Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 października 2016

73. Justin … ona nie chce rozwodu .Nawet o tym nie myślała .Kocha cb i wie że to dla dobra rodziny. Trafił ci się skarb , a takie skarby jak moja córka trzeba chronić. Pomożemy ci.

POV Lilli
Gdy zabrali Justina wiedziałam że w końcu się to stanie. Ale czemu dwa tygodnie przed świętami ? Nie będzie fajnie jeśli Justin będzie siedział w tym czasie. Chodziłam zdenerwowana po mieszkaniu w te i we wte. Muszę mu znaleźć dobrego adwokata. Ale kogo ? Wiem mój tato ! On na pewno zna kogoś i nam go poleci. Pobiegłam do salonu po komórkę i wybrałam numer taty odebrał po 3 sygnale.
-Cześ córuś !
-Hej tato … mamy małe kłopoty i potrzebujemy bardzo dobrego … prawnika. Znasz może kogoś ?
-Max znowu coś nawywijał ?
-Nie tym razem ..Justin. Policja zgarnęła go  jakieś 2 godziny temu na posterunek .
-A powiesz mi o co chodzi ? Co dokładniej zrobił ?
-Słyszałeś o zabójstwie dziewczyny w Los Angeles ? Melanie Ticket czy jakoś tak ?
-No tak słyszałem ! Ale  ty chyba nie myślisz że …. ?
-Tato ja to wiem  bo dostawaliśmy pogróżki . Ostatnio powiedział mi o tym i przyznał się. Teraz dobrowolnie oddał się policji nawet go nie zakuli w kajdanki jak wyprowadzali z domu .
-Matko boska co ten chłopak nawyrabiał ! Kochanie zaraz będę u was . Porozmawiamy okej ?
-Dobrze. Czekam .-i się rozłączył. Odłożyłam Telefon na stolik i usiadłam na kanapie. Muszę zadzwonić do Scootera . Powiedzieć mu o wszystkim. Wzięłam telefon i wybrałam jego numer. Pierwszy sygnał ,  drugi , trzeci , czwarty , Połączenie zakończone. Połączyłam jeszcze raz o odebrał po 2 sygnale.
-Mam nadzieję że to coś  ważnego bo jeśli nie to ….
-Justina zabrała policja. –powiedziałam od razu bez owijania w bawełnę.
-Że co ? Dobra zaraz będę u was cześć.
-Hej. –zastanawiałam się czy nie zadzwonić do Pattie. Ale stwierdziłam że na razie nie będę jej martwić tym.
-Dzieci śpią ? Jak się czujesz ?
-Ni jak .
-Będzie dobrze.
-Nie będzie. Dobrze wiesz o tym. Wiedzieliśmy wszyscy że  przyjdą po niego.
-Masz rację wiedzieliśmy ,ale nie spodziewaliśmy się że to będzie tak szybko.
-Masz rację. Ja pójdę się umyć okej ? Zaraz ma być mój ojciec i Scooter  jak co .
-Jasne idź .-Poszłam na górę do sypialni  z garderoby wyjęłam bordowe leginsy, skarpetki czarne w kropki białe i do tego bokserkę czarną oraz czystą bieliznę. Weszłam do łazienki rozebrałam się wzięłam szybki zimny prysznic . Później dokładnie się wysuszyłam i ubrałam wcześniej przygotowane ciuchy. Włosy rozczesałam  i związałam w warkocza. Gotowa wyszłam z łazienki i zeszłam na dół bo słyszałam rozmowy. Był tu już mój tato i Scooter . Gdy mnie zobaczyli zerwali się jak poparzeni czekając na jakieś wieści.  Choć sama niewiele wiedziałam .
-Ej zwolnijcie !! Ja sama wiem tyle co i wy ! Była policja zabrała go na przesłuchanie. Mogą go wypuścić dziś albo po 24 godzinach. Nie mogą go trzymać dłużej.
-Chyba że się przyzna to w tedy mogą.
-Wiem .
-Jakie są szanse że wyjdzie z tego bez szwanku ?-spytał Scooter mojego tatę.
-Żadne. Ale spróbuję się czegokolwiek dowiedzieć i pomóc mu jak tylko umiem .
-Dobrze .Dziękuję panu .
-Jaki pan proszę mi mówić William .
-Scooter .Miło mi pana wreszcie poznać. Dużo o panu słyszałem od Lilli .
-Mam nadzieję że same dobre rzeczy .
-Oczywiście że tak.
-To ja może zrobię kawę.

                                                                         Rano
Gdy się obudziłam nie byłam w swojej sypialni tylko…. Na kanapie w salonie . Co ja tu robię ? Pierwsze co pomyślałam. Ale wróciły wspomnienia z wczoraj. Podniosłam się i szukałam telefonu by sprawdzić która  godzina.  Była 11:30 ! Zerwałam się na nogi i pobiegłam do sypialni . Z garderoby wyciągnęłam czystą bieliznę i ubrania  wzięłam je i poszłam z nimi do łazienki. Wzięłam szybki prysznic  ubrałam się w ubrania które naszykowałam sobie pomalowałam się szybko i uczesałam i byłam gotowa. Gdy wyszłam z łazienki na łóżku leżał słodziak. Podeszłam do łóżka położyłam się na nim i wtuliłam się do słodziaka. Leżałam nie wiem ile ale usłyszałam że ktoś się krząta po kuchni na dole. Słodziak chyba też to słyszał bo się podniósł. Wstałam i zeszłam na dół. W kuchni zastałam Piotrka  z dziećmi.
-Hej może ci pomóc ? –i w tej chwili z rąk mu wyleciała paczka z ciastkami na podłogę. Ja zaczęłam się śmiać z niego jak debil.
-Przestań się śmiać no .
-Dobra. Gdzie byłeś i gdzie reszta domowników ?!-spojrzał na mnie i już wiedziałam gdzie był.
-Byliśmy u Justina. Zatrzymują go .Nawet nas do niego nie wpuścili . Ale wszystko w porządku .Twój ojciec był tam dziś i powiedział nam jak on się czuję i w ogóle.
-Dzięki. A gdzie reszta ?
-Poszli na małe zakupy co kolwiek to u nich znaczy.
-Okej. –spojrzałam na dzieci  które bawiły się zabawkami . Zdziwiłam się bo brakowało mi Miłoszka . Gdzie on jest ?
-Gdzie jest Miłoszek ?
-W salonie śpi .-zerwałam się  i poszłam do salonu. Mały leżał narożniku  nawet nie pał już ,oglądał ściany i sufit oraz zajadał się swoimi paluszkami u rączki. Wzięłam go na ręce i poszłam z nim do kuchni. Gdy weszłam Piotrek mało co nie zadławił się płatkami które jadł .
-Wszystko okej ?
-Teraz już tak. Czemu go obudziłaś co ?
-Nie obudziłam tylko on sam się obudził. A teraz muszę nakarmić szkraba więc mam nadzieję że to nie będzie ci przeszkadzać ?
-Ależ skąd. Miło będzie popatrzeć.
-Prędzej mały cię zabije niż odda jedzenie. –zaczęliśmy się śmiać.


                                                                                 POV Justin
Gdy tak siedziałem w celi zaczynałem się nudzić. Wczoraj przewertowali mnie tak że powiedziałem im wszystko. Ponoć mają mnie wypuścić dziś wieczorem. Usłyszałem że ktoś się zbliża  zapewne nie do mnie ,ale byłem zaskoczony gdy strażnik otwierał moją celę.  Za nim stał mężczyzna. Był bardzo przystojny  długie brązowe włosy , kozia bródka i niebieskie oczy. Miał na sobie piękny czarny garnitur. Był to ojciec mojej żony.  Poznałem po rysach twarzy moja żona ma takie same.
-Witam William Canals.-wstałem otrzepałem ubrania i się przywitałem.
-Justin Bieber miło mi .
-Mi również. –strażnik patrzał się na nas  i po chwili odszedł. William obejrzał się za siebie czy nie ma nikogo i zaczął mówić.
-Zapewne mnie poznajesz chłopczę  prawda ?
-Tak, ciężko pana zapomnieć.
-To dobrze. Powiedz mi coś ty narozrabiał co ? Wiesz jak Lilli to przeżyła ?
- Ona o tym wiedziała już wcześniej więc nie będzie tak źle.
-Ale mogło być gorzej nie wiesz o tym ?
-Wiem. Dowiedział się pan może czegoś ?
-Owszem. Jesteś zatrzymany do wyjaśnienia sprawy . Ale to że się przyznałeś i nie robiłeś problemów i podałeś nazwiska innych osób daje ci ulgę nie będziesz siedział tyle.
-Dziękuję panu. Mógł by pan coś przekazać mojej żonie ?
-Oczywiście.-wstałem i z pod poduszki wyjąłem list skierowany do niej.
-Proszę.  I niech pan jej powie że bardzo ją i dzieci kocham i chciałem jak najlepiej dla naszej rodziny.  I jeśli bd chciała rozwodu dam jej .
-Justin … ona nie chce rozwodu .Nawet o tym nie myślała .Kocha cb i wie że to dla dobra rodziny. Trafił ci się skarb  , a takie skarby jak moja córka trzeba chronić. Pomożemy ci .

-Dziękuje. Ale … zapewne na święta nie wypuszczą mnie prawda ?
-Przykro mi ale nie. Ale spróbuję coś z tym zrobić. Nawet jakbyś miał być pod dozorem policji w domu.
-Jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma sprawy . Rodzinie trzeba pomagać prawda ? Ty się zająłeś moją córką jak ja się  z nią pokłóciłem teraz ja się nią zajmę .

72. Witam Pan Justin Bieber ? –a niby kto inny kurczę ?! Demi Lovato ?

Secret Love Song

Gdy następnego dnia okazało się że mały nadal ma gorączkę ale niższą więc  poszliśmy do lekarza. Mały ma jakieś zakażenie. Dał nam jakieś antybiotyki ,syropki i do domu.  Za dwa tygodnie święta a mały się nam rozchorował , nie tak planowałam spędzić te święta i przygotowania do nich. Ale cóż i tak bywa. Gdy przyjechałam do domu wyjęłam małego z fotelika i weszłam z nim do domu. Rozebrałam go i zaniosłam do łóżeczka. Uśpiłam małego i wyszłam po cichu z pokoju.
-O już  jesteś ?! I jak mały ?
-No nie za dobrze. Ma jakieś zakażenie dostał antybiotyki , syropki i do domu.
-No to nie za ciekawie.
-No nie. … Dominic.. posiedział byś chwilę z dziećmi ? Muszę skoczyć  na zakupy a nie wiem o której wróci Justin i reszta.
-Jasne nie ma sprawy leć. A tak w ogóle to zaraz przyjedzie Alan więc nie będę sam.
-Okej jeszcze raz dzięki.  Ej ..a nie wiesz gdzie wybył mój brat ? Szukam go od rana przedwczoraj nie wróciła na noc.
-A no tak bo ty nic nie wiesz. Zyga go gdzieś wysłał i wraca dzisiaj-myślałam że się przesłyszałam. Zyga+ mój brat= duże kłopoty .
-Że co proszę ?! Czemu ja się dowiaduję o tym dopiero teraz co ?
-Max kazał ci nic nie mówić . Sory ale …on wie już za dużo i musieliśmy coś zrobić.
-Kurwa !!!  Za biję smarkacza. Mówiłam mu żeby siedział cicho, gęba na kłódkę , z dala od kłopotów !! Ale nie on zawsze ma rację i musi się w nie wpakować !!
-Uspokój się. Nic to nie da. On i tak już w tym siedział. Kiedy tylko spytał się o ciebie … Fallen.
- Dobra … ja idę wrócę niebawem , cześć.-wzięłam swoją torebkę i wyszłam na  podwórko. Weszłam do samochodu i ruszyłam w stronę sklepu na świąteczne zakupy.
POV Justin
-Scooter daj już spokój !! Są święta za niedługo  nie będziemy nic nagrywać !
-Młody zrozum mnie …. To jest ostatnia piosenka jaka nam została do nagrania. Nagramy ją dziś i masz spokój przez święta. Będziesz z rodziną dziećmi, żoną, przyjaciółmi .Przecież nie będę ciebie wyciągał w święta do studia . Ja też chcę pobyć z rodziną w domu przez te święta.
-Wkurzasz mnie już  !! Ale niech ci będzie bo tak i tak by moja żona dzwoniła do ciebie z prośbą o przełożenie tego po świętach. Ale im szybciej tym lepiej. Aha i macie zaproszenie do nas na wigilię .
-A nie mówiłem . I dzięki za zaproszenie. A teraz wpakowuj swój gwiazdorski tyłeczek do tamtego pokoiku i nagrywamy.

                                                                          POV Lilli
Gdy wróciłam już z zakupów do domu w salonie siedział Dominic, Alan i mój brat Max. Tego ostatniego myślałam że zabiję na miejscu. Wszyscy się obejrzeli za siebie i spotkali się z moimi oczami.  Żadno z nich się nie odezwało. Dzieci siedziały i się bawiły koło nich. A już myślałam że o nich zapomnieli.  Zaniosłam część zakupów do kuchni i wróciłam się po następne 4 siatki ale i ostatnie.
-Zostań ja pójdę po nie.- był to Alan.
-Dzięki .
  Ja zaczęłam rozpakowywać  te torby i gdy skończyłam przyniesiono mi następne. Re również rozpakowałam.  Gdy skończyłam zabierałam się za robienie  obiadu.
 -Obiad zrobiony, masz z głowy.
-Dzięki.
-Lilli … możemy pogadać ?-był to mój brat.
-Nie mamy o czym.
-Owszem mamy ! Wiem że wiesz  to co ja wiem  ale co …wolałabyś bym był martwy czy jak ?-te jego szyfry ! Denerwują  mnie.
-Wiedziałeś że była inna możliwość ale ty nie !! Zawsze wszystko wiesz najlepiej !  Zawsze jak masz kłopoty  to musisz pakować się w to bagno ?! Zrozum że to nie tędy idzie ta cholerna droga ! Jest ich wiele a ty musiałeś wybrać  akurat tą ?!
-Nie miałem wyboru ! Nie chciałem być martwy ! Ale tobie to chyba było by na rękę bo nie musiała byś  się teraz ze mną męczyć nie ?!
-Daj spokój dobrze wiesz że to nie o to chodzi !
-A więc o co do cholery ?!
-Czemu nie powiedziałeś mi od razu tylko dowiaduję się od kogoś ?!
-Nie chciałem cię martwić .
-Przez to jeszcze bardziej się martwiłam.
-Mama !!!-gdy dzieci weszły do kuchni i mnie zobaczyły zaraz do mnie przyleciały .
-Co chcecie ?-powiedziałam spokojnym głosem
-Jeść ! JESTEŚMY GŁODNI .
-Już się robi.- dzieci usiadły w salonie i oglądały bajki a ja zaczęłam podgrzewać obiad. Gdy był odpowiednio ciepły nałożyłam na talerz i podałam dzieciom.
POV Justin
Gdy skończyliśmy nagrywać piosenkę mogłem iść do domu. Pożegnałem się ze wszystkimi i wyszedłem z  studio. Po drodze minąłem kilka osób  , gdy wydostałem się na zewnątrz odszukałem swój samochód i ruszyłem do domu. Byłem w nim po 30 minutach. Zdziwił  mnie widok radiowozu policyjnego lecz co ja gadam wiem że już coś znaleźli na mnie .Musiałem się uspokoić nie pokazywać nerwów. Zaparowałem przed garażem wyszedłem z samochodu  i ruszyłem w kierunku domu. Gdy byłem przed drzwiami wszedłem do domu . Ruszyłem do salonu skąd dobiegały odgłosy rozmowy. Gdy wszedłem wszystkie pary oczu były skierowane na mnie.
-Dobry wieczór –dobre i to na początek Bieber . Może jednak nie do ciebie.
-Witam Pan Justin Bieber ? –a niby kto inny  kurczę ?! Demi Lovato ?
-Tak to ja słucham ?
-Nazywam się  Antoni Kłik  możemy z panem porozmawiać ?
-Ależ oczywiście a o czym jeśli mogę spytać ?
- Słyszał pan o zabójstwie niejakiej Melanie Ticket ? Prawda ?!
-Owszem słyszałem .
-Znał ją pan ?
-Nie znałem.
-Może mi pan  powiedzieć o co chodzi dokładnie ?
-Otóż jest pan podejrzewany o jej zabójstwo .Musimy zabrać pana na komendę tam porozmawiamy dobrze ?
-Oczywiście .-widać było po mojej żnie że się denerwuje .
-Dziękujemy pani za pyszne ciasto i kawę . Musimy się zbierać.
-Oczywiście nie ma za co .
-Zapraszamy pana .Trzeba zapiąć kajdanki  czy będzie pan iść dobrowolnie ?
-Pójdę dobrowolnie spokojnie.
-To zapraszamy ,i przepraszamy za najście do widzenia.
-Do widzenia. –pożegnałem się jeszcze z żoną i wyszedłem dobrowolnie.  Nie spodziewałem się że tak szybko trafią na  moje ślady . Ale tak i tak trochę im to zajęło. Pojechałem z policjantami na komisariat. Gdy byliśmy pod nim  wypuścili mnie z samochodu i chcieli mnie zakuć w kajdanki ale się sprzeciwiłem. Przecież nie ucieknę wam ! Co za debile. Zaprowadzili mnie do pokoju przesłuchań . Siedziałem tam z dłuższą chwilę i  po około godzinie przyszedł policjant.
-Pan Bieber tutaj ? Nie prawdopodobne . Dobrze może przejdźmy do rzeczy .  Znał pan tą kobietę ?-podał mi kilka zdjęć tej dziewczyny co zabiłem.
-Nie znam ,ale widziałem ją kilka razy .-policjant zrobił dziwną minę jakby mi nie wierzył.
-Gdzie pan ją widział ?
-Wszędzie gdzie byłem. Wydawało mi się że jakiś zbieg okoliczności że znajdujemy się w tym samym czasie  i o tej samej porze.
-Czyli śledziła ona pana ?
-Można tak to ująć.
-Czy to należy do pana ?-podał mi kolczyk. Który należał do mnie. To się nie wywinę tak szybko.
-Tak należy on do mnie.
-Został znaleziony przy ciele ofiary.  Czy pan ją zabił ?!
-Mogę panu coś pokazać ? To ma związek z tą sprawą.
-Oczywiście –wyjąłem z kieszeni telefon  poszukałem wiadomości z groźbami i w ogóle .Pokazałem je policjantowi . Przeczytał je wszystkie . Pokazałem mu również zdjęcia tego kogoś kto i to zlecił.
-Okej ,czyli mam zrozumieć  że został pan zastraszony ,że zabiją pańską rodzinę. I jeśli dowiemy się o tym zabiją pana rodzinę i również pana. Więc mam rozumieć  że kazali panu zabić ta dziewczynę ?
-Tak. Nie chciałem. Mówiłem im że nie nadaję się do tego i  by znaleźli kogoś innego. Ale oni nie. Powiedzieli że nadaję się do tego idealnie .
-Rozumiem. Czyli przyznaje się pan do zabójstwa tej dziewczyny ?
-Tak. Przyznaję się .-w tym momencie przypomniało mi się że nagrałem kiedyś ich rozmowę . I wspomnieli coś o kolejnym zabójstwie.
-Dobrze. Ma pan coś jeszcze do powiedzenia ?
-Tak.  Mam jeszcze nagrane na którym słychać że chcą jeszcze kogoś zabić .
-Mógł by pan puścić je ?
-Oczywiście.


Hej kochani zbliżamy się do końca opowiadania . Ale spokojnie będzie druga część jeśli chcecie więc piszcie w komentarzach tak czy nie ?!

niedziela, 11 września 2016

71. ….. nie mogłam uwierzyć 40 stopni !! …..

TYDZIEŃ PÓŹNIJE

POV Lilli
Właśnie wychodziłam z magazynu. Rozmawiałam bynajmniej chciałam z nim porozmawiać o tym ale on nic nie chciał mi powiedzieć. Jak się go o to zapytałam on zaczął się śmiać jak głupi i mało co się nie udławił z tego śmiania. Otworzyłam samochód wsiadłam i odjechałam. Jechałam w stronę domu bo dzieci zostały pod opieką teściowej i mojego męża. Nagle zadzwonił mój telefon wyciągłam go i odebrałam. Był to Zyga .
-Gdzie ty jesteś do cholery kobieto ?
-Ja ? Jadę do domu ,nie będę marnować czasu dla ciebie i twojego śmiechu bo to jest dziecinne. Cześć.-i się rozłączyłam. Telefon rzuciłam na siedzenie pasażera i jechałam dalej. Była już późna godzina więc dzieci powinny spać ale coś mi się zdaje że nawet nie są wykąpane. Gdy byłam pod domem otworzyłam bramę pilotem i wjechałam i zaraz zamknęłam ją za sobą. Podjechałam bliżej domu wysiadłam i zamknęłam go. Był chłodny wieczór . Weszłam do domu  i tam hałas , dzieci oglądają bajki zbyt głośno, Miłoszek płacze , w tej chwili zagotował się we mnie.  Gdy weszłam głębiej Justin spał smacznie na kanapie . On se robi jaja ze mnie ? Maluchy do tego jadły kakao łyżkami z pojemnika i koło siebie jeszcze miały czekoladę . Tego to było już za dużo. Wzięłam wazon który stał na komodzie w salonie i mocno rzuciłam nim o ziemię . Justin natychmiast się ocknął i zobaczył mnie i był nie zadowolony ze szybkiego przyjazdu mojego . Posłałam mu złowrogie spojrzenie i poszłam wzięłam małego i poszłam z nim na górę. Słyszałam że dzieci jeszcze bardziej płaczą ale to on powinien se porazić z tym . Była 23:00 dzieci nawet nie były wykąpane i nie dostały kolacji. Lecz co ja mówię zjadły kakao. Wykąpałam małego założyłam mu czystą i suchą pieluszkę  i ubrałam body na krótki rękaw. Czarne  z samochodzikiem na środku.  Nakarmiłam go i położyłam spać. Na dole zrobiło się trochę cicho ale zapewne moja łamaga dalej nie umie zając się dziećmi. Ja mu nie pomogę bo jeszcze by dostał po mordzie za to wszystko a tego to bym nie chciała. Z garderoby wyjęłam czyste szare leginsy i bokserkę tego samego koloru i czystą bieliznę koronkową i weszłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz by  mi nikt nie wszedł. Rozebrałam się  wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Wyszczotkowałam zęby i rozczesałam włosy które były strasznie poplątane i związałam je w warkocza. Zmyłam jeszcze makijaż i twarz przemyłam delikatnym mydłem  i później je spłukałam  i wyszłam z łazienki. W sypialni nie było nikogo więc wyjęłam z szafki papierosa i odpaliłam go i wyszłam na balkon.
-Zamarzniesz właź do środka .-gdy usłyszałam jego głos wystraszyłam się . Odwróciłam się w jego stronę i gdy mnie zobaczył z papierosem rozszerzył oczy do granic możliwości. Wiem złamałam zakaz i obietnice ale nie mogłam dłużej . Nie wytrzymała bym . To jest dla mnie uspokojenie.
-Nigdzie nie idę ! I daj mi święty spokój !-był zdziwiony moim zachowaniem. Nawet odszedł w tył dwa kroki. Jeszcze tego był mi mało by mój własny mąż się mnie bał.
-Skarbie  proszę cię ? Jest zimno . Będziesz chora .
-Boisz się mnie ?! –spojrzał na mnie zdziwiony i jakby nie wiedział o czym mówię.-Odszedłeś w tył kilka kroków … ty się nie boisz tak ?
-Nie rób se żartów skarbie ! Kocham cię !
-Ale boisz się że zarobisz w ryj za to co zastałam tu jak przyjechałam ….i  wesz co … msz racje bój się ! Bo to robi się dla mnie chore mi nudne już .Jak dzieci przyjdą mi w nocy i będą mówić że boli ich brzuszek to ty wstajesz nie ja ! Dobrze wiesz  że im nie wolno tylko z umiarem . Leczyłam je pół roku bo miały jakąś bakterię w organizmie. –ten bez słowa odwrócił się wszedł do garderoby po jakieś dresy i bokserki i wszedł do łazienki. Ja  z szafki obok łóżka wyjęłam paczkę fajek  i zapalniczkę i wyszłam na balkon. Odpaliłam jednego skręta .Z pokoju wzięłam se  2 koce  i jeden  dałam na kafelki i drugim się opatuliłam. Gdy skończyłam palić tego wzięłam następnego.
-Przestań … rzuć to cholerstwo .-Był to Justin. Myślałam że na dziś se da już spokój ale widocznie chce dostać po mordzie.
-Bo co ?-gdy skończyłam niedopałek rzuciłam do słoiczka i wstałam . Stałam z nim twarzą w twarz
-To cię niszczy. Jesteś bardziej uzależniona niż ja. –zrobiłam krok w przód.
-Bywa. Na coś trzeba umrzeć .
-Ale nie przez to ! Daj mi to natychmiast !-próbował wyrwać mi paczkę z ręki ale ja mu na to nie pozwoliłam.
-Nawet nie próbuj mi ich zabierać bo tak i tak se kupię następną paczkę.
-Nie kupisz . Już ja się  o to postaram. No .. oddawaj mi tą paczkę najlepiej po dobroci bo nie chcę siłą.
-Ale ja ci po dobroci nie oddam.
-Nie dałaś mi wyboru.-podszedł do mnie jeszcze bliżej i gdy chciał wyciągnąć mi paczkę z kieszeni złapałam go za rękę i wykręciłam do tyłu. Słyszałam że syknął co musi boleć.
-I co teraz powiesz ?!
-Co powiem tak ?! O tuż to !-Próbował mi się wyrwać ale nie mógł. Widać było że ma dość. Gdy w końcu mi się wyrwał obrócił się do mnie twarzą a ja go walnęłam w nos. Słyszałam głos łamanych się kości czyli jest złamany i trzeba go nastawiać. Super. Jeszcze pogotowie mi potrzebne.  Gdy odszedł ode mnie na kilka kroków z jego nos pociekła krew. Weszłam do sypialni wzięłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciele od serduszka. Odebrał po 2 sygnale.
-Hallo ?!
-Hej przyjedziesz ? Mam mały problem
-Co znowu ?
-Nie będę mówić to nie rozmowa na telefon.
-Okej zaraz będę .Ale śpię u ciebie !
-Okej ale weź apteczkę tą największą . Trzeba będzie nastawiać nos.
-Okej zaraz będę . I coś ty znowu zrobiła co ?!
-Przekonasz się  czekam.-gdy się rozłączyłam weszłam do łazienki wzięłam  ręcznik zamoczyłam go w lodowatej wodzie i zaniosłam Jusowi . Wziął go ode mnie  i przyłożył do nosa który krwawił. Ja wyjęłam kolejnego papierosa i wyszłam na balkon. Ręce mi się trzęsły. Gdy skończyłam go spalać usłyszałam sygnał SMS-a  odblokowałam ekran i była wiadomość że jest już pod domem. Niedopałek wyrzuciłam i zeszłam na dół. Otworzyłam bramę pilotem on wjechał i od razu ją zamknęłam. Otworzyłam drzwi  wpuściłam go i zamknęłam je z powrotem i się z nim przywitałam .
-Coś ty zrobiła co ?
-Złamałam mężowi nos coś jeszcze ?!-spojrzał na mnie zdziwiony i szedł  ze mną na górę.  Weszliśmy do sypialni  gdzie Justin oglądał jakiś film. Był to Eden .Gdy nas zobaczył  a raczej Dominica wystraszył się.
-Nic ci nie zrobi  no jedynie nastawi nos .
-W snach  !!
-Czyli chcesz jechać na pogotowie ? A tam zaraz media i w ogóle ! Po cholerę to jeszcze komplikujesz?!
-To po cholerę mi przywaliłaś ?!
-Dobrze wiesz za co to było !! I należało ci się już to dawno ! –Dominic podszedł do niego obejrzał jego nos dokładnie  widać było że nie jest zadowolony z tego co zrobiłam ale co ja na to poradzę ? Chciał to dostał . Nosiło mnie odkąd wróciłam od Zygi  a to że padło na męża mojego to już  nie moja wina ale w sumie zasłużył se na to.
- Nie wygląda to za ciekawie .Jest złamany . Muszę dać ci szynę i go nastawić .-jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości niż zawsze.
-Będzie boleć ?
-Na pewno nie łaskotać  !! Zachowujesz się jak  baba !
-Pierwszy raz mam złamany nos . I to na do datek przez własną żonę kurwa !!
-Jak chcesz mogę poprawić ! To już nie będzie co składać !-ten popatrzał się na mnie  jakbym gadała bajki.
-Ona mówi serio stary. Nie radził bym . A teraz leż grzecznie bo muszę go nastawić –Wykonał jeden ruch i był ponownie słychać głos kości . Justin darł się w niebo głosy .Ktoś pomyśli że skórujemy go tu na żywca. Dał mu opatrunek szynę i przykleił mu duży plaster i obwiązał go bandażem by mu nie spadł w nocy. Pomogłam mu to wszystko posprzątać i pokazałam mu pokój  w którym śpi. Gdy wróciłam do sypialni chciałam wziąć swoje rzeczy i iść gdzie indziej spać ale jak Justin zobaczył mnie że zbieram rzeczy  swoje i chcę z nimi wyjść to zatrzymał mnie.
-Lilli …gdzie ty idziesz ?!
-Idę spać do innego pokoju. Przecież nie chcesz bym cię pobiła w nocy nie ?-otworzyłam drzwi i chciałam wyjść.
-Daj spokój zasłużyłem sobie  na to ! Wracaj mi tu natychmiast.
-Po co mam wrócić ? Justin ja dzień w dzień jestem w niepewność  ,boję się o ciebie że jak się nie obudzę to ciebie tu już nie będzie ! Staram się  zrozum to staram się  byś tam nie trafił ale to nic nie da bo tak i tak znaleźli ślady . Przyjdą tu prędzej czy później , a ja w tedy będę wiedział że tak szybko ciebie nie zobaczę.-on podszedł do mnie i mnie przytulił . Ja to co miałam w rękach wyleciało z nich pod chwilą słabości .
-Kocham cię i nigdzie cię nie puszczę .Przepraszam za to co było jak wróciłaś i później i to za rano. Chodźmy do łóżka. Naszego łóżka  .
-Okej. I przepraszam za ten nos. Ale nie mogłam już wytrzymać .
-Nie dziwię ci się ,sam bym nie wytrzymał.-wzięłam swoje rzeczy zaniosłam je na łóżko i się położyliśmy zgasiliśmy wszystkie światła i poszliśmy spać ja się wtuliłam w jego tors i zasnęłam.

Obudziło mnie czyjeś wołanie i płacz . Gdy wstałam otworzyłam oczy zapaliłam lampkę nocną zobaczyłam Belle i Tomka. Wiedziałam. Zaczęłam  budzić Justina bo to jego wina.
-Justin .. wstawaj … kochanie –on coś burknął pod nosem i nie wstawał. Powiedziałam mu na ucho coś i ten zerwał się szybko.
-Co się stało ?!
-Boli nas brzuszek i jest nam nie dobrze …. I wymiotowaliśmy w pokoju .-spojrzałam na Justina i jemu się to nie podobało.
-Mówiłam. Wstajesz .
-Ty zawsze masz rację.-w tym momencie usłyszałam płacz małego . Wstałam szybko i pobiegłam do pokoju małego . Płakał. A raczej krzyczał. Wzięłam go na ręce ,położyłam na przewijaku i przebrałam. Ale on nadal płakał. Poszłam z nim do sypialni i go nakarmiłam. Gdy zjadł  i mu się odbiło znowu zaczął płakać i krzyczeć. Teraz to mi się nie podobało. Zaczęłam z nim chodzi po pokoju, kołysać, tulić  i nic. Nadal jedno i to samo.
-Co się dziej ?
-Justin nie wiem .Przewinęłam go, nakarmiłam  noszę na rękach i nic dalej to co słyszysz. Nalej do wanienki ciepłej wody.
-Okej.-poszedł do łazienki i tyle go widziałam.
-Mały co ci jest ? Ej powiedz mamusi ?!-on zaczął jeszcze bardziej płakać. W tym momencie ja rozpłakałam się razem z nim.  Nagle do pokoju wpadł Dominic i  gdy zobaczył mnie z małym na rękach i to że on płaczę i jak też był w szoku.
-Lilli co się dzieje ?
-A żebym to ja wiedziała .Nie wiem . Od godziny albo i więcej nie mogę go uspokoić Ciągle płaczę.
-Chodź z nim do mnie może ma gorączkę –Gdy poszłam z nim i zmierzyliśmy mu temperaturę nie mogliśmy uwierzyć   40 stopni !!Natychmiast zerwałam się i zaczęłam rozbierać małego .Nagle do pokoju wpadł Justin.
-Kąpiel gotowa.
-Wylej tamtą wodę  i nalej  zimnej wody. Mały ma gorączkę-ten wybiegł i mało co się nie zabił wzięłam małego na ręce i poszłam z nim do nas do sypialni Dominic przyszedł za mną i wziął ciuszki małego. Gdy kąpiel była gotowa po raz drugi do wanienki dałam ręcznik i na ten ręcznik małego . Widać  było po nim że mu lepiej bo nie był tak rozpalony.

70. Zawsze pierw rozmawiał a jak nie podziałało dochodziło do rękoczynów a na sam koniec do śmierci.



Gdy obudziłam się rano na łóżku chodził Miłoszek. Pierwsze pytanie co on tu robi ?! Podniosłam się na rękach i usiadłam . Mały mi się przyglądała ja jemu. Miał takie słodkie oczka jak jego tatuś. Wzięłam i go nakarmiłam i zeszłam  z nim na dół. Było pusto . W całym domu.  Poszłam do kuchni i była tam kartka .
     Skarbie
         Wszystkich wywiało z domu nawet dzieciaki ale został Miłoszek. Mam nadzieję że nie jesteś zła na mnie . W lodówce są naleśniki. Wrócimy wieczorem.
                                                                                                                 Justin i reszta :*

Zaśmiałam się i małego dałam do wózka i poszłam do kuchni ( razem z wózkiem oczywiście ) wyjęłam z lodówki naleśniki i do szklanki nalałam se soku z pomarańczy.  Konsumowałam śniadanie i popiłam je sokiem. Później umyłam naczynia po sobie i poszłam się ubrać razem z małym. Założyłam mu  body z długim rękawem i rajtuzy . Tak i tak nigdzie nie wychodzimy bynajmniej nie mam tego  w planie.  Ja założyłam spódniczkę  czarną skurzaną  przed kolano , czarne rajstopki z za kolanówkami do tego białą bokserkę i koszulę dżinsową  a buty na koturnie czarne i z tyłu mają ćwieki. Pomalowałam się delikatnie i  byłam gotowa.  Mały się bawił na podłodze a ja sprzątałam w szafie małego bo nic nie można znaleźć. Wszystkie ciuszki małego wyrzuciłam na podłogę i odrzuciłam te co były naprawdę małe odstawiłam  na bok  a te co były dobre albo za duże dałam do szafki ale na oddzielne półki.  Gdy skończyłam mały zasnął na podłodze.  Przykryłam go kocem  i  poszłam na dół.  ( Mały w pokoju ma pusty basen i on się w nim znajduje  tam są również zabawki ). Postanowiłam zrobić obiad .
POV Chaz Sommers
-Chłopaki nudzi mi się co robimy ?!-spytałem Rayana i Christiana . Oni spojrzeli na mnie i pokiwali głową.
-Nie wiem  ale strasznie mi się nudzi co proponujecie ?
-Ja tam bym poszedł odwiedzić nasz kochaną Lilli dawno nie byliśmy u nich .
-To jest już coś .
-To idziemy się ogarnąć i idziemy do nich .
POV Lilli
Gdy zrobiłam obiad poszłam zobaczyć co roi mały. Weszłam po cichu a ten bawił się  . Wzięłam go na ręce i przebrałam i zeszłam na dół. Po drodze usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć i zastałam tam Chaza, Rayana i Christiana. Przywitałam się z nimi i zaprosiłam ich do salonu.
-To co chłopcy może chcecie obiad co ?! Zrobiłam za dużo a jestem sama w domu .
-Pewnie dawaj małego i możesz szykować.
-Proszę bardzo.-podałam im Miłoszka i poszłam do kuchni. Pierogi dałam do miski i zaniosłam do jadalni poukładałam również talerze i sztućce  sok i szklanki i zawołałam ich na obiad.
-Chłopcy chodźcie na obiad !!
-Już idziemy mamo !!
Zaczęłam się śmiać z tego że powiedzieli do mnie mamo.  Gdy weszli oczy wyleciały im z orbity .
-Pierogi !!! Kocham pierogi kocham kocham kocham !!!
-Z czym one są !?
-Ze szpinakiem smacznego .
-Ej a ja myślałem że ruskie ?!Nigdy takich nie jadłem nie zatruję się tym ? Będę zdrowszy ? Mądrzejszy?  Silniejszy ?  Jakie są tego skutki uboczne ?!
- Ogarnij się nic ci po nich nie będzie no może trochę zmądrzejesz i przybierzesz na masie oraz przy pakujesz.
-No ja zabieram się za jedzenie . –zaśmiałam się pod nosem  i zaczęłam wcinać moje pierożki. Wyszły super. Gdy wszyscy zjedliśmy chłopcy zanieśli talerze do kuchni i wstawili je do zmywarki .Później zasiedliśmy przy stole gaworząc sobie i plotkując na różne tematy.
-Ej Lilli –spojrzałam na Chaza –Bo jest jedna mała prośba ?
-Zamieniam się w słuch ?
-Zrobiła byś nam pierogi na zapas ?! Są zarąbistą .-zaczęłam się śmiać z niego .
-Pewnie kupcie tylko ser  i szpinak .
-Okej to kupię jutro i przyjdę i pomogę ci zrobić jasne ?
-Okej . Trzymam cię za słowo.
-Ej tak właściwie  to czemu tu jest tak cicho ? Aż za cicho .
-Jestem z małym sama w domu.  Resztę gdzieś wywiało. To już któryś raz  z kolei i zaczynam się martwić.
-Nie dziwię ci się. Też bym zaczął się martwić gdyby mi żona zabierała dzieci z domu i wracała wieczorami i nie powie gdzie byli i co robili.
-O tuż to. Ja widzę je jedynie wieczorem. Nie wiem co robią, gdzie są i czy im nic nie zagraża.
-Ej a gdzie słodziak ? Dawno go nie widziałem ?!
-Gdzieś śpi !? W domu ale gdzie to nie wiem.
-Słodziak !! Do nogi !-zagwizdał i zaraz zjawił się piesek.
-Jaki ty duży już ! I słodki jeszcze bardziej.
-Ej nie molestuj mi psa !! Później będzie miał koszmary w nocy i będzie wył.
 -Poradzisz se.
-Skoro tak to może podrzucę ci syna na tydzień co ? Ciekawe czy wytrzymasz.
-Spoko .
-Serio ?
-No pewnie to kiedy mogę go wziąć ?
-Jak przyjadą . Tylko byś mi nie dzwonił po nocach że dziecko nie chce spać.
-Nie będzie takiej potrzeby.
-Zobaczymy.
    Pogadaliśmy jeszcze chwilę i chłopaki poszli a ja zostałam sama z Miłoszkiem. Niemiałam co robić więc pomyślałam że wezmę psa i małego na spacer. Poszłam ubrać małego psu założyłam obrożę i smycz. Na siebie zarzuciłam  tylko jakiś sweter i wyszliśmy. Zamknęłam drzwi wejściowe i klucze wsadziłam do kieszonki w wózku, dałam tam również telefon i portfel i poszliśmy w stronę parku. Gdy dotarliśmy usiedliśmy koło fontanny  . Słodziak położył się koło mnie i odpoczywał. Ależ się zmęczył psie ,jakbyś przebiegł maraton.  Siedzieliśmy se w ciszy bo mały zasnął po drodze a pies … zasnął również.  Daleko biegały dzieci i się bawiły ,puszczały latawce  różnego kształtu .Nagle ktoś próbował się do mnie dodzwonić nie chciało mi się szukać telefonu ale jak nie odbiorę raz to będzie się ktoś dobijał do mnie na okrągło. Gdy połączenie zakończono zaraz znowu rozległ się dźwięk sygnału więc wyciągłam telefon  i odebrałam nie zaglądając kto dzwoni.
-Hallo ?
-Hej możemy się spotkać ?
-Jasne ale gdzie i kiedy ?
-Możesz teraz ?
-Pewnie ale jestem w parku niedaleko naszego domu .
-A kurat jestem nie daleko więc zaraz będę.
-Okej jestem koło fontanny jak co .
-Ale tam jest  kilka fontanny ! Szczegóły jakieś ?!
-Poradzisz se . Pa !!-i się szybko rozłączyłam. Telefon dałam do  wózka i rozglądałam się za Alanem . Po jakiś 30 minutach zauważyłam go. Szedł trochę wkurzony  w moją stronę. Na głowie miał kaptur ale zauważyłam że pod lewym okiem ma limo. To nie wróży dobrze. Koło niego szedł jeszcze jakiś jeden facet ale nie wiem kto bo też miał kaptur na głowie. Był ciut wyższy od niego.
-Hej  co ci się stało ?
-No właśnie bo my z tym do ciebie. –Obydwoje ściągnęli kaptury i tą drugą osobom okazał się Brad. Gdy go zobaczyłam mało nie zemdlałam. On tak samo miał podbite oko ale prawe. Rozcięty łuk brwiowy, warga kilka zadrapań na twarzy.
-Może chodźmy do domu .Nie będziemy gadać tu o takich sprawach .-pokiwali głową na tak ja wstałam i pies natychmiast się obudził. Chłopaki cofnęli się o parę kroków wstecz. Czyżby bali się psa?
-Od kiedy ty masz pas ?!-powiedział przerażony.
-Od niedawna ,dostałam od kumpli.
-Nie będę wchodził jakich i skąd ich znasz.
   Poszliśmy do domu  ja wzięłam wózek z małym a chłopaki psa. Szli dość daleko od niego . Gdy byliśmy pod domem wyjęłam kluczyk otworzyłam drzwi chłopaki wprowadzili wózek z małym i psa. Ja zamknęłam drzwi frontowe i zaczęłam rozbierać małego powoli by go nie obudzić. Gdy go rozebrałam odpięłam psu obroże ze smyczą i puściłam .Ten od razu poszedł do wody i jedzenia.
-Chcecie coś do jedzenia lub picia ?
-Może coś do picia.- Z lodówki wyjęłam wodę  i sok postawiłam w kuchni na blacie wyjęłam szklanki i też postawiłam na blacie. Chłopaki od razu nalali se picia i zrobili dwa łyki i dołożyli szklanki na bok i usiedli na krzesełkach barowych. Ja również usiadłam  na jednym  z nich i przybliżyłam do siebie wózek z małym.
-Dobra to opowiadajcie co się stało. Ale wszystko po kolei. Ze szczegółami.
-Zyga wezwał nas do siebie . Nie wiedzieliśmy o co mu chodzi bo nic nam wcześniej nie mówił że będzie „coś ” do roboty. No to poszliśmy tam do niego do biura a tu ni stąd ni z owąt zaczęli nas bić jego ochroniarze. Byliśmy w szoku bo nie wiedzieliśmy za co to . Nie spieprzyliśmy żadnej sprawy ostatnio, byliśmy na każde jego zawołanie. Porozwoziliśmy wszystki towar co do jednego. –byłam mega zdziwiona zachowaniem mojego współpracownika. Nigdy tak się nie zachowywał . Bynajmniej pierw mówił a później jak nie podziałało przechodził do rękoczynów.
-Pogadam z nim. To jest jak dla mnie wielki szok bo nigdy nie przechodził do rękoczynów bez powodu. Zawsze pierw rozmawiał a jak nie podziałało dochodziło do rękoczynów a na sam koniec do śmierci. Zadzwonię do niego i zobaczymy co da się z  tym zrobić.
-Dzięki.



Hejka wiem że przez ostatni czas nic nie było dodawane ale miałam problem z komputerem ponieważ kupiłam nowy i tam nie miałam programu by odtworzyć to co chcę więc musiałam kąbinwać ale to mały szczegół dziś się pojawią dwa rozdziały !!! Zapraszam do czytania

środa, 31 sierpnia 2016

69. Tato tęskniłam!!



Była  19:00 i punkt godzina ta pod mój dom podjechał tato swoim samochodem.  Otworzyłam mu drzwi  i rzuciłam się na niego .
-Tato tęskniłam !! –ten rzucił wszystko co miał w rękach na podłogę w  i zaczął mnie przytulać.              Ja owinęłam swoje nogi wokół jego bioder i dalej się do niego przytulałam. Może i to wyglądało dziwnie ale mojego ojca nie widziałam ponad 4 lata.
-Córciu udusisz mnie  , może tak mnie puścisz co ?
-Ale ja się za tobą stęskniłam !
-Ja za tobą też .-po dłuższej chwili puściłam go  i wpuściłam do domu. 
-A gdzie moje wnuki co ? Stęskniłem się na nimi ?!
-Pójdę po nich a ty możesz iść się przywitać z mamą mojego męża.
-Oczywiście .
 I jak na zawołanie do salonu weszła Pattie  ja zostawiłam ich samych i poszłam po dzieci .Weszłam do pokoju w którym przebywają wszystkie dzieci .
-Dzieci chodźcie na dół mam dla was niespodziankę .
-A co to jest za niespodzianka ?!
-Bardzo fajna .
Dzieciaki wstały szybko i pobiegły na dół ja wzięłam Miłoszka i zeszłam z nim na dół. I gdy byłam na schodach usłyszałam krzyki i płacz . Nie wiedziałam co się dzieję więc schodziłam dość szybko co prawie się zabiłam.  W salonie dzieci płakały i krzyczały Dziadek !!! Dziadek !!!! cieszyły się z tego i to bardzo. Dostały nawet prezenty . Gdy mój tato spojrzał na mnie zauważył że na rękach mam jeszcze jedno moje szczęście . Widziałam w jego oczach łzy ale to były łzy szczęścia .
-Mogę go potrzymać ?
-Jasne ,przecież to twój wnuk.- Podałam tacie małego i ten od razu zaczął się śmiać.
-Jest bardzo podobny do ciebie.
-Wiem.  To co siadamy do stołu ?
-Jasne .
-To ja podam kolację-wtrąciła się Pattie. Ja poszłam z nią pomóc jej  i gdy wszystko było przyniesione jedliśmy i wspominaliśmy stare czasy. Tato opowiadał Pattie jaki był ze mnie rozbójnik i jak mu pomagałam przy samochodzie .
-Byłaś w tedy w samej pieluszce i różowych skarpetkach i miałaś kucyka na  głowie  a raczej na jego czubku bo wyżej się nie dało go zrobić   i stałaś na krzesełku i miałaś śrubokręt w ręku i pomagałaś mi rozkręcić coś w samochodzie  masz nawet zdjęcie które zrobiła ci ciocia Ania.
-Pamiętam to zdjęcie i wyłam w tedy umazana smarem na twarzy  !
POV Justin
Była już 20:00 i akurat wchodziłem do domu i usłyszałem kawałek rozmowy.
-Byłaś w tedy w samej pieluszce i różowych skarpetkach i miałaś kucyka na  głowie  a raczej na jego czubku bo wyżej się nie dało go zrobić   i stałaś na krzesełku i miałaś śrubokręt w ręku i pomagałaś mi rozkręcić coś w samochodzie  masz nawet zdjęcie które zrobiła ci ciocia Ania.
-Pamiętam to zdjęcie i byłam w tedy umazana smarem na twarzy  ! I szorowaliście mnie chyba z 2 godziny .
  Chyba będę musiał przeprosić żonę za to iż uznałem że ma romans ze swoim ojcem . Zdjąłem buty i kurtkę i wszedłem do salonu gdzie siedziała moja żona , mama i jak się nie mylę jej ojciec. Wszystkie oczy były skierowane na mnie . Ja podszedłem do żony dałem jej całusa i przeprosiłem za spóźnienie i później z mama się przywitałem i na samym końcu z tatą mojej żony. Był mega przystojny jak na swój wiek. I bardzo napakowany.
-Przepraszam za spóźnienie  Justin Bieber jestem .
-Miło mi William Canals jestem ojcem pańskiej żony a , mojej córki.
-Miło mi pana w końcu poznać, i jeszcze raz przepraszam za spóźnienie byłem w pracy .
-Nic nie szkodzi. Rozumiem to też często spóźniałem się do domu .
-To było codzienność tato . Nie było dnia byś przyjechał do domu przed czasem .
-Wiem skarbie . I żałuję tego . Teraz wszystko się zmieni obiecuję co to.
-Nie rozumiem , możesz jaśniej ?
-Biorę rozwód z waszą matką . I mam  zamiar przeprowadzić się tu . Do Los Angeles. Dostałem świetną propozycję pracy którą by był żal dorzucić.
-Naprawdę ?
-Tak naprawdę . Tylko problem w tym że matka jeszcze o tym nie wie nic.
-No to nieźle.
   Rozmawialiśmy ,oglądaliśmy zdjęcia które miała Lilli  i które przywiózł jej tato. Była słodka jak była malutka.  
POV Lilli
Gdy skończyliśmy oglądać zdjęcia usłyszałam brzęk  kluczy  i otwieranych drzwi. Chłopcy wrócili.  Wstałam  i poszłam zobaczyć ale zanim zdążyłam dojść w drzwiach pojawili się chłopaki.
-Hej Lilli co mamy dobre…..-nie dokończyli bo odsunęłam się  i zobaczyli że w salonie siedzi mój ojciec.  I Maxa.
-Tata ?-Max ni stąd ni z owąt zalał się łzami i rzucił ojcu na szyję .  Dawid i Piotrek również byli
zdziwieni że nasz ojciec się pojawił .
- Witam chłopcy dawno się nie widzieliśmy .-tak mój ojciec ma zaufanie do tych pacanków ale nie wiem jakim cudem  bo przez nich zawsze byłam na każdej imprezie i do domu wracałam narąbana w cztery dupy.  Przywitali się  wszyscy i usiedli . Ja przyniosłam im talerze i kolację bo na pewno są głodni.
-Miło nam widzieć w końcu pana .  Po tylu latach nic pan się nie zmienił.
-Miło mi to słyszeć chłopcy.
-Zostaje pan na długo ?
-Nie na razie pozałatwiam sprawy związane z pracą ,później wracam do polski  i mam zamiar się rozwieść z moją żoną  i później mam zamiar  przeprowadzić  się tutaj. By być blisko swoich dzieci i wnuków.
-Miło to słyszeć. 
-Kochanie ja będę się zbierał ale za niedługo się widzimy .
-Obiecujesz ?
-Obiecuję nigdy nie łamię powiedzianych słów mojej księżniczce.- Oj to Jus ma konkurencje co do KSIĘZNICZKI.  Pożegnaliśmy się z tatom i odprowadziliśmy go wszyscy nawet Pattie  do samochodu.
 Gdy auto mojego taty znikało za zakrętem weszliśmy do domu. Poszłam posprzątać po kolacji i na stole zastałam małą paczuszkę. Był również list i był on skierowany do mnie.
          Droga córeczko
Nigdy nie wybaczę sobie tego że  z początku tak postępowałem ale obiecuje się zmienić.  Zapewne zastanawiasz się dlaczego ta paczka leży na stole  a nie dałem ci jej na początku?! Otóż wiem że byś oddała mi to więc zostawiłem to bo nie będziesz mogła mi tego oddać. Miałaś ciężkie życie  gdy urodziły się dzieci twoje. Wyprowadziłaś się z domu i zapewne nie miałaś za co żyć .                           Lecz co ja mówię …. Zapewne zastanawiasz się o co mi chodzi ? Otóż wiem co robiłaś i wiem że nadal to robisz. Ja nie popieram tego , i boję się o ciebie. Ale codziennie modlę się by nic ci się nie stało . Byś wróciła do domu cała i zdrowa.  Dlatego proszę cię przyjmij ten podarunek jak małe przeprosiny. A to skąd wiem że zajmujesz się takimi rzeczami zostawmy na następną rozmowę.
                                                                                                     Twój kochający  cię Tata
Odłożyłam list i zaczęłam wycierać  policzki bo były mokre od łez. Otworzyłam paczkę i w środku był pozłacany delikatny naszyjnik ze znakiem nieskończoności ,bransoletka, kolczyki i pierścionki z różnymi wzorkami.


Byłam zaskoczona  nigdy bym nie pomyślała że mój tato jednak będzie pamiętał że chciałam kiedyś coś takiego.   Założyłam naszyjnik  i był piękny. Z tyłu pisało „ Dla kochanej córeczki Lilli od taty. ” Na bransoletce pisało „ Na zawsze będę cię kochał”  miałam łzy w oczach .  Wszystko zapakowałam do pudełeczka nawet list i poszłam zanieść go na górę. Gdy chciałam wejść na górę zatrzymali mnie chłopcy.
-Lilli wszystko w porządku ?-odwróciłam się w ich stronę spojrzałam na nich.
-Tak . Możecie posprzątać po kolacji ? Jestem zmęczona chciała bym się położyć.
-Jasne idź. –wchodziłam po woli na górę i poszłam do sypialni.  Pudełeczko położyłam na mojej komodzie i poszłam po Miłoszka bo chciałam go wykąpać.  Wzięłam go na ręce i poszłam do sypialni tam go rozebrałam i poszłam z nim do łazienki. Do wanny nalałam wody i nalałam  olejku dla małych dzieci. Ja również się rozebrałam i weszłam z małym do wanny.  Umyłam delikatnie małego i później siebie.  Poleżałam  w wannie a synek na moich podkulonych nogach  jeszcze chwilkę i wyszliśmy. Pierw owinęłam małego ręcznikiem a później siebie. I wyszliśmy z  łazienki. Mało co bym dostała zawału bo w pokoju na łóżku leżał Jus i był w samych bokserkach. Położyłam małego koło niego i poszłam się ubrać bo byłam jedynie owinięta ręcznikiem co i tak było widać i mój seksowny tyłeczek.  Z garderoby wyjęłam czystą bieliznę szare leginsy i bluzkę co widać pępek.  Zamknęłam drzwi od garderoby (ale ona w tej garderobie siedzi nie że coś ) i zrzuciłam z siebie ręcznik i ubrałam na siebie bieliznę i później ubrania które wzięłam. Ręcznikiem owinęłam głowę i wyszłam z garderoby. Justin w tym czasie ubierał małego.  Podeszłam do nich i się wpatrywałam bo praktycznie nigdy nie widziałam go by ubierał małego. Wybrał dla niego body z instrukcją dla Taty jak ubrać to brzdącowi  . Zaczęłam się uśmiechać i śmiać a ten patrzał na mnie podejrzanie.
-Skarbie jarałaś coś czy mi się zdaje ?
-Jeszcze nie ale jak chcesz to mogę zacząć mam wystarczający zapas. –i poszłam do łazienki .On zapewne dalej patrzał się na mnie podejrzliwie ale co mnie to obchodzi.  Zrzuciłam ręcznik z głowy i zaczęłam rozczesywać włosy  i związałam w warkocz. Gotowa wyszłam z łazienki.  Wzięłam od niego małego bo akurat zdążył go ubrać  i zaczęłam go karmić. Ten mi się przyglądał jakbym mu zrobiła krzywdę.  Gdy nakarmiłam małego i on zasnął położyłam  go do łóżeczka i przykryłam kordełką . Popatrzałam na niego chwilkę i wyjęłam z  szafy bluzę i podeszłam do szafki obok łóżka i wyjęłam  paczkę papierosów , zapalniczkę i wyszłam na balkon. Założyłam bluzę i odpaliłam papierosa.  Czułam że się rozluźniam.