę . Musimy się zbierać.
-Oczywiście nie ma za co .
-Zapraszamy pana .Trzeba zapiąć kajdanki czy będzie pan iść dobrowolnie ?
-Pójdę dobrowolnie spokojnie.
-To zapraszamy ,i przepraszamy za najście do widzenia.
-Do widzenia. –pożegnałem się jeszcze z żoną i wyszedłem dobrowolnie. Nie spodziewałem się że tak szybko trafią na moje ślady . Ale tak i tak trochę im to zajęło. Pojechałem z policjantami na komisariat. Gdy byliśmy pod nim wypuścili mnie z samochodu i chcieli mnie zakuć w kajdanki ale się sprzeciwiłem. Przecież nie ucieknę wam ! Co za debile. Zaprowadzili mnie do pokoju przesłuchań . Siedziałem tam z dłuższą chwilę i po około godzinie przyszedł policjant.
-Pan Bieber tutaj ? Nie prawdopodobne . Dobrze może przejdźmy do rzeczy . Znał pan tą kobietę ?-podał mi kilka zdjęć tej dziewczyny co zabiłem.
-Nie znam ,ale widziałem ją kilka razy .-policjant zrobił dziwną minę jakby mi nie wierzył.
-Gdzie pan ją widział ?
-Wszędzie gdzie byłem. Wydawało mi się że jakiś zbieg okoliczności że znajdujemy się w tym samym czasie i o tej samej porze.
-Czyli śledziła ona pana ?
-Można tak to ująć.
-Czy to należy do pana ?-podał mi kolczyk. Który należał do mnie. To się nie wywinę tak szybko.
-Tak należy on do mnie.
-Został znaleziony przy ciele ofiary. Czy pan ją zabił ?!
-Mogę panu coś pokazać ? To ma związek z tą sprawą.
-Oczywiście –wyjąłem z kieszeni telefon poszukałem wiadomości z groźbami i w ogóle .Pokazałem je policjantowi . Przeczytał je wszystkie . Pokazałem mu również zdjęcia tego kogoś kto i to zlecił.
-Okej ,czyli mam zrozumieć że został pan zastraszony ,że zabiją pańską rodzinę. I jeśli dowiemy się o tym zabiją pana rodzinę i również pana. Więc mam rozumieć że kazali panu zabić ta dziewczynę ?
-Tak. Nie chciałem. Mówiłem im że nie nadaję się do tego i by znaleźli kogoś innego. Ale oni nie. Powiedzieli że nadaję się do tego idealnie .
-Rozumiem. Czyli przyznaje się pan do zabójstwa tej dziewczyny ?
-Tak. Przyznaję się .-w tym momencie przypomniało mi się że nagrałem kiedyś ich rozmowę . I wspomnieli coś o kolejnym zabójstwie.
-Dobrze. Ma pan coś jeszcze do powiedzenia ?
-Tak. Mam jeszcze nagrane na którym słychać że chcą jeszcze kogoś zabić .
-Mógł by pan puścić je ?
-Oczywiście.
Hej kochani zbliżamy się do końca opowiadania . Ale spokojnie będzie druga część jeśli chcecie więc piszcie w komentarzach tak czy nie ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz